Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Porządek i szacunek. Dlaczego w Rostocku popierają skrajną prawicę?

W zamieszkałych przez rosyjskich Niemców rejonach co druga osoba wybiera Alternatywę dla Niemiec. Jedziemy do rostockiej dzielnicy Groß Klein, na której blokowisku do dziś często słychać język rosyjski, by przed wyborami do landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego dowiedzieć się skąd biorą się takie preferencje polityczne.

Przeczytaj także:  Populiści triumfują w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Koszmarna niedziela CDU

Przewodniczący powiatowej AfD mówi mi przez telefon: „Kiedy zbierałem podpisy pod moją bezpośrednią kandydaturą, na dwieście z nich około 40 pochodziło od rosyjskich Niemców”. A w Groß Klein, niemiecko-rosyjskim osiedlu z wielkiej płyty na północy miasta, w ostatnich wyborach burmistrza Alternatywa dla Niemiec osiągnęła swój drugi co do wysokości wynik w Rostocku. To właściwe miejsce dla naszych badań. Jedziemy i zaczynamy pytać.

W królestwie baletu

Po południu odwiedzamy Galinę Weber-Poukhlovski, która prowadzi w centrum handlowym Groß Klein małe studio baletowe. Prowadzi nas do swego baletowego marzenia z lustrami sięgającymi podłogi i baletowym drążkiem. „Proszę, usiądźcie” – mówi i staje przed nami. W Rosji tańczyła jako solistka, występowała w Bonn i Wiesbaden, jedna trzecia jej uczniów pochodzi z rodzin niemiecko-rosyjskich. Ale na nasze pytania odpowiada oszczędnie i właściwie po dziesięciu minutach nasza rozmowa jest już zakończona. Pytamy jeszcze, czy zna kogoś, kto chciałby z nami rozmawiać. Dzwoni do paru rodzin jej uczniów. Nie, nikt nie chciałby.

Fotograf Hannes Jung prosi o zgodę na zdjęcie. Podczas gdy jej córka w białym stroju baletowym niczym łabędź wyciąga plecy, ramię i gardło i chodzi na palcach, jej matka z krytycznym spojrzeniem patrzy i zauważa: „Dzieci w Niemczech są leniwe, nie ćwiczą w sposób wystarczający. W Rosji mieliśmy więcej dyscypliny”.

Rosyjski supermarket

Obok spotykamy Marinę i Igora Grygorenków, którzy z wielkim powodzeniem prowadzą rosyjski sklep, i opowiadają nam, jak przed wielkimi świętami rosyjskimi zwożą paletami barszcz, rybę w puszkach i makaron. Kochają swą pracę i siebie nawzajem i uśmiechają się tak przyjaźnie, że chciałbym ich przytulić. Polityką, jak mówią, nie interesują się. „Czy macie przyjaciół, którzy interesują się polityką?”. Krótko naradzają się po rosyjsku. I potem: nie. Podobnie jak nauczycielka baletu wydają się nieufni wobec jakiejkolwiek polityki.

Marina i Igor Grygorenko w swoim supermarkecie. Zdj. Hannes Jung

Marina i Igor Grygorenko w swoim supermarkecie. Zdj. Hannes Jung

Kiedy czyta się gazety albo słucha polityków, to wtedy często jest tak: późni osiedleńcy oszukują państwo, chleją wódkę i biją się ciągle między sobą. Historie sukcesu, takie jak ta u Grygorenków, pomija się. Czy także my nie przyjechaliśmy tu po to, by szukać rozczarowanych i wściekłych?

W kręgu sowieckich Żydów

Kontaktujemy się z przewodniczącym gminy żydowskiej, która została założona w 1992 roku przez migrantów ze Związku Sowieckiego i liczy obecnie 700 członków. Mówi, że nie może pomóc w dostarczeniu rozmówców. Przewodniczący rosyjskiego ziomkostwa i związku przyjaciół języka rosyjskiego nie oddzwaniają. Zaczyna świtać w naszych głowach, że musimy opuścić Groß Klein. Następnego ranka spotykamy Marinę i Michaela Beitman-Korczaginów, dwóch uchodźców z dawnego Związku Sowieckiego, którzy założyli w Rostocku teatr Mechaje. Michael siedzi w biurze teatru w białym fotelu biurowym, ma rozpiętą koszulę, wita nas ochoczo. Gdy po zamaszystym geście podpiera swoje ramię, wypada oparcie biurowego krzesła. „Nic nie szkodzi”, mamrocze i wkłada je pod biurko. Żona Marina patrzy na niego błagalnie, także po to, by zahamować jego chęć do pogawędki.

Przeczytaj także:  Martin Koschkar: Klucz do wyborów w Meklemburgii to nie tylko uchodźcy

Historia małżeństwa pomaga nam zrozumieć, jak trudno było zaaklimatyzować się wielu ludziom z dawnego Związku Sowieckiego w Niemczech. Na Ukrainie 57-latek pracował w teatrze miejskim w swoich rodzinnych Czerniowcach, Marina była zatrudniona jako aktorka w Kijowie. W 1996 roku porzucili to życie i przesiedlili się do Niemiec. „Bo chcieliśmy lepszej przyszłości dla naszych dzieci” – mówi Michael. Początkowo mieszkali w wieloosobowym pokoju w domu dla imigrantów, później wyjechali do Rostocku i żyli z socjalu. Pracę znaleźli w cyrku dla dzieci. „Wielu zaprzyjaźnionych lekarzy musiało przez dwa lata praktykować, zanim dostali pracę. Dużo pracy za niewielkie wynagrodzenie. Inni byli w Związku Sowieckim dyrektorami przedsiębiorstw albo naukowcami. A tutaj musieli iść sprzątać”mówi Michael. Po upadku Związku Sowieckiego wiele milionów ludzi przyjechało do Niemiec i ich promienne nadzieje rozbiły się często na blokowiskach ze zwietrzałego płukanego betonu.

W próżnię weszła Alternatywa dla Niemiec

Niemieckie państwo nie uznawało ich wykształcenia, kasowało kursy niemieckiego. Wielu pozostało tylko iść sprzątać, szukać pracy na budowie albo w domach opieki. A w urzędach często spotykała ich biurokratyczna arogancja: ach, jesteście rosyjskimi Niemcami. Dlaczego zatem nie mówicie po niemiecku? Bo nie mogli mówić. Aż do lat czterdziestych XX wieku wiele osób pochodzenia niemieckiego w Rosji znało swój język ojczysty. Ale dyktator Józef Stalin przeklął zdrajców i deportował wielu z nich na Syberię. Nawet w gronie rodzinnym nie wolno było używać języka niemieckiego. Ale zawsze w Rosji byli „Niemcami”. A później w Niemczech „Ruskimi”.

Alternatywa dla Niemiec zrozumiała, że tę próżnię trzeba dla siebie wykorzystać. Wiedzą o rozbitych marzeniach i potrzebie należenia do Niemiec. Coraz częściej politycy AfD adresują swój program do późnych przesiedleńców. W Erfurcie mówcy Alternatywy pozdrawiają nawet publiczność po rosyjsku, AfD w Brandenburgii przetłumaczyła swój program wyborczy na rosyjski. Tłumaczka rosyjskiego pokazała mi później rosyjskie strony internetowe ośmieszające Angelę Merkel i nawiązujące do kryzysu uchodźczego i wyjaśniła mi, kto za tym stoi – oczywiście Alternatywa. „Alexander Gauland jest dla przesiedleńców niczym diabeł łowiący dusze” – mówi.

Teatr jest dobry na integrację?

Państwo Beitman-Korczagin próbowali rozwiązać problemy w taki sposób, w jaki najlepiej potrafią: poprzez grę teatralną. Założyli pierwszą żydowską scenę we wschodnich Niemczech. Ich pierwsza sztuka „Wczoraj – historie ze sztetli” opowiadała o żydowskim życiu w ich rodzinnym mieście. Zagrano to po rosyjsku. „Poprzez tę sztukę pożegnaliśmy się z naszym wcześniejszym życiem” – mówi Michael. Z każdą dalszą inscenizacją próbowali trochę bardziej odnaleźć się w Niemczech. Rosyjskie teksty zostały zastąpione przez jidyszowe, a te później przez niemieckie. Za swoją pracę otrzymywali publiczne wsparcie i nagrody. Po dwudziestu latach i po dwudziestu sztukach Michael mówi: „Nasz paszport jest niemiecki, jesteśmy Żydami, ale nasza mentalność pozostała trochę sowiecka”. Sowiecka, więc chodzi także o to, że wielu jego rodaków tęskni za silnym przywódcą. Także to jest wiatrem w żagle AfD.

W świecie batiuszki Rafaiła

Przyćmione światło wpada przez szyby ze szkła ołowiowego jadalni rosyjsko-prawosławnej parafii świętej Ksenii z Sankt Petersburga. Na ścianach wiszą ikony. Niżej siedzi Marina Kölpin, która z racji wizyty w świątyni nakryła włosy żółtym szalem. „Wcześniej wstydziłam się być Rosjanką w Niemczech” mówi 41-latka. „Ten Jelcyn, który po pijanemu grał na skrzypcach i nas wszystkich kompromitował. Ale Putin, on kocha Rosję, mamy teraz znów prestiżową armię, a moi rodzice regularnie dostają rentę”. Putin występuje także jako anioł stróż późnych przesiedleńców i ci, którzy przegrali z urzędami ds. integracji, biorą to chętnie za dobrą monetę i cieszą się, gdy AfD obkleja miasta plakatami: koniec z sankcjami wobec Rosji. Obok Kölpin siedzi ksiądz Rafaił, który troszczy się o duszyczki rosyjsko-prawosławnej wspólnoty Meklemburgii-Pomorza Przedniego.

Batiuszka Rafaił w rostockiej cerkwi. Zdj. Hannes Jung

Batiuszka Rafaił w rostockiej cerkwi. Zdj. Hannes Jung

„Wcześniej niemieckie społeczeństwo było silne” – mówi i szybko zmienia się jego głos. „Ale przez homoseksualizm staje się słabsze i niestety niszczeje” – denerwuje się ojciec Rafaił. I frau Kölpin mówi: „kobiety powinny pamiętać o trzech K: Kinder, Küche, Kirche”.

Alternatywa nie dla niemieckich Żydów?

Marina Kölpin w rosyjsko-prawosławnej cerkwi. W Rosji studiowała ekonomię, w Rostocku pracuje na kasie. Zdj. Hannes Jung

Marina Kölpin w rosyjsko-prawosławnej cerkwi. W Rosji studiowała ekonomię, w Rostocku pracuje na kasie. Zdj. Hannes Jung

Wieczorem spotykamy się znowu z małżeństwem Beitman-Korczagin. Zaproponowałem, byśmy razem poszli jeść albo byśmy spotykali się u nich w domu, ale ani tego, ani tego nie chcieli. Brakuje im pieniędzy. Zamiast tego siedzimy znów w biurze teatru, na małym stoliku położyli bagietki, śledzia, plasterki sera i parę butelek piwa. Za oknem zachodzi słońce. Michael opowiada zabawne anegdoty ze swego życia, pytam o Holocaust. Niemieccy lotnicy zbombardowali pociąg z uchodźcami, którym jechała jego matka, żołnierze Wehrmachtu zamordowali jego ciotkę i wujka. „To także jeden z powodów, dla których obchodzimy szabat. To nasz obowiązek wobec Żydów, którzy zostali zamordowani podczas Holocaustu” – mówi Marina.

Dopiero co Michael przeczytał program Alternatywy dla Niemiec. „Dla zwykłych ludzi ma to sens” – mówi. Z jednej strony. Ale nienawiść do muzułmanów martwi go. I mimo, że w jego niemieckim słownictwie tu i ówdzie napotkamy na luki, obserwował uważnie kłótnie o antysemickie książki posła AfD z Badenii-Wirtembergii. Nieczęsto mówi z przyjaciółmi o takich tematach. Ale ostatnio jeden z nich poszedł do niego i powiedział żartobliwie: „teraz agitują przeciwko muzułmanom. I wkrótce następni będą Żydzi”. To go wystraszyło.

Dlaczego takie poparcie?

Nasza podróż przez Rostock późnych przesiedleńców kończy się. W drodze powrotnej do hotelu zastanawiam się, jak to wszystko jest pokręcone. Niemcy ze Związku Sowieckiego wzmacniają AfD, podczas gdy Żydzi z ZSRR obawiają się jej. I dlaczego rosyjscy Niemcy wybierają teraz AfD? Jest wiele powodów. Z nieufności wobec nieufnego niemieckiego społeczeństwa. Z powodu swojej wieloletniej, czasem przegranej walki o pracę i poczucie przynależności. Bo optują za tradycyjnymi wartościami. Wszystko to przecina się z poglądami AfD. A ponadto partia oferuje rosyjskim Niemcom coś, co było przez długi czas dla nich niedostępne. Szacunek. W hotelu pokojowym myślę: byłby czas na to, by napisać jakąś pozytywną historię o rosyjskich Niemcach.

 

Napisanie tego reportażu było możliwe dzięki crowdfundingowi społecznego centrum badań Correctiv.org. Redakcja finansuje się wyłącznie z datków i opłat członkowskich. Państwo mają z kolei prawo do wykrycia nieprawidłowości w wielomiesięcznych badaniach i obiektywnie o tym napisać. Jeśli chcielibyście wesprzeć correctiv.org, możecie zostać członkiem wspierającym pod adresem: correctiv.org/unterstuetzen.

 

Śródtytuły od redakcji Przeglądu Bałtyckiego. Tekst był opublikowany w „Die Zeit”. Tłumaczenie z języka niemieckiego Tomasz Otocki na podstawie wersji zamieszczonej na stronie correctiv.org.

 

Zdjęcie tytułowe: Rostockie blokowisko Groß Klein. Zdj. Hannes Jung

  • Mantas

    Why Russian Germans choose now AFD? They always want a strong hand, a leader, you always promises but at the end, never delivers.

Polub nas na Facebooku!