Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Fińskie obawy o przyszłość Polski

Wygrana Prawa i Sprawiedliwości w wyborach parlamentarnych wywołała mało przychylne komentarze fińskich ekspertów. Jakie obawy mają Finowie wobec Jarosława Kaczyńskiego? Z czego wynika spektakularna klęska PO? Co łączy prezesa PiS z Viktorem Orbánem?

Październikowe wybory parlamentarne w Polsce okazały się stosunkowo mało popularnym tematem do rozważań zarówno w fińskiej prasie, jak i na tamtejszej scenie politycznej. Próżno szukać jasnych sądów i opinii dotyczących ich wyniku ze strony czołowych fińskich polityków. Także komentarze prasy i publicystów były zdawkowe. Wskazywały one przede wszystkim najważniejsze tematy kampanii, jak również nakreślały spodziewane konsekwencje sukcesu Prawa i Sprawiedliwości (PiS). Co ciekawe, następstwa te rozpatrywane są przede wszystkim w kontekście europejskim oraz międzynarodowym; w zasadzie nie dotykają stosunków dwustronnych z Finlandią.

Feminizm na najwyższych szczeblach

Komentarze dotyczące kampanii wyborczej skupiły się przede wszystkim na analizie fenomenu partii Jarosława Kaczyńskiego. Spodziewając się zwycięskiego wyniku wyborczego, dokonano szczegółowej analizy programu wyborczego i obietnic składanych przez przedstawicieli partii. Dodatkowo wiele uwagi poświęcono prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu oraz przyszłej premier Beacie Szydło. Okazuje się, że nastawienie Finów do Kaczyńskiego jest nacechowane niepokojem. Powszechnie cytowano najbardziej kontrowersyjne wypowiedzi tegoż polityka, m.in. te dotyczące roznoszenia przez uchodźców chorób czy też wypominające Niemcom mordowanie Polaków w trakcie II wojny światowej. W fińskich mediach wprost określa się go mianem ksenofoba i wypomina mu bycie trudnym partnerem do rozmów.  Finowie zdają sobie przy tym sprawę, że mimo wytypowania nieznanej im wcześniej Beaty Szydło na stanowisko Szefa Rady Ministrów, w rzeczywistości u sterów władzy stanie Jarosław Kaczyński. Co więcej – otwarcie spekulują na temat możliwej powtórki ze znanego wszystkim scenariusza z 2006 r., kiedy pełniący wówczas funkcję premiera Kazimierz Marcinkiewicz po zaledwie ośmiu miesiącach ustąpił ze stanowiska oddając władzę prezesowi partii.

Przeczytaj także:  Litwa oczekuje poprawy stosunków z Polską
Przeczytaj także:  Nowa Polska widziana oczami Estończyków

Beata Szydło jest z kolei postrzegana jako umiarkowana twarz PiSu. Finowie, mimo wypominania jej braku charyzmy i wysuwania zarzutów o sterowanie przez prezesa PiS, wskazują, że to ona wywarła decydujący wpływ na sukces wyborczy partii. Publicyści podkreślają również, że w przeciwieństwie do Kaczyńskiego, nie ma ona w zwyczaju wypowiadać się nieprzychylnie o sąsiadach Polski. Skupia się za to na sprawach bardziej istotnych dla przeciętnego Polaka, czyli pracy i pomocy socjalnej. Jej obietnice przedwyborcze, choć dosyć hojne, były prawdziwym odzwierciedleniem oczekiwań większości Polaków. Finowie, mówiąc o Beacie Szydło, zwracają również uwagę na sfeminizowanie polskiej debaty i zadają sobie pytanie o to jak to możliwe, że w tak katolickim i ceniącym wartości konserwatywne kraju u sterów trzech największych partii – przynajmniej w teorii – stoją kobiety. Fińscy eksperci z jednej strony upatrują w tym konkretnej strategii wyborczej mającej na celu pozorne złagodzenie wizerunku tych ugrupowań przez odsunięcie się w cień ich rzeczywistych liderów. Z drugiej zaś uznają możliwość zmęczenia społeczeństwa męskim, agresywnym stylem uprawiania polityki oraz inspirowanie się bliskim Polakom przykładem kanclerz Angeli Merkel.

Wyborcza (nie)spodzianka?

Choć samo zwycięstwo w wyborach nie okazał się dużym zaskoczeniem, to jego rozmiar już tak. Większość fińskich publicystów podkreśla, że poparcie udzielone PiSowi jest najwyższym wynikiem którejkolwiek partii od 1989 r. W tym kontekście najwięcej miejsca w prasie zajęły analizy dotyczące powodów klęski Platformy Obywatelskiej. Wydaje się, że Finowie nie do końca rozumieją przyczyny, które do niej doprowadziły. W ich oczach PO stoi za wzmocnieniem pozycji Polski w Unii Europejskiej oraz poprawą sytuacji gospodarczej kraju. Według Finów to ludzie młodzi, urodzeni już po upadku komunizmy, mieli stanowić siłę, która zdecydowała o wynikach wyborów. Mimo pozytywnych prognoz gospodarczych to właśnie ta grupa boryka się z największymi problemami na rynku pracy. Co więcej, w tym wypadku dało o sobie znać zmęczenie rządzącą koalicją Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, zamieszanej w szereg kompromitujących skandali. Finowie do powodów klęski PO dołączają również uwagę, że Ewa Kopacz, następczyni Donalda Tuska, nie jest osobą wyrazistą i nie dała się poznać jako polityk umiejąca zaradzić najważniejszym problemom kraju.

Marco Siddi ekspert Fińskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych w swojej wypowiedzi dla największego fińskiego dziennika Helsingin Sanomat stwierdził, że „głównym powodem takiego wyniku wyborów jest fakt, że mimo, że sytuacja  gospodarcza w Polsce uległa poprawie w ostatnich latach, to nadal duża cześć społeczeństwa nie odczuła wzrostu dochodów. Zarobek przeciętnego polskiego pracownika fizycznego stanowi w dalszym ciągu jedną trzecią tego co zarabia jego odpowiednik za zachodnią granicą”.

Pociąg do Budapesztu

Obawy o dalszy rozwój sytuacji w Polsce są w Finlandii mocno akcentowane. Nawiązują one przede wszystkim do sytuacji międzynarodowej i wskazują na przeniesienie punktu ciężkości polskiej polityki zagranicznej z Unii Europejskiej na NATO. To co dodatkowo niepokoi Finów to brak sprzeciwu społeczeństwa wobec haseł – na przykład dotyczących kryzysu uchodźczego – przedstawicieli partii podważających idee i solidarność europejską. Zmiany takie w połączeniu z twardym stanowiskiem wobec Rosji – m.in. w sprawie Ukrainy oraz katastrofy smoleńskiej – mogą mieć negatywne konsekwencje dla całej wspólnoty. Finowie niepokoją się również o przyszłość dotychczas bardzo dobrych stosunków polsko-niemieckich. Potencjalne problemy mogą pojawić się na takich płaszczyznach jak polityka klimatyczna czy kwestia uchodźców, wobec których PiS przyjmuje bardzo stanowcze, odmienne od niemieckiego stanowisko.

Przeczytaj także:  Polityczna Ryga reaguje na zwycięstwo PiS w wyborach

Zdaniem fińskich publicystów, alternatywą dla zacieśniania współpracy w ramach Unii Europejskiej, może być poprawa stosunków z państwami Grupy Wyszehradzkiej, zwłaszcza z Węgrami. Virve Kähkönen w swoim krótkim artykule poświęconym wynikom wyborów w Polsce wymieniła kilka kluczowych podobieństw między Viktorem Orbánem a Jarosławem Kaczyńskim pisząc, że „obaj są głośnymi nacjonalistami z Europy Środkowo-Wschodniej. Stawiają opór wobec europejskiego mainstreamu, m.in. w kwestii uchodźców. Obaj mają również wiele powodów, żeby przeciwstawiać się Niemcom”. Marco Siddi stwierdza wprost, że Polska stworzy z Węgrami swego rodzaju alians wewnątrz UE. Konsekwencje takiego rozwoju wydarzeń mogą być jednak bardzo niebezpieczne i mogą doprowadzić do pogłębiania się podziałów w ramach wspólnoty, co z kolei posłuży na korzyść Rosji.  W  najczarniejszych scenariuszach grozi to nawet wdrożeniem w Polsce węgierskiego modelu  i całkowitym odwrotem od wartości europejskich. Finowie obawiają się również dalszego umacniania się prawicowego populizmu w regionie, a nawet rozszerzania się go na inne państwa europejskie.

 

Zdjęcie tytułowe: arwcheek / Flickr / CC

Polub nas na Facebooku!