Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Kiruna – jak powstało szwedzkie Klondike

Ponad 100 lat temu nikt nie zdawał sobie sprawy, że powstające miasteczko Kiruna wraz z kopalnią żelaza nie tylko staną się lokomotywą napędową industrializacji całej Skandynawii, ale będą miały strategiczne znaczenie tak dla Szwecji, jak i całej Europy.

Do Kiruny – położonej daleko na północy, za kołem podbiegunowym, w szwedzkiej Laponii – można dostać się na trzy sposoby: samolotem, pociągiem lub samochodem. Zimą większość przybyszów, co zrozumiałe, wybiera drogę lotniczą. Turystów przyciągają tutaj liczne atrakcje – wyciągi narciarskie, lodowy hotel w Jukkasjärvi, bajeczne zorze polarne, przepiękna okoliczna przyroda i drewniany kościół uważany przez wielu za najpiękniejszą budowlę w Szwecji. Dzieje miejscowości zaczęły się ponad 100 lat temu; były to tereny bardzo słabo zaludnione i praktycznie nieskomunikowane z południową Szwecją.

Panorama Kiruny - bliżej miasteczko, dalej kopalnia. Zdj. chas B / Flickr / CC

Panorama Kiruny – bliżej miasteczko, dalej kopalnia. Zdj. chas B / Flickr / CC

Początki Kiruny

Kiedy na południu i w centrum Szwecji przeszły już dwie fale industrializacji (w latach 50. i 70. XIX wieku), a kraj przekształcał się z typowo rolniczego w rolniczo-przemysłowy, północ pozostawała praktycznie niewykorzystywana. Wprawdzie pierwsi osadnicy i górnicy, zdając sobie sprawę ze sporych pokładów żelaza w tamtejszych górach, pojawili się w Norrland już na początku XVII wieku, ale jeszcze niewiele się tam działo. W 1736 roku Amund Amundsson Mangi (pochodzący z ludu Saamów) otrzymał od gubernatora regionu Västerbotten, Gabriela Gabrielssona Gyllengripa, polecenie zbadania potencjalnych złóż żelaza w okolicznych górach. W ten sposób góra Kiirunavaara znalazła się na mapie potencjalnej działalności górniczej. Wydobyciu przeszkadzał jednak wtedy fosfor znajdujący się w żelazie i trudne warunki klimatyczne.

Nowe możliwości pojawiły się dopiero pod koniec wieku XIX, kiedy Thomas opracował metodę uzyskiwania doskonałego żelaza z rud zawierających fosfor, co wcześniej nie było możliwe. Bogate w rudę żelaza północne regiony kraju zyskały na znaczeniu. Rozpoczęła się eksploatacja rudy – opłacało się ją eksportować w stanie surowym do krajów masowo wykorzystujących w przemyśle węgiel – do Wielkiej Brytanii czy Niemiec. Pierwszą eksportującą kopalnią, od 1887 roku, była ta w Grängsbergu. W 1892 roku sprzedaż ruszyła z Gällivare, a w 1902 roku z Kiirunavaara. W 1890 roku rozpoczęła swą działalność działająca do dzisiaj firma Luossavaara-Kiirunavaara AB (LKAB).

Kopalnia żelaza Luossavaara-Kiirunavaara AB na początku XX wieku (fot. Borg & Mesch, źródło: www.kiruna.se)

Kopalnia żelaza Luossavaara-Kiirunavaara AB na początku XX wieku
(fot. Borg & Mesch, źródło: www.kiruna.se)

Otwarto wówczas nową linię kolejową łączącą północną Szwecję z niezamarzającym portem Narvik w Norwegii. Kopalnie w Kirunie i Gällivare stworzyły zalążki nowych miejscowości. W północnoszwedzkim „Klondike” coraz częściej słychać było dniem i nocą polarną huk detonacji w kopalniach. Z czasem zaczęły powstawać osiedla robotnicze, wyposażone nie tylko w odpowiedni do pracy sprzęt, ale i całą infrastrukturę – baraki mieszkalne, sklepy, czy nawet kino. Resztki takiej osady zachowały się w Gällivare do dzisiaj i stanowią jedną z atrakcji turystycznych.

Eksport rudy żelaza wzrósł z zera do prawie 6,5 mln ton w 1913 roku, a głównym odbiorcą surowca były Niemcy. Dalszy wzrost eksportu wymagał inwestycji, między innymi w infrastrukturę. II połowa XIX wieku to rewolucja kolejowa w Europie, dlatego także w północnej Szwecji pociąg stał się środkiem transportu kopaliny do norweskiego Narviku i krajowego portu Luleå. W 1898 roku doszło do porozumienia pomiędzy Riksdagiem (parlament Szwecji) i Stortingiem (parlament Norwegii) w sprawie budowy kolei żelaznej na odcinku Kiruna-Narvik. Budowa liczącej „tylko” 169 kilometrów kolei była jednak ogromnym wyzwaniem. Szczególnie na terenach górskich, gdzie każdy metr trzeba było wydzierać dynamitem. Wspomnienia z budowy tej kolei, w której swój udział mieli także Polacy, można znaleźć w książce Eugeniusza Wiśniewskiego „Przystanek północ”: W domu nas było dziewięcioro, ciężko. Wyjechałem na budowę linii. Zimę 1888 [1889?] roku długo będzie pamiętał, ale tę tutaj w Vassijaure zapamięta na całe życie. Kiedy dochodzili do Solleftea wydawało mu się, że już nie potrafi dłużej wiercić i strzelać i wiercić znowu. Wschodnie i północne wiatry mroziły wszystko i wszystkich dookoła. Stary Sven zamarzł kiedy wracał z Hjälta […]. Ludzie nie wytrzymywali ciężkich warunków i pogody i odchodzili. Z dawnego gangu Dynamitowego Antona wymieniła się więcej niż połowa. Trzech z nich popełniło omyłkę. Jeden został rozerwany na strzępy, dwaj pozostali, Otto i Ture po wyjściu ze szpitala nie wrócili więcej. A ilu jeszcze z oddziału inżyniera Steinbecka nie wróci do swych domów? […] Znowu zima, tylko tym razem kilkaset kilometrów za Kołem Polarnym. Zima prawie bez światła. Zima wiatrów i sztormów śnieżnych, które zniewalają człowieka, które zabierają całą energię. I niemal bezustanny brak światła […]. Jest zimny niedzielny ranek, ciemno, wiatr wyje za oknami baraku, Anton wyjechał wczoraj do Kiruny po nową partię dynamitu i niezbędnych narzędzi. Wróci za dwa dni […].

Droga E10, którą transport żelaza odbywa się również zimą, łączy Kirunę z Luleå. Zdj. Mirosław Jankowiak.

Droga E10, którą transport żelaza
odbywa się również zimą, łączy Kirunę z Luleå. Zdj. Mirosław Jankowiak.

Pod koniec 1901 roku z Kiruny do Narviku dotarł pierwszy transport surowców. Tak jak przed stu laty, tak i teraz kolej Kiruna-Narvik służy głównie do transportu rudy żelaza. Pociąg załadowany tym surowcem składa się zazwyczaj z około 68 wagonów, jest długi na 746 metrów i waży 8100 ton. Wartość każdego transportu oscyluje około miliona dolarów. Współcześnie żelazo jest również transportowane drogą krajową numer E10, biegnącą z Kiruny do Luleå. Od początku XX wieku rosło znaczenie Szwecji na arenie międzynarodowej, a region Norrland wraz z koleją Kiruna-Narvik, szczególnie w okresie II wojny światowej, nabrały znaczenia strategicznego.

Neutralność warunkowa

Okres I i II wojny światowej był dla Szwecji trudny pomimo ogłoszenia absolutnej neutralności i niepodejmowania działań wojennych. Już na początku 1914 roku władze w Sztokholmie oświadczyły, że ich kraj nie włączy się do wojny po żadnej ze stron. Kształt szwedzkiej gospodarki powodował, że w kraju brakowało wielu produktów, głównie żywności, ale z drugiej strony spora część przemysłu (sektory drzewny i metalurgiczny oraz górnictwo) była nastawiona na eksport. Szwedom przyszło umiejętnie lawirować i handlować tak z Ententą, jak i z państwami centralnymi. W okresie II wojny światowej, po zajęciu przez Niemcy Danii i Norwegii, Szwedzi zostali zmuszeni do udostępnienia kolei północnej na potrzeby transportu niemieckiego. Odcięcie kraju od świata spowodowało, że prawie cały import pochodził z Niemiec. Z drugiej strony Szwecja eksportowała do Niemiec 10 mln ton rudy żelaza każdego roku wojny, bez którego przemysł zbrojeniowy Niemiec nie nadążałby z produkcją potrzebnego sprzętu a armia niemiecka nie odniosłaby tylu sukcesów. Szwedzka ruda i norweski niezamarzający port w Narviku miały dla Rzeszy bardzo duże, wręcz egzystencjalne, znaczenie strategiczne. W kwietniu i maju 1940 roku doszło do walk pomiędzy Niemcami i aliantami o Narvik, w których uczestniczyli także Polacy. Niemcy nie mogli przegrać tej walki – byli uzależnieni od szwedzkiego żelaza z Kiruny i Malmberget. Latem można było transportować je do Luleå i dalej Morzem Bałtyckim, zimą Bałtyk zamarzał, wtedy Narvik pozostawał jedynym funkcjonującym korytarzem transportowym. Niemcy wygrali bitwę i mogli dalej korzystać ze szwedzkiego bogactwa. Połowa niemieckich czołgów, karabinów czy samolotów była wykonana z doskonałej szwedzkiej stali z Kiruny. Szwedzi z kolei mieli systematyczne dostawy żywności, które uzupełniały własną produkcję – miejscowe rolnictwo nie było bowiem w stanie podołać zapotrzebowaniu społeczeństwa na podstawowe produkty spożywcze.

LKAB – państwo w państwie

3 marca 1888 roku angielska firma w ekspresowym tempie kończy budowę odcinka kolei do Malmberget, łączącego kopalnię z portem w Luleå (również powstał w 1888 roku). Data ta staje się początkiem nowoczesnego górnictwa w północnej Szwecji. W 1890 roku powstaje firma Luossavaara-Kiirunavaara AB (LKAB), a w 1902 roku zakończono budowę kolei Kiruna-Narvik. Pierwszym dyrektorem generalnym firmy został Hjalmar Lundbohm (1898) i kierował nią do 1920 roku – w tym czasie kompania stała się jedną z najważniejszych firm świata w swojej branży. W tym czasie powstała również osada Kiruna. Co warte podkreślenia, poza krótkimi okresami, firma jest w całości własnością państwa szwedzkiego i bez większego trudu przetrwała wszystkie dotychczasowe załamania gospodarki w Szwecji i na świecie. Doskonałe zarządzanie oraz wysokiej jakości produkt przekładają się na dobrą kondycję finansową firmy. Znaczenie LKAB dla państwa jest tak duże, że przerwanie produkcji nawet na kilka godzin przynosi milionowe straty i polityczne perturbacje w Sztokholmie. Kopalnia w Kirunie pracuje 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku. Rocznie wydobywa się tam 27,5 mln ton rudy żelaza (90% europejskiej produkcji), zużywając aż 2% całej energii elektrycznej kraju. Jak w Gällivare, tak i w Kirunie początkowo prowadzono wydobycie metodą odkrywkową, obecnie szwedzcy górnicy zjeżdżają już pod ziemię i to coraz głębiej. Do 1999 roku była to głębokość 775 metrów, obecnie pracują na głębokości 1045 metrów, co umożliwia wydobywanie surowca do 2018 roku. Szwedzi zeszli jednak jeszcze niżej w 2008 roku – na głębokość 1385 metrów. W ten sposób kopalnia żelaza w Kirunie jest nie tylko największą na świecie, ale też jedną z najgłębszych.

Funkcjonowanie kopalni od samego początku związane jest z Kiruną, a osady z kopalnią. Ta symbioza trwa do do dzisiaj. Miasteczko jest domem dla pracowników, kopalnia wpływów do budżetu i rozmaitych lokalnych inwestycji.

Przeprowadzka

Przez dziesiątki lat kopalnia żelaza, nadal zarządzana przez LKAB, utrzymywała miasteczko, dawała miejsca pracy, duże wpływy do budżetu i sprawiała, że miejsce do dzisiaj ma znaczenie strategiczne. Ta sama kopalnia doprowadziła jednak do sytuacji, w której ponad 400 kilometrów podziemnych korytarzy stanowi zagrożenie dla miasta. Każda kolejna detonacja materiałów wybuchowych powoduje osadzanie ziemi. Z czasem pojawiło się zagrożenie dla mieszkańców, bo prowadzone coraz bliżej zabudowań prace doprowadziły do pękania ścian w domach czy nawierzchni ulic. W 2004 roku pojawił się pomysł przeprowadzki miasta. Władze kopalni wystosowały wówczas pismo do władz miasteczka z prośbą o zmianę planów zagospodarowania przestrzennego, co miało umożliwić dalszy rozwój firmy.

Obszar przeznaczony do dalszej eksploracji rud żelaza, a zarazem zagrożony tąpnięciami obejmuje 3200 domów, 750 miejsc noclegowych, handlowe centrum miasta, zabytkowy kościół, bibliotekę miejską. Co najmniej 33% mieszkańców Kiruny – około 6 tys. osób – będzie musiało się przeprowadzić. Pierwsze budynki centrum nowej Kiruny mają powstać do 2019 roku, a cały proces przeniesienia miasta może potrwać nawet do roku 2100. Koszty tej operacji, ponoszone przez kompanię LKAB, trudno oszacować, ale bez wiedzy ekonomicznej można przyjąć, że będą to dziesiątki miliardów koron. Na ten cel zebrano już 6 mld koron. Właściciele przeznaczonych do przeniesienia domów dostaną 125% wartości majątku lub nowe lokum.

Większość budynków zostanie zniszczona, tylko część rozebrana i przeniesiona w nowe miejsce. Planowana jest między innymi rozbiórka zabytkowego kościoła (1909-1912) i przewiezienie go w nowe miejsce. Obecnie miasteczko charakteryzuje luźna zabudowa i szerokie ulice. Nowe centrum, przeniesione o trzy kilometry na wschód, ma być bardziej zwarte i mają w nim przeważać bloki wielorodzinne.

Przeniesienie miasta to jeden aspekt całego pomysłu – dużą niewiadomą pozostaje kwestia społeczna. Choć kopalnia i władze starają się przeprowadzić całą akcję jak najdokładniej i  najlepiej, to wraz z przeprowadzką w pewnym stopniu zostaną również zniszczone więzi społeczne. Jak zauważa Lars Jarlemyr, wikariusz miejscowej parafii, miasto to nie tylko budynki, ale również ludzie. Kiedy burzysz, robisz to samo ze wspólnotą. Większość osób zamieszka w nowych domach i będzie musiała budować nowe relacje z nowymi sąsiadami. Ideę przeprowadzki poparły jednak i władze miasta, i 96% jego mieszkańców.

Swoich obaw względem działalności i rozbudowy kopalni nie kryje również Akko Karlsson, reprezentująca Partię Zielonych. Podkreśla, że tak duże poparcie mieszkańców miasta dla przeprowadzki wynika w dużej mierze z faktu, że większość z nich jest beneficjentami kopalni w Kirunie i ograniczenie jej działalności może oznaczać utratę miejsc pracy. Zwraca również uwagę na konflikt interesów między kopalną a Saamami, miejscową ludnością autochtoniczną – który wynika z ograniczania możliwości pielęgnowania przez nich swojej tradycyjnej kultury na tym obszarze. Także zagrożenia ekologiczne, w tym dla miejscowej flory i fauny, budzą niepokój.

Jak wiele rzeczy w Skandynawii również i cała akcja przeniesienia miasteczka na nowe miejsce jest przeprowadzana skrupulatnie, z konsultowaniem działań z miejscową ludnością, z poszanowaniem obowiązującego prawa i należytą dbałością o kwestie ekologiczne czy społeczno-kulturowe. Niemal wszyscy mieszkańcy poparli ideę fizycznego przeniesienia miasta, zabytkowych budowli (w tym kościoła), ratusza, biblioteki, ludzkiego dobytku. Czy uda jednak przenieść w nowe miejsce dotychczasowe więzi społeczno-sąsiedzkie i atmosferę dawnej-współczesnej Kiruny? Najbliższe lata dadzą odpowiedź na to pytanie. Jedno jest pewne – trwająca od ponad 100 lat symbioza kopalni i miasta będzie trwać dalej, co najmniej do 2100 roku. Wtedy oficjalnie ma zakończyć się ostatni etap przeprowadzki.

 

Zdjęcie tytułowe: Panorama Kiruny – bliżej miasteczko, dalej kopalnia. Zdj. chas B / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!