Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Polityczna Ryga reaguje na zwycięstwo PiS w wyborach

W poniedziałek „Przegląd Bałtycki” opublikował obszerny materiał red. Dominika Wilczewskiego poświęcony reakcjom litewskich publicystów na zmianę władzy w Polsce. Było z czego wybierać, bo na wygraną PiS zareagował nawet sam minister spraw zagranicznych Linas Antanas Linkevičius. Za pióra chwycili publicyści, a część z tych, którym nie udało się oficjalnie wypowiedzieć, dopytał „Przegląd Bałtycki”.

Przeczytaj także:  Litwa oczekuje poprawy stosunków z Polską
Przeczytaj także:  Fińskie obawy o przyszłość Polski
Przeczytaj także:  Nowa Polska widziana oczami Estończyków
Andris Sprūds, zdj. Tomasz Otocki

Andris Sprūds, zdj. Tomasz Otocki

Tym razem pozwoliliśmy sobie na zebranie głosów politycznej Rygi. Nie było ich wiele, a polityków musieliśmy dopytywać o to, co sądzą o wygranej partii Jarosława Kaczyńskiego w polskich wyborach. Łotysze bowiem rzadko wypowiadają się o polskich sprawach. W maju 2015 r., komentując wygraną Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, łotewski politolog Andris Sprūds radził, żeby nie przywiązywać zbytniej wagi do partyjnych etykietek. „Na Łotwie są ludzie, którzy szanują to, co robił Jarosław Kaczyński. Przede wszystkim wymaganie respektu dla „nowych krajów” UE. To nie było złe. Po 2004 r. byliśmy nowymi członkami Unii Europejskiej i czasem wypadało trochę bardziej podnieść głos. To najbardziej robiła Polska… Z drugiej strony ten styl PiS nie do końca i nie zawsze pomagał. Dlatego na Łotwie nie ma jednoznacznej oceny rządów Kaczyńskiego. Uważa się, że raczej powinniśmy iść w tym kierunku, w którym szliśmy ostatnie lata. Gdzie Polska była bardziej aktywna w Europie Zachodniej i mogła rozmawiać ze wszystkimi” – powiedział dyrektor Łotewskiego Instytutu Polityki Zagranicznej w rozmowie z niżej podpisanym.

„Ja myślę, że gdyby doszedł do władzy PiS jakiejś wielkiej politycznej zmiany w naszych relacjach by nie było. Dla Łotwy nie liczy się to czy PiS dojdzie czy nie dojdzie do władzy, ale jaki będzie styl prowadzenia polityki zagranicznej” – mówił na wiosnę 2015 r. Andris Sprūds.

Wygrana PiS – smutny dzień dla Polski

Najszybciej na temat wyborów w Polsce zdążył się wypowiedzieć jeden z polityków młodego pokolenia, 30-letni Krišjānis Bušs, przewodniczący młodzieżówki konserwatywno-liberalnej partii Vienotība (Jedność), która od 2009 roku jest największą partią prawicową na Łotwie. Z jej szeregów wywodzą się premierzy Valdis Dombrovskis i Laimdota Straujuma. Na Facebooku Bušs – kiedyś asystent byłego szefa antykorupcyjnego biura KNAB – napisał: „Smutny dzień dla Polski, smutny dzień dla Europy. Obawiam się, że nowy rząd Polski przeniesie ją z jądra Unii Europejskiej na obrzeża. Mocny głos na rzecz regionu bałtyckiego i jedności europejskiej może zostać utracony”. Młody polityk twierdzi, że za rządów PO Polska była mocno obecna w Unii Europejskiej i stała się „kluczowym graczem”. Razem z Niemcami i Francją budowała europejski konsensus, który łączył interesy starej i nowej Europy, co było także korzystne dla Łotwy. „Europa może zostać posunięta do przodu tylko przez tych, którzy tego chcą. Tak nie jest z Prawem i Sprawiedliwością. Niestety obecne okoliczności międzynarodowe są bardziej sprzyjające dla radykalnej, ideologicznej agendy. Widzimy to wszędzie w Europie, także na Łotwie” – mówi Krišjānis Bušs Przeglądowi Bałtyckiemu.

Nie dla kłótni z Niemcami

Veiko Spolītis, zdj. Saeima.lv

Veiko Spolītis, zdj. Saeima.lv

Veiko Spolītis, poseł na Sejm z ramienia partii rządzącej Łotwą Vienotība, łotewski ekspert ds. polityki zagranicznej, wylicza jakie ma oczekiwania wobec nowego rządu PiS. „Ścisła współpraca wojskowa, gospodarcza i polityczna musi pozostać. PiS nie powinien inaczej prowadzić stosunków z Rosją niż PO, a jeśli PiS będzie w stanie wyjść z sensowną propozycją reformy Komisji Europejskiej, byłoby to korzystne także dla pozostałych państw Europy Środkowej i państw bałtyckich” – powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu były wiceminister obrony Łotwy (2010-2014).

Spolītis ma jednak także zastrzeżenia: „polityka obstrukcji wobec Niemiec i Unii Europejskiej nie jest w interesie Łotwy, a jeśli nowy polski rząd będzie chciał mieć sojuszników dla takiej „polityki”, to będzie ciężko liczyć na wsparcie ze strony krajów bałtyckich” – ostrzega poseł na Sejm z ramienia Jedności. „Tak czy inaczej musimy czekać do momentu, gdy pani Szydło sformuje nowy rząd, ale empirycznie patrząc na siły konserwatywne osiągające absolutną większość w krajach Unii Europejskiej, one później prowadzą politykę bardziej centrową” – mówi Spolītis.

Pytany, czy ma jakieś inne troski związane z dojściem partii Kaczyńskiego do władzy, polityk odpowiada: jedyna troska dotyczy europejskiej jedności, a jeśli Kaczyński będzie wybierał politykę „Polska na pierwszym miejscu i tylko Polska”, to ograniczy polskie pole manewru. „Konsensus w UE oznacza negocjacje, by wszystkie strony miały satysfakcję. Prowadząc politykę zaściankowości, izolacji, Polska schłodzi sobie relacje z krajami bałtyckimi w ramach UE i NATO. Byłoby to głupie szczególnie teraz, wtedy kiedy relacje z Rosją są napięte” – mówi Veiko Spolītis. Ważne jest także, by Polska wspierała Grecję i Włochy w rozwiązaniu kryzysu uchodźców, jeśli Warszawa chce liczyć na wsparcie UE w pomocy dla Ukrainy.

Według polityka partii rządzącej, który generalnie pozytywnie ocenia ostatnie lata w relacjach polsko-łotewskich, stosunki Warszawy z Rygą były dobre także w latach rządów PiS (2005-2007). Za rządów Platformy doszło jednak do intensywnej współpracy z Francją i Niemcami, co skutkowało pozytywami także dla Łotwy.

Niemcy kluczowe w Europie

Atis Lejiņš, zdj. Saeima.lv

Atis Lejiņš, zdj. Saeima.lv

Poseł Vienotīby Atis Lejiņš, dawny emigrant polityczny oraz były dyrektor Łotewskiego Instytutu Polityki Zagranicznej, uważa, że łotewsko-polskie stosunki zawsze były dobre, a relacje międzypartyjne z PiS i PO są na drugim miejscu, gdy mowa o wzajemnych stosunkach państw. Łotwa według Lejiņša postrzega Polskę jako bardzo bliskiego sojusznika szczególnie w świetle agresji Rosji na Ukrainę i hybrydowej wojny prowadzonej przez Kreml wobec krajów bałtyckich. „Zmiana rządu w Polsce nie zmieni niczego na gorsze. Dobre relacje będą trwać dalej. Jesteśmy usatysfakcjonowani, że będzie budowany interkonektor gazowy między Polską a Litwą. Trwa także budowa Rail Baltica, która połączy bałtyckie kraje z Warszawą i Berlinem” – mówi poseł Lejiņš.

Atis Lejiņš wierzy, że bardzo dobre relacje między Polską z Niemcami, które są zasługą rządu Platformy Obywatelskiej, pozostaną takie dalej. „Niemcy są kluczowe nie tylko w naszych relacjach z agresywną Rosją, ale także jeśli chodzi o przyszłość Europy. Nie sądzę, by jakiś blok państw między Niemcami a Rosją miał sens. To pomogłoby Rosji dzielić Europę i nią rządzić” – twierdzi Lejiņš, dopytany przez Przegląd Bałtycki o popularną w PiS ideę międzymorza.

Odmienne podejście

W odróżnieniu od polityków Vienotīby, współpracującej w ramach Europejskiej Partii Ludowej z Platformą Obywatelską, mniej lub bardziej pozytywnie wygraną PiS przyjęli Edvīns Šnore i Jānis Martiņs Skuja. Pierwszy jest politologiem, historykiem, swój doktorat poświęcił Ukrainie, jest autorem filmu o totalitaryzmie bolszewickim „The Soviet story”, a od 2014 r. posłem na Sejm z ramienia narodowców łotewskich. Drugi – radnym Rygi w latach 2009-2013 oraz politykiem umiarkowanie prawicowej partii Łotewskie Zjednoczenie Regionów.

Zjednoczenie Narodowe VL!-TB/LNNK zadowolone z wyborów w Polsce

Edvīns Šnore, zdj. Saeima.lv

Edvīns Šnore, zdj. Saeima.lv

„Jesteśmy bardzo zadowoleni z wyniku wyborów w Polsce. Myślę, że ma swoje znaczenie, że polityczne siły konserwatywne przejmują władzę w obecnej sytuacji geopolitycznej” – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu Edvīns Šnore. „Europa mierzy się z kryzysem uchodźczym, który wymaga adekwatnej odpowiedzi i postanowień. Wydaje mi się, że do tej porty liberalni politycy w Europie byli słabi i dość wolno podchodzili do tych spraw. Przesadzona poprawność polityczna, obsesja na punkcie wszystkich rodzajów praw i wolności odnosi odwrotny skutek” – komentuje poseł narodowców. „Ta poprawność zaczyna rozdzierać Europę od środka. Myślę, że takie konserwatywne partie polityczne jak Zjednoczenie Narodowe na Łotwie czy PiS w Polsce mogą postawić rzeczy na swoim miejscu i ponownie wprowadzić zdrowy rozsądek do procesu podejmowania decyzji” – mówi reżyser słynnego filmu „The Soviet Story”.

Choć Šnore popiera Prawo i Sprawiedliwość jako sojusznika Zjednoczenia Narodowego, to generalnie dość pozytywnie ocenia stosunki polsko-łotewskie także w okresie, gdy rządziła Platforma Obywatelska (2007-2015). „Łotewsko-polska współpraca była bardzo produktywna w ciągu ostatnich siedmiu lat. Import z Polski wzrósł dwukrotnie, łotewski eksport do Polski – trzykrotnie. Patrząc na te sprawy, nie widzę większych przeszkód do dalszej współpracy. Łotwa i Polska mają długą historię przyjaznych relacji dwustronnych zaczynając jeszcze w erze przedwojennej, gdy mieliśmy wspólną granicę” – twierdzi Edvīns Šnore. „Tak więc jestem optymistą, jeśli chodzi o przyszłość” – podsumowuje reżyser i politolog.

Międzymorze okej?

Pytany o ideę Międzymorza, która jest bardzo popularna wśród polityków PiS, Šnore podkreśla: „jako Zjednoczenie Narodowe popieramy ściślejszą współpracę wschodnich i środkowoeuropejskich państw. Widzimy, że wiele rzeczy poszło w złym kierunku w Europie Zachodniej, szczególnie, jeśli chodzi o wartości, moralność, nastawienie wobec bezpieczeństwa itd. Często kraje Międzymorza mają inną perspektywę na te sprawy. Dlatego myślę, że jest ważne, by współpracować i działać razem, by osiągnąć polityczne skutki w ramach Unii Europejskiej” – mówi Edvīns Šnore.

Na wiosnę zdystansowany, dziś raczej pozytywnie o PiS

Jānis Martiņs Skuja, polityk Łotewskiego Zjednoczenia Regionów, zwycięstwo porównywanego przez niego z Viktorem Orbánem Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich przyjął dość chłodno. Teraz zmienił akcenty, nieco inaczej wypowiada się o zwycięstwie PiS. „Niektóre poglądy tej partii są dla mnie nie do zaakceptowania, aczkolwiek moja reakcja na zwycięstwo PiS jest bardziej pozytywna niż negatywna. Na tle tego, co się dzieje obecnie w Europie – kryzysu greckiego, kryzysu uchodźczego i niemożności „starej” Europy, jak z tym sobie poradzić, która ma tylko jeden pomysł: „wepchnąć” uchodźców do Europy Wschodniej… Biorąc pod uwagę flirty Europy z Władimirem Putinem, okupację Krymu i chęć Putina odbudowy wpływów dawnego Związku Sowieckiego w Europie Wschodniej – zwycięstwo PiS jest logiczne” – twierdzi były radny Rygi.

„Zwycięstwo PiS jako konserwatywnej partii jest chyba lepsze niż jakiegoś skrajnie prawego skrzydła. Z powodu kryzysu ekonomicznego i uchodźczego skrajnie prawicowe idee są coraz bardziej popularne. W ostatnich latach w Europie rola nacjonalistów w parlamentach wzrosła” – mówi Skuja.

Na pytanie, jak wyobraża sobie współpracę Polski z Łotwą pod rządami Kaczyńskiego, Skuja odpowiada: „w tym kontekście musimy przede wszystkim zobaczyć, co zostało napisane w programie przedwyborczym. Biorąc pod uwagę, że jesteśmy razem z UE i NATO, mamy podobnie złe doświadczenia ze Związkiem Sowieckim i wspólną pozycję wobec agresji rosyjskiej na Ukrainie, wspólne interesy w rynku gazowym i projekcie Rail Baltica – współpraca musi być lepsza niż dotychczas. Nie chciałbym, by współpraca Polski z Łotwą układała się inaczej niż z Litwą i Estonią. Oczekuję równego traktowania nas, krajów bałtyckich. Będąc sąsiadami Rosji, my kraje bałtyckie plus Polska, musimy być razem” – twierdzi Skuja.

Oczekiwana wizyta prezydenta Dudy w Rydze

Iwan Klementiew, polityk rosyjskiej partii „Zgoda” na Łotwie, przewodniczący parlamentarnej grupy łotewsko-polskiej, twierdzi, że po wyborach prezydenckich można się było spodziewać zmiany władzy w Polsce. Jako przyczynę zmiany wskazał słaby wzrost gospodarczy, zmianę wartości europejskich czy problem uchodźców. Wygrana PiS to w dużej mierze – według Klementiewa – chęć społeczeństwa, by obronić siebie przed tymi zmianami.

Na pytanie, jak wybory zmienią relacje polsko-łotewskie, Klementiew odpowiada: „stosunki między Polską a Łotwą zawsze były dobre i są wzorem dla pozostałych krajów bałtyckich. Sprzyja temu nasza więź z Polakami mieszkającymi na terenie Łotwy. Szanujemy polską kulturę i język. Od 2008 r. owocnie współpracujemy z senatorem Kazimierzem Kleiną z Platformy Obywatelskiej, który jest przewodniczącym polsko-łotewskiej grupy parlamentarnej. W tym roku senator był nagrodzony Orderem Trzech Gwiazd. To bardzo duża nagroda i duża zasługa pana Kleiny” – mówi Klementiew. „Będziemy dalej pracować i współpracować. I w Polsce, i na Łotwie odbyły się w tym roku wybory prezydenckie i wybrano nowych prezydentów. Chciałbym, by prezydenci wymienili się oficjalnymi wizytami. Będziemy także czekać na wizytę marszałka Sejmu” – mówi poseł partii mniejszości rosyjskiej.

Co jeszcze jest ważne dla Klementiewa? By jak najszybciej powstała grupa parlamentarna polsko-łotewska w Sejmie i Senacie RP.

Ocena PiS

Większość polityków łotewskich jest wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o ocenę przyszłych rządów PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego nie jest tak dobrze znana na Łotwie, o wiele lepiej zna i rozumie się Platformę Obywatelską, z którą Łotysze musieli współpracować przez ostatnie osiem lat. Politycy różnią się w osądach PiS w zależności od własnego postrzegania rzeczywistości międzynarodowej, ale także – nie oszukujmy się – przynależności partyjnej. Narodowiec Edvīns Šnore PiS-u broni i cieszy się z jego wygranej, centrysta Krišjānis Bušs uważa ją za smutny dzień dla Europy. Iwan Klementiew, związany z Socjaldemokratyczną Partią „Zgoda” wypowiada się oględnie i chce zaproszenia prezydenta Dudy na Łotwę.

Na bliższe oceny trzeba będzie poczekać, aż do władzy dojdzie nowy rząd i zaprzysiężony zostanie nowy minister spraw zagranicznych. Pewne elementy w relacjach polsko-łotewskich będą jednak stałe. Np. jest mało prawdopodobne, by Kazimierz Kleina (PO) przestał być szefem parlamentarnej grupy polsko-łotewskiej. W latach 2005-2007, gdy rządził PiS, większych problemów w relacjach Polski z Łotwą nie było. To nie trudny odcinek litewski, tu pracuje się łatwiej. Większość Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości uznaje Łotyszy za bratanków, nawet jeśli niewiele o nich wiedzą…

O Łotwie często mniej niż o Chinach… – parafrazując Adama Mickiewicza – ale te nadbałtyckie „Chiny” mają raczej dobrą prasę w Polsce, co przekuwa się także na wyobrażenia polityków, a to – bezpośrednio na relacje Warszawy z Rygą.

Warszawa, 3 listopada 2015 r.

 

Zdjęcie tytułowe: Tobi Gaulke / Flickr / CC

Polub nas na Facebooku!