Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Ciemnoskóry wiking i początki Islandii

W marcu ukazała się książka „Czarny wiking“ Bergsveinna Birgissona przybliżająca niemal zapomnianą postać Geirmunda Heljarskinna. Książka Birgissona stanowi nie tylko biografię ciemnoskórego wikinga, ale również pokazuje jego czasy, na nowo opisuje wczesną historię Islandii. Na pytania Przeglądu Bałtyckiego o postać Heljarskinna, o badania odległej historii i o czasy wikingów odpowiada autor książki Bergsveinn Birgisson.

Bergsveinn Birgisson

Bergsveinn Birgisson

Bergsveinn Birgisson jest naukowcem i pisarzem. Doktor Studiów Nordyckich Uniwersytetu Bergen w Norwegii. Publikował poezję i nowele po islandzku. Jego książka “Odpowiedź na list od Helgi” („Svar við bréfi Helgu”) była nominowana do Islandzkiej Nagrody Literackiej i do Nagrody Literackiej Rady Nordyckiej. W 2013 roku opublikował książkę „Czarny wiking” (w języku norweskim) prezentującą alternatywną wersję założenia Islandii. Książka ukazała się w marcu 2016 r. w języku polskim.

Kazimierz Popławski: Książka „Czarny wiking“ to biografia człowieka, którzy żył przed ponad tysiącleciem, jest także opisem jego czasów i miejsc, które odwiedził. Jak wygląda badanie tak odległych czasów? Nie ma chyba zbyt wielu źródeł pisanych, pewnie nie zachowało się nic z czasów, kiedy Geirmund Heljarskinn żył. Jakie źródła pan wykorzystał – legendy, badania archeologiczne, książki historyczne?

Bergsveinn Birgisson: To prawda, źródła historyczne nie są wystarczające, ale po zebraniu wszystkich fragmentów dotyczących Geirmunda Heljarskinna można było odtworzyć przebieg jego życia. Jedyne współczesne jemu źródła z IX i X wieku to poezja skaldów (zachowała się zwrotka o życiu Geirmunda), która jest stworzona tak, by przetrwać długo poprzez przekaz ustny. Najważniejszym źródłem była dla mnie „Księga o zasiedleniu” („Landnámabók”), która pochodzi z XII wieku. Oczywiście należy pamiętać, że od dawna toczy się długa debata dotycząca wiarygodności źródła spisanego 200-300 lat po opisywanych w nim wydarzeniach. Moim zdaniem do tego rodzaju źródła należy odnosić się z rezerwą, ale nie powinno się ich odrzucać jako bajki czy kłamstwa. Najwcześniejsi dziejopisarze szczerze próbowali przekazać najstarszą historię Islandii, ale oczywiście przeoczyli pewne rzeczy, ze względu na ograniczenia wynikające z materiał z ich czasów i ich własnych wyobrażeń początków osadnictwa. Badając je te źródła i chcąc je później wykorzystać należy zrozumieć w jaki sposób ówcześni historycy myśleli. Nie mogłem natomiast wykorzystać podręczników historii ponieważ nikt wcześniej nie przeprowadził tego rodzaju badań, a Geirmund Heljarskinn był niemal całkowicie zapomniany we wszystkich dyskusjach historycznych.

Czarny wiking, Bergsveinn Birgisson

Czarny wiking, Bergsveinn Birgisson

Na pierwszych stronach książki wymienia pan nazwiska swoich przodków, które prowadzą drzewo genealogiczne aż do Geirmunda Heljarskinna, razem 30 pokoleń. Jaka jest rola współczesnych metod badań – jak na przykład badania genetyczne – dla odkrywania historii? Czy takie badania pomogły w pana badaniach?

Dopiero w ostatnich miesiącach projektu odkryłem, że Geirmund był moim przodkiem. Myślę jednak, że ma on bardzo wielu potomków. Oczywiście mogą być pewne błędy w genealogii, ale Islandczycy dbali o swoje drzewa genealogiczne, dzięki czemu mamy bazę (Íslendingabók), w której każdy może prześledzić swoje powiązania rodzinne aż do okresu osadnictwa. Ważnym elementem moich dociekań były badania mtDNA, a więc genetyczne. Szczęśliwie mogłem współpracować z dwoma wybitnymi naukowcami – Agnarem Helgasonem z firmy deCODE działającej na Islandii oraz z Peterem Foresterem z Cambridge. Badania genetyczne pokazują, że wśród osadników było bardzo wielu Celtów, wielu z nich musiało być niewolnikami. Badania genetyczne mówią też, że większość z nich pochodziła z obszarów Północnej Irlandii i Szkocji. Mój historyczny przykład pokazuje, że nordyccy królowie Dublinu, Ólaf i Ívar, brali niewolników dokładnie na tym samym obszarze, gdzie Geirmund dostarczał największe transporty towarów z Islandii! Oczywiście, wspomniani królowie płacili mu niewolnikami, ponieważ to było coś czego potrzeba było w niezamieszkanym kraju. W Islandczykach jest też materiał genetyczny, który łączy ich bezpośrednio z ludnością autochtoniczną północnej Syberii, co odpowiada źródłom pisanym dotyczącym matki Geirmunda, która miała wywodzić się z Biarmii (wschodnie wybrzeża Morza Białego).

Trudności w badaniu średniowiecznej historii Islandii – a także innych ziem położonych nad północnymi wybrzeżami Oceanu Atlantyckiego – stawiają pytanie w jakim stopniu historia kraju jest znana, a w jakim stanowi jedynie domysły? Czy jest możliwe, że wczesna historia Islandii zmieni się dzięki na przykład nowym technikom badawczym, odkryciom archeologicznym?

Jak wspomniałem wcześniej, do źródeł pisanych musimy podchodzić z rezerwą. W ciągu ostatniego wieku w badaniach akademickich panowała tendencja do odrzucania źródeł dotyczących czasów wikingów i pochodzących z okresu średniowiecza. Była moda na sceptycyzm, na twierdzenie, że nasza wiedza o czasach wikingów jest bardzo ograniczona albo żadna. Ja widzę to trochę inaczej, nie koniecznie największy sceptyk jest największym naukowcem. Oczywiście najstarsze źródła trzeba uzupełnić, a nowe badania i odkrycia archeologiczne mogą w tym tylko pomóc. Moja książka została opublikowana w Norwegii w 2013 roku. W 2015 roku przedstawiono nowe badania archeologiczne potwierdzające model ekonomiczny, który zaprezentowałem w swojej książce.

Islandia musiała być bardzo trudnym obszarem dla stałego osadnictwa. Co przyciągało ekspedycje wikingów i zachęcało ich do osiedlania się na wyspie? Jakie bogactwa naturalne zachęcały ich do osiedlania się? Jak wyglądały początki osadnictwa na Islandii?

W tej kwestii niestety nie można polegać na pierwszych dziejopisarzach. Pisali oni, że osadnictwo było ucieczką przed tyranią króla norweskiego Haralda Pięknowłosego, a uciekinierzy mieli na Islandii utworzyć kolonię wolnych i równych przywódców, rozpocząć uprawę ziemi i hodowlę zwierząt. To niemożliwe. Musiało być jakieś bogactwo naturalne, które przyciągnęło na wyspę pierwszych świałków. Wydaje się, że najbardziej prawdopodobne to morsy i inne duże morskie ssaki płetwonogie. Na ich skórach (były wykorzystywane do produkcji lin dla statków), tłuszczu (tranie, który również był wykorzystywany na statkach) oraz zębach morsów (również były wysoko cenione) można było zbić fortunę. Kiedy te bogactwa zostały niemal całkowicie wyeksploatowane, osadnicy musieli wziąć się za hodowlę zwierząt i rolnictwo.

Jak pana książka konfrontuje powszechnie znaną wczesną historię Islandii oraz wspomniany mit założycielski kraju opierający się na walce o wolność od prześladowań?

Po pierwsze, wykorzystałem swoje studium przypadku dotyczące Geirmunda, aby zebrać opinie naukowców w kontekście tego co nazywam islandzkim mitem założycielskim. Przykład Geirmunda jest pouczający, bo pomaga dostrzec tendencję w oficjalnym opisywaniu historii. Naukowcy, z którymi rozmawiałem nie chcieli kontynuować badań nad jego przypadkiem, ale też nie chcieli całkowicie o nim zapomnieć. Przyczyną było to, że nie jest on nordykiem – pierwsi historycy byli ksenofobiczni wobec innych kultur. Geirmund nie przybył z Norwegii do Islandii (ta droga jest podkreślana w oficjalnej historii), sprowadził na wyspę wielu celtyckich niewolników (niewolnictwo i niewolnicy właściwie nie istnieją w naszych najstarszych źródłach). Geirmund zachowywał się raczej jak królewiątko i wielki arystokrata z wieloma „liderami” pod swoim władztwem, podczas gdy oficjalna historia mówi o przywódcach, którzy są wobec siebie równi. Oczywiście nie było też niczym chwalebnym, że pierwsi osadnicy byli awanturnikami szukającymi możliwości szybkiego wzbogacenia przez co wykorzystywali bogactwa naturalne niemal do ich pełnego wyeksploatowania. Z wielu względów rozumiem piewców powszechnej wersji, bo powstanie państwa na drodze niewolnictwa i zachłanności nie jest pochodzeniem, z którego można być dumnym.

Zasięg ekspansji wikingów. Mapa: Wikimedia / CC

Zasięg ekspansji wikingów. Mapa: Wikimedia / CC

Geirmund Heljarskinn otrzymał swój przydomek ze względu na pochodzenie swojej matki, która wywodziła się z obszarów współczesnej północnej Rosji. Jak się stała matką królewskiego syna? W jaki sposób wikingowie rozwinęli tak szerokie kontakty – od Norwegii do Syberii, od Islandii do Europy Południowej? Co zachęcało ich do wypraw do tak odległych krain?

Moim zdaniem to gospodarka jest odpowiedzią na to pytanie. Skóry i tłuszcz morsów były niezbędne do budowy i konserwacji statków wikingów. Król musiał utrzymać potężną flotę statków, aby utrzymać władzę. Morsy nie występowały zbyt licznie w IX-wiecznej Norwegii, ale w rejonie Morza Białego, więc to z tamtejszymi ludami mógł zostać nawiązany kontakt w celu pozyskania poszukiwanych dóbr. Taką tezę potwierdza angielskie źródło pisane z IX wieku. Ojciec Geirmunda, król Hjor, działał podobnie jak inni w czasach wikingów – zawarł małżeństwo, by przypieczętować sojusz. Jego małżeństwo z „ciemną kobietą” z Północy miało zapewnić dostęp do dóbr posiadanych przez jej lud. Statki pozwalały więc na rozległe kontakty, ale jednocześnie były motorem napędowym dla tych eksploracji. Heljarskinn znaczy „Ciemnoskóry”, a to jest cechą Samojedów zamieszkujących Północ.

Co powodowało, że wikingowie odnosili sukcesy w handlu, osadnictwie, a nawet narzucali własne zwierzchnictwo, na obszarach, które dziś stanowią Irlandię, Anglię, Francję czy Sycylię?

Jeśli byłbym mędrcem mógłbym odpowiedzieć na to pytanie, ale niestety nie jestem w stanie. Oczywiście można wskazać na łodzie jako napęd przedsiębiorczości wikingów, na wysokie umiejętności w zakresie kultury materialnej, sojusze handlowe zawierane od Konstantynopola po Amerykę itd. Musi być jednak coś więcej, jakiś rodzaj potencjału tkwiącego w ludziach – do adaptacji, silnej woli, polegania na sobie, życiowej mądrości lub filozofii, która zdawała egzamin praktyczny w życiu. Zawsze uważałem wielkie migracje w Europie w epoce jeszcze przed wikingami jako ważny czynnik. Zjawisko to spowodowało, że Skandynawowie utrzymywali kontakty z wieloma europejskimi kulturami, co wydaje mi się, mogło stanowić pewną podstawę dla późniejszej ich ekspansji. Kiedy różne kultury spotykają się, powstaje coś nowego i owocnego, w ten sposób wikingowie tak czerpali, jak i wnosili swój wkład dla świata tamtych czasów.

 

Zdjęcie tytułowe: Obraz „Goście zza morza” (1901) autorstwa Nicholasa Roericha

  • Alexander Malinowski

    Poprawność polityczna do idiotyzmu. Zajadali sie muchomorami i potem w szale rzucali się na miejscowych, a byli od nich wyższi o głowę…
    Jak juz zabili wroga, a zwwalicili jego córkę to byli to owocne spotkanie kultur.

Polub nas na Facebooku!