Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Czysty Bałtyk to więcej miejsc pracy

Morze Bałtyckie jest niewielkie i wąsko połączone z oceanem, co przekłada się na jego sytuację środowiskową. Chociaż ilość zanieczyszczeń biogennych trafiających do Bałtyku spada, to samo morze nie odczuwa poprawy. O sytuacji ekologicznej Bałtyku, jego wykorzystaniu ekonomicznym i znaczeniu dla mieszkańców rozmawiamy z Birgittą Liss Lymer i Janem Lundqvistem ze Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Wodnego.

Birgitta Liss Lymer jest koordynatorem platform Źródło-Morze w Sztokholmskim Międzynarodowym Instytucie Wodnym. Lymer ma ponad dziesięć lat doświadczenia we współpracy międzynarodowej dotyczącej zarządzania zasobami wody, wybrzeżem i morzem. Pracowała w UNEP, FAO i UNICEF w południowo-wschodniej Azji i Afryce.

Jan Lundqvist, profesor, jest starszym doradcą naukowym w Sztokholmskim Międzynarodowym Instytucie Wodnym. Zainteresowania naukowe Lundqvista obejmują zasoby wodne, łańcuchy dostaw żywności, systemy morskie i wybrzeża oraz związane z tym polityki. Pracował w Afryce i w Azji południowo-wschodniej oraz publikował m.in. w Szwecji, Australii, Stanach Zjednoczonych, Chinach, Wielkiej Brytanii, Włoszech i Indiach.

Kazimierz Popławski: Morze Bałtyckie jest niewielkie a przy tym bardzo wąsko połączone z oceanem. Determinuje to specyficzną sytuację środowiskową i ekologiczną. Jak oceniliby Państwo obecną sytuację ekologiczną Morza Bałtyckiego?

Birgitta Liss Lymer: Myślę, że ważne jest także to co się wydarzyło w regionie w poprzednich dekadach. Kraje położone nad Morzem Bałtyckim zdołały znacząco zmniejszyć ilości biogenów spływających do morza, zwłaszcza dzięki gospodarce ściekowej, ale pomimo tego stężenie biogenów w Bałtyku nie zostało zmniejszone. Jest to oczywiście determinowane specyficznym położeniem tego morza – charakteryzuje się ono długiem okresem mieszania wód, znaczną stratyfikacją – ale także dlatego, że zakumulowany przez lata fosfor uwalnia się teraz z osadów beztlenowych. W związku z tym, nie widzimy jeszcze efektów zmniejszonego napływu biogenów do morza, stan Bałtyku nie poprawia się tak szybko jakbyśmy chcieli. Musimy uporczywie pracować w celu dalszej redukcji ilości biogenów.

Jakiego rodzaju działania są obecnie prowadzone w celu poprawy sytuacji?

Birgitta Liss Lymer: Jest wiele tanich środków służących redukcji biogenów. W przypadku gospodarki ściekowej przez wiele lat zrobiono bardzo wiele, przeprowadzono wiele inwestycji, także z wykorzystaniem funduszy unijnych. Inne środki to poprawa stanu obszarów podmokłych, by mogły one wiązać więcej biogenów zanim spłyną do morza, zakaz stosowania związków fosforu w detergentach wydany przez UE kilka lat temu, w rolnictwie zmniejszono wykorzystanie nawozów, które są głównym źródłem biogenów wpadających później do Bałtyku. O ile wykonaliśmy pierwszy krok, a więc uregulowaliśmy i zainwestowaliśmy duże środki w gospodarkę ściekową. Żeby jednak poprawić sytuację Bałtyku należy wykonać kolejny krok. Żeby to osiągnąć potrzebujemy poprawić świadomość społeczności lokalnych, rolników i konsumentów oraz potrzebujemy działań tych stron w celu poprawy sytuacji.

Jan Lundqvist: Myślę, że jednym z czynników jest także doradztwo, które zmieniło wiele rzeczy w rolnictwie. Rolnicy oczywiście muszą intensyfikować produkcję, by osiągać konieczny dochód. Wielu rolników uzyskało doradztwo i przykłady jak uprawiać ziemię i prowadzić gospodarkę. Na przykład obecnie wzdłuż rzek kopie się rowy, które przejmują dużą część biogenów, by nie wpadały do rzek. Zupełnie inaczej niż w przeszłości. Mój ojciec i inni rolnicy budowali rowy i odpływy pod ziemią, które miały szybko odprowadzać wodę – która zawierała też nawozy – do źródeł i rzek. Są też inne obostrzenia. Są całkiem ostre regulacje dotyczące ilości bydła jakie można hodować w gospodarstwie o określonej powierzchni, tak aby ziemia mogła bezpiecznie przyjąć zanieczyszczenia. Regulacje nakazują również budować obiekty do zbierania obornika – nie można go teraz przechowywać bezpośrednio na ziemi. Nie zaleca się również rozrzucania obornika zimą, bo nawóz zostanie zmyty w czasie deszczu. Na zmniejszenie oddziaływania rolnictwa na środowisko wpływa więc kombinacja środków – doradztwa i regulacji.

Zanieczyszczenie biogenne jest jednym z największych, ale nie jedynym problemem Morza Bałtyckiego. Innym jest broń chemiczna zatopiona w Bałtyku po II wojnie światowej. Beczki z tą bronią nadal zalegają na dnie morza, czasem odrywają się od niego. Na ile poważne zagrożenie stanowi ta broń?

Jan Lundqvist: Mamy też w okolicach Sztokholmu pewne “dziedzictwo” z dawnych czasów zawierające materiały toksyczne. Są dwie filozofie radzenia sobie z tego rodzaju zagrożeniami. Jedna mówi o tym, że należy je podnieść i utylizować. Druga filozofia mówi, że nie należy nic robić z tymi zanieczyszczeniami, bo wraz z rozpoczęciem działań można spowodować ich uszkodzenie i uwolnienie tego co się znajduje w tych zardzewiałych beczkach. Innym pytaniem jest, kto miałby sfinansować taki projekt oczyszczania dna morskiego. Podmioty odpowiedzialne za te działania już nie istnieją.

Jak inwestycje infrastrukturalne – na przykład gazociągi – wpływają na Morze Bałtyckie?

Birgitta Liss Lymer: Bałtyk ekonomicznie jest bardzo ożywionym miejscem. Obecnie większość krajów położonych w regionie Morza Bałtyckiego opracowuje i wprowadza plany zagospodarowania przestrzennego terenów nadmorskich. Jest to oczywiście nadal na bardzo wczesnym etapie, więc większość wybrzeży i morza nie posiada jeszcze takich planów. Nie ma regulacji, które mówią gdzie można ułożyć daną infrastrukturę lub nie. Takie projekty – jak na przykład gazociągi – są implementowane na podstawie jednorazowych postępowań i decyzji. Trudno oszacować ich wpływ na środowisko. Ale zawsze lepiej być ostrożnym.

Jan Lundqvist: W Szwecji trwa ożywiona debata na temat Nord Stream 2. Uważamy, że decyzję na temat budowy tego gazociągu – odrzucić czy zrealizować – należy podjąć wspólnie.  Bałtyk jest właściwie wspólnym morzem wewnętrznym krajów regionu – decyzja powinna zostać osiągnięta na zasadzie konsensusu. W wypracowywaniu tego konsensusu rolę powinna mieć Unia Europejska. Uważam, że ten projekt będzie miał bardzo negatywny wpływ na alternatywne źródła energii. Trudno jednak jest zatrzymać taki projekt.

Przeczytaj także:  Szwecja może zablokować Nord Stream 2

Jak ruch statków wpływa na Morze Bałtyckie?

Birgitta Liss Lymer: Strategia Unii Europejskiej dla Regionu Morza Bałtyckiego zakłada, że region będzie liderem w zakresie czystego transportu morskiego. Dotyczy to paliw, rozwoju infrastruktury portowej – potrzebnej do przechowywania nieczystości oraz do czyszczenia zbiorników paliwowych.

Jan Lundqvist: Mamy obecnie dużo lepszy system nadzoru i monitoringu oraz wykrywania naruszeń. Stosunkowo łatwo było uciec przed odpowiedzialnością za wypuszczanie ropy i zanieczyszczeń do morza w latach 60. czy 70. Obecnie łatwo można namierzyć sprawcę takiego działania. Bałtyk – w porównaniu z innymi morzami i oceanami – jest niewielki co dodatkowo ułatwia monitorowanie zachowań jego użytkowników.

Jakie jest znaczenie Morza Bałtyckiego dla społeczeństw krajów regionu? Jak morze kształtuje tożsamość mieszkańców regionu?

Birgitta Liss Lymer: Powołam się tutaj na przykłady. Do 2030 roku różnica między Bałtykiem czystym a zdewastowanym to 900 tys. miejsc pracy – w turystyce i rybołówstwie. To jest bardzo konkretna korzyść z redukcji ilości biogenów w morzu. Wprowadzenie Bałtyckiego Planu Działań HELCOM do 2030 roku może przynieść korzyści w wysokości 1-1,5 mld euro rocznie. Te liczby pokazują znaczenie ekonomiczne, ale Bałtyk ma określoną wartość dla społeczeństw – włączając rekreację i turystykę. W Szwecji bardzo popularne jest żeglowanie, które właściwie wykształca specyficzną więź ludzi z morzem. Jest to swego rodzaju wartość podnosząca jakość życia, którą ciężko mierzyć liczbami. W tym roku polskie wybrzeże było całkowicie obłożone, bo ze względu na problemy w innych częściach świata było po prostu bezpieczne.

Jan Lundqvist: Można tutaj wspomnieć o kształtowaniu się wartości nieruchomości położonych nad morzem. Nad morzem czystym te wartości są znacznie wyższe niż nad morzem zanieczyszczonym. Nie jest to nic specyficznego tylko dla Morza Bałtyckiego. Większość światowej populacji żyje w stosunkowo niewielkim pasie terenu wzdłuż wybrzeży mórz i oceanów. Jeśli spojrzeć na wartość nadmorskich zasobów i zestawić to z zagrożeniami wynikającymi z podnoszenia się poziomu wód, przynajmniej niektóre części świata stoją przed dużymi wyzwaniami. Myślę, że jest duże prawdopodobieństwo, że społeczności nadmorskie będą się mierzyć z problemem rosnącego poziomu wód, z zanieczyszczeniami i degradacją ekologiczną.

 

Zdjęcie tytułowe: Plaża na Piricie w Tallinnie. Zdj. Kazimierz Popławski.

  • fryta

    „Innym pytaniem jest, kto miałby sfinansować taki projekt oczyszczania
    dna morskiego. Podmioty odpowiedzialne za te działania już nie istnieją.” to nie ma Państw-Spadkobierców tych państw?

    • To jest skrót myślowy rozmówcy (mogliśmy dopisać komentarz redakcyjny) – chodziło o to, że spadkobiercom odpowiedzialności łatwo uciec przed tą odpowiedzialnością, co oznaczałoby, że koszt musiałyby ponieść wszystkie kraje regionu (lub zainteresowane usunięciem tej broni).

Polub nas na Facebooku!