Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wyznawca i męczennik. Historia biskupa Teofiliusa Matulionisa

Od 25 czerwca Litwa będzie miała jeszcze jednego błogosławionego: biskupa Teofiliusa Matulionisa (1873-1962). Będzie drugim obok błogosławionego Jerzego Matulewicza (Matulaitisa). Podobieństwo nazwisk obu jest przypadkowe, a życiorysu nowego błogosławionego nie da się z niczyim pomylić. Matulionis ćwierć wieku spędził w sowieckich łagrach i więzieniach, a pod koniec długiego, trwającego niemal dziewięćdziesiąt lat życia, siłą osadzony w najbardziej prowincjonalnej litewskiej wsi, ciągle ogrywał policję polityczną światowego mocarstwa.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Księża powracający w październiku 1933 r. z więzień ZSRS. U góry: przed wyjazdem na Litwę, na dole – w stroju kapłańskim. W środku – bp Matulionis. Zdjęcie jest własnością Ośrodka Kultury i Rzemiosł w Szadowie, gdzie biskup przebywał na ostatnim etapie życia.

Sługa Boży Teofilius Matulionis będzie beatyfikowany jako męczennik, ale w Kościele katolickim świętymi i błogosławionymi zostają też wyznawcy – ci, którzy niekoniecznie doznali od innych cierpień lub stracili życie z powodu wyznawania wiary, ale całe życie jej poświęcili, osiągając cnoty w stopniu heroicznym. Ksiądz, później biskup Matulionis, był chyba nie mniej wyznawcą niż męczennikiem. Pracując w Petersburgu, po pokazowym procesie w 1923 roku (w którym skazano także abp Jana Cieplaka)  trafił do więzienia ze stosunkowo niskim wyrokiem – trzech lat. W 1925 roku wyszedł na wolność, a na początku 1929 roku potajemnie otrzymał sakrę biskupią z rąk biskupa Antoniego Maleckiego i został pomocnikiem. Na tajne wyświęcenie biskupa, z prawem sukcesji w razie śmierci czy uwięzienia Maleckiego, zgody udzielił papież Pius XI. W roku 1930 Matulionis znowu trafił do więzienia, tym razem z wyrokiem dziesięcioletnim. Nie odbył jednak całej kary, gdyż pod koniec 1933 roku znalazł się na Litwie.

Niecałe siedem lat później dotarli tam również Sowieci ze swoją polityką antyreligijną. Przed samym Bożym Narodzeniem 1946 roku biskupa koszedarskiego aresztowano i w przyspieszonym trybie osądzono, skazując na siedem lat więzienia. Zarzuty (np. współpraca ze zbrojnym podziemiem) nie były niczym poparte. Historyk Arūnas Streikus zdaje się sugerować, że litewskim komunistom po prostu puściły nerwy i postanowili pozbyć się Matulionisa, nie bacząc na koszt propagandowy. Nie dość, że uparcie odmawiał współpracy z nimi, to jeszcze umiejętnie przeciwstawiał się władzom, demonstracyjnie działając w granicach sowieckiego prawa, a pouczał także innych, jak należy to robić. Mimo podeszłego już wieku Matulionis odbył kolejną karę więzienia i wrócił na Litwę w 1956 roku, pokonawszy liczne przeszkody stawiane przez litewskich komunistów co do jego powrotu.

Jak mówi postulator, ks. Mindaugas Sabonis, „sprawy papierkowe związane z procesem beatyfikacyjnym da się sfinalizować szybciej, gdy chodzi o męczennika, a nie wyznawcę, bo nie jest wymagany cud. Ale – podkreśla – nawet najlepsza dokumentacja nie ruszy procesu z miejsca, jeżeli nie ma rzeczywistej czci wiernych dla kandydata na ołtarz”. Nie ma jednak wątpliwości, że kult bpa Matulionisa narasta w związku z beatyfikacją. Wikariusz generalny diecezji koszedarskiej i współorganizator planowanych uroczystości – ks. Algirdas Jurevičius mówi o licznych pielgrzymach przybywających do grobu Sługi Bożego i o księgach, wyłożonych w każdej parafii w diecezji, gdzie wierni wpisują podziękowania za łaski otrzymane za jego wstawiennictwem. „Kraje, doświadczone komunizmem, gdzie bp Teofilius pracował: Łotwa i Rosja, dopiero go odkrywają” – zaznacza duchowny.

Biskup Teofilius Matulionis. Zdj. teofilius.lt.

Matulionis krótko po święceniach pracował na Łotwie, na początku XX w. został przeniesiony stamtąd do Petersburga, gdzie doczekał rewolucji i gdzie dzielił los rosyjskich katolików – prześladowanie. Odbywanie drugiej kary przerwała nieoczekiwana sytuacja. Rząd Republiki Litewskiej porozumiał się z rządem sowieckim sprawie wymiany więźniów: księży – Litwinów za komunistów, przebywających w litewskich więzieniach. Tak biskup Teofilius Matulionis w 1933 roku znalazł się na Litwie. Znane jest jego zdjęcie, zrobione zaraz po tym, jak wysiadł z pociągu.

Działalność Matulionisa po przyjeździe na Litwę pokazała, że chciał być przede wszystkim apostołem Rosji. Tak zadeklarował podczas spotkania z papieżem Piusem XI w 1934 roku. Prowadził działalność mającą na celu przygotowanie przyszłych kapłanów gotowych tam pracować, zbierał datki w litewskich diecezjach na cele przyszłych działań apostolskich na terenie Rosji. Podejmował (bez powodzenia) próby uzyskania władz świeckich na takie działania zarówno w okresie okupacji niemieckiej, jaki i drugiej sowieckiej (od lata 1944 roku).

Bp Matulionis w maju 1943 roku został ordynariuszem małej diecezji koszedarskiej. Zmagał się więc z dwoma totalitaryzmami (od 1941 roku Litwę okupowali Niemcy) nie tylko z ofiarnością męczennika, ale też – skutecznością: potrafił wyciągnąć aresztowanych w łapance wiernych, pomagał ukrywać zbiegłych z getta Żydów, swoją znajomością realiów i przepisów sowieckich służył księżom i wiernym, gdy groziło zamknięcie kościoła czy szykany. Nigdy, mimo nacisków, nie poszedł na żadną współpracę z Sowietami. Znając sowieckie metody i chwyty propagandowe nie popierał zbrojnego podziemia niepodległościowego i zakazywał księżom utrzymywania z nim kontaktów. W ten sposób długo utrudniał Sowietom sfingowanie politycznego procesu przeciwko sobie, chroniąc jednocześnie duchownych od oskarżeń o „wrogą działalność”. Nie ma jednak ani cienia podejrzenia, że chodzi mu tylko o bezpieczeństwo kapłanów. Gdy w 1944 roku, z wycofującymi się Niemcami, w obawie przed sowieckimi prześladowaniami Litwę opuszczali księża, a nawet hierarchowie, bp Matulionis zakazał surowo duchownym diecezji koszedarskiej wyjazdu poza jej granice. Żaden z nich wtedy nie porzucił Litwy, a wszyscy zrozumieli, że biskup widzi miejsce kapłanów przy wiernych, cokolwiek by się działo.

W 1956 roku Sowieci na Litwie i biskup Matulionis nie mieli co do siebie nawzajem złudzeń. Oni liczyli się z tym, że nie wróci po odbyciu kary bardziej skory do współpracy niż był przed, a on wiedział, że na dobrą wolę komunistów, mimo atmosfery odwilży, liczyć nie może. Po powrocie od razu wziął się za zarządzanie swoją diecezją, ale przezornie wystarał się ze Stolicy Apostolskiej o prawo konsekrowania biskupa, który mógłby być jego następcą. W ten sposób, w Boże Narodzenie 1957 roku sakrę biskupią przyjął ks. Vincentas Sladkevičius.

W tym okresie większa część hierarchów Kościoła na Litwie była już kontrolowana przez władze świeckie (głównie w wyniku działania aparatu represji). Szczególnie cennym dla sowietów obszarem tej kontroli były kontakty hierarchów z zagranicą. Matulionis pozostawał tu wyjątkiem, a przy tym był otoczony w społeczeństwie litewskim nimbem męczeństwa. Jego autorytet był bowiem ogromny. Obecny biskup koszedarski, ks. Jonas Ivanauskas mówi dzisiaj, że Matulionis był dla Litwy tym, czym dla Polski – prymas Wyszyński.

Tymczasem zmieniała się epoka i uwięzienie kogoś takiego tylko po to, by się go pozbyć, mogło być przeciwskuteczne. W tych okolicznościach, w 1958 roku KGB uznał za konieczne siłowe przeniesienie bpa Matulionisa daleko od stolicy diecezji, której był ordynariuszem, ale pozostawienie „na wolności” i w granicach Litwy. Miało to odciąć go od wpływu na księży i świeckich, a przede wszystkim – od kontaktów zagranicznych. Historyk Arūnas Streikus cytuje dokument, w którym szef Zarządu II w litewskim NKWD upomina swoich podwładnych, że osadzony w prowincjonalnym Szadowie Matulionis „prowadzi rozległą korespondencję w republice i zagranicą”, docierając nawet do Watykanu ze swoimi opiniami dotyczącymi duchownych na Litwie oraz ich relacji z władzą i w ten sposób utrudniając promocję z nadania władzy świeckiej tym z nich, którzy byli wobec niej zbyt ulegli.

Jak podkreśla badacz, bp Matulionis nie tylko jako symbol, ale także zupełnie praktycznie przeszkadzał władzom, dlatego prawdopodobne jest, że umarł jak męczennik – otruty zastrzykiem. Zapewne nigdy nie uda się tego bezwzględnie dowieść, ale już teraz wiadomo, że zostawił Kościołowi na Litwie testament domagania się swoich praw w ramach istniejących ram prawnych. Okres lat sześćdziesiątych na Litwie historycy nazywają czasami „wojną na petycje”, gdy wierni, bombardując władze petycjami i prośbami bronili zamykanych kościołów, prześladowanych księży czy praw uczniów do uczęszczania na nabożeństwa. Czasem było to skuteczne, czasem nie, ale stało się szkołą obywatelskiego zaangażowania i tego, co potem nazwano sprzeciwem bez przemocy. Mistrzem w tej szkole był bp Teofilius Matulionis. To nie mniej spektakularny i fascynujący jego sukces, niż wciąż niezbadane wykorzystanie niekontrolowanych kanałów kontaktowych z Zachodem.

Sługa Boży Teofilius Matulionis to dopiero początek. Litewskie diecezje przygotowują procesy jeszcze czworga sług Bożych – męczenników.

Od redakcji

Proces beatyfikacji biskupa Teofiliusa Matulionisa rozpoczął się w 1990 roku. 1 grudnia ub. roku papież Franciszek upoważnił Kongregację Spraw Kanonizacyjnych do opublikowania dekretu w sprawie ogłoszenia bpa Matulionisa błogosławionym. Beatyfikacja odbędzie się 25 czerwca br. w Wilnie. Uroczystościom w imieniu papieża będzie przewodniczył prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Angelo Amato.

Postaci biskupa Teofiliusa Matulionisa poświęcona jest strona internetowa w językach litewskim, angielskim i polskim: teofilius.lt.

 

Źródła:

 

Zdjęcie tytułowe: Księża powracający w październiku 1933 r. z więzień ZSRS. U góry: przed wyjazdem na Litwę, na dole – w stroju kapłańskim. W środku – bp Matulionis. Zdjęcie jest własnością Ośrodka Kultury i Rzemiosł w Szadowie, gdzie biskup przebywał na ostatnim etapie życia.

Polub nas na Facebooku!