Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Nie ma sensu w przywracaniu sowieckich pomników – rozmowa z Algimantasem Kasparavičiusem

Nie widzę żadnego sensu w przywracaniu sowieckich pomników na dawne miejsce – mówi w rozmowie z „Przeglądem Bałtyckim” litewski historyk, prof. Algimantas Kasparavičius. Zdaniem historyka w Wilnie pozostało nadal wiele symboli sowieckiej przeszłości. – Ideologiczne, estetyczne i kulturowe uzdrowienie nie może odbyć się w ciągu kilku lat czy paru dekad.

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o demontażu socrealistycznych pomników na Zielonym Moście w Wilnie oraz o towarzyszących temu kontrowersjach. O komentarz do sprawy poprosiliśmy prof. Algimantasa Kasparavičiusa, pracownika naukowego Zakładu Historii XX w. Instytutu Historii Litwy.

Przeczytaj także:  Wilno żegna bałwany?

Jak pan sądzi, dlaczego sprawa rzeźb na Zielonym Moście wywołuje tak dużo kontrowersji?

Pamięć historyczna, zwłaszcza gdy dotyczy wydarzeń bolesnych dla narodu i państwa, niemal zawsze bywa dwuznaczna i kontrowersyjna. Staje się szczególnie drażliwe, gdy politycy, partie i rządy zaczynają nią manipulować publicznie. W zasadzie tak wydarzyło się też z rzeźbami na Zielonym Moście, które w ostatnich latach stały się niestety wygodnym obiektem wojny informacyjnej między Wilnem a Moskwą. Przez ostatnie 20 lat rzeźby de facto straciły swoje początkowe znaczenie polityczne i ideologiczne. Litwini zaczęli postrzegać je jedynie jako zwykłe obiekty muzealne, swego rodzaju dekorację z poprzedniego systemu czy rekwizyt teatru ideologicznego. Jednakże kryzys na Ukrainie niespodziewanie reanimował ideologiczny charakter rzeźb i uczynił z nich żywy przedmiot geopolitycznej konfrontacji między Litwą a Rosją. Oczywiście nie sprzyja to ani stabilności na Litwie, ani geopolitycznemu pokojowi w Europie.

Czy uważa pan, że ta kwestia nadal ma istotne znaczenie dla społeczności wileńskiej?

Myślę, że odpowiedziałem na to pytanie. Mogę jedynie dodać, że społeczeństwo postsowieckiej Litwy nie jest niestety ani politycznie, ani kulturowo jednorodne. Dlatego dla pewnej części ludności Wilna, szczególnie starszych pokoleń, te rzeźby są nie tyle politycznie czy ideologicznie, co psychologicznie bliskie, ponieważ są bezpośrednio związane z ich młodością, kiedy świat wydawał się jaśniejszy i bardziej pozytywny.

Czy rzeźby można traktować nie jako symbol komunizmu, ale wyłącznie jako dzieło sztuki pozbawione skojarzeń ideologicznych?

Rzeźby powstały po II wojnie światowej zgodnie z jasnymi wytycznymi totalitarnego państwa, przywódcy Kremla, zatem nie ma wątpliwości co do ich ideologicznego charakteru. Przez całe lata sowieckiej okupacji były nieodłączną częścią sowieckiej przestrzeni publicznej w stolicy Litwy. To była Litewska Socjalistyczna Republika Sowiecka, jej „sowiecka stolica” Wilno, w centrum której znajdowała się ulica Feliksa Dzierżyńskiego, a także most imienia generała Iwana Czerniachowskiego z odpowiednimi rzeźbami, odpowiednią estetyką, artystyczną ekspresją i znaczeniem. Szczerze wątpię by totalitarne wartości czasów LSRS, uosabiane przez te rzeźby, pozostawały ważnymi wartościami także w niepodległej Republice Litewskiej.

Czy w Wilnie znajdują się inne miejsca, symbole, dzieła sztuki, które mogą wywoływać podobne problemy?

Tak, w Wilnie, tak jak w większości innych stolic epoki postsowieckiej wciąż znajduje się wiele ideologicznych symboli dawnego systemu totalitarnego. Jest ich wiele w architekturze, planowaniu urbanistycznym i dekoracjach fasad budynków. Przez 50 lat sowieckiej okupacji przestrzenie Wilna, nie tylko nowe dzielnice, ale także historyczne centrum miasta, były podbijane wszerz i wzdłuż. Dlatego jest naturalne, że ideologiczne, estetyczne i kulturowe uzdrowienie nie może odbyć się szybko – w ciągu kilku lat czy paru dekad. Upłynie dużo czasu, zanim Wilno całkowicie się odrodzi jako wolne, autonomiczne i oryginalne miasto, jako stolica niepodległej Republiki Litewskiej.

Jaki powinien być los rzeźb: czy powinny zniknąć na zawsze czy może pozostać jako symbol przeszłości?

Powtórzę: oprócz wspomnianych rzeźb jest w Wilnie wiele symboli epoki sowieckiej, dlatego nie widzę żadnego sensu w przywracaniu tych pomników na dawne miejsce. Co więcej, z historycznego punktu widzenia taka restauracja byłaby absolutnie nielogiczna – w czasach stalinowskich rzeźby zostały zbudowane na moście Iwana Czerniachowskiego przy ulicy Feliksa Dzierżyńskiego. Nie ma takiego mostu ani takiej ulicy od 25 lat. Dla mieszkańców Wilna istnieją tylko stara dobra ulica Kalwaryjska i Zielony Most nad rzeką Wilią, znane od XV w. i w żaden sposób niezwiązane z epoką sowiecką, jej wartościami i symbolami.

 

Zdjęcie tytułowe: Dominik Wilczewski

Polub nas na Facebooku!