Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Bukovskis: NATO i USA gwarantują naszą niepodległość

Rosyjska agresja na Ukrainę wywołała niepokój krajów bałtyckich. W trzech krajach żyje mniejszość rosyjskojęzyczna, która jest najliczniejsza na Łotwie. Wszystkie trzy kraje graniczą z Rosją, a trzydzieści lat temu były częścią Związku Sowieckiego. Kārlis Bukovskis w rozmowie z Kazimierzem Popławskim mówi o bezpieczeństwie Łotwy w kontekście wydarzeń na Wschodzie.

Kārlis Bukovskis

Kārlis Bukovskis

Kārlis Bukovskis jest wicedyrektorem i badaczem w Łotewskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (LIIA). Specjalizuje się w międzynarodowej polityce gospodarczej i zagadnieniach instytucjonalnych Unii Europejskiej. Obecnie zaangażowany jest w pełnioną przez Łotwę prezydencję w Radzie Unii Europejskiej, gdzie odpowiedzialny jest za program prezydencji i sprawy związane z Radą ds. gospodarczych i finansowych (ECOFIN).

Czy wobec obecnie prowadzonej na Wschodzie agresywnej polityki Rosja stwarza dla Łotwy realne zagrożenie?

Tego nie wiadomo, bo tylko rosyjskie władze wiedzą co planują, jakie mają scenariusze dla określonych sytuacji. Trudno też powiedzieć, czy obecne działania Rosji są reakcją na rozwój wydarzeń czy dużo wcześniej przygotowanym planem. Z obserwacji działań na Ukrainie musimy przyznać, że to one decydują, jaki obrót przybierają sprawy, to one są stroną, która stawia pierwszy krok, a Unia Europejska i NATO tylko odpowiadają na te działania.

W przypadku krajów bałtyckich sprawy wyglądają podobnie. Rosja nigdy nie była postrzegana jako bezpośrednie zagrożenie. Oczywiście kraje bałtyckie świadome były tego, że Rosja widzi w tym regionie określone interesy, a te trzy państwa mają swoje słabości, które mogą być wykorzystane przez Rosję. Dowodem takiego podejścia krajów bałtyckich jest chociażby obecny stan ich sił zbrojnych. W okresie sowieckim cała infrastruktura militarna budowana była zgodnie z planami obrony przed atakiem z zachodu. W latach 90. XX wieku i na początku XXI wieku Rosja była postrzegana jako kraj potencjalnie demokratyczny i modernizujący się. Dopiero teraz okazało się, że stanowi wyzwanie dla poczucia bezpieczeństwa krajów bałtyckich. Po dwóch względnie spokojnych dekadach okazało się, że Litwa, Łotwa i Estonia muszą budować potencjał obronny wobec zagrożenia ze wschodu. Kraje bałtyckie de facto próbują nadrobić zaległości, odrobić niedokończoną pracę domową z dziedziny bezpieczeństwa konwencjonalnego, ale też w innych dziedzinach.

Estonia wydaje na obronność ponad 2% swojego PKB, Litwa zdecydowała zwiększyć te wydatki do 1,1% PKB w tym roku i czasowo przywrócić pobór. Jak Łotwa podnosi swój potencjał obronny?

Wydarzenia na Ukrainie mają wpływ na politykę obronną Łotwy. Politycy przyglądają się również temu, co robią Litwini i Estończycy. Kraje bałtyckie współpracują ze sobą w zakresie obronności, kwestią otwartą pozostaje natomiast podział wydatków – który z krajów co powinien kupić.

Łotwa jest jedynym krajem NATO, który nie posiada własnych wozów bojowych. Jedną z pierwszych decyzji w ubiegłym roku był zakup takich wozów i to w znacznej ilości, bo 130 pojazdów. W ubiegłym roku dyskutowaliśmy również o podniesieniu wydatków na obronność. Parlament jednogłośnie zdecydował, że do 2020 roku zostanie osiągnięty pułap 2% PKB. Na początku tego roku zdecydowano o przyspieszeniu wzrostu nakładów na obronność i 2% PKB osiągnięte zostanie do roku 2018.

Rozważane było również przywrócenie poboru, ale władze doszły do wniosku, że takie działania nie przyczynią się w większym stopniu do wzrostu bezpieczeństwa. Litwa powoływała się na inne argumenty, Litwa ma również inną historię i tradycje wojskowe. Na Łotwie mamy armię profesjonalną oraz Zemessardze (obronę terytorialną), która podlega Ministerstwu Obrony. Liczebność armii profesjonalnej to ok. 5 tys. osób. Pomysł zwiększenia liczebności stałej armii oczywiście jest rozważany, i jeśli wejdzie w życie będzie to zmiana nieduża i stopniowa. Do Zemessardze należy ponad 8 tys. osób i zauważalny jest wzrost popularności tych formacji. Poprzez obronę terytorialną rośnie liczba obywateli, którzy potrafią posługiwać się bronią oraz będą gotowi do obrony kraju.

Łotwa zdecydowała również o uszczelnieniu wschodniej granicy z Rosją. Oczywiście granica istnieje, ale infrastruktura nie była dotychczas wystarczająco rozwinięta.

Jakie są priorytety Łotwy w polityce wobec NATO?

Ważne dla nas jest zwiększanie kompatybilności i dalsze zacieśnianie współpracy z naszymi partnerami w ramach NATO. Na forum ogólnonatowskim zabiegamy o tworzenie jednostek szybkiego reagowania, zwiększenie interoperacyjności armii krajów członkowskich sojuszu oraz plany obrony krajów bałtyckich. Istotne dla nas są wspólne treningi i wymiana żołnierzy, które obecnie prowadzone są ze zdecydowanie większą aktywnością. Na naszym terytorium pojawiają się m.in. amerykańskie jednostki i czołgi, gościliśmy żołnierzy norweskich, a przestrzeń powietrzna monitorowana jest w ramach misji Baltic Air Policing. Obecność zaprzyjaźnionych wojsk w regionie zawsze była priorytetem łotewskiej polityki i dyplomacji.

Jak Łotysze postrzegają NATO? Czy NATO to wiarygodny partner, który dotrzyma swoich obietnic w przypadku zagrożenia?

Mógłbym na to pytanie odpowiedzieć pytaniem – czy mamy inny wybór niż ufać sojuszowi? Czy przy niewielkiej liczbie ludności i nawet bliskiej współpracy kraje bałtyckie są w stanie bronić się samodzielnie? Różnica potencjałów między krajami bałtyckimi a Rosją jest przytłaczająca, to NATO i USA są głównymi gwarantami niepodległości Litwy, Łotwy i Estonii. To jest wspólny punkt widzenia społeczeństw i elit politycznych krajów bałtyckich. Ważna jest współpraca w ramach sojuszu oraz bilateralna z USA i innymi krajami NATO.

Dwie istotne kwestie, które budzą obawy w regionie to lojalność mniejszości rosyjskojęzycznej i wpływ rosyjskiej propagandy na tę mniejszość. Łotwa chce stworzyć rosyjskojęzyczny kanał telewizji publicznej. Czy ten projekt powiedzie się?

Nie jestem pewien czy słowo „propaganda” jest właściwe, prawdopodobnie działania Rosji należałoby nazywać precyzyjnie ukierunkowaną kampanią informacyjną. Rosyjskie media nie tylko szeroko dystrybuują informacje. Ma to swój cel, są one profilowane pod kątem odbiorców.

Przeczytaj także:  Media mniejszościowe to kwestia bezpieczeństwa - rozmowa z Ainārsem Dimantsem

W przypadku Łotwy, jak i Estonii, z którą współpracujemy w tym zakresie, jest podobnie. Jeśli spojrzeć na społeczeństwa zachodnie, do których należymy, wolność słowa i dostępu do informacji to święte wartości, co też stanowi poważną różnicę ze światem rosyjskim. Zakazywanie czegoś, blokowanie mediów nie jest najlepszym pomysłem. W tym przypadku trzeba dostarczać ludziom alternatywy. Trzeci kanał telewizji publicznej będzie nadawany po rosyjsku z łotewskimi napisami. Kanał ten nie tylko będzie źródłem informacji i aktualności, ale też da możliwość wyboru. Należy również postawić pytanie, czy mniejszość rosyjskojęzyczna identyfikuje się bardziej ze społeczeństwem łotewskim, czy bliżej jej do rosyjskiego? W większej części rosyjskojęzyczni wskazują na Łotwę i osoby te oczekują odpowiedniego zaangażowania państwa, a więc mediów, które dostarczałyby informacji lokalnych również w języku rosyjskim.

Nie ma więc pytania o lojalność mniejszości rosyjskojęzycznej? Czy istnieją tzw. grupy ekstremistyczne?

Kilka faktów. Po pierwsze, w sondażu przeprowadzonym w sierpniu ubiegłego roku, 64% nie-Łotyszy uważa siebie za łotewskich patriotów. Po drugie, w społeczeństwie nie wystąpiły konflikty na tle narodowościowym. Na szczęście również politycy delikatnie podchodzą do kwestii językowych i etnicznych. Żadna z partii, nawet zabiegająca o prawa obywateli rosyjskojęzycznych Centrum Zgody (łot. Saskaņas Centrs), nie chce powtórki scenariusza krymskiego na Łotwie. W tym samym czasie, jeśli spojrzeć, ilu ludzie potrzebuje Rosja czy inny podmiot, żeby osiągnąć swoje cele, okazuje się, że wcale nie trzeba dużej grupy osób. Wystarczy niewielka grupa tzw. ekstremistów, których można przedstawić jako większość społeczeństwa, która chce zmiany. Nie zawsze jest to pytanie o większość społeczeństwa, chociaż to bardzo ważne, że większość chce przynależeć do świata zachodu. W tym samym czasie może okazać się, że jakaś marginalna grupa chce przeforsować swoje postulaty. Oczywiście łotewskie służby uważnie przyglądają się takim osobom. Tak długo jak nasi partnerzy w UE i NATO będą w stanie samodzielnie śledzić i ocenić sytuację na Łotwie, tak długo będą odporni na rosyjską propagandę.

Przeczytaj także:  Rosyjskojęzyczni na Łotwie a wojna na Ukrainie

Przywódcy Litwy i Estonii bardzo jasno i dobitnie wyrażają swoje niezadowolenie z działań Rosji. Dlaczego głos łotewski jest słabiej słyszalny? Czy jest to pytanie o osobowości polityków czy sposób prowadzenia polityki?

Łotwa jest jednym z tych krajów, które najbardziej popierały wprowadzenie sankcji przeciwko Rosji, a retoryka to zupełnie inne zagadnienie. Prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė i prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves to silne osobowości, na Łotwie na mocniejsze wypowiedzi pozwala sobie minister spraw zagranicznych Edgars Rinkēvičs i minister obrony Raimonds Vējonis, a także przewodnicząca parlamentu Ināra Mūrniece. To oni są liderami opinii, ale i ich wypowiedzi są bardziej stonowane. Jest to pytanie o retorykę – czy zawsze musi być silna, bezpośrednia? Czy Dalia Grybauskaitė osiągnie więcej czy udowodni coś używając mocnych słów? Być może jest to kwestia mentalności czy strachu przed rosyjskimi porównaniami do nazistowskich Niemiec? Być może nasza polityka, którą można określić jako „poczekamy, zobaczymy” przyniesie lepsze rezultaty? Należy też pamiętać, że Łotwa jest obecnie krajem sprawującym prezydencję w Unii Europejskiej i nasze stanowisko może być utożsamiane ze stanowiskiem ogólnounijnym, więc nie powinniśmy używać zbyt agresywnego języka.

Czy Rosja nadal może być partnerem gospodarczym i politycznym? Na jakich warunkach?

Mosty jeszcze nie zostały spalone. Wcześniej współpraca gospodarcza rozwijała się dobrze i dopiero sankcje i kontrembarga zastopowały ten rozwój. Pytanie czy Rosja w pewnym momencie zmieni swoje zachowanie i stanie się partnerem, na którym będzie można polegać. Oczywiście powrót do współpracy będzie dużo trudniejszy niż w poprzednich 10-15 latach.

Jak Łotwa chce wspierać reformującą się Ukrainę?

Współpraca polityczna i gospodarcza między Łotwą a Ukrainą nigdy nie była duża. Oczywiście istnieje, ale nie jest tak intensywna jak chociażby w przypadku Litwy. Przekazujemy Ukrainie pomoc humanitarną i rozwojową, w zeszłym roku o wartości 0,65 mln euro. O ile dla Ukrainy jest to kwota niewielka, dla Łotwy jest już znaczna. Od lat przekazujemy swoją wiedzę i dzielimy się doświadczeniami w zakresie transformacji gospodarczej czy walki z korupcją. Łotwa nie planuje natomiast dostarczać broni Ukrainie – nie mamy takich możliwości.

Politycznie jesteśmy w stanie zrobić więcej. Łotwa jest jednym z krajów, który na forum unijnym najsilniej wspiera pakiet pomocy finansowej dla Ukrainy. Być może, gdyby inny kraj pełnił obecnie prezydencję, ten pakiet przyjmowany byłby w dużo wolniejszym tempie.

Jednym z największych wydarzeń w czasie łotewskiej prezydencji będzie majowy Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Spośród sześciu krajów Partnerstwa Wschodniego trzy wybrały stowarzyszenie z Unią Europejską, dwa Unię Euroazjatycką. Czy program Partnerstwa Wschodniego ma przyszłość?

Jest to bardzo dobre pytanie, zwłaszcza po szczycie wileńskim. Wiele osób może postrzegać tamten szczyt jako bardzo udany, gdyż wywołał duże turbulencje, zapisał się w historii. Łotwa raczej nie jest zainteresowana tak „mocnym” szczytem. Pytanie – co dalej? Rzeczywiście są trzy kraje bliżej Unii Europejskiej i trzy, które się oddaliły. Proszę jednak zwrócić uwagę na coś innego – spośród tej grupy państw jest tylko jeden kraj, który nie ma konfliktu granicznego i jest to Białoruś. Prowokuje to pytania o to, jaka jest rola Białorusi, jak należy klasyfikować Białoruś, dokąd Białoruś zmierza? Kolejne pytanie – co UE dalej zrobi z Ukrainą, Mołdową i Gruzją? Czy te kraje mają przed sobą rzeczywistą perspektywę członkostwa w UE? Co możemy im zaoferować, zagwarantować? To są pytania, na które chcemy odpowiedzieć w Rydze. Ten szczyt ma potencjał na zapisanie się w historii, ale ma też potencjał na przerodzenie się w owocną debatę. Do szczytu pozostał jeszcze ponad miesiąc i kto wie, co może się w tym czasie wydarzyć.

Jednym z ważniejszych tematów na forum Unii Europejskiej jest unia energetyczna. Jak Łotwa widzi ten projekt?

Dla Łotwy ten projekt ma znaczenie priorytetowe. Wraz z Litwą i Estonią stanowimy wyspę energetyczną w Unii Europejskiej – mamy połączenia z Białorusią i Rosją, a połączenia z krajami UE rozwijane są dopiero od niedawna. Wynika to z zaszłości historycznych – infrastruktura elektroenergetyczna, gazowa i ropociągi – budowane były dla jednego kraju, tj. Związku Sowieckiego. W przypadku Łotwy sytuacja jest o tyle lepsza, w porównaniu chociażby z Litwą, że mamy naturalne podziemne magazyny gazu (w Inčukalns o pojemności 2,32 mld m³ i z potencjałem do 3,2 mld m³ – przyp. red.), a ropę możemy importować z Norwegii. Teoretycznie, dzięki magazynom, możemy obyć się bez rosyjskich dostaw gazu do dwóch lat, a w tym czasie można nawet kupić terminal LNG. Część ekspertów podkreśla jednak, że takie zachowawcze działanie nie jest wystarczające.

Jakie projekty infrastrukturalne są obecnie najważniejsze dla Łotwy?

Najważniejsze dla nas są połączenia z Litwą, a pośrednio połączenia między Litwą i Polską oraz połączenie elektroenergetyczne ze Szwecją. W 2016 roku powinniśmy dołączyć do nordyckiego rynku wymiany energii, więc interkonektory są dla nas bardzo istotne.

Czy elektrownia atomowa w Wisagini na Litwie ma jeszcze szansę na realizację? Czy Łotwa jest zainteresowana tym projektem?

Łotwa wspierała projekt elektrowni w Wisagini, ale należy pamiętać, że musi on być opłacalny. Budowa tej elektrowni wymaga ogromnych środków publicznych. Dołączając do nordyckiej sieci elektrycznej oraz produkując elektryczność na poziomie potrzeb, tak duża inwestycja budzi kontrowersje. W najbliższych latach nie przewidujemy ogromnych inwestycji, które wymagałyby drastycznego zwiększenia produkcji energii elektrycznej.

Jak zagadnienia bezpieczeństwa wpływają na relacje polsko-łotewskie?

Wraz z pojawieniem się wspólnego zagrożenia Polska i kraje bałtyckie zintensyfikowały swoje relacje. Rozważając je w szerszym wymiarze, należy wskazać, że pozycja i siła Polski są bardzo ważne dla bezpieczeństwa krajów bałtyckich. Jeśli spojrzeć na mapę łatwo można zauważyć, że kraje bałtyckie mogłyby być odcięte od reszty Europy, jeśli Polska nie byłaby zainteresowana współpracą. Bardzo ważna, dla obu stron, jest współpraca polityczna i militarna. Grupa Wyszehradzka składa się obecnie z trzech krajów, które ciążą ku Rosji i Polski, która ma odmienne stanowisko. Polska ma naturalnych partnerów w krajach bałtyckich, ale także krajach nordyckich, które mają podobne do polskiego stanowisko w kwestiach bezpieczeństwa.

 

Zdjęcie: Ģirts Raģelis / Latvia.travel / Flickr.com / CC

Polub nas na Facebooku!