Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Nikita Nikiforow: Rygę i Jurmałę może wiele połączyć

Bliższa współpraca między Rygą i Jurmałą jest nie tylko możliwa, ale i konieczna. Co trzeci mieszkaniec Jurmały pracuje w stolicy. To rodzi całą masę zagadnień, które są wspólne dla obu miast. Chodzi o podatki, transport, przyciąganie turystów, z czym Ryga ma duże doświadczenie. W naszym programie mamy już cały szereg rzeczy, które będą wspólne dla obu miast. Możemy myśleć o wspólnym transporcie, autobusach ekspresowych między dwoma miastami, a także umożliwieniu mieszkańcom Rygi podróżowania bezpłatnie autobusami w Jurmali, czy odwrotnie. Obecnie współpraca między miastami właściwie nie istnieje lub jest na bardzo niskim poziomie – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Nikita Nikiforow, poseł na Sejm z listy partii „Zgoda”, kandydat na burmistrza Jurmały w wyborach lokalnych, które odbędą się w czerwcu.

Nikita Nikiforow z wykształcenia jest politologiem. Studiował prawo w Bałtyjskim Instytucie Rosyjskim oraz w Międzynarodowej Akademii Bałtyjskiej. W 2010 roku obronił dysertację kandydacką w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO). W tym samym roku zdobył mandat posła na Sejm z listy Centrum Zgody – partii łotewskich rosyjskojęzycznych. Później był jeszcze dwukrotnie wybierany do parlamentu. Obecnie jest wiceprzewodniczącym Komisji Oświaty, Kultury i Nauki. W 2016 roku został wyznaczony przez Socjaldemokratyczną Partię „Zgoda” na kandydata na burmistrza Jurmały, w której mieszka.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Pierwsze pytanie będzie o to, co zmotywowało Pana, by ubiegać się o stanowisko burmistrza Jurmały. Walka będzie bowiem bardzo ciężka.

Nikita Nikiforow: Po pierwsze, jestem z Jurmały. Po drugie, obserwowałem wiele etapów rozwoju miasta, szczególnie po tym, jak Jurmałę opuściły znane festiwale muzyczne. Jednym z nich jest Nowa Fala. Widzę, że miastu brakuje strategii, jak rozwijać się w przyszłości. Nie zgadzam się z paroma rzeczami, które dzieją się obecnie w Jurmali. Jako członek Sejmu mam szansę startować teraz na mera. Dostałem taką propozycję od mojej partii „Zgoda” i po krótkim okresie namysłu, zaakceptowałem ją.

Jest Pan zmęczony byciem w Sejmie?

Nie, nie czuję się zmęczony. W Sejmie czuję się dobrze, pracuję w Komisji Nauki, Kultury i Edukacji. Wydaje mi się, że na tym polu jestem kompetentny. Ale po sześciu latach spędzonych w parlamencie, jako młoda osoba, chcę podjąć nowe wyzwanie. Nie twierdzę, że to praca „na zawsze”. Jestem zawsze otwarty na nowe możliwości, możliwe, że w wyborach w 2018 roku znów będę kandydować do Sejmu.

Naprawdę? Rzuciłby Pan Jurmałę dla parlamentu?

To zależy od wielu aspektów. Na przykład od tego, jak wypadną wybory samorządowe.

Jeśli nie zostałby Pan jednak burmistrzem, czy wyobraża sobie Pan pracę w radzie miejskiej Jurmali?

Oczywiście, będę pracować jako radny. Wybory nie dotyczą przecież wyboru mera, a członków rady miejskiej. Moim obecnym zadaniem jako lidera listy „Zgody” jest uzyskać jak najwięcej miejsc dla partii w radzie.

Zapytałem, czy nie jest Pan zmęczony byciem posłem na Sejm, bo prawie siedem lat pracuje Pan w opozycji. To może być frustrujące.

Nie powiedziałbym, że to jest frustrujące. To obiektywna sytuacja. Biorę ją za dobrą monetę. Nikt nie powiedział, że będziemy na zawsze w opozycji. Nawet jednak będąc w opozycji, możemy robić dobre rzeczy.

Pańska partia ma duże ambicje w tych wyborach. Obecnie macie tylko mera Rygi oraz mera Rzeżycy w Łatgalii. Wystawiacie zaś kandydatów na merów Lipawy (Walerij Agieszin), Windawy (Witalij Trusewicz), Dyneburga (Andrejs Elksniņš). Jakiego wyniku oczekujecie w tych wyborach?

Nie mogę tego powiedzieć na obecnym etapie. Jest wiele czynników, na przykład ilu ludzi pójdzie na głosowanie. Ale nie chcę mówić o innych miastach, bo to nie jest pole moich kompetencji. Myślę, że możemy mieć bardzo dobry wynik w Jurmali, a to przekonanie bazuje na tym, że mamy bardzo dobrą drużynę. To są ludzie, którzy są profesjonalistami w swoich dziedzinach. Sądzę, że powinniśmy uzyskać lepszy wynik niż w 2013 roku.

Wyobraźmy sobie, że zostaje Pan merem Jurmali, a Nił Uszakow pozostaje na stanowisku mera Rygi. Czy współpraca między dwoma miastami byłaby lepsza, gdyby na ich czele stało dwóch działaczy „Zgody”?

Oczywiście, że byłoby łatwiej. Bliższa współpraca między dwoma miastami jest nie tylko możliwa, ale i konieczna. 30% mieszkańców Jurmały pracuje w Rydze. To rodzi całą masę zagadnień, które są wspólne dla obu miast. Chodzi o podatki, transport, przyciąganie turystów, z czym Ryga ma duże doświadczenie. Nie uważam, byśmy potrzebowali dwóch centrów informacji turystycznej. Jest raczej oczywiste, że ci, którzy przyjeżdżają do Rygi, będą także w Jurmali, i odwrotnie. Dalej, chodzi o wspólne znajdowanie inwestorów na nowe projekty. Ryga także tutaj ma doświadczenie. Kolejna sprawa to blok socjalny. Jesteśmy partią socjaldemokratyczną, więc jest to dla nas ważne. W naszym programie mamy już cały szereg rzeczy, które będą wspólne dla Jurmały i Rygi. Na przykład chodzi o aptekę municypalną czy renowację domów. Możemy myśleć także o wspólnym transporcie, autobusach ekspresowych między dwoma miastami, a także daniu możliwości mieszkańcom Rygi do podróżowania bezpłatnie autobusami w Jurmali, czy odwrotnie. Obecnie współpraca między miastami właściwie nie istnieje lub jest na bardzo niskim poziomie.

Przeczytaj także:  Bilet do przeszłości: podróż pierwszym pociągiem do Jurmały

Z powodu ambicji merów?

Chociażby z powodu różnic politycznych. Wiemy, że w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy Jurmała ma do czynienia z poważnym kryzysem politycznym. Wpływa to także na efektywność pracy rady i kierunek rozwoju.

Jaka jest Pańska opinia o byłym już, wieloletnim burmistrzu Jurmały z listy Związku Zielonych i Rolników Gatisie Truksnisie?

Myślę, że w ciągu trzech lat władzy wniósł pewną stabilizację. Przeglądałem ostatnio listę obietnic wyborczych mera Truksnisa. Trzeba powiedzieć, że sporo tego, co udało się zrealizować, udało się także dzięki Centrum Zgody, które miało także swoją reprezentację w radzie miejskiej Jurmały.

Jakie były wasze sukcesy?

Przede wszystkim zacznę od tego, że byliśmy w opozycji. Co nie zmienia faktu, że graliśmy ważną rolę w podjęciu szeregu decyzji o charakterze socjalnym, takich jak 70%-owe obniżenie podatku od nieruchomości, darmowe obiady dla uczniów aż do dwunastej klasy, kwestie integracyjne czy załatwienie kursów języka łotewskiego.

Kto jest na waszej liście wyborczej w Jurmali?

Sądzę, że jesteśmy bardzo mocną drużyną, naszą siłą jest różnorodność, mamy na liście nauczycieli, prawników, przedsiębiorców, polityków, lekarzy.

Czy wyobraża sobie Pan współpracę ze Związkiem Zielonych i Rolników po wyborach? Mimo afery z ostatnich paru miesięcy? Bo rozumiem, że z Jednością czy narodowcami byłoby trudno?

Ale dlaczego?

Przeczytaj także:  Afera u Zielonych i Rolników z Jurmałą w tle

Jedność czy Sojusz Narodowy mają bardzo krytyczny stosunek do was jako do partii, weźmy chociażby współpracę w Sejmie.

Nie sądzę, by istniała ścisła korelacja między poziomem krajowym a samorządowym. Jest parę samorządów na Łotwie, gdzie „Zgoda” współpracuje z narodowcami… Nie widzę problemu we współpracy ze Związkiem Zielonych i Rolników, jeśli będzie na to wskazywał rezultat wyborów. Pytanie raczej o zasady, na bazie których będziemy pracować. Każdy z nas ma swoje priorytety. Trudno powiedzieć, czy zgodzimy się na jakieś minimum. Ale na razie to pytanie teoretyczne, w praktyce będziemy to rozstrzygać po 3 czerwca.

To jeszcze jedno pytanie teoretyczne – czy wyobraża Pan sobie bycie wicemerem Jurmały, gdy merem zostanie Gatis Truksnis?

Nawet nie wiemy, czy będzie kandydował. Natomiast, jeśli bylibyśmy w koalicji, to jedno stanowisko – mera lub wicemera – powinien zająć nasz kandydat.

Jaką ma Pan wizję Jurmały jako miasta?

To miasto może się rozwijać jedynie jako kurort nad Bałtykiem. Widzę parę rzeczy, które trzeba zrobić. Przede wszystkim mieć jasną strategię tego, w którym kierunku rozwijać się będzie miasto. Jeśli chcemy znaleźć turystów, a myślę, że to powinni być głównym celem, musimy ustalić nasze grupy docelowe. Według mnie priorytetem są trzy grupy turystów. Pierwsza to turyści z dziećmi. Przyjeżdżają do Jurmały na dłużej niż dwa, trzy dni. Mogą zostać na tydzień, dwa tygodnie, urządzając tu sobie wakacje. Znam wiele takich rodzin. Mamy wiele rzeczy dla rodzin z dziećmi. Na przykład Dzintaru mežaparks. Mamy także kluby plażowe, szkółki letnie. Bo czego potrzeba dla turystyki rodziców z dziećmi? Na pewno bezpieczeństwa, atrakcji dla dzieci, może kampusów letnich, może innych rzeczy. Musimy z tego zrobić cały program.

Jakie są kolejne grupy?

Druga grupa docelowa to turyści medyczni. Jurmała była bardzo dobrze z tego znana w czasach sowieckich. Każdy w mieście o tym mówi, ale tak naprawdę to się nie klei, bo turystów medycznych jest wciąż niewiele. Inaczej niż w Lipawie, która ma kliniki piękności czy odchudzania. Nie twierdzę, że wszystko trzeba zaczynać od zera, ale musimy mieć jasny plan, tego co robimy. Trzecia grupa to turyści biznesowi. Jest to najszybciej rosnąca grupa turystyczna na świecie. Oczywiście nie mamy wielkiej hali konferencyjnej. Ale salki konferencyjne ma każdy duży hotel. Powinniśmy to wykorzystywać. W przyszłości możemy oczywiście pomyśleć o budowie jakiejś hali konferencyjnej. W tej sprawie możemy konkurować z Rygą, która także nie ma takiej hali. Jurmała jest może nawet lepsza do takiej turystyki niż stolica Łotwy, bo można połączyć tu wyjazdy biznesowe z wypoczynkiem, plażą czy konsumpcją. Mogę jako przykład takiej turystyki podać turystykę naukową. Oczywiście, jeśli wspominam o tych trzech grupach, to nie znaczy, że zapominam na przykład o imprezach muzycznych. One muszą być.

Jakiego rodzaju imprezy muzyczne?

Każdego rodzaju. Zaczynając od muzyki klasycznej, poprzez muzykę pop aż do rocka. Jestem daleki od iluzji, że możemy ponownie gościć Nową Falę. Ale musimy pracować nad przyciągnięciem imprez muzycznych, bo to jest wielki segment letniego życia Jurmały.

Po odejściu Nowej Fali z Jurmały i sankcjach zmalała liczba turystów z Rosji. Ma Pan jakiś pomysł, by zmienić trend?

Możemy tu wykorzystać doświadczenie Rygi, której udało się zachować liczbę turystów. Po drugie, jako członek parlamentu muszę przyznać, że bardzo krytykowaliśmy pozycję naszego ministra spraw zagranicznych. On robi straszną rzecz dla Łotwy, odstrasza rosyjskich inwestorów, a jego retoryka jest niebezpieczna. Ciężko mi wytłumaczyć dlaczego Edgars Rinkēvičs jest dalej ministrem.

Przeczytaj także:  Jurmała czeka na powrót rosyjskich turystów

Jest Pan przeciwko sankcjom?

Jestem pragmatyczny. By coś zmienić, niezależnie, czy mówimy o biznesie, życiu osobistym czy polityce, trzeba sobie powiedzieć, gdzie jesteśmy obecnie. A jeśli mówimy o Łotwie, to trzeba przyznać, że leżymy obok Rosji. Oczywiście, jesteśmy częścią Unii Europejskiej. Jestem z tego powodu naprawdę bardzo szczęśliwy. Ale musimy sobie powiedzieć szczerze – Szwajcarzy, Brytyjczycy, Niemcy czy Hiszpanie raczej nie przyjadą tu jako turyści.

Może trzeba więcej reklamy…

Okej, ale w masowym sensie oni nigdy tu nie przyjadą. Może przyjedzie dziesięć tysięcy, ale nie setki tysięcy. Więc tak naprawdę naszym celem powinno być dawne ZSRR. Oni znają Jurmałę często od dziecka, mają nostalgiczny stosunek do Rygi i Morza Bałtyckiego, możliwe, że już tu byli, że mają konto bankowe na Łotwie. Mogą się tutaj mniej lub bardziej porozumieć po rosyjsku. Zbyt gorący klimat im nie pasuje. Jurmała może im zaoferować wczasy medyczne, spa itp. Więc powinniśmy się koncentrować na dawnym Związku Radzieckim. Ale nikt nie mówi, że nie należy przyciągać turystów z Unii Europejskiej. Tylko musimy znaleźć grupy targetowe, co wymaga badań.

Myślę, że z powodów historycznych można przyciągnąć wielu turystów z Niemiec…

Tak. Powinniśmy wykorzystać te sentymenty. Ale czy obecnie Jurmała reklamuje się w Niemczech jako „dawny niemiecki kurort nad Bałtykiem”? Nie, a powinna…

Jak powinna wyglądać troska o architekturę miejską? Wiele willi jest zaniedbanych…

Powiedziałbym, że sporo już odremontowano. Oczywiście troska o dawne wille jest ważna, jeśli chcemy sprzedawać „flair” dawnej Jurmały i orientować się na turystykę nostalgiczną. Wtedy nie ma sensu zgadzać się na budowę wieżowców. Choć widzę także i dla nich pewną przestrzeń w Jurmali. Nie możemy zastopować rozwoju miejskiego, ale powinniśmy znaleźć jakiś balans. Jestem wielkim przeciwnikiem budowy na wydmach. Uważam, że powinna być zakazana. Ale jest miejsce, gdzie możemy postawić na budowę wysokich budynków. To jest miejsce, gdzie Lielupe wpada do Bałtyku, czyli Buļļuciems. Obecnie tam nie ma niczego, ale może to być całkiem ładne miejsce. Potrzeba tylko zgody rady miejskiej. Bo nie potrafię zrozumieć dlaczego w Miami możemy mieć nad morzem piękne wysokościowce, a w Jurmali nie możemy budować dużych domów. W przypadku historycznego centrum – nie ma dyskusji, musimy je ocalić. Ale tam gdzie Lielupe kończy swój bieg, tam już nie ma historycznego centrum.

Rozmawiamy o ścisłym centrum czyli Majori. Czy ma Pan także plan dla dzielnic peryferyjnych Jurmały?

Tak. Ale każda z dzielnic miejskich ma swoje kompletnie różne problemy. Kaugari ma na przykład bardzo dobre drogi, w tym ścieżki rowerowe. Wspaniałe zejścia na plażę. Bulduri z kolei ma straszne drogi. Zejścia do morza są jeszcze z czasów sowieckich, są zniszczone. Matki z wózkami nie są w stanie tam sobie poradzić. A więc każda dzielnica ma inny problem. W Bulduri nie mamy problemu z ogrzewaniem, bo tam jest więcej prywatnych domów, które mają ogrzewanie gazowe, z kolei głównym problemem Kaugari i Sloki jest właśnie ciepło, zwłaszcza w zimie. Tutaj to już jest kryminał, w tle jest afera korupcyjna. Jednym z punktów wyborczych „Zgody” jest zmiana w „Jūrmalas siltums” i nowa regulacja cen za ogrzewanie. Ta spółka miejska potrzebuje odpowiedniej due diligence, ceny są zbyt wysokie. Kolejna sprawa – drogi prowadzące do domów, które są w kompletnej ruinie, a także brak parkingów. Te budynki były planowane w latach sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych, kiedy mało kto miał samochód. Parkingi to jest dość drobna rzecz, na którą rada miejska może sobie pozwolić. Wspólny problem dla tych wszystkich dzielnic to jakość wody. Albo kanalizacja deszczowa. Kiedy w Jurmali pada, często formują się małe jeziora na drogach… Ale jak mówiłem wcześniej – problemy są różne dla różnych dzielnic i na początku trzeba je zdefiniować.

Jaka byłaby Pana pierwsza podróż międzynarodowa jako mera?

Trudno powiedzieć. Nigdy nie pracowałem w samorządzie, nie mam odpowiedniego doświadczenia. Nie planuję swojej pracy jako mera-turysty. Musimy brać doświadczenie z innych miast. Ryga oczywiście nie liczy się jako podróż międzynarodowa, ale chętnie po wyborze spotkałbym się z burmistrzem Niłem Uszakowem. Pierwsza podróż byłaby określona nie przez miejsce, a przez cel. To może być uzdrowisko w Niemczech albo Francji, albo jakaś duża konferencja międzynarodowa czy wystawa poświęcona turystyce.

Zmieńmy temat na politykę krajową. W 2018 roku odbędą się znów wybory do Sejmu. „Zgoda” na poziomie krajowym ma problem, bo jest najsilniejszą partią, ale nikt nie chce z nią wchodzić w koalicję.

Mogę powiedzieć swoją osobistą opinię. Myślę, że prawdziwe zmiany nastąpią po wyborach lokalnych. Jedność, czyli Vienotība poniesie klęskę w wyborach samorządowych, co doprowadzi do rozpadu tej partii w Sejmie. Posłowie opuszczą jej klub, co zmieni układ sił w parlamencie. Możliwe, że będziemy mieli wtedy nowy rząd, który będzie rządził między wyborami. Jest prawdopodobne, że Jedność poniesie klęskę w wyborach sejmowych. Nie sądzę, by mieli reprezentację w przyszłym Sejmie. Wszyscy traktują obecne wybory lokalne jako rozgrzewkę przed tym, co będzie w 2018 roku. Nie mogę wykluczyć także scenariusza, który zdarza się przed każdymi wyborami, czyli powstania nowej partii i uzyskania przez nią dobrego rezultatu. Nie potrafię zresztą wytłumaczyć tego łotewskiego fenomenu.

Przeczytaj także:  Czy rządzący na Łotwie odzyskają zaufanie?

To się dzieje także na Litwie. Gdyby Jedność przegrała w wyborach lokalnych i powstałby nowy rząd, czy wyobraża sobie Pan w nim „Zgodę”?

Pod pewnym warunkami, tak, jestem w stanie sobie to wyobrazić. Zbliża się 2020 rok, gdy dostaniemy już mniej pieniędzy z Unii Europejskiej, a to będzie oznaczać bardziej pragmatyczną politykę dotychczas rządzących ugrupowań.

Czy wyobraża sobie Pan rosyjskojęzycznych ministrów w rządzie?

Wszyscy jesteśmy obywatelami tego kraju. Ja chodziłem do szkoły rosyjskiej, potem  łotewskiej, mówię w trzech językach…

Nie wierzy więc Pan w podział między Łotyszy a rosyjskojęzycznych?

Ten podział zawsze jest inicjowany przez narodowców, zawsze wtedy, gdy mamy do czynienia z jakimś kryzysem gospodarczym…

Waszym najbardziej naturalnym partnerem po stronie partii łotewskich jest Związek Zielonych i Rolników. Czy wyobraża sobie Pan współpracę z Jednością albo narodowcami?

Ja pracuję w Komisji Nauki, Kultury i Edukacji jako jej wiceprzewodniczący. Szefową komisji jest Ilze Viņķele z Jedności. Nie mam żadnych problemów we współpracy z nią. Skoro dobrze pracujemy w komisji, nie widzę powodu, by nie przenieść tej współpracy poziom wyżej. Oczywiście jest to także kwestia osobowości. Ilze Viņķele może jest okej, ale czy współpraca z Solvitą Āboltiņą także byłaby w porządku… Tego nie wiem…

Tak zwane partie łotewskie mówią o trzech warunkach włączenia „Zgody” do rządu. Jest to zerwanie współpracy z „Jedną Rosją”, zaakceptowanie łotewskiego jako jedynego języka państwowego, a także uznania faktu okupacji sowieckiej.

Myślę, że powinniśmy o tym mówić po wyborach w 2018 roku.

Osobiście uważa Pan, że Łotwa była okupowana?

Na początku swojej kariery politycznej powiedziałem w jednym z wywiadów, że w mojej łotewskiej szkole nauczyciel historii powiedział nam, że okupacji, w sensie prawnym, nie było. Jest mi ciężko wyrokować, czy z punktu widzenia prawnego to była okupacja czy nie… Rozumiem, że jest to bardzo delikatny problem dla Łotyszy, podobnie jak dla części Rosjan…

A może lepiej byłoby uznać fakt okupacji sowieckiej.

Nie, ja sądzę, że najlepiej jest wziąć pod uwagę naszą historię, ale patrzeć w przyszłość. Czy w 2018 roku to jest ważne dla mnie i dla moich dzieci, że była okupacja? Sądzę, że lepiej pomyśleć o ekonomii, o naszym miejscu w Unii Europejskiej i zglobalizowanym świecie. Jak uczynić z Łotwy lepsze miejsce do życia…

Czy współpraca z Jedną Rosją powinna być zerwana?

Nie wiem, nie sądzę, by to była kwestia współpracy z tą czy inną partią. To co dla mnie jest problemem, to fakt, że nie mamy współpracy między Łotwą a Rosją na poziomie państwowym. A jest ona bardzo potrzebna. Nasz tranzyt czy sytuacja portów jest bardzo zależna od tego, co się dzieje w Rosji. Z tego kierunku wpływają na Łotwę pieniądze.

Myślę, że musimy pomyśleć o interesach naszego kraju. Tak samo jak robią Polacy. Dlaczego nie możemy tego zrobić my?

Kiedy patrzy Pan na wojnę na Ukrainie, co Pan czuje?

Czuję żal, czuję przerażenie. Utożsamiam się ze zwykłymi ludźmi, którzy chodzą po ulicy i muszą się bać. Nie rozumiem tego, co się dzieje.

Czy Krym powinien zostać zwrócony Ukrainie?

Nie wiem. Mam za mało informacji. Ta sprawa jest tak spolityzowana. Nie wiem, czy Krym powinien zostać oddany Ukrainie, czy komuś innemu… Każda telewizja mówi zupełnie coś innego.

Wspomniał Pan, że „Zgoda” jest partią socjaldemokratyczną. Czy Pan także się czuje socjaldemokratą?

Na początku mojej kariery politycznej ktoś powiedział, że nie jestem socjaldemokratą, bo mam biznes, który przynosi pieniądze. Ale sądzę, że w XXI wieku socjaldemokracja nie jest już tym samym, czym była w przeszłości. Nie musisz być robotnikiem. Ale żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, warto zobaczyć miejsca, w których „Zgoda” rządzi, czyli Rygę i Rzeżycę. Staramy się chronić najbiedniejsze warstwy społeczne. Chodzi głównie o emerytów. To nie jest chwyt wyborczy, to jest sprawa obiektywna.

Niektórzy twierdzą, że nie jesteście socjaldemokracją, bo macie podpisane porozumienie o współpracy z Komunistyczną Partią Chin.

A czy jest inna partia w Chinach? Jeśli chcemy zaprosić chińskich inwestorów do Rygi…

A prawa człowieka nie są dla Pana ważne?

Są ważne. Ale równie ważne dla mnie są interesy mieszkańców Łotwy…

A prawa kobiet? Mniejszości? W klubie poselskim „Zgody” jest tak mało kobiet…

OK, z pierwszych pięciu miejsc na liście „Zgody” w Jurmali dwa zajmują kobiety.

W prawicowej Jedności kobiet jest więcej.

Ale znowu – czy to jest kwestia naszej klęski jako partii politycznej? Wyborcy zdecydowali…

A wierzy Pan w kwoty?

To brzmi staromodnie, po sowiecku wręcz… Nie wracajmy do tego.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcie tytułowe: Drewniane wille w Juramli. Zdj. Ivan Zanotti / Flickr / CC.

  • Stanislaw Gadomski

    Żenujący polityk:

    „Czy Krym powinien zostać zwrócony Ukrainie?

    Nie wiem. Mam za mało informacji. Ta sprawa jest tak spolityzowana. Nie wiem, czy Krym powinien zostać oddany Ukrainie, czy komuś innemu… Każda telewizja mówi zupełnie coś innego.”
    „Niektórzy twierdzą, że nie jesteście socjaldemokracją, bo macie podpisane porozumienie o współpracy z Komunistyczną Partią Chin.
    A czy jest inna partia w Chinach? Jeśli chcemy zaprosić chińskich inwestorów do Rygi…”
    Rosjanom łotewskim, życzę wszystkiego najlepszego. Czyli by się poczuli obywatelami Łotwy i nauczyli łotewskiego. Pielęgnowanie kultury rosyjskiej nie wymaga bezwzględnego podporządkowania się p. Putinowi. Może nawet wręcz przeciwnie.

Polub nas na Facebooku!