Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Hanno Pevkur: Jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność i wrócić do rządu

W listopadzie ubiegłego roku upadł rząd Taaviego Rõivasa, a jego Partia Reform została zepchnięta do opozycji. Utrata władzy przez partię doprowadziła także do zmian wewnętrznych – na początku stycznia stery ugrupowania przejął Hanno Pevkur. Nowy przewodniczący Partii Reform odpowiedział na pytania Przeglądu Bałtyckiego o przyczyny upadku poprzedniego rządu, politykę obecnego rządu i plany swojej partii w kontekście tegorocznych wyborów lokalnych.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Hanno Pevkur. Zdj. Renee Altrov / Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Estonii.

Hanno Pevkur – ur. 1977 r., estoński polityk, od 7 stycznia 2017 roku przewodniczący opozycyjnej Partii Reform. W latach 2009-2012 był ministrem spraw społecznych, w latach 2012-2014 ministrem sprawiedliwości oraz w latach 2014-2016 ministrem spraw wewnętrznych. Przed rozpoczęciem kariery politycznej ukończył studia prawnicze w Tallińskiej Szkole Ekonomicznej i Uniwersytecie w Tartu oraz  pracował jako prawnik.

Estońska polityka przeszła jesienią ubiegło roku małą rewolucję. Kersti Kaljulaid została prezydentem, zmieniło się kierownictwo Partii Centrum, w listopadzie upadł  rząd Taaviego Rõivasa. Jakie były przyczyny upadku poprzedniego rządu – zmiany na estońskiej scenie politycznej czy raczej sytuacja w samej Partii Reform?

Główną przyczyną była potrzeba naszych partnerów koalicyjnych, by wyrzucić nas z rządu. Jeśli spojrzymy na sprawy polityczne, możemy stwierdzić, że nie było rzeczywistego powodu politycznego, by zmienić rząd. Była tylko subiektywna potrzeba zmiany ze strony naszych koalicjantów, chcieli oni do tego wykorzystać zmianę przewodniczącego Partii Centrum. Oczywiście musimy być obiektywni i przyznać, że także my popełniliśmy błędy. Ale muszę powiedzieć, że nawet jeśli wyłączyłbym nasze własne błędy lub nasze problemy, to wtedy nadal głównym powodem pozostaje pragnienie naszych ówczesnych koalicjantów, by zmienić rząd.

Przeczytaj także:  Edgar zabrał ze sobą Taaviego, czyli zmiana rządu w Estonii

Czym ta potrzeba była motywowana? Jakie stały za nią przyczyny?

Patrząc na tę zmianę z perspektywy czasu można sobie przypomnieć, że niektórzy członkowie przyznali nawet publicznie, że przewidywali albo że to my zrekonstruujemy rząd a oni wypadną z koalicji, albo oni nas uprzedzą

Wspomniał Pan o możliwych błędach popełnionych przez Partię Reform. Jakie to były błędy – czy porażka w wyborach prezydenckich miała wpływ na sytuację w partii czy wewnętrzne dysputy?

Nie, wybory prezydenckie nie były sprawą rządu. W tego rodzaju sprawach być może należy spojrzeć wstecz i je ocenić – może powinniśmy byli mieć więcej rozmów z naszymi partnerami koalicyjnymi. Z mojej perspektywy ważniejsze jednak jest, by zadać sobie pytanie co zrobimy w przyszłości i w jaki sposób wrócimy do rządu, jak podejdziemy do wyborów lokalnych i wyborów parlamentarnych w 2019 roku.

Na początku roku został Pan wybrany nowym przewodniczącym Partii Reform. W trakcie kampanii wewnątrzpartyjnej mówił Pan, że w Partii Reform brakuje wewnętrznej debaty i demokracji. W czym tkwił problem? Jak zamierza Pan to naprawić?

Już zaczęliśmy proces zmian. Jednym z moich postulatów było i nadal jest, żeby bardziej otworzyć zarząd na członków partii, którzy są spoza Tallinna, spoza parlamentu. Będziemy mieli przedstawicieli regionów w naszym zarządzie, w statucie będziemy mieli jasno określone, kto podejmuje decyzje. Już mamy więcej debat w zarządzie. To zarząd ponosi odpowiedzialność i podejmuje decyzje (a nie członkowie partii o najsilniejszej pozycji – przyp. red.).

Wspomniał Pan wcześniej, że wasi poprzedni koalicjanci – Partia Socjaldemokratyczna i IRL – obawiali się, że Partia Reform może zamienić ich w koalicji rządowej na Partię Centrum. Z drugiej strony w listopadzie członkowie waszej partii mówili, że potencjalna zmiana i wejście do rządu Partii Centrum może doprowadzić do zmiany polityki rządu Estonii na prorosyjską. Jak Pan ocenia dotychczasową politykę rządu na tym polu? Wygląda na to, że negatywne przepowiednie się nie sprawdziły.

Ta polityka zmieniła się. Jeśli rozpatrujemy politykę zagraniczną czy wiadomości przekazywane przez Socjaldemokratów lub SDE można mieć wrażenie, że nic się nie zmieniło. Jeśli spojrzymy na podejmowane działania nie można nie zauważyć, że Partia Centrum nadal ma podpisaną umowę z partią Putina, premier po raz pierwszy od rosyjskiej inwazji na Krym i Ukrainę odwiedzi Rosję. To na pewno jest sygnałem odczytywanym także za granicą. Jeśli weźmiemy pod uwagę politykę językową i dotyczącą obywatelstwa widzimy, że już są pewne poprawki do niektórych ustaw. Na przykład wprowadzana jest poprawka pozwalająca, żeby w sądach można było złożyć wniosek o pomoc prawną w języku rosyjskim. Inne zmiany, które planuje rząd obejmują pozwolenie na zdawanie egzaminów na pozwolenie na broń w języku rosyjskim. To jest część praktyczna tej zmiany. Ta zmiana wystąpiła wbrew temu co mówi rząd.

Przeczytaj także:  Wszystkie zwycięstwa Jüriego Ratasa. Nowy premier i rząd Estonii

Premier Jüri Ratas planuje odwiedzić estoński kościół w Petersburgu.

Ale jedzie do Rosji i to jest pewien sygnał.

(Jüri Ratas odbył wizytę w Petersburgu 8 kwietnia, gdzie odwiedził estoński kościół św. Jana oraz miejsce zamachu terrorystycznego z 3 kwietnia. Niniejsza rozmowa przeprowadzona została 27 marca. – przyp. red.)

Druga sprawa, o której Pan mówi to sprawy wewnętrzne dotyczące estońskiego społeczeństwa, w tym rosyjskojęzycznych. Wnioskuję, że jest Pan sceptyczny wobec wprowadzanych lub planowanych zmian dotyczących rosyjskojęzycznych?

Tak jak powiedziałem – nie jest to pytanie o rosyjskojęzycznych, ale o estoński język i estońskich obywateli, są to dwie różne rzeczy. Jeśli ktoś chce tu być – czy to Rosjanin, Ukrainiec, Niemiec czy Polak – może tutaj być, ale oczywiście musi przestrzegać naszych zasad. Takie osoby, ubiegając się o obywatelstwo, muszą znać konstytucję i przynajmniej na jakimś poziomie język estoński. To oczywistość. Jeśli premier mówi, że damy obywatelstwo dla każdego bez jakichkolwiek warunków to na pewno jest to duża zmiana (w porównaniu do obecnych zasad – przyp. red.).

Jakie jest stanowisko Partii Reform wobec propozycji premiera, by przyznać obywatelstwo wszystkim mieszkańcom żyjącym w Estonii przynajmniej 25 lat?

Nie popieramy tej propozycji z bardzo oczywistych powodów – jeśli ktoś chce stać się obywatelem jakiegoś kraju, pierwszym warunkiem jest konieczność wnioskowania o to. Nie możemy dać obywatelstwa osobie, która nie wyraża chęci jego posiadania. Drugi warunek to konieczność znajomości języka, a trzeci – należy znać prawodawstwo kraju, w przypadku Estonii jest egzamin z konstytucji.

Czy stoją za tym jakieś polityczne powody? Czy taka zmiana polityki w kwestii obywatelstwa wpłynęłaby w jakiś sposób na krajobraz polityczny np. w północno-wschodniej części kraju?

Motywacje polityczne są w Partii Centrum. Partia Reform zawsze miała jedną jasną wizję obywatelstwa i polityki językowej.

Jednym z pomysłów nowego rządu jest zmiana systemu podatkowego w taki sposób, że zlikwidowany zostałby podatek liniowy, który przecież stanowił część definicji estońskiego sukcesu gospodarczego. Czy Partia Reform poprze takie zmiany?

Nie popieramy tego pomysłu, to jest krok wstecz. Wprowadzenie podatku progresywnego w tak skomplikowany sposób jak rząd to teraz robi jest złe dla estońskiej gospodarki. Nie chodzi tu tylko o podatek dochodowy, ale także plany podniesienie akcyzy na alkohol i paliwo, wprowadzenia nowego podatku od pojazdów i nowego podatku bankowego. To wszystko postawi przedsiębiorców w bardzo trudnej sytuacji. Bez wspierania przedsiębiorców nie mamy szans na nowe stanowiska pracy, a to na pewno (negatywnie – przyp. red.) wpłynie na wzrost gospodarczy.

Z drugiej strony obecny rząd planuje zmniejszenie podatku od dochodów przedsiębiorstw do 13%.

To był nasz pomysł i było to uwzględnione już w poprzedniej umowie koalicyjnej. To jest dobry pomysł i go popieramy.

A więc są zagadnienia, dla których możliwa jest współpraca waszej partii z rządem?

Oczywiście, że są takie sprawy. Na przykład zaczęliśmy budować granicę (płot – przyp. red.) pomiędzy Estonią i Rosją i to jest kontynuowane. Nie popieramy natomiast przeniesienia szkoły policyjnej (Akademii Bezpieczeństwa Wewnętrznego – przyp. red.) do Narwy. Są więc pomysły, które popieramy, ale jest bardzo wiele takich którym się sprzeciwiamy, bo nie są rozsądne. Myślę, że partnerzy koalicyjni rozumieją, że decyzje, które podejmują nie zawsze są najlepsze.

Wspomniał Pan o przeniesieniu Akademii Bezpieczeństwa Wewnętrznego do Narwy. Rząd ma pomysł na rozproszenie wielu instytucji po kraju. Czy taki projekt znajdzie poparcie w Partii Reform?

Uważamy, że jeśli chce się coś zmienić musi być ku temu dobry powód i musimy podchodzić do tego konstruktywnie. Jeśli jest możliwość przeniesienia jakiejś instytucji z Tallinna, można to zrobić, ale należy zweryfikować czy jest to uzasadnione czy nie. Jeśli jest możliwość przeniesienia całego działu bez rujnowania współpracy pomiędzy różnymi jednostkami to można to zrobić. Nie widzieliśmy konkretnego planu rządu w tej sprawie, jest tylko ogólny pomysł. To powoduje niepewność wśród pracowników i służby cywilnej – nie wiedzą co się stanie i jak będą pracować w przyszłości.

Inny szeroko dyskutowany temat, zwłaszcza w kontekście zeszłorocznych perypetii przy wyborze prezydenta, to zmiana sposobu wyboru prezydenta, m.in. wydłużenie kadencji do 7 lat i ograniczenie kadencji tylko do jednej, czy pozbawienie Riigikogu roli w wyborach i przeniesienie tego zadania na powiększone do 500 członków Kolegium Elektorskie. Czy takie zmiany są potrzebne?

Moim zdaniem konstytucja estońska jest bardzo dobra. Pozostaje właściwie niezmieniona od 1992 roku, wprowadziliśmy tylko niewielkie zmiany dotyczące języka czy związane z Unią Europejską. Jest to więc bardzo dobra konstytucja, także w zakresie postanowień dotyczących prezydenta. Jedynym problemem, który mamy w procesie wyboru prezydenta jest ostatni etap – Kolegium Elektorskie. W tym zakresie możemy zmienić prawo bez zmiany konstytucji. Jesteśmy otwarci na zmianę prawa dotyczącego wyboru prezydenta, wprowadzenie poprawek, aby uniknąć takiej głupiej sytuacji jaką mieliśmy w Kolegium Elektorskim (w zeszłym roku – przyp. red.), ale nie widzimy potrzeby zmiany konstytucji. Według nas dwie pięcioletnie kadencje są dobrym rozwiązaniem.

Na ile Pana zdaniem stabilna jest obecnie rządząca koalicja? Czy można w jakiejś sytuacji spodziewać się zmiany rządu i powrotu Partii Reform do władzy jeszcze przed kolejnymi wyborami?

Nigdy nie wiadomo, to specyfika demokracji.

A więc widzi Pan możliwość współrządzenia z Partią Centrum mimo wcześniejszych różnic?

Zawsze jest opcja powrotu do rządu – z Partią Centrum lub innymi ugrupowaniami, ale są pewne warunki wstępne. Obecnie nie widzimy możliwość wejścia do koalicji jako mniejszy partner, bez stanowiska premiera – mamy 30 miejsc w parlamencie, a oni (Partia Centrum – przyp. red.) – 27. Drugi warunek to oczywiście to co mówią na temat Rosji i (zerwania – przyp. red.) umowy z Jedną Rosją Władimira Putina. Myślę, że nie byłoby też dobrym pomysłem zmienianie rządu w czasie estońskiej prezydencji w Unii Europejskiej – stabilny rząd w tym czasie jest istotny tak dla Estonii, jak i dla UE. Jeśli Estonia potrzebowałaby stabilnego rządu, Partia Reform weźmie na siebie odpowiedzialność za jego stworzenie.

Najważniejszą sprawą polityczną w Estonii w tym roku są wybory lokalne. Jaki program Partia Reform przedstawi przed tymi wyborami?

Nadal przygotowujemy nasz program, opublikujemy go w kwietniu lub maju. Nie chcę teraz zdradzać co się w nim znajdzie ponieważ jest to część kampanii.

Odwracając nieco pytanie: jakie tematy zdominują kampanię przed wyborami lokalnymi? Zwłaszcza w Tallinnie, który jest przecież największym samorządem.

W Tallinnie na pewno będą to kwestie otwartości i transparentności władz lokalnych. Obecnie nie wiadomo co oni dokładnie robią, jak pieniądze są wydawane, pojawiają się oskarżenia i pytania o korupcję. Inne pytanie dotyczy gospodarowania odpadami. Także sprawy o znaczeniu krajowym – ważnymi tematami debat będą polityki dotyczące języka i obywatelstwa. Moim zdaniem będą to najważniejsze tematy.

Czy widzi Pan możliwość przełamania monopolu Partii Centrum na władzę w Tallinnie?

To jest wybór jakiego muszą dokonać mieszkańcy Tallinna. To nie jest coś co ja lub ktokolwiek inny może zmienić. Mam nadzieję, że mieszkańcy Tallinna podejmą taką decyzję, która doprowadzi do zmian w mieście. Korupcja w samorządzie miasta doprowadziła do sprawy sądowej wobec mera miasta (zawieszonego Edgara Savisaara – przyp. red.) i innych urzędników. Mieszkańcy Tallinna zasługują na lepszy samorząd.

Najprawdopodobniej Edgar Savisaar nie będzie kandydował w Tallinnie. Czy to szansa dla Partii Reform?

Mam nadzieję, że mieszkańcy Tallinna mogą zaufać nie tylko Partii Reform, ale także innym, co mogłoby przełożyć się na wspomnianą zmianę. To miejscowi muszą wskazać jakie są ich oczekiwania i podjąć odpowiednią decyzję. W tym roku sytuacja w wyborach jest nieco inna, ponieważ prowadzona jest reforma administracyjna.

Dziękuję.

 

Zdjęcie tytułowe: Spotkanie Partii Reform w trakcie prezydenckiej kampanii wyborczej w sierpniu 2016 roku. Zdj. Partia Reform / Facebook.

Polub nas na Facebooku!