Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Finlandia: zaciskanie pasa lekiem na recesję?

Debata na temat zmian w fińskiej polityce socjalnej zabrnęła w martwy punkt. Negocjacje między stroną rządową a związkami zawodowymi i przedstawicielami pracodawców wydają się nie mieć końca. Do tego dochodzi powszechne niezadowolenie z proponowanych reform, a także ogólnoeuropejski problem z napływem uchodźców, który dotyka również Finlandię. Jak planowane reformy zmienią Finlandię?

W piątek, 19 września pod budynkiem ratusza w Helsinkach zebrało się ponad 30 tysięcy protestujących. Wśród zebranych pikietowali studenci, pielęgniarki, nauczyciele, pracownicy fizyczni oraz przedstawiciele wielu innych profesji. Bezpośrednią przyczyną decyzji o zwołaniu demonstracji było niezadowolenie społeczne z reform polityki socjalnej proponowanych przez stosunkowo nowy centroprawicowy rząd, z premierem Juhą Sipilä na czele. Reformy te dotykają bowiem kilku strategicznych sfer funkcjonowania fińskiego społeczeństwa i w bezpośredni sposób przełożą się na stan fińskich portfeli. Zacznijmy jednak od początku.

Niekończąca się recesja

Sytuacja gospodarcza Finlandii od 2008 roku jest wyjątkowo niekorzystna. Wynika to z wielu czynników, spośród których jednym z ważniejszych był spektakularny kryzys kluczowych fińskich gałęzi gospodarki, czyli branży telekomunikacyjnej (przejęcie oddziału Urządzeń i Usług Nokii przez Microsoft w 2013 roku) oraz papierniczej (na co znaczący wpływ miało wprowadzenie unijnych sankcji wobec Rosji). Do tego dochodzą stale rosnące bezrobocie oraz starzenie się społeczeństwa, którego konsekwencją jest drastyczny spadek siły roboczej. Współczynnik wzrostu według ostatnich doniesień, uznawanych za optymistyczne, osiągnie w Finlandii w tym roku 0%. Bezsprzecznie fińska gospodarka potrzebuje natychmiastowej naprawy.

Dzięki wygranej w kwietniowych wyborach parlamentarnych tego ambitnego zadania podejmie się koalicja Partii Centrum, Narodowej Koalicji oraz Partii Finów. Jej przedstawiciele jako jeden z pierwszych celów obrali sobie plan opracowania programu ratującego gospodarkę kraju. Negocjacje rozpoczęli od przestawienia koncepcji tzw. Kontraktu społecznego stanowiącego ogólnonarodowe porozumienie mające na celu poprawę sytuacji gospodarczej kraju, odwołujące się szczególnie do polityki zatrudnienia. Mediacje dotyczące jego treści toczyły się w oparciu o format trójstronny z udziałem strony rządowej, związków zawodowych i przedstawicieli pracodawców. Koalicja przyjęła dosyć stanowczą strategię, określaną w fińskich mediach mianem metody kija i marchewki. Zakładała ona, że jeśli rozmowy potoczą się w myśl proponowanych przez rząd rozwiązań, to wprowadzony zostanie szereg różnorodnych ulg podatkowych. Jeśli jednak pozostałe strony nie wyrażą zgody na propozycje rządzących dojdzie do wprowadzenia dalszych cięć oscylujących w granicy 1,5 mld euro. Żądania jakie stawiała koalicja zakładały m.in. wydłużenie tygodnia pracy, bez jednoczesnego podniesienia płac, co miałoby w znaczny sposób poprawić stan finansów państwa. Dodatkowo postulowano wprowadzenie konkretnego poziomu konkurencyjności jaką na przestrzeni roku miałyby osiągać fińskie podmioty gospodarcze. Propozycje te zostały odrzucone zarówno w trakcie negocjacji majowych jak i początku sierpnia. Kolejna runda rozmów odbyła się w końcówce sierpnia.

Od momentu wyjścia z propozycją stworzenia nowego dokumentu regulującego fińską politykę socjalną, w kraju rozgorzała dyskusja na temat zasadności wprowadzenia jakichkolwiek zmian do obecnie obowiązującego systemu. Według większości ekspertów redukcja kosztów zatrudnienia jest kluczowa dla poprawy sytuacji ekonomicznej kraju, co więcej ich zdaniem wprowadzenie jednolitego dokumentu regulującego tę sferę będzie miało pozytywny wpływ na proces odbudowy zaufania Finlandii w oczach inwestorów zagranicznych. Społeczeństwo ma jednak odmienne zdanie, czego efektem wydaje się być piątkowa demonstracja w Helsinkach.

Trudne negocjacje

Trzecia tura rozmów, która odbyła się 20 sierpnia, również nie przyniosła kompromisu. Związkowcy oraz przedstawiciele pracodawców otrzymali zaledwie jeden dzień na ustalenie swojego końcowego stanowiska wobec propozycji rządowych. Ich odrzucenie miało jednoznacznie skutkować użyciem przysłowiowego kija. Propozycje nie zostały przyjęte i w konsekwencji już 8 września Juha Sipilä opublikował propozycję zmian w oparciu o nowy plan oszczędnościowy. Zakładał on wprowadzenie pakietu trzech reform. Pierwsza z nich postuluje przeniesienie obchodów Wniebowstąpienia (w kościele ewangelickim obchodzonego tradycyjnie w Wielki Czwartek) oraz Święta Trzech Króli wypadających w tygodniu na weekend. Druga propozycja całkowicie znosi odpłatność za pierwszy dzień zwolnienia chorobowego i zmniejsza wynagrodzenie za ewentualne pozostałe dni ze 100 % do 80%. Trzecia zaś eliminuje dopłaty do wynagrodzenia za pracę w niedziele. Według przedstawicieli koalicji takie zmiany mogą przynieść wzrost konkurencyjności o nawet 1,5 pkt procentowego oraz ogromne oszczędności dla budżetu państwa. Reakcja społeczeństwa oraz opozycji przyszła natychmiastowo. Krytycy zarzucili, że propozycje uderzą przede wszystkim w najmniej zamożną warstwę społeczeństwa oraz małe przedsiębiorstwa. Liderzy opozycji dodali, że ich zdaniem w rzeczywistości zmiany te nie przysłużą się poprawie sytuacji kraju. Co więcej, zakwestionowali oni sposób wprowadzania reform, argumentując, że tego typu modyfikacje powinny być wdrażane w oparciu o ogólnonarodową zgodę. W tym wypadku zdecydowanie jej zabrakło.

Sytuacji nie poprawiały także ciągle pojawiające się w prasie doniesienia o kolejnych planowanych przez rząd reformach m.in. o podniesieniu podatku VAT, obniżeniu ilości dni urlopowych przysługujących pracownikom administracji państwowej, czy też skróceniu czasu przyznawania zasiłku dla bezrobotnych. Na dalsze posunięcia rządu nie trzeba było długo czekać. Już 10 sierpnia zaprezentowano propozycję budżetu na 2016 rok, który uwzględniał wspomniany pakiet oszczędnościowy oraz wprowadzał dwie kluczowe podwyżki podatków. Po pierwsze zaproponowano obniżenie progu podatku solidarnościowego, ustalonego na 2% od podatku dochodowego, który dotychczas odprowadzały osoby o zarobkach przekraczających 90 tys. euro rocznie. Od wejścia w życie nowego budżetu próg ten ma być obniżony do 72 tys. euro. Zmiana ta ma obowiązywać przez najbliższe dwa lata. Po drugie, koalicja wyszła z propozycją wprowadzenia podwyżki podatku od zysków kapitałowych z 33 do 34 % dla osób uzyskujących z tego tytułu dochody przekraczające 30 tysięcy euro rocznie. Obie powyższe zmiany miałyby nie tylko wspomóc aktualną, niekorzystną sytuacje ekonomiczną kraju, ale również przygotować fińską gospodarkę na kolejne wyzwanie, jakim są przyszłe wydatki wynikające z przyjęcia dodatkowej liczby ponad 1200 uchodźców. Reakcja opozycji wobec propozycji rządu była umiarkowanie pozytywna, dotyczyło to zwłaszcza Socjaldemokratów od dawna opowiadających się za zwiększeniem podatków. Reakcja społeczeństwa wobec wszystkich proponowanych zmian była jednak bardzo nieprzychylna.

Niepopularne strajki

Zwołanie powszechnego strajku na 18 września odbiło się głośnym echem w mediach niemal na całym świecie. Finowie nie są znani z zamiłowania do demonstracji. Ostatnie tego typu wydarzenie miało miejsce w 1992 roku, więc jak łatwo obliczyć musiało minąć ponad 20 lat, żeby spokojni i skłonni do konsensusu Finowie zdecydowali się na tak zdecydowany krok. Według jednego z sondaży Finowie są skorzy do dużej ilości poświeceń, jak np. zamrożenie swoich pensji na kolejne 5 lat. Są oni także w stanie zaakceptować przesunięcie obchodów ważnych świąt religijnych, zgodnie z rządowymi propozycjami. Wydaje się jednak, że przyjęcie na siebie tak pokaźnej liczby reform mających bezpośredni wpływ na sytuacje finansową społeczeństwa okazało się być zbyt dużym wyzwaniem dla dużej części obywateli. Dodatkowo wyraźne próby modyfikacji fińskiego systemu socjalnego, mającego u swoich podstaw hojne wsparcie dla obywateli w myśl idei państwa opiekuńczego, zdaniem ekspertów wymagałyby całkowitej zmiany w podejściu do roli państwa w życiu przeciętnego Fina.

Końca trójstronnych negocjacji póki co nie widać. Termin kolejnej tury rozmów został ustalony na 30 września. Do tego czasu koalicja prowadzi aktywną kampanię informacyjną mającą na celu przekonanie społeczeństwa do proponowanych zmian. Według najnowszych sondaży ponad połowa Finów wbrew wszystkiemu popiera koalicję rządową, co z kolei oznacza, że mimo niezadowolenia części obywateli, zdecydowana większość społeczeństwa wspiera proponowane reformy. Czy oznacza to, że mamy aktualnie do czynienia z powolnym upadkiem fińskiego porządku społecznego? Wydaje się, że stwierdzenie takie jest zbyt daleko idące, lecz bezsprzecznie emocje jakie targają fińskim społeczeństwem świadczą o głębokich zmianach jakie zaszły w powszechnej mentalności na skutek jednego z najpoważniejszych kryzysów gospodarczych, jakie dotknęły Finlandię w ciągu ostatnich kilku dekadach. Można spodziewać się zatem, że dalszy ciąg debaty na fińskiej arenie politycznej doprowadzi do wyłonienia się nowych ciekawych trendów będących zapowiedzią dalszej ewolucji  sytuacji polityczno-społecznej kraju.

 

Zdjęcie tytułowe: Katedra w Helsinkach. Zdj. Rob Hurson / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!