Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Także Meklemburgia świętuje Boże Narodzenie

– To już region postchrześcijański – machają ręką, mówiąc o Meklemburgii-Pomorzu Przednim, protestanccy księża czy konserwatywni politycy. Zaledwie co piąta osoba w tym północno-wschodnim landzie przynależy do tradycyjnych kościołów. Chrześcijańskie tradycje ukształtowały jednak region i dają o sobie znać w magicznym czasie Adwentu. W listopadzie we wszystkich większych miastach kraju związkowego otwierają się jarmarki bożonarodzeniowe, na których można uraczyć się grzanym winem, kupić przyprawy, słodycze, poczuć choć przez chwilę magię zbliżających się świąt. A w Boże Narodzenie na stole lądują tradycyjne potrawy – karp, sałatka kartoflana z kiełbasą, sałatka śledziowa, słodka sztola, białe fafernuchy, ciasto miodowe na blacie. Bo święta dla mieszkańców Wschodnich Niemiec, mimo wieloletniej ateizacji, mają swoje znaczenie.

Religijny wymiar w świeckim regionie?

–  W święta nie możemy opędzić się od odwiedzających kościół – mówi w rozmowie z gazetą „Ostsee-Zeitung” pastor Marcus Antonioli z Rostocku. – Tak, w ten szczególny dzień chcę uczestniczyć w nabożeństwie – zdradza wydawanej w Meklemburgii gazecie pięćdziesięcioletnia Simone. Wielka gwiazda bożonarodzeniowa wisi w kościele mariackim w Rostocku i zaprasza wszystkich. Luteran, innowierców, wątpiących, poszukujących. A może także niewierzących szukających w skomercjalizowanych Świętach Bożego Narodzenia jakiegoś humanistycznego przesłania. – Weihnachten ist den Rostockern heilig (Boże Narodzenie to dla rostoczan świętość) – podsumowuje „Ostsee-Zeitung”. Kościoły luterańskie wypełniają się już w Wigilię. Na stronie lokalnego portalu możemy zapoznać się z rozkładem nabożeństw, które zaczynają się od wczesnego popołudnia, najczęściej zawierając w sobie Krippenspiel, a kończą na krótko przed północą. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim nie ma znanej z Polski pasterki, ale są za to bardzo popularne jasełka. Bo to nie jest jedynie katolicka tradycja, utrzymała się w Niemczech także po zwycięstwie reformacji. A więc Krippenspiel.

Niemcy uwielbiają te dziecięce przedstawienia, w których malcy wcielają się w rolę Świętej Rodziny. Do tego stopnia, że dwa lata temu w miejscowości Selmsdorf w powiecie Nordwestmecklenburg postanowiono sprawić kościołowi maszynę do produkcji śniegu. W prawdziwej szopce musi być przecież biało. – Kupiliśmy sztuczny śnieg – śmiał się w rozmowie z niemieckimi mediami diakon Torsten Woest. Mężczyźni ze wsi zamontowali pod sklepieniem kościoła mariackiego maszynę śniegową. Żeby wierni mogli nucić sobie pod nosem niemiecką kolędę „Leise rieselt der Schnee“.

Land nazywa się Meklemburgia-Pomorze Przednie, historycznie to są dwa odrębne regiony, nie od rzeczy będzie zatem wspomnieć o jasełkach łobezkich (Labeser Krippenspiel). Zostały opracowane przez Marię von Bismarck – małżonkę lokalnego landrata Herberta von Bismarcka i wystawiane w Łobzie (100 km na wschód od Szczecina) w lokalnym kościele mariackim pomiędzy pierwszą a drugą wojną światową. Składały się z ośmiu aktów – recytacji, śpiewu. W 1945 roku Łobez stał się częścią Polski Ludowej, ale tradycja jasełek łobezkich przetrwała w Dolnej Saksonii.

Wszystko zaczyna się od Adwentu

Szczególne miejsce w kulturze niemieckiej zajmuje Adwent. To wtedy sprząta i dekoruje się dom, głównie wieńcami adwentowymi. Co tydzień Niemcy zapalają kolejną świecę adwentową, łącznie jest ich cztery. Co ciekawe, jest to całkiem młoda tradycja, która pojawiła się tutaj w XIX wieku. Wprowadził ją teolog i pedagog Johann Hinrich Wichern. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim przetrwał także stary zwyczaj jarmarków bożonarodzeniowych. Najważniejsze z nich zorganizowano w tym roku w Schwerinie, Stralsundzie czy Rostocku. W tej ostatniej miejscowości rokrocznie odbywa się największy jarmark w północnych Niemczech. Nad piękną starówką roznosi się zapach grzanego wina (Glühwein) czy prażonych migdałów (gebrannte Mandeln). A przecież trzeba jeszcze kupić pierniki (Lebkuchen, Pfefferkuchen). Ewentualnie w grę może wchodzić łyk ponczu z rokitnika (Sanddornpunsch), rośliny herbowej Meklembugii-Pomorza Przedniego. Skromnie w porównaniu z gigantycznym Rostockiem, choć niezmiernie ciekawie, prezentuje się jarmark w Stralsundzie. Lokalne budki ustawiono zarówno w podziemiach ratusza, jak i na Nowym i Starym Rynku. Przed ratuszem dumnie stoi pięknie ozdobiona choinka. To miejsce jest niezmiernie klimatyczne, panuje tu wspaniała atmosfera. Na Starym Rynku urządzono ślizgawkę dla dzieci. Codziennie jarmark odwiedza św. Mikołaj, organizuje się także tzw. godzinę bajek (Märchenstunde).

Jarmark świąteczny w Rostocku. Zdj. Großmarkt Rostock GmbH/Thomas Ulrich

Swój urok ma także jarmark w rugijskim uzdrowisku Binz. Bożonarodzeniowe budki pięknie komponują się z uzdrowiskową architekturą miasteczka. Patronami jarmarku, noszącego nazwę „Engel, Licht & Meer“, są w tym roku aniołki. Podczas gdy małe pociechy oddają się przedświątecznym zabawom, dorośli idą na dobrą kawę i porcję sztoli do pobliskiej kawiarni. À propos sztoli – w tym roku niemiecka telewizja NDR poświęciła materiał cukiernikowi z wyspy Uznam. Urodzony drezdeńczyk chciał upiec najlepszą sztolę na świecie. Obecnie sprzedaje je w całych Niemczech.

Heiligabend, czyli Wigilia

W Wigilię, zwaną przez Niemców Świętym Wieczorem, chodzi się nie tylko na nabożeństwo do kościoła. A w niektórych kościołach nabożeństwa są szczególne. Wystarczy wspomnieć „Ave Maria” w kościele w Reinshagen. W ten dzień ubieramy także choinkę. Wczesnym wieczorem dzieci dostają prezenty. Ta chwila nazywa się po niemiecku obdarowanie (Bescherung). Czasem jednak prezenty wręcza się dopiero po powrocie z wieczornego nabożeństwa w kościele ewangelickim. Wręczanie podarków datuje się jeszcze na czasy Marcina Lutra, który wolał, by robić to właśnie z okazji narodzin Jezusa, a nie 6 grudnia, w dzień św. Mikołaja. Wigilia to święto rodzinne w kraju, w którym więzi rodzinne nie odgrywają już tak wielkiej roli jak w Polsce czy na Litwie. Niemcy spędzają czasem jednak ten czas po prostu z przyjaciółmi. Zdarza się nawet i to, że młodzi idą w Święta po prostu potańczyć w dyskotece. A dzieci odwiedzają z rodzicami schwerińskie zoo. – Weihnachten in Mecklenburg-Vorpommern bietet wirklich für jeden Geschmack etwas (Boże Narodzenie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim oferuje naprawdę coś na każde gusta) – reklamuje niemieckie Boże Narodzenie jeden z hoteli na Rugii, w których miejsca trzeba rezerwować na długo przed przyjazdem.

Święta Bożego Narodzenia w Meklemburgii-Pomorzu Przednim naprawdę mają coś w sobie. – Wyobraź sobie – mówią lokalni Niemcy – wstajesz od stołu i idziesz na długi spacer wzdłuż brzegu morza. Albo po molu. Ostre powietrze, wiatr, krzyk mew. Wieczorami można sobie urządzić marsz z pochodniami po plaży (Fackelwanderung am Strand). Albo wziąć udział w jednym z koncertów w lokalnym kościele.

Meklemburska i pomorska kuchnia

W Wigilię Niemcy w Meklemburgii i na Pomorzu zjadają kiełbasę z sałatką kartoflaną – wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych to typowo polski (lub litewski) wynalazek. Do tego podawana jest, co naturalne nad Bałtykiem, sałatka śledziowa. Podaje się także pieczoną rybę czy pieczeń. Generalnie jednak wieczerza wigilijna jest skromna. Wschodni Niemcy szaleją dopiero w pierwszy i drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Wtedy na stół wędruje gęś albo kaczka. Najczęściej podawana z czerwoną kapustą, kartoflami czy kluskami oraz gęstym sosem. W Święta podaje się także karpia albo pieczeń ze świni. Oczywiście jest to tradycyjna kuchnia, obecna w domach, i nie należy się dziwić, jeśli w restauracji na Rugii albo w rostockim Warnemünde podadzą nam krewetki albo awokado.

W Meklemburgii i na Pomorzu Przednim lubią łasuchować. Na stół podaje się wspomnianą już wcześniej sztolę, która jest typowym daniem dla całych Niemiec. Składa się ona z kandyzowanych suszonych owoców, marcepanu, orzechów, rumu, wanilii i drożdży. Czasem dodaje się kardamon lub cynamon. Sztolę posypuje się cukrem pudrem. Ale region ma także własne słodycze. Trzeba wspomnieć o białych fafernuchach czy cieście miodowym z blatu. Pommersche Quarkbollerchen – to z kolei inna specjalność oparta na twarogu.

Tak naprawdę zgodnie z pomorską tradycją to każdy zakątek tego wielkiego regionu rozciągającego się od Stralsundu po Słupsk miał kiedyś swoje tradycyjne bożonarodzeniowe wypieki. Ich nazwy spisał etnograf Karl Keiser. Salzkuchen, Pfeffernüsse, Kringel, Brezeln, Stollen, Stuten, Striezel, Silvesterpfannkuchen, Schürzkuchen…

W wielu regionach wypiekano ciasteczka w kształcie Gwiazdora, kobiet czy zwierząt. Wspomnijmy o paru charakterystycznych wypiekach. Tollatschen – podłużne, wypełnione marmoladą owocową ciasteczka, serwowano w okresie świąteczno-noworocznym na Rugii. Region wokół polskiego dziś Słupska zaznajomiony był za to ze słowiańsko brzmiącymi Kollatschen, długimi na 50 cm i szerokimi na 20 cm pszennymi chlebkami z rodzynkami. Niejörkes to z kolei ciasteczka popularne w powiatach Miastko, Bytów i Lębork.

Legenda o złotej mewie

Ze Świętami Bożego Narodzenia na Pomorzu i w Meklemburgii wiążą się także legendy. Jedna z nich dotyczy złotej mewy.

Die goldene Möwe
Bewegt ein großer Wunsch Dein Herz,
dann fahre in das Pommerland
und gehe in der Weihnachtszeit
ganz stumm und heimlich an den Strand.
Dein Wunsch geht in Erfüllung bald,
wenn sich ein Licht im Osten zeigt,
und eine Möwe ganz aus Gold
hinauf zum Sternenhimmel steigt.
Und leuchtet sie auch sonnenhell,
halt aus, mach‘ nicht die Augen zu,
sonst geht es Dir mit Deinem Wunsch
wie einst dem Fischer syner Fru.
Złota mewa
Wielkie życzenie porusza twe serce
jedź na Pomorze
w ten świąteczny czas
całkiem oniemiały i skryty na plażę
Twoje życzenie wkrótce się spełni
gdy pokaże się światło na Wschodzie
i mewa cała ze złota
uniesie się do gwiaździstego nieba
I będzie lśniła jasna jak słońce
Wytrzymaj, nie zamykaj oczu
Inaczej z Twoim życzeniem
Będzie to samo co spotkało rybaka i jego żonę

Ostatni wers to nawiązanie do baśni braci Grimm. A było tak. Biedny rybak mieszkał wraz żoną w lepiance nad brzegiem morza. Żył z łowienia ryb, więc pewnego dnia wyłowił złotą rybkę, która oświadczyła, że jest zaczarowanym księciem, prosząc o wypuszczenie na wolność. Na to wściekła się jego żona, że wypuścił rybkę nie wypowiadając życzenia. Rybak musiał wrócić nad brzeg morza, a rybka wypłynęła i zapytała czego sobie życzy. Rybak powiedział, że jego żona życzy sobie wygodniejszego mieszkania. Kiedy ubogi fischer powrócił do domu jego oczom ukazała się piękna chatka zamiast starej lepianki. Żona była jednak niezadowolona! Nagle zachciała, by zamieszkać w zamku. Rybak ponownie podszedł po złotą rybkę, prosząc o pałac, a później by, uczyniła żonę królową. Rybka spełniła życzenie. Później żona chciała zostać cesarzową, papieżem, a także osobą równą Bogu. Rybak powtórzył życzenie. Rybka zdenerwowała się i powiedziała: „idź do żony, a zastaniesz ją z powrotem w lepiance”.

Co oferuje Rugia?

Wyspa popularna jest szczególnie w letnie ciepłe miesiące. Ale nie jest złym pomysłem spędzić tam także Boże Narodzenie. Zaprasza choćby kolejka Pędzący Roland, która łączy Göhren z dawną stolicą wyspy Putbus. Klasycznym daniem wigilijnym na Rugii jest karp, tu i ówdzie wypierany przez tańszą w przygotowaniu sałatkę ziemniaczaną z kiełbasą. W kolejny dzień świąt, podobnie jak w pozostałej części Pomorza, podaje się kaczkę lub gęś z nadzieniem z jabłek, pieczonych śliwek czy czarnego chleba.

Ważne jest nie tylko jedzenie, ale także coś dla ducha. Weihnachtslieder, to kolędy bożonarodzeniowe, trochę weselsze od naszych. Wszak narodził się Chrystus. Na Rugii śpiewa się w języku dolnoniemieckim. Op platt albo Plattdeutsch, jak kto woli. Do najbardziej popularnych pieśni należą „Oh Dannenboom, leiw Dannenboom“, „Bold is Wiehnacht“ czy „Fröhliche Wiehnacht oewerall“. Po tym, czy ktoś zna te pieśni, można poznać, czy jest prawowitym mieszkańcem pomorskiej wyspy. Zresztą tradycje języka dolnoniemieckiego są żywe także w Meklemburgii. W pierwszy dzień świąt schweriński teatr wystawia sztukę w Plattdeutsch pod tytułem „Kiek Dankbor Trüch Up’t Johr”.

Bügelbaum przed domem Henniego Lehmanna w Vitte. Zdj. blog.insel-hiddensee.eu / CC

Do tradycji Rugii należy Hiddensee’er Bügelbaum, czyli ersatz choinki. Do XIX wieku jodły i świerki nie były tu popularne, trzeba było zadowolić się czymś zastępczym. Bügelbaum, uwielbiany dziś także przez ekologów, składa się z beczkowego pasa lub wierzbowej rózgi umocowanej na sztandze, oplecionej bukszpanem, jałowcem lub bibułą. Tradycyjnie taki bügelbaum ozdabiano bombkami i świeczkami, albo ekologicznie – orzechami lub piernikami.

Pewne tradycje bożonarodzeniowe na Rugię przywieźli w XVII wieku Szwedzi. Julklapp – tak nazywa się po rugijsku tradycja obdarowywania prezentami bożonarodzeniowymi. Oczywiście na Rugii znana jest także tradycja jarmarków adwentowych. Szczególnie miejsce na nich zajmują ryby oraz poncz z rokitnika.

Świąteczny przepis – gęś po meklembursku

Czego potrzeba:

  • jedna gęś
  • 3 kwaśne jabłka (boskop)
  • suszone śliwki
  • sól, pieprz, suszona bylica

Gęś pozbawić zbytecznego tłuszczu, natrzeć solą i pieprzem od wewnątrz i z zewnątrz. Zostawić na około godzinę, żeby sól dobrze weszła. Później gęś faszerujemy ćwiartkami jabłek i suszonymi śliwkami, dodając łodygę suszonej bylicy (dzięki niej tłusta pieczeń jest lekkostrawna, do tego jest to wspaniała przyprawa).

Gęś w brytfance należy polać filiżanką wody, piec w piekarniku ok. 3-4 godzin, regularnie polewając. Na krótko przed końcem pieczenia posmarować pędzelkiem miodem, poczekać do zarumienienie.

Do złotej i smacznej gęsi podać gotowane kartofle i czerwoną kapustę.

Przegląd Bałtycki składa najserdeczniejsze życzenia swoim czytelnikom z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Życzymy, by trochę poleniuchować i kulinarnie nagrzeszyć.

 

Zdjęcie tytułowe: Ozdoby na jednym z niemieckich jarmarków świątecznych. Zdj. Radoslaw Orecki / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!