Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wileńska Kukułka

Rozgłośnia Wileńska magią swoich audycji zaskarbiła sobie serca setek słuchaczy. Mieszkańcy Wilczeńszczyzny z niecierpliwością wyczekiwali swoich ulubionych słuchowisk i tłumnie zasiadali przy radioodbiornikach w szkołach, posterunkach granicznych i pod wiejskimi strzechami, by posłuchać „Kukułki Wileńskiej” czy „Ciotki Hali”.

Kpt. rezerwy Roman Pikiel jeden z założycieli Wileńskiej Radiostacji. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Kpt. rezerwy Roman Pikiel jeden z założycieli Wileńskiej Radiostacji. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

4 marca 1927 roku grupa zapaleńców z Wileńskiego Biura Radiotechnicznego nadała pierwszą w wileńskim eterze audycję radiową. Trwające dwie godziny eksperymentalne słuchowisko słowno-muzyczne wzbudziło wśród wilnian niebywały entuzjazm. Lokalne czasopisma rozpisywały się o zaletach radiofonii, a niektórzy publicyści pozwolili sobie na postawienie postulatu utworzenia stałej stacji radiowej. Argumentowali, że stacja radiowa jest coraz bardziej potrzebna ze względów kulturalnych i politycznych. Utworzenie rozgłośni w Wilnie zrównoważyłoby sygnał płynący od dawna z rozgłośni mińskiej i kowieńskiej.

Postulaty te zostały usłyszane w Warszawie. W siedzibie Polskiego Radia uznano powagę sytuacji: niespełna miesiąc po marcowej audycji, zapadła decyzja o uruchomieniu regionalnej stacji Polskiego Radia na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej.

„Halo! Halo! Tu Polskie Radjo Wilno”

 

Zapowiedź pierwszej audycji radiowej w Wilnie, wycinek z „Kurjera Wileńskiego”, 3 marca 1927 r.

Zapowiedź pierwszej audycji radiowej w Wilnie, wycinek z „Kurjera Wileńskiego”, 3 marca 1927 r.

Prace nad uruchomieniem Rozgłośni Wileńskiej trwały osiem miesięcy. Przygotowaniami do uruchomienia stacji nadawczej zarządzał kpt. rezerwy Roman Pikiel, który później objął funkcję dyrektora placówki. 15 stycznia 1928 roku spełniły się marzenia wielu wilnian – w eterze rozbrzmiały słowa „Halo! Halo! tu Polskie Radjo Wilno” wypowiadane z miejscowym akcentem.

Pierwsze transmisje nadawano z niewielkiego studia ulokowanego w skromnej wilii przy ulicy Witoldowej 21 na wileńskim Zwierzyńcu. Siedziba stała na brzegu rzeki Willi i otoczona była przez malowniczy park. Na kilkunastu metrach kwadratowych zmieszczono studio nagraniowe, amplifikatornię, warsztat, laboratorium, a obok także część mieszkalno-biurową. W ogrodzie wzniesiono dwie 45-metrowe wieże antenowe, które nadawały radiu niewielki zasięg. Stacja nadawcza miała „niebywałą” moc 0,5 kilowata, a zasięg osiągał jedynie rogatki miasta. Przy dobrych warunkach radio wileńskie słyszalne było detektorowo w promieniu 30 kilometrów.

Niewielka Stacja na Zwierzyńcu - mieściła studio, urządzenia nadawcze i biura. Zdj. Archiwum internetowe Sigitasa Zilionisa

Niewielka Stacja na Zwierzyńcu – mieściła studio, urządzenia nadawcze i biura. Zdj. Archiwum internetowe Sigitasa Zilionisa

Początki działalności radia nie były łatwe. W studiu przy Witoldowej ściany były „udrapowane miękkim materiałem dla lepszej akustyki”, a głos nagrywany był przy pomocy niskiej klasy mikrofonu węglowego typu „western”. Jak wspominał Mieczysław Galski, dyżurny inżynier, „mikrofon radiowy szumiał niemiłosiernie”, więc audycje nie były dobrze słyszalne. Największe problemy radio miało z nadawaniem koncertów. Według wspomnień Galskiego, na niektórych słabszych odbiornikach audycje muzyczne zamieniały się w festiwal stłumionych dudnień. Z czasem jednak jakość nadawanych audycji polepszała się – stacja radiowa z miesiąca na miesiąc rozwijała swój potencjał inwestując w nowy sprzęt. Pojawiły się lepsze mikrofony i gramofony ułatwiające prace radiowca. Udało się zwiększyć zasięg stacji do 50 kilometrów w odbiorze detektorowym. Początkowo audycje emitowano jedynie trzy godziny dziennie, a czas ich nadawania odbiegał od tego do czego przyzwyczajeni jesteśmy dziś.

Witold Hulewicz - legenda wileńskiej radiostacji. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Witold Hulewicz – legenda wileńskiej radiostacji. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wraz z rozwojem technicznym stacji, szedł także rozwój radiowych form artystycznych. Za warstwę artystyczną wileńskiego radia odpowiadał jego legendarny dyrektor programowy Witold Hulewicz. Przez wiele lat inspirował i animował on życie artystyczne zwierzynieckiej rozgłośni, toteż zasłużył sobie na pełne sympatii żarty, że ulica przy której mieściło się studio nosiła imię dyrektora. To za sprawą działalności Hulewicza Wileńska Rozgłośnia zasłynęła w całej Polsce z niezwykłych słuchowisk. Były to nie tylko koncerty muzyki poważnej, ale także interpretacje literatury polskiej. Na falach rozgłośni gościły między innymi dzieła Mickiewicza, Fredry czy Wyspiańskiego. Zdobycie sławy i uznania nie byłoby jednak możliwe bez bliskiej współpracy Wileńskiej Rozgłośni z Ferdynandem Ruszycem i jego aktorami z Teatru Reduta.

Spiker wileńskiej stacji w czasie pracy. Zdj. Archiwum internetowe Sigitasa Zilionisa

Spiker wileńskiej stacji w czasie pracy. Zdj. Archiwum internetowe Sigitasa Zilionisa

Ze słuchowisk literackich tego okresu warto wymienić dwa najsłynniejsze. Napisana przez Witolda Hulewicza sztuka „Pogrzeb Kiejstuta” (17 maja 1928 roku) była niepowtarzalna w skali całego kraju. Przedstawienie oparte na legendarnych motywach litewskich zostało nadane w całym kraju, a głosom lektorów towarzyszył chór i orkiestra. Innym słuchowiskiem wartym uwagi była „obrona Sokratesa” w reżyserii Aleksandra Zelwerowicza (12 grudnia 1929 roku). Adaptacja radiowa utworu udowodniła, że fale radiowe mogą równać się scenie teatralnej. Dzięki pracy Hulewicza, radio wileńskie osiągnęło pozycję i markę specjalistów w adaptacji wielkiej literatury.

Niezwykły język „Ciotki Albinowej”. Wycinek z publikacji „Kresowy przegląd radjowy: jednodniówka poświęcona radjofonizacji województw północno-wschodnich: styczeń 1938”

Niezwykły język „Ciotki Albinowej”. Wycinek z publikacji „Kresowy przegląd radjowy: jednodniówka poświęcona radjofonizacji województw północno-wschodnich: styczeń 1938”

Wileńska fala nie była jednak zarezerwowana jedynie na kulturę wysoką adresowaną do wytwornej publiki miejskiej. W programie znalazło się również miejsce na wątki komediowe, na programy kierowane do najmłodszych i do ludności wiejskiej. Dużą popularnością cieszyły się audycje satyryczne, między innymi „Kukułka Wileńska” Antoniego Bohdziewicza. Wyjątkową popularność zyskały audycje humorystyczne nadawane lokalną gwarą. Kilka razy w tygodniu, wieczorami za mikrofonem zasiadał Leon Wołłejko ze swoimi „Kłopotami Oszmiańczuka” i „Pogadankami Mejszagolskimi”. Wtórowała mu Kazimiera Aleksandrowiczowa wcielając się w rolę „Ciotki Albinowej”. Duchowym rozwojem młodych słuchaczy zajęła się inna z radiowych ciotek. „Ciotka Hala” zapraszała do radia najmłodszych, z którymi prowadziła radiowe „podwieczorki”. W czasie studyjnych pogadanek najmłodsi recytowali wierszyki, bajki i śpiewali piosenki. Z tymi, którzy nie mogli odwiedzić rozgłośni Hala prowadziła korespondencję, a nadsyłane do redakcji listy były odczytywane w czasie audycji.

Radio odgrywało również ważną rolę na niwie politycznej. Nie tylko podawało najważniejsze informacje przygotowywane przez PAT, ale także działało na froncie walki propagandowej.  Wileńska radiostacja była protoplastą dzisiejszej „Redakcji zagranicznej Polskiego Radia” . Wśród audycji w językach obcych najważniejszą role odgrywały „Chwilki Litewskie” tworzone przez Bohdana Kościałkowskiego. Audycje te były nadawane sześć razy w tygodniu około godziny 19:00. Redakcja przyjęła sobie za cel prowadzenie rzetelnej akcji informacyjnej wśród słuchaczy litewskojęzycznych. Początkowo odbiorcami byli Litwini w II RP, a wraz z rozwojem technicznym stacji nadawczej audycje trafiały głównie do mieszkańców Litwy Kowieńskiej.

Radio Wilno – kresowy głos w każdym domu

Stacja na Lipówce pozwoliła na rozszerzenie zasiegu do 150 kilometrów. Fot. Archiwum internetowe Sigitasa Zilionisa

Stacja na Lipówce pozwoliła na rozszerzenie zasiegu do 150 kilometrów. Fot. Archiwum internetowe Sigitasa Zilionisa

Mały budynek przy Witoldowej szybko przestał spełniać swoją rolę. Wileńska radiostacja rozrastała się pod kątem programowym, a z tym rosły również ambicję nadawcze. W związku z tym w 1930 roku zapadła decyzja o budowie nowej stacji nadawczej. Na miejsce nowego zaplecza technicznego wybrano południowe przedmieścia Wilna. Po roku wzmożonych prac udało się uruchomić nowoczesną stację nadawczą przy trakcie Lidzkim (ulica Lipówka 8). Na obszarze 2 hektarów wzniesiono nowy piętrowy budynek, który pomieścił znacznie więcej urządzeń nadawczych niż siedziba przy Witoldowej. W budynku o kubaturze  1700 m3 znalazło się miejsce na kolejne zespoły elektryczne i nadawcze. Zapotrzebowanie nowej radiostacji na elektryczność najlepiej ilustruje jej wielkość. Jak podaje wspomniany wcześniej inżynier Galski, zużycie energii przez stację na Lipówce w ciągu jednej godziny nadawania pozwoliłoby na oświetlanie trzypokojowego mieszkania przez dwa lata. Stacja nadawcza początkowo osiągnęła poziom 16 kW, z czasem jej moc została podniesiona do 50 kW. Były to wielkości niespotykane w skali kraju; większą moc miał jedynie nadajnik warszawski. Dla porównania, konkurencyjna w regionie stacja kowieńska mogła poszczycić się mocą zaledwie 7 kW.

Dzięki nowym urządzeniom nadawczym i dwóm masztom antenowym wysokości 76 metrów, moc stacji zwiększyła się stokrotnie. Pozwoliło to na znaczące rozszerzenie zasięgu, bo po tych inwestycjach wileńskie radio słychać było w odbiornikach odległych nawet o 150 kilometrów od stacji nadawczej. Wileńska Rozgłośnia, bez większych problemów, była odbierana w całym regionie, a nawet w Kownie. Przy dobrych warunkach, „Wileńskiej Kukułki” można było posłuchać nawet w Dyneburgu i Mińsku (co nie miało większego znaczenia, ponieważ odbiorniki w Związku Sowieckim były ograniczone tylko do odbioru lokalnych fal radiowych).

Część techniczna stacji przy Witoldowej. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Część techniczna stacji przy Witoldowej. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

W latach 30. również oferta programowa została poszerzona. Do załogi wileńskiej stacji radiowej dołączyło wielu nowych spikerów, którzy swoimi głosami pracowali niemal cały dzień. Audycje w pierwszej połowie lat 30. zazwyczaj rozpoczynały się w godzinach 11-12 i kończyły się późnym wieczorem. W ciągu dnia na fali wileńskiego radia można było usłyszeć aksamitny głos Joanny Piekarskiej, czy z pozoru nieradiowy sznapsbaryton Lecha Beynara (Pawła Jasienicy). Swoją audycję miał również Wiktor Trościanka, późniejszy spiker Radia Wolna Europa.

W wileńskim eterze pojawiły się audycje krajoznawcze i artystyczne. Poruszano tematy podróży zagranicznych i krajowych. Spośród pasm turystycznych szczególnie wyróżniał się cykl audycji Stanisława Lorentza przybliżający walory i atrakcje Wileńszczyzny. W latach 30. w wileńskiej stacji swoją audycję miał również autor wybitnych pejzaży wileńskich i człowiek, dzięki któremu dziś możemy oglądać na fotografiach stare Wilno. Fotograf Jan Bułhak wygłaszał pogadanki z zakresu sztuki fotograficznej pt. „ Moja Technika Fotograficzna”.

W wileńskiej rozgłośni na krótko zagościł nawet Czesław Miłosz: z powodu coraz większego promowania treści związanych mniejszościami narodowymi, pod naciskiem wojewody wileńskiego Ludwika Bociańskiego, został on zwolniony po roku pracy.

Radio Powszechne

Połowa lat 30. XX wieku to szczególny okres dla PR Wilno. Z jednej strony nastąpił gwałtowny rozwój stacji – zbudowano nową siedzibę i odnotowano znaczny napływ abonentów, z drugiej natomiast radio opuścić musiał Witold Hulewicz, jego duchowy patron i twórca wielu niepowtarzalnych programów. Zmiana na stanowisku została podyktowana coraz większym konfliktem między dyrektorem wileńskiego radia, a częścią lokalnej inteligencji. Apogeum kilkumiesięcznej „przepychanki” medialnej między Hulewiczem, a Stanisławem Mackiewiczem, naczelnym „Słowa”, był głośny w całym Wilnie pojedynek. Po wybuchu afery „pojedynkowej”, Witold Hulewicz został wezwany do redakcji radiowej w Warszawie, gdzie pracował do końca lat 30. Zmiana ta pociągnęła za sobą właściwie stałą rotację na stanowiskach decyzyjnych – żaden z następców Hulewicza nie zagrzał w Wilnie zbyt długo miejsca. Stanowisko dyrektora programowego obejmowali kolejno: Zdzisław Marynowski z Warszawy, następnie dwóch zesłańców ze Lwowa – Juliusz Petry i Janusz Żuławski. Przez jakiś czas radiu dyrektorowała także Wanda Pełczyńska – żona szefa Oddziału II SGWP.

Pomimo częstych zmian kadrowych, rozgłośnia regionalna w Wilnie nadal rozwijała się dynamicznie. Dotychczasowe studio przy Witoldowej zostało przeniesione do centrum Wilna, na ulicę Mickiewicza 22. Nowe studio rozmiarami przerastało poprzednią siedzibę kilkukrotnie. Jak wspomina inżynier Galski: „Na upartego całą starą stację można by pomieścić w dzisiejszym studio koncertowym”. Nowe studio otworzyło nowe możliwości: nadawano nawet po 16 godzin dziennie.

Wileński Elektrit był jednych z najwiekszych producentów radioodbiornków w całej II RP. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wileński Elektrit był jednych z najwiekszych producentów radioodbiornków w całej II RP. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Za sprawą wzrostu liczby aparatów radiofonicznych na kresowej wsi, zwiększyła się ilość odbiorców radiostacji. Nadal liczba aparatów radiowych na 1000 mieszkańców była niższa niż w innych regionach kraju, ale radio wileńskie było coraz popularniejsze pod wiejską strzechą. Wraz z ustępowaniem „wielkiego kryzysu” poprawiała się sytuacja materialna mieszkańców kraju, co pozwalało na zakup radioodbiorników. A także spadek cen aparatów radiofonicznych. Dotychczas najtańszy zestaw „kryształkowy” (detektorowy) wraz z parą słuchawek kosztował co najmniej 50 złotych, do tego dochodził koszt abonamentu w wysokości 3 złotych miesięcznie. W drugiej połowie lat 30. powszechna była sprzedaż ratalna radioodbiorników, a abonament na „kryształki” zmniejszono do złotówki. Pozwalało to na zakup radioodbiorników przez nawet mniej zamożnych mieszkańców wsi. Odwróciło to również proporcje radiosłuchaczy. Wileńska Rozgłośnia nie była już odbierana wyłącznie przez elity, ale słuchacz wiejski stawał się coraz ważniejszy. Na antenie pojawiło się więcej programów skierowanych do ludności wiejskiej. Reporterzy radiowi pojawiali się w małych miasteczkach regionu relacjonując najważniejsze elementy życia prowincji. W radiu nadawano relacje z kiermaszy, dożynek czy odpustów. Zdarzały się audycje poważniejsze – specjalne pogadanki związane z życiem i gospodarką wsi.

Radiostacja Wileńska prężnie działała do ostaniach dni II Rzeczypospolitej. W przeddzień wrześniowej zawieruchy planowano uruchomić kolejną stację nadawczą w podwileńskich Wirszuliszkach. Rozważano również uruchomienie stacji Wilno II. Śmiałe plany pokrzyżował wybuch II wojny światowej.

Sygnał wileńskiej radiostacji ucichł 16 września 1939 roku. W wyniku nalotu niemieckiego uszkodzono stacje nadawczą na Lipówce – trzy zrzucone tutaj bomby lotnicze uszkodziły maszty antenowe, a  także cześć urządzeń nadawczych. Przez ostanie 16 dni swojej działalności radiostacja spełniła swoje „zadanie na wypadek wojny”. Wilnianie i ludność regionu była dobrze poinformowana o wydarzeniach wojennych (na ile pozwalała propaganda państwowa). Codziennie o 18:00 transmitowano wystąpienia prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego z oblężonej Warszawy.

Wyłączenie stacji 16 września i meandry historii powojennej nie pozwoliły na wznowienie jej działalności w dotychczasowym kształcie. Zabudowania i studio wileńskiej radiostacji początkowo przejęła strona litewska, a po 1945 roku budynki PR Wilno stały się częścią majątku ZSRS. Dopiero w 1992 roku w Wilnie pojawiła się na nowo stacja radiowa nadająca po polsku.

 

Zdjęcie tytułowe: Wojewoda Wileński Ludwik Bociański przed mikrofonem Rozgłośni Wileńskiej.

Polub nas na Facebooku!