Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Oratorium upamiętni tragedię w Ponarach

Koncert odbędzie się 25 stycznia 2017 r. o godz. 18. w Litewskiej Filharmonii Narodowej w Wilnie.
play

To jeden z najstraszniejszych etapów II wojny światowej na Wileńszczyźnie. W ciągu trzech lat okupacji w ponarskim lesie wymordowano około 100 tys. mieszkańców regionu. Głównie Żydów, choć ofiarami Niemców i ich litewskich pomocników padli także Polacy. Jak choćby Bronisław Komorowski, stryj byłego prezydenta Polski. Lista ofiar jest zresztą dłuższa, by wspomnieć o Mieczysławie Engielu – adwokacie, pośle na Sejm Litwy Środkowej, Mieczysławie Gutkowskim – prawniku, profesorze prawa skarbowego na Uniwersytecie Stefana Batorego czy Chaimie Siemiatyckim – poecie żydowskim, przedstawicielu kultury jidyszkajt na Wileńszczyźnie. Dziś w ponarskim lesie znajduje się pomnik, przy którym corocznie odbywają się państwowe uroczystości, w których uczestniczą politycy. Ale temat nie jest wygodny dla młodej republiki litewskiej, która musi się zmierzyć z faktem, że naród litewski był nie tylko ofiarą, ale także oprawcą w czasie wojny. Dziś na warsztat zbrodnię ponarską postanowili wziąć Edward Trusewicz – były wiceminister kultury, autor libretta do „Oratorium Ponarskiego”, Maks Fedorow – kompozytor Oratorium, Maciej Nerkowski – baryton, odtwórca głównej roli.

Forma muzyczna, jaką jest oratorium, pozwala przekazać treść w sposób poważny a jednocześnie uroczysty. Uroczysty w sensie – upamiętniający  – powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu Edward Trusewicz. – Bardzo lubię wyzwania, dlatego z chęcią podjąłem się napisania tak niełatwego dzieła – mówi z kolei ukraiński kompozytor Maks Fedorow.

Nieznane Ponary?

–  Wcześniej nie wiedziałem nic o zbrodni ponarskiej. Ta zbrodnia została dokonana na olbrzymią skalę, a niestety nadal mało kto o niej słyszał – powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu Maks Fedorow. To młody pianista, kompozytor i aranżer, absolwent Wydział Muzyki i Pedagogiki na Rówieńskim Uniwersytecie Humanistycznym. Obecnie mieszka w Białymstoku, pracuje w Chórze Opery i Filharmonii Podlaskiej. Jak sam mówi – dzieło absolutne ma jeszcze przed sobą – taką krótką informację można było znaleźć o Fedorowie na stronie Białostockiego Ośrodka Kultury w zeszłym roku. Może tym dziełem absolutnym stanie się Oratorium Ponarskie? – Niestety nie miałem żadnej wiedzy na temat zbrodni ponarskiej – wtóruje ukraińskiemu kompozytorowi baryton z Opery i Filharmonii Podlaskiej Maciej Nerkowski. W latach 2003-2008 odbył z wyróżnieniem studia na Wydziale Wokalnym Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. W 2010 roku zadebiutował partią Schaunarda w Cyganerii Giacomo Pucciniego na scenie Teatru Wielkiego w Poznaniu. – Ponary to dla mnie nowe doświadczenie i lekcja historii, której uczę się dopiero jako trzydziestoczteroletni człowiek. Wielokrotnie bywałem na Litwie, koncertowałem tam i spotykałem się z ludźmi, głównie Polakami, ale tej wiedzy nie miałem – opowiada Przeglądowi Bałtyckiemu Nerkowski.

Pomysł na napisanie libretta powstał podczas jednej uroczystości w ponarskim lesie. Początkowo libretto napisano prozą. Później tekst prozatorski dopasowano do tekstu śpiewanego. W adaptacji tekstu pomógł Edwardowi Trusewiczowi wileński poeta Henryk Mażul.

Nasuwa się pytanie czy oratorium to wierne odtworzenie tragedii, która miała miejsce w czasie II wojny światowej. – Nie chodzi o przekartkowanie historycznych dziejów, by ujawnić sprawców – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu kompozytor Edward Trusewicz, autor libretta. Samo wypominanie makabrycznych wydarzeń potomkom dziś wielu nieżyjących egzekutorów bądź spadkobiercom współuczestników porażającej w dziejach ludzkości zbrodni führera nie jest budujące. Historii nie zmienimy, ale jesteśmy w stanie tworzyć lepszą przyszłość. Stąd też wynika nasza powinność o zachowaniu pamięci o Ponarach – mówi Trusewicz. Jest to skądinąd zbieżne z tym, co możemy przeczytać w krótkim anonsie dzieła na stronie Związku Polaków na Litwie: prezentowany utwór jest kompozycją, ukazującą tragiczne wydarzenia z czasów II wojny światowej, gdy w dzisiejszej litewskiej stolicy panoszyli się okupanci – ci z Moskwy i ci z Berlina. Historii nie zmienimy, możemy za to tworzyć lepszą przyszłość. Stąd też oratoryjny motyw w postaci spowiedzi. Spowiedzi kogoś, kto tysiąckrotnie pociągał za spust, odbierając życie ludzkie…

Spowiedź oprawcy

A więc spojrzenie z perspektywy kogoś, kto mordował w Ponarach… – Forma oratoryjna jakby „podpowiedziała” sam motyw, który będzie przewodnim w Oratorium Ponarskim – nakreśla ideę stojącą za napisaniem Oratorium Edward Trusewicz. – Będzie to spowiedź. Egzekutor X, jako postać, przez długie lata milczał, ale jednak ruszyło go sumienie i zechciał opowiedzieć o tym, jak byli zabijani ludzie w Ponarach. Przychodzi więc do spowiedzi. Opowie o zbrodni. Opowie o tym, dlaczego zdecydował się brać udział w egzekucjach, opowie o nastrojach swych kolegów… Powie też o tym, jakie przesłanki i nastroje nacjonalistyczne widzi dziś, po siedemdziesięciu latach od zbrodni ponarskiej. I w końcu poprosi o przebaczenie i rozgrzeszenie – mówi Trusewicz. – Pomysł ze spowiedzią urodził się spontanicznie. Może to był jakiś znak… Dlatego też rola zbrodniarza została napisana w libretcie. Wcielenie się w tę rolę Macieja Nerkowskiego, moim zdaniem, jest najtrafniejszym z możliwych. Już niejednokrotnie współpracowaliśmy razem z Maciejem, od początku związałem jego głos i umiejętności interpretacyjne z postacią zbrodniarza w oratorium – mówi Przeglądowi kompozytor Maks Fedorow. Czy w wystawionym dziele poznamy motywy egzekutora, który odebrał życie tysiącom Żydów i Polaków? – Oczywiście, staram się myśleć o tym, czym kierowała się postać zbrodniarza, którego rolę dane mi będzie wykonać. Czy był ideowcem-nacjonalistą? Czy może na jego czyny wpłynęły jakieś naciski, szantaż? – zastanawia się Maciej Nerkowski.

Ale dlaczego spowiedź? W dzisiejszych czasach to już niemodne. A może chodzi o spowiedź publiczną jako jeden z elementów naszej stabloidyzowanej kultury? Wyjaśnia to głębiej Maks Fedorow. – Jak byłem na mszy świętej w kościele, olśniło mnie. To wtedy zadecydowano, że oratorium będzie w formie spowiedzi. Myślę, że jest to najlepsza forma do tak trudnego tematu. Spowiedź z założenia jest czymś oczyszczającym – mówi kompozytor.

W lipcu 2015 roku powstał prolog muzyczny. Później sukcesywnie kolejne części. Trudnością było wymyślenie samych scen zbrodni. W Oratorium są one zawarte w drugiej części, która składa się z Prześladowania, Zabójstwa i Palenia Zwłok. Część zabójstwa jest skomponowana na samą grupę perkusyjną, gdzie ujęto w instrumentach odgłosy strzałów, lęku i męczenia. – Ciężko stwierdzić, co było łatwe w trakcie komponowania… Może to, jak już powstała jakaś część, to dalej było prościej podążać w danym kierunku – zastanawia się głośno Maks Fedorow. Ja mam tak, że gdy napiszę jakąś niewielką część muzyczną i stwierdzę, że to mi odpowiada, to wtedy jest z górki – uśmiecha się.

A może zbyt bardzo próbujemy się wczuć w rolę zbrodniarzy? Czy to nie jest aby tania psychologizacja? – Roli litewskich kolaborantów nie pomniejszymy. Jednocześnie nie można przemilczeć nazistowskiej teorii i podmiotu, który dyktował potrzebę zabijania ludzi. Wpływ ówczesnego Berlina nie może być zamieciony pod dywan. Wojna nie może usprawiedliwić zabijania bezbronnych ludzi. Ale kultura jest tym czynnikiem, który historię może przekazać w sposób czytelny i zarazem delikatny – mówi nam Edward Trusewicz.

Jak wyglądają prace nad dziełem?

Praca nad przygotowaniem oratorium trwa w zasadzie do ostatniej chwili, do dnia koncertu – opowiada Maciej Nerkowski. Kompozytor słysząc pełnię brzmienia na próbach z orkiestrą dopiero jest w stanie zrównoważyć pewne proporcje, zmieniać dynamikę i nadawać akcenty. Dlatego cały czas pracujemy, zarówno sami z kompozytorem jak i z chórem w Białymstoku, a za chwilę udajemy się do Wilna, by tam kontynuować próby z orkiestrą. Cały czas myślę o tym, żeby jak najlepiej podać tekst. Chciałbym żeby w pamięci odbiorcy pozostało jak najwięcej szczegółów i to będzie dla mnie największe wyzwanie – dzieli się tym, jak wyglądają prowadzone do ostatniej chwili prace nad Oratorium Maciej Nerkowski.

W stworzenie tego dzieła muzycznego największy wkład wnieśli białostocczanie. Czy zadecydowała o tym bliskość z Wilna do stolicy Podlasia, czy inne względy?

–  Zależało mi na sprowadzeniu do Wilna znakomitych artystów z Białegostoku, którym to jest chór Opery i Filharmonii Podlaskiej pod dyrekcją prof. Violetty Bieleckiej. W pewnych kręgach muzycznych mówi się, że to najlepszy chór w Polsce – twierdzi Edward Trusewicz. –  Wynika to z recenzji, jakie ten chór „zbiera” po występach w prestiżowych salach w Polsce.

Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej pod dyrekcją prof. Violetty Bieleckiej. Zdj. Materiały Opery i Filharmonii Podlaskiej.

Nieprzypadkowa jest także data premiery dzieła. Na dwa dni przed obchodami ustanowionego przez Organizację Narodów Zjednoczonych Międzynarodowego Dnia Pamięci o Ofiarach Holokaustu.

Dla Trusewicza jest ważna nie tylko data i fakt, że w tworzenie dzieła zaangażowali się białostocczanie, ale także miejsce premiery. Premiera ma się odbyć w prestiżowej sali. Litewska Filharmonia Narodowa pasuje w każdym calu. A więc solista Maciej Nerkowski, chór Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku, Kowieńska Orkiestra Symfoniczna i dyrygent Martynas Staskus  – informuje nasz portal były wiceminister kultury.

Jaka reakcja publiczności?

Jakiego przyjęcia dzieła spodziewają się twórcy? – Myślę, że premiera zweryfikuje wszystko – nieco tajemniczo mówi Maks Fedorow.

Dość ciekawe jest, jak na premierę tego utworu zareagują sami Litwini. Jak świadczy dyskusja, czy też może jej brak po opublikowaniu książki „Nasi”, może być różnie. Ale tutaj Edward Trusewicz jest raczej optymistą – Sam fakt, że w tym projekcie biorą udział artyści Kowieńskiej Orkiestry Symfonicznej i jeden z najbardziej renomowanych dyrygentów sceny litewskiej – Martynas Staškus, już wiele mówi. Artyści – zarówno litewscy jak też polscy – nie stronią od wyniesienia zbrodni ponarskiej na scenę. Chodzi o to, by niekoniecznie chlubną kartę litewskiej historii zaprezentować w sposób zrozumiały – mówi dyrygent Przeglądowi Bałtyckiemu.

Czym Ponary są teraz?

Czym zbrodnia ponarska jest dla naszych twórców po tym, jak zmierzyli się z nią w tak wielkoformatowym dziele? – Jest to karta historii, z którą chciałbym zapoznać się jeszcze bardziej. Obejrzeć fotografie rodzin, które zginęły, poznać ich historie… Z drugiej strony bardzo zależy mi na informacjach dotyczących tej drugiej strony-oprawców. Kim są dziś, jak żyją. Wiemy bardzo dobrze, że to nie są historie jednowymiarowe. To nieustanna praca i wczytywanie się w tekst „pomiędzy słowami” – powiedział Przeglądowi Bałtyckiemu Maciej Nerkowski. – Ponary dzisiaj niestety są dla mnie częścią otaczającego świata, dlatego też temat ten potrzebuje nagłośnienia ku przestrodze innym i uświadomienia wartości ludzkiego życia. Z taką intencją to wszystko zostało skomponowane – mówi Maks Fedorow.

***

Oratorium zostanie wykonane w języku polskim. W trakcie wykonywania utworu będzie on tłumaczony na języki litewski i angielski. Partię solową zaśpiewa Maciej Nerkowski (baryton), towarzyszyć mu będzie Chór Opery i Filharmonii Podlaskiej, a zagra Kowieńska Orkiestra Symfoniczna.

Organizatorzy: Fundacja Kultura Wilna, Opera i Filharmonia Podlaska w Białymstoku

Kompozytor: Maks Fedorow

Baryton: Maciej Nerkowski

Libretto, produkcja: Edward Trusewicz

Przygotowanie chóru: Violetta Bielecka

Reżyseria: Rafał Supiński

Dyrygent: Martynas Staškus

Data: 25 stycznia 2017, godz. 18. Miejsce: Litewska Filharmonia Narodowa (ul. Aušros Vartų 5 w Wilnie). Ceny biletów od 10 do 30 EUR.

 

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

 

Zdjęcie tytułowe: Kauno miesto simfoninis orkestras.

Polub nas na Facebooku!