Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

M jak Mydło, czyli co łączy stary elementarz z firmą kosmetyczną

Gdy kogut pieje, to ze snu budzi,

– Dalej, do pracy! – głośno wzywa ludzi

Spacerując po jednym z największych warszawskich centrów handlowych, prędzej czy później, natkniemy się na przytulny, pachnący sklep z kosmetykami marki STENDERS.

– Vecais Stenders? Stary Stenders? – zapyta odruchowo studentka czy student bałtystyki, mając oczywiście na myśli językoznawcę i badacza, który stworzył podwaliny języka łotewskiego: Gottharda Friedricha Stendera (1714-1796). Jednak w tym przypadku, osoby, o których należałoby pomyśleć w pierwszej kolejności, to Jānis Bērziņš i Zane Dreimane (Bērziņa). To właśnie tych dwoje założyło w 2001 roku w Rydze pierwszy sklepik, który zapoczątkował dzisiejszą sieć sklepów STENDERS. Firma oferuje kosmetyki do pielęgnacji ciała, a słynie przede wszystkim z kolorowego, aromatycznego mydła. Zane Dreimane w jednym z wywiadów wspomina, że pierwsze mydła wyrabiali nocą w domu na kuchence w dużym garnku. Dziś produkcja w fabryce firmy nadal może przywodzić na myśl pracę w kuchni: najpierw masę na kosmetyk miesza się w wielkich kotłach, następnie doprawia zapachami i roślinami, by w końcu przelać ją do podłużnych form. Firma podkreśla, że nawiązuje do starych łotewskich receptur i tradycji, a pewne elementy produktów, np. ozdobne kwiatuszki, są wyrabiane ręcznie, a nie maszynowo. Tak powstają bloki mydła, sprzedawane już w 23 krajach, nie tylko w Europie, ale także w Azji i w Arabii Saudyjskiej. Szybki sukces zagraniczny firmy to w dużej mierze zasługa franczyzy. Przedsiębiorstwo jest dziś w czołówce łotewskich franczyzodawców.

Róża – piękny kwiat, choć kłuje,

piękniejsza dziewczyna, która pracuje

Gothards Fridrihs Stenders

Gothards Fridrihs Stenders

Powróćmy jednak do Starego Stendersa (łot. Vecais Stenders). Nazywany jest Starym, by odróżnić go od syna Aleksandra, czyli Młodego Stendersa, również badacza języka łotewskiego. Stary Stenders, czyli Gotthard Friedrich (w łotewskiej pisowni: Gothards Fridrihs), był niewątpliwie jedną z najważniejszych postaci w historii języka łotewskiego. Uważa się nawet, że to on dał początek łotewskiej literaturze. Urodził się na terenach dzisiejszej Łatgalii w rodzinie luterańskiego pastora. Sam później także został pastorem i przez dłuższą część życia, po powrocie ze studiów w Jenie i Halle, mieszkał i pełnił posługę na terenach dzisiejszej Kurlandii. Przez pewien czas był również profesorem geografii w Kopenhadze, gdzie do dziś zachowały się skonstruowane przez niego dwa globusy.

Gotthard Stenders, człowiek epoki Oświecenia, poważnie podchodził do krzewienia wiedzy. Podczas studiów w Halle silny wpływ wywarła na nim filozofia Christiana Wolfa, a zwłaszcza pogląd, że zło w człowieku bierze się z niewiedzy i braku wykształcenia. Stenders został autorem pierwszej popularnonaukowej książki w języku łotewskim. Powstała w 1774 roku i nosiła tytuł „Augstas gudrības grāmata no pasaules un dabas”, czyli „Księga wielkiej mądrości o świecie i przyrodzie”. Mówi się, że była to pierwsza europejska encyklopedia przeznaczona dla ludu, dla chłopów. Stenders zajmował się także zbieraniem, spisywaniem i wydawaniem ludowych baśni, pieśni i opowieści. Spod jego pióra wyszła także gramatyka języka łotewskiego po niemiecku i słownik niemiecko-łotewski. Do jednej z ciekawszych pozycji należy pierwszy łotewski ilustrowany elementarz – „Bildu ābice” (1787), w którym każdą literę alfabetu ilustrują dwuwiersze zaczerpnięte z pieśni ludowych.

Nie ma w nich niestety żadnego wierszyka o higienie. Nacisk położony jest głównie na wersety zachęcające do wytrwałej pracy na polu i w gospodarstwie. Chwalą jednocześnie naukę, zdobywanie wiedzy. Wzmianki o przestrzeganiu higieny i potrzebie dbania o urodę znajdujemy we wcześniejszym dziele, zbiorze baśni i podań z 1766 roku. Stenders spisał po łotewsku znane opowieści europejskie, m.in. motywy z baśni Ezopa i Christiana Gellerta. Wplótł w nie morały, które miały zmienić złe nawyki chłopstwa, m.in. wybić z głowy przekonanie, że mycie się, czesanie i przeglądanie się w lustrze czyni ich gorszymi ludźmi.

A jabłuszka dla tych dzieci,

którym przy księgach czas miło leci

W kulturze łotewskiej postać Stendersa jest ciągle żywa. W 2014 roku, z okazji 300. rocznicy urodzin pisarza, Bank Łotwy wydał poświęconą mu monetę kolekcjonerską. Na awersie widnieje obraz z pierwszego wydania encyklopedii Stendersa, na którym nauczyciel wskazuje dziecku bogactwo świata symbolicznie zanurzone w kartach otwartej księgi. Rewers przedstawia natomiast astronomiczny rysunek wyjaśniający heliocentryczny model świata – w encyklopedii dla ludu Stenders pisał przecież o Galileuszu i Mikołaju Koperniku.

Można tu i ówdzie usłyszeć pogłoskę, że marka STENDERS zaczerpnęła nazwę właśnie od nazwiska słynnego badacza. Czyżby firma aspirowała do odegrania w rodzimej gospodarce takiej roli, jaką niegdyś odegrał Gotthard Stenders w rodzimej kulturze? Mimo że na stronie internetowej i w polskich ulotkach reklamowych pojawiają się hasła mówiące o „inspiracji północnej natury” i, uogólniająco, o Europie Północnej, w wielu innych anglojęzycznych materiałach, np. w ogólnodostępnych programach czy filmikach, STENDERS podkreśla swoje łotewskie pochodzenie. Jeden z filmów promocyjnych opowiada o Łotwie, jako o kraju pochodzenia marki. Co ma reprezentować markę, a jednocześnie cały kraj?

Oczywiście przyroda. Bursztyn, morze, piasek, lasy, mech. Co ciekawe, natura nie jest przedstawiona jako zagrożona, wymagająca od konsumenta proekologicznych działań. Przyroda Łotwy przedstawiona jest na filmach promocyjnych jako nieskażona i silna – to ona ma nieść pomoc zmęczonym ludziom. Dotyczy to nie tylko samych kosmetyków. Ogromny nacisk położony jest na estetyczne opakowanie, np. z prostego pakowego papieru i sznurka, ale z dodatkiem suszonych kwiatów. Jedno z haseł głosi nawet, że produkty „przynoszą przyrodę do miasta”. Ciekawe, jak skomentowałby to jeden z najsłynniejszych łotewskich poetów, Aleksandrs Čaks, który pisał o mieście, że przyrody w nim tylko tyle, ile skórek pomarańczy na bruku i natki rzodkiewki w śmietniku. Jeśli zaś chodzi o Starego Stendersa, to pewnie byłby dumny z rozkwitu łotewskiego przedsiębiorstwa. Pisał przecież:

Dom, pole i ręce, co garną się do pracy,

Tak można żyć i jeszcze gromadzić bogactwa.

 

Śródtytuły i dwuwiersz na końcu pochodzą z ilustrowanego elementarza: Gotthard Friedrich Stender „Bildu abīce” (Jelgava, 1787). http://www.letonika.lv/literatura/Reader.aspx?r=222. Tłumaczenia autorki.

Polub nas na Facebooku!