Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Instrument dla każdego dziecka i inne upominki dla stulatki Estonii

Podczas gdy Polacy 16 kwietnia zasiadali do wielkanocnego śniadania, ponad trzy tysiące Estończyków ruszyło w 400-kilometrową wędrówkę. Marsz był pierwszym z wydarzeń upamiętniających stulecie niepodległości kraju. Trzyletnie obchody obejmują dziesiątki wydarzeń kulturalnych, ale i setki upominków od obywateli dla swojego kraju – od instrumentów dla dzieci, przez nowe place miejskie, po ogromną trójkolorową flagę.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Trasę, o łącznej długości ponad 400 kilometrów, podzielono na osiemnaście odcinków. Każdy z nich był inny oraz dostosowany do różnych grup wiekowych i dowolnego stopnia zaawansowania. Celem trekkingu nie było pokonanie trasy w najlepszym czasie. Piesza wyprawa wzdłuż linii przecinającej obecną Estonię na pół, to wydarzenie otwierające obchody stulecia odzyskania przez ten bałtycki kraj niepodległości. To właśnie sto lat temu, dokładnie 12 kwietnia 1917 roku, w następstwie Rewolucji Rosyjskiej, zdecydowano o przekształceniu wspomnianych guberni w Autonomiczną Gubernię Estońską. Rok później, 24 lutego 1918 roku Estonia ogłosiła niepodległość.

Przeczytaj także:  Niebiesko-czarno-biała flaga na Długim Hermanie. 99 lat temu Estonia uzyskała niepodległość

Strona internetowa EV100.ee – dostępna po estońsku, rosyjsku i angielsku – powstała, by przypomnieć historię odzyskiwania niepodległości, zebrać i zaprezentować informacje o wydarzeniach i prezentach. Zanim piechurzy ruszyli w drogę, zalogowali się na stronie EV100, by zgłosić siebie i swoją rodzinę, jak również wybrać odcinek trasy, który chcieli pokonać. Ta rozpoczynała się nad jeziorem Pejpus, a kończyła w miejscowości Tõstamaa na zachodnim wybrzeżu. Wśród piechurów można było zobaczyć rodziców z dziećmi, właścicieli psów ze swoimi ulubieńcami, grupy sąsiadów, przyjaciół, a także znanych aktorów i piosenkarzy. Wielu z nich narzuciło na swoje kurtki kamizelki z logo „Estonia 100”, a w ręku trzymało niebiesko-czarno-białą flagę.

Gdzieś na trasie marszu otwierającego uroczystości stulecia Estonii. Zdj. EV100.

Jeden z prywatnych operatorów telefonii komórkowych przygotował interaktywną mapę wydarzenia. Dzięki sygnałowi GPS wysyłanemu przez nadajniki, które piechurzy nieśli ze sobą, można było na bieżąco śledzić tempo ich przemieszczania. Wraz z kolejnymi przemierzonymi kilometrami, historyczna granica między guberniami należącymi niegdyś do Imperium Rosyjskiego znikała z wirtualnej mapy, a dwie krainy stawały się jedną. Ten sam operator przygotował ponadto aplikację, w której klikając serce z napisem „Estonia” można okazać miłość do Estonii. Im więcej kliknięć pochodzących z różnych stron globu, tym więcej serduszek pojawia się na wirtualnej mapie. Już po kilku godzinach od uaktywnienia aplikacji, serduszka pojawiły się nie tylko w Estonii i pozostałych europejskich państwach, ale również w obydwu Amerykach, w Australii, w Afryce oraz w Azji.

Długa historia walki o niepodległość

Obchody związane z setnym jubileuszem uzyskania przez Estonię niepodległości będą trwały przez najbliższe… trzy lata. Komitet organizacyjny „Estonia 100”, bo tak oficjalnie nazywa się projekt za którym kryją się wszystkie wydarzenia, rozpoczął swoje działania już w 2013 roku. Maarja-Liisa Soe, dyrektor programowa obchodów, w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim powiedziała, że świętowanie rozłożone jest na tyle miesięcy, aby pokazać szerszy kontekst powstawania Republiki. Dlatego zahacza ono o wydarzenia historyczne, które działy się zarówno przed jak i po uzyskaniu przez Estonię niepodległości.

Maarja-Liisa Soe podkreśliła, że wydarzenia zaplanowane aż do grudnia 2019 roku podzielone są tematycznie. Dzięki temu możemy pokazać historię kraju z różnych perspektyw” – podkreśla organizatorka. Soe dodała, że pierwszy temat, rozpoczęty w Niedzielę Wielkanocną, został nazwany „Nasza ziemia”. Opiera się o wydarzenia historyczne sprzed stu lat, kiedy to należące do Imperium Rosyjskiego gubernie: Estońska oraz północna część Liwońskiej (Inflanckiej) zostały połączone w jedną estońską. Kolejnym wydarzeniom, rozpoczynającym się jesienią 2017 roku, będzie towarzyszył temat „Nasze państwo”. W tym czasie ważne są trzy daty: pierwsza to 28 listopada, kiedy Estończycy świętują utworzenie prototypu parlamentu narodowego, tzw. Maapäev. Kolejne dwie to 23 i 24 lutego 2018 roku, kiedy Estończycy wspominają ogłoszenie – najpierw w Parnawie, a następnie w Tallinnie – deklaracji niepodległości. Kolejny – trzeci wątek, rozpoczynający się od Dnia Matki przypadającego 26 maja 2018 roku a kończący w listopadzie, będzie dotyczył „Naszych ludzi”. Czwarty temat będzie natomiast związany z estońską wolnością. Jak podkreśla dyrektor programowa obchodów, rozpocznie się on w Dzień Ojca, czyli 12 listopada i potrwa aż do lata kolejnego roku. Termin ten zbiegnie się z setną rocznicą zakończenia I wojny światowej oraz rozpoczęciem, 28 listopada 1918 roku, estońskiej wojny o niepodległość. „Wszystkie wydarzenia zakończymy w 2019 roku. Najpierw w lipcu odbędzie się Estoński Festiwal Pieśni i Tańca, znajdujący się na liście dziedzictwa kulturowego UNESCO” – wyjaśniła Maarja-Liisa Soe. Dodała, że równocześnie organizatorzy projektu pragną świętować 200. rocznicę zniesienia w ich kraju poddaństwa (6 marca 1819 roku). Ostatnim etapem będą obchody setnej rocznicy nauczania na Uniwersytecie w Tartu w języku estońskim, które przypadną na grudzień 2019 roku.

Program wydarzeń zaplanowanych na najbliższe 33 miesiące powstał w oparciu o konsultacje społeczne. Organizatorzy projektu zwrócili się do różnych grup Estończyków z pytaniem, jak chcieliby obchodzić setne urodziny swojego kraju. Większość opowiedziała się za wykorzystaniem tego okresu  na stworzenie projektu, który przyniesie Estonii realne korzyści. Ludzie chcieli zrobić coś więcej, niż tylko defilady, koncerty muzyki klasycznej czy wystawy. „W efekcie tych rozmów doszliśmy do wniosku, że setne urodziny Estonii uczcimy jak urodziny każdego Estończyka” – podkreśliła Maarja-Liisa Soe. – „Każdy jest na nie zaproszony”. Organizatorzy zachęcają zatem, aby każdy uczestnik był jednocześnie organizatorem tej ogólnokrajowej imprezy urodzinowej. Co więcej, każdy może podarować Estonii jakiś prezent.

Urodzinowe prezenty dla stulatki Estonii

A prezenty są naprawdę rozmaite. Na ciekawy pomysł wpadli meksykańscy artyści street art, którzy w trakcie czerwcowego festiwalu ulicznego Mextonia odbywającego się w Tallinnie, planują udekorować co najmniej 30 budynków kolorowymi muralami nawiązując w swoich dziełach do estońskiej symboliki. Artyści zamalują około cztery tysiące metrów kwadratowych powierzchni. Meksykanie organizujący wydarzenie tłumaczą, że ich inicjatywa ma na celu uhonorowanie historycznego i kulturowego dziedzictwa Estonii właśnie przez street art.

Projekt architektoniczny autorstwa Siiri Vallner dla miasta Rapla.

Inny upominek szykuje Unia Estońskich Architektów, która w 2014 roku rozpoczęła projekt „Dobra Przestrzeń Publiczna”. Celem inicjatywy jest rewitalizacja estońskich centrów miast i zagospodarowanie ich przestrzeni publicznej. Jak podkreśliła w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Ingrid Mald-Villand, dyrektor zarządzająca Unii, jeśli wszystko pójdzie dobrze, to do 2018 roku w czternastu miejscowościach powstaną nowe skwery, place i parki. Ze swoją inicjatywą estońscy architekci ruszyli na cztery lata przed obchodami setnej rocznicy uzyskania przez ich ojczyznę niepodległości. Działania rozpoczęli od odwiedzenia kilkudziesięciu estońskich miast. „Analizowaliśmy czy istnieją, a jeśli tak, to jak wyglądają tamtejsze parki, place i skwery. Doszliśmy do wniosku, że pieniądze są inwestowane w budynki, a nie w przestrzeń publiczną” – wyjaśniła Ingrid Mald-Villand. Zaznaczyła ponadto, że większość sklepów wielkopowierzchniowych oraz biurowców wznoszonych przez prywatnych inwestorów lokowana jest na obrzeżach miast. Ścisłe centrum pozostaje zaś niezagospodarowane. W efekcie, życie mieszkańców, zamiast koncentrować się właśnie tam, skupia się na krańcach miasta. Architekci doszli zatem do wniosku, że wykorzystają przysługujące Estonii fundusze unijne i ogłoszą konkurs, w którym łącznie można zdobyć 11,5 miliona euro. Dotychczas pozytywną ocenę otrzymało siedem projektów. Kolejne są rozpatrywane. Jak podkreśliła Ingrid Mald-Villand, każdy z nich jest inny. „W Rakvere położonym na północnym-wschodzie kraju będzie zrekonstruowana główna ulica miasta. W Põlva na południowym-wschodzie, planowane jest stworzenie przestrzeni publicznej opierającej się na lokalnym przemyśle drzewnym”.

Valtrik Pihl mówi o swojej ogromnej fladze w Estońskiej Telewizji Publicznej. Zdj. EV100.

Upominki dla Estonii przygotowują również osoby prywatne. Jedną z nich jest Valtrik Pihl, Estończyk mieszkający w Helsinkach. Wpadł on na pomysł, aby na drutach wydziergać olbrzymią flagę estońską, która łącznie będzie zajmować 160 metrów kwadratowych powierzchni. Swoją pracę Valtrik Pihl rozpoczął w 2013 roku. Codziennie robi trzy rzędy flagi. Każdy z nich zajmuje półtorej godziny. Zrobienie całej flagi zajmie mu łącznie trzy tysiące godzin. Do stworzenia swojego dzieła będzie potrzebował 129 kilometrów przędzy, która łącznie kosztuje 4 tysiące euro.

Instrument dla każdego dziecka

Plakat promujący akcję „Instrument dla każdego dziecka”

Autorem jednego z projektów odbywających się w ramach obchodów stulecia niepodległości Estonii jest środowisko estońskich muzyków. Organizatorzy „Estonia100” wystosowali do nich zapytanie, czy chcieliby wziąć udział w świętowaniu setnych urodzin swojego kraju, a jeśli tak, to w jaki sposób. Po długich namysłach muzycy doszli do wniosku, że chcieliby stworzyć coś, co wpłynie na rozwój estońskiej muzyki. Odgrywa ona bardzo ważną rolę zarówno pod względem kulturowym jak i tożsamości narodowej. Zdecydowano o podjęciu działań, zmierzających do zwiększenia liczby instrumentów muzycznych. Tak powstał projekt „Instrument dla każdego dziecka” o którym nieco więcej opowiedział nam jego menedżer Allan Tamme. “W instytucjach muzycznych w Estonii instrumenty są zazwyczaj bardzo stare. Pochodzą jeszcze z czasów sowieckich. Niektórych z nich, jak na przykład fagotów, obojów czy kontrafagotów nie mamy w ogóle. Dzieci nie mogą zatem nauczyć się na nich grać. Brak instrumentów stanowi problem również dla orkiestr. Są takie, które nie mogą wykonywać standardowego repertuaru. Brakuje funduszy na skrzypce, fortepiany czy wiolonczele”. Aby zaradzić temu problemowi, komitet organizacyjny „Estonia100” utworzył fundusz w wysokości 1,3 miliona euro, w ramach którego estońskie instytucje muzyczne mogą ubiegać się o dofinansowanie, aż do 80 procent wartości dowolnego instrumentu. Jak tłumaczy Allan Tamme, w ten sposób oficjalnie zarejestrowana placówka muzyczna może otrzymać pieniądze na zakup wybranych przez siebie instrumentów. Te następnie wykorzystywane są np. przez uczące się w niej dzieci i młodzież.

A jakie instytucje mogą ubiegać się o fundusze? Są to zwykłe szkoły, które w ramach swoich zajęć oferują naukę gry na instrumentach, szkoły muzyczne, domy kultury, ogniska muzyczne a nawet przedszkola. Jak podkreślił Allan Tamme, mimo stworzenia państwowego funduszu, organizatorzy projektu „Instrument dla każdego dziecka” pragną zainteresować nim prywatnych inwestorów, aby pozyskać dodatkowe środki na „podarowanie” kolejnych instrumentów. Dotychczas udało się ich kupić 1700, w tym 20 fortepianów. To na nie jest największe zapotrzebowanie, jak również na gitary, saksofony oraz kannele. Te ostatnie to estońskie instrumenty narodowe wyglądem przypominające cytry.

Uroczystości w każdej wsi

Projekt „Estonia100” skierowany jest zarówno do mieszkańców miast, miasteczek, jak i wsi. Szczególną uwagę poświęcono tym ostatnim. Jak wyjaśniła Maarja-Liisa Soe, to specjalnie dla nich przygotowano wydarzenie o nazwie „Estonia100 w każdej wsi”. Przez cały czas trwania jubileuszu, każda, choćby najmniejsza, miejscowość w Estonii będzie mogła wybrać jeden dzień, w trakcie którego zorganizuje u siebie obchody stu lat estońskiej niepodległości. „Ważne, żeby lokalna społeczność stworzyła coś wspólnego. Coś, co jest dla niej szczególnie ważne. Może to być nowy płot, przystanek autobusowy albo książka o tym, jak dana wieś rozwijała się w ciągu ostatnich 100 lat” – opisała pomysł Maarja-Liisa Soe. Dyrektor programowa dodała, że organizatorzy „Estonia100” ofiarują każdej miejscowości żelazną tabliczkę z logiem projektu, na której zostanie wyryta nazwa miejscowości oraz data wydarzenia. Co więcej, każda miejscowość ma do dyspozycji niewielki budżet, który może wesprzeć ich inicjatywy.

Jednymi z ważniejszych adresatów projektu są estońskie dzieci. To dla nich powstała inicjatywa w ramach której, do niemal sześćdziesięciu miejscowości w kraju przyjedzie ciężarówka wypełniona rozmaitymi niespodziankami. Każde miejsce w którym się pojawi, zamieni się w prawdziwy park rozrywki wypełniony koncertami, przedstawieniami czy warsztatami dla najmłodszych. Jak podkreśliła Maarja-Liisa Soe, to szczególnie ważne dla miasteczek, w których nie dzieje się zazwyczaj zbyt wiele. Dodała, że trasę ciężarówki będzie można śledzić za pośrednictwem publicznej estońskiej telewizji, a reporterami opowiadającymi o każdym miejscu będą dzieci.

Nie sposób opisać wszystkich wydarzeń, które przez najbliższe trzy lata odbędą się w Estonii. O ważniejszych będziemy informować na łamach Przeglądu Bałtyckiego. Osoby, które osobiście pragną zapoznać się z programem setnych urodzin Estonii zapraszamy na stronę www.ev100.ee.

 

Zdjęcie tytułowe: Materiał prasowy EV100 i Estońskiej Opery Narodowej reklamujący Galę operowo-baletową „Estonia i Finlandia 200” w Helsinkach.

Polub nas na Facebooku!