Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Pod czerwonym sztandarem. Łotewska socjaldemokracja przed wojną

Gdy w 2014 roku obchodzono na Łotwie 110 lat socjaldemokracji, lewica nie mogła być zadowolona. W kolejnych już wyborach do Sejmu Łotewska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza poniosła spektakularną klęskę. Do parlamentu dostały się jedynie prawicowe partie, a także rosyjska „Zgoda” usiłująca być atrapą lewicy. Spośród krajów Europy Wschodniej historyczna socjaldemokracja ma najtrudniej – na Litwie i w Estonii lewicowe partie współrządzą dziś swoimi krajami, na Łotwie socjaliści są pozaparlamentarną organizacją, która w tym roku będzie się bić o paręnaście miejsc w samorządzie. Nie zawsze tak było. W przedwojennej Łotwie socjaldemokracja wygrywała wszystkie wybory, zaś takie postacie jak Rainis i jego żona Aspazja, Pauls, Klara czy Bruno Kalniņšowie, a także Marģers Skujenieks oraz Fēlikss Cielēns aktywnie kształtowały przedwojenną politykę.

W przyjacielskiej pogawędce przeplatanej przemówieniami, zebrani spędzili kilka miłych godzin. Przemawiali także goście. Po moim przemówieniu tow. B. Kalniņš wzniósł okrzyk: „Niech żyje Polska Partia Socjalistyczna”, na co zebrani odpowiedzieli trzykrotnym „hurra”. (Kazimierz Czapiński, „Ze Zjazdu Łotewskiej Socjalnej-Demokracji”, „Robotnik”, nr 119 z 1 maja 1924, s. 2).

Trudne początki

Rainis (właśc. Janis Plieksans), łotewski pisarz, dziennikarz i polityk – fotografia portretowa. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Pierwszą organizację socjaldemokratyczną w Rydze założono w 1899 roku, jeszcze w trudnych czasach carskich, przed rewolucją 1905 roku. Szybko lewicowe kółka powstały także w Lipawie, Mitawie, Windawie czy Talsi. Dla wielu początkiem lewicy na Łotwie będzie jednak rok 1893, gdy poeta Rainis przemycał socjalistyczną literaturę z Niemiec. W czerwcu 1904 roku lewicowe organizacje zjednoczyły się w nielegalną Łotewską Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą, trzecią z kolei partię założoną na terytorium Kurlandii i Inflant. W roku historycznej rewolucji 1905 roku ugrupowanie jednoczyło ponad 10 tysięcy członków, dysponowało dwoma czasopismami – „Cīņa” oraz „Sociāldemokrāts”, które wychodziło na emigracji w Szwajcarii.

Partia uczestniczyła aktywnie w wydarzeniach z 1905 roku. W następnym roku stała się autonomiczną częścią Rosyjskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej, w 1907 roku weszła w skład Międzynarodówki Socjalistycznej. Na emigracji działały aktywnie kółka łotewskiej lewicy, które zjednoczyły się w Komitet Zagraniczny LSDSP. Podobnie jak w pozostałych partiach socjaldemokratycznych w imperium carskim szybko rozwinął się także u Łotyszy podział na bolszewików i mienszewików. Wśród pierwszych znaleźli się tacy działacze jak adwokat i późniejszy premier Łotwy Sowieckiej Pēteris Stučka, bolszewicki komisarz ds. rolnictwa Fricis Roziņš, a także marksista Jūlijs Kārlis Daniševskis, zamordowany w czasie tzw. operacji łotewskiej w czasach Stalina. W 1918 roku doszło do oficjalnego podziału w partii na bolszewików i mienszewików. Pierwsi chcieli Łotwy w granicach wielkiej Rosji Sowieckiej, ci ostatni za swój cel uznali budowę niepodległego, socjalistycznego państwa. Wśród działaczy mienszewickich byli Pauls i Klara Kalniņšowie, Fricis Menders, a także Fēlikss Cielēns.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Powstaje niepodległa Łotwa

Margers Skujenieks, premier Łotwy – fotografia portretowa. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Łotewska socjaldemokracja, ta antykomunistyczna, była od początku wśród założycieli niepodległej Łotwy. W Łotewskiej Radzie Narodowej lewica posiadała dziesięciu przedstawicieli, zaś wiceprzewodniczącym tego gremium został wybrany socjalista  Marģers Skujenieks. Wybory do łotewskiej konstytuanty odbyły się w 1920 roku, zresztą naznaczone były brutalnymi wypadkami, takimi jak zabicie socjalistycznego agitatora Kārlisa Kurzemnieksa przez pijanych żołnierzy w Cēsis. Demagogiczna kampania prawicy przeciwko socjalistom nie udała się jednak – Łotewska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza zdobyła najwięcej głosów, czyli 38,7%. Trzy z czterech głosów na partię socjalistyczną padło na wsi, co pewnie wcześniej nie przyśniłoby się marksistom. Na początku funkcjonowania Zgromadzenia Konstytucyjnego lewica zanotowała jednak prestiżową porażkę – jego przewodniczącym został centrysta Jānis Čakste, a nie honorowy członek socjaldemokracji, pisarz i dramaturg Rainis, który uważał, że ta funkcja jest właśnie dla niego. Będzie to sygnał, że w dwudziestoleciu międzywojennym, mimo ogromnej popularności lewicy, to raczej prawica będzie rządzić Łotwą. Najważniejszym zadaniem nowego parlamentu było uchwalenie konstytucji. Na czele komisji konstytucyjnej stanął socjalista Marģers Skujenieks. Tutaj także doszło do podziału na lewicę i prawicę. Ta pierwsza była zwolenniczką jak najbardziej demokratycznej konstytucji, przyznającej przewagę Sejmowi. Lewica nie chciała nawet, wzorem Estonii, powołania do życia instytucji prezydenta, bojąc się ambicji prawicowego premiera, reprezentanta Związku Chłopskiego, Kārlisa Ulmanisa. Tak jak polską konstytucję marcową pisano przeciwko Piłsudskiemu, tak ustawę łotewską próbowano skierować przeciwko ambicjom Ulmanisa. Prawica opowiadała się jednak za silną prezydenturą. Ostatecznie urząd prezydenta powstał, ale z małymi prerogatywami. Wybierał go parlament na trzyletnią kadencję, można go było także odwołać w referendum. Kolejną klęską lewicy w Zgromadzeniu Konstytucyjnym był fakt, że zdołano uchwalić jedynie pierwszą część ustawy zasadniczej, poświęconą funkcjonowaniu rządu. Druga sekcja, przewidująca spisanie praw obywatelskich, nie została nigdy uchwalona. W tej sekcji miały się znaleźć prawa mniejszości narodowych. O mały włos lewica przez swój upór nie doprowadziłaby do upadku konstytucji w głosowaniu.

Jeszcze w Zgromadzeniu Konstytucyjnym doszło do innej, trudnej sytuacji dla łotewskiej lewicy – w 1921 roku nastąpił rozłam partii na część większościową oraz mienszewicką. Tego podziału nie należy mylić z tym występującym w Rosji carskiej – obie frakcje opowiadały się za niepodległą Łotwą, jednak prawicowa część pod wodzą Marģersa Skujenieksa, późniejszego dwukrotnego premiera, wyobrażała sobie współpracę z prawicowymi ugrupowaniami Łotwy i była mniej dogmatyczna. Dogmatyzm będzie bowiem trwałą rysą na licu łotewskiej przedwojennej socjaldemokracji. Zwyciężając wszystkie kolejne wybory, aż do puczu 1934 roku, miała najsilniejszą frakcję, ale rzadko kiedy tworzyła rząd. Nie chciała porozumieć się bowiem z partiami uznawanymi za burżuazyjne. Nie miała odwagi przejąć steru rządów, toteż słabszemu Związkowi Chłopskiemu reprezentowanemu przez Kārlisa Ulmanisa, udawało się zawiązać misterne koalicje z małymi ugrupowaniami oraz mniejszościami narodowymi i rządzić skutecznie Łotwą. Politycznym sukcesem lewicy, jako największej frakcji, było natomiast posiadanie popularnych marszałków Sejmu, którzy w chwili nieobecności prezydenta według konstytucji mogli przejąć ster spraw w państwie. Byli to Fridrihs Vesmanis oraz Pauls Kalniņš.

Rainis powraca

Prawdziwą ikoną łotewskiej lewicy był jednak pisarz, poeta i dramaturg Jānis Pliekšāns, czyli Rainis. Pochodził z zamożnej rodziny ze wschodniej Semigalii, ojciec był Łotyszem, o matce krążyły legendy, że ma polskie pochodzenie. Z wykształcenia Rainis był prawnikiem, studiował na Uniwersytecie w Petersburgu. Był jednak spragniony wiedzy o literaturze, interesował go także folklor. Pierwsza książka Rainisa powstała jako owoc współpracy z jego kolegą Pēterisem Stučką, socjalistą, późniejszym przywódcą bolszewickiej Łotwy. W 1893 roku Rainis odwiedził studiującą w Szwajcarii siostrę Dorę, późniejszą żonę Stučki. Wtedy odbywał się tam III Zjazd II Międzynarodówki Socjalistycznej. W Szwajcarii Rainis zetknie się bezpośrednio z polskimi socjalistami. Dora i jej polscy przyjaciele zapoznają go osobiście z Augustem Beblem. Idee lewicowe Rainis przywiezie na Łotwę. W 1897 roku Pliekšāns zostanie aresztowany w Poniewieżu za działalność socjalistyczną, w którą zaangażowana była także jego późniejsza żona Aspazja. Obaj przebywają w Słobodsku, będzie tam także Stučka, jednak już w 1903 roku Rainis wraca na Łotwę. „Rewolucja 1905 roku miała znaczenie przełomowe dla orientacji ideowej poety. Twórczość poetycka Rainisa zaczęła nabierać cech propagandowych i stała się bardziej upolityczniona. Niepokojącą atmosferę 1905 roku, zdaniem poety, najlepiej oddać może poezja. Jego wiersze z tego okresu były wyrazem wiary w możliwość i konieczność obalenia starego świata krzywdy i kłamstwa, i zbudowania na jego gruzach nowego ładu i porządku, opartego na prawdzie i sprawiedliwości” – napisze współczesna badaczka Krystyna Barkowska. Kolejne lata Rainis spędzi znów w Szwajcarii. Finansowo nie będzie to łatwy okres dla małżeństwa. W Szwajcarii poeta spędzi 15 lat. Na Łotwę wróci dopiero 9 kwietnia 1920 roku, tuż przed zebraniem się Zgromadzenia Konstytucyjnego.

„Nie zapomnę tego wiosennego dnia 1920 roku, gdy ludzie czekali na swojego umiłowanego poetę, który razem z Aspazją wrócił do ojczyzny po latach wygnania. Byłem na placu naprzeciwko starego budynku stacji – wśród tłumu witających go osób. Mowy przywitalnej nie słyszałem. Lecz widziałem, jak podniecona młodzież podniosła poetę i poniosła w kierunku samochodu” – wspominał litewski dziennikarz Justas Paleckis, późniejszy premier Litwy Sowieckiej.

Rainis zaangażował się w politykę. Został honorowym członkiem Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Był jednak postacią konfliktową. Śmiertelnie obraził się na lewicę, gdy ta nie zdołała przeprowadzić jego wyboru na urząd prezydenta, którym został Jānis Čakste. Rainis uważał to stanowisko za przeznaczone dla siebie. Pogodził się z LSDSP dopiero wtedy, gdy ta nominowała go na stanowisko ministra oświaty w 1926 roku. Współcześni historycy przyznają, że Rainis, niestety, nie miał talentu do polityki.

Przed powrotem na Łotwę Rainis przejeżdżał przez Polskę, gdzie spotkał się w marcu 1920 roku z marszałkiem Piłsudskim. Rozmawiali o reformie rolnej, którą miała właśnie przeprowadzić Łotwa, a przed którą przestrzegał Piłsudski. Spotkanie odbyło się w spokojnej i rzeczowej atmosferze. „Podczas pobytu w Warszawie łotewski poeta spotykał się także z polskimi pisarzami. Na tych spotkaniach przedstawiciele inteligencji warszawskiej dzielili się aktualnościami życia kulturalnego, czytali swoje wiersze, dyskutowali o tendencjach ówczesnej sztuki. Wtedy także wręczono Rainisowi pierwsze numery organu PPS „Głos Kobiet”, redagowanego wyłącznie przez kobiety – numery tego czasopisma zachowały się wśród rękopisów i papierów poety po dzień dzisiejszy, co dowodzi, że dla Rainisa, jako wielkiego rzecznika emancypacji kobiet, miały one dużą wagę. Z dnia 31 marca 1920 roku pochodzą także szkice mowy skierowanej do polskich kobiet” – pisze Krystyna Barkowska.

Polacy o Rainisie

Kazimierz Czapiński, poseł. Fotografia portretowa. W kapeluszu. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Gdy Rainis umrze, polski socjalista, łącznik PPS z Łotewską Socjaldemokratyczną Partią Robotniczą, Kazimierz Czapiński, napisze: „znaliśmy go dobrze i lubiliśmy wszyscy, którzy stykaliśmy się z łotewskim ruchem socjalistycznym. Widzieliśmy w nim nie tylko wielkiego liryka i dramaturga, utalentowanego posła socjalistycznego, członka zarządu partii, do niedawna ministra oświaty itd. itd., ale i miłego, nadzwyczaj kulturalnego, subtelnego, skromnego człowieka. Członkowie wycieczki Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego z przed paru laty pamiętają, jak gremialnie – podczas wyprawy nad morze łotewskie – odwiedziliśmy go (wówczas ministra) w skromnym mieszkaniu w Majori i jak w serdecznych słowach nas witał, opowiadając ile sam zawdzięcza w swym rozwoju umysłowym wpływowi starych socjalistów polskich, Polską interesował się bardzo”.

Rainisa, w jego wasarnicy w Majori, miała okazję spotkać polska pisarka Maria Dąbrowska, podczas wycieczki Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego zorganizowanej latem 1927 roku. „Przez otwarte wąziutkie drzwi domku widać było drewniane czyste schodki, zaczynające się tuż za progiem i wiodące na górę. Po tych schodkach zszedł do nas poeta Rainis. Jest to wysoki starszy pan z siwą strzyżoną brodą i żywym, chudym, nie podlegającym starzeniu się obliczem (…) Nie spodziewał się nas. Był zaskoczony, a nawet przestraszony – i te uczucia ujawniały jakąś przyjemną dziecinność i naiwność wyrazu jego twarzy. Poseł Czapiński wypalił, jak to się mówi, krótkie i dzielne przemówienie, które słychać było, zdaje się daleko poza granicami miejsca przebywania znakomitego poety. Następnie przedstawił Rainisowi „ważniejszych” uczestników naszej wycieczki – przy czym nie obeszło się bez nieuniknionej w takim wypadku fotografii. Gdy wszyscy odzyskali na nowo swobodę ruchów, minister Rainis czuł się w obowiązku odpowiedzieć. Mówił po rosyjsku, nieśmiało, jąkając się i plącząc. Powiedział między innymi, że socjalizmu uczył go pewien sławny Polak w Zurychu na emigracji.

– Przepraszam bardzo – przerwał mu przy tych słowach poseł Czapiński potężnym swoim basem. – Jak się nazywał ten Polak?

Minister Rainis stropił się ostatecznie. Nie mógł sobie tego przypomnieć. Z widoczną przykrością tarł czoło i marszczył brwi – zaczynał od czasu do czasu jakieś słowo – po czym zamyślał się jeszcze głębiej. Zapadła cisza”.

Czerwona Łotwa?

W Zgromadzeniu Konstytucyjnym, oprócz sprawy ustawy zasadniczej, czyli Satversme, rozstrzygnięta została także kwestia radykalnej reformy rolnej. Początkowo między prawicą a lewicą był spór. Związek Chłopski opowiadał się za pozostawieniem właścicielom 100 ha ziemi wraz z zabudowaniami, a także wypłaceniem odszkodowań. Lewica o odszkodowaniach nie chciała słyszeć, w dodatku uważała, że obszarnikom nie należy zostawiać ani piędzi ziemi. Jako przykład takiego rozwiązania podawała sąsiednią Estonię.

Ostatecznie w rękach właścicieli zostawiono resztówki wielkości 50 ha, a w niektórych przypadkach było to 100 ha. Kwestię odszkodowań, interesującą żywotnie także rząd Polski, ujmujący się za polskimi właścicielami w Łatgalii, odłożono na później. Z dobrodziejstw reformy rolnej skorzystali głównie etniczni Łotysze, rzadziej Rosjanie, największymi przegranymi byli Niemcy. Ziemię odebrano nawet niemieckim kolonistom sprowadzonym po 1905 roku, choć dysponowali majątkiem mniejszym niż 50 ha.

Kolejną sprawą, która była ważna dla lewicy to samorządy gminne, które miały być wyposażone w wielkie kompetencje i władzę wykonawczą. Samorządom miała podlegać administracja i policja, miały mieć one własny, silny budżet. Rozwiązania takie miały przypominać sytuację szwajcarską. „Socjaliści widzieli w samorządach rękojmię oparcia całego życia publicznego kraju, poczynając od najniższych, ale i najważniejszych szczebli, na demokratycznych zasadach, traktowali samorząd jako najlepszą odtrutkę na biurokratyzm. Samorządy miały stać się podstawą całej władzy państwowej” – pisze prof. Piotr Łossowski.

Z innych ważnych kwestii społecznych lewica opowiadała się za rozciągnięciem ośmiogodzinnego dnia pracy na wszystkie kategorie pracowników fizycznych. Ogółem przegrali oni jednak głosowanie, w tym objęcie ośmiogodzinnym czasem robotników rolnych. LSDSP walczyła także o pozytywny dla siebie kształt ustawy o kasach chorych.

Felikss Cielens, minister spraw zagranicznych Łotwy – fotografia portretowa. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Wszystkie te postulaty były niemożliwe do spełniania, bo lewica, mimo posiadania każdorazowo największej frakcji, miała w parlamencie mniejszość. Jedynie parę razy LSDSP weszła w skład rządów. Na dłuższy okres stało się to w latach 1926-1928, gdy premierem był prawicowy socjalista Marģers Skujenieks, ministrem oświaty – Rainis, zaś ministrem spraw zagranicznych – Fēlikss Cielēns. W czasie jego pracy jako ministra zawarto układ handlowy ze Związkiem Sowieckim, a także unię celną z Estonią. Socjaliści byli wielkimi zwolennikami naprawy stosunków z Moskwą, nie widząc początkowo zagrożenia w reżimie bolszewickim. Opowiadali się także za aktywną współpracą z krajami bałtyckimi. Felikss Cielēns jako minister przedstawił plan tzw. Bałtyckiego Locarno. Porozumienie między Wielką Brytanią, Francją, Niemcami i Związkiem Sowieckim miałoby gwarantować Litwie, Łotwie i Estonii neutralność i niezależność.

Wobec Polski socjaldemokraci zachowywali dystans. Nasz kraj miał na Łotwie wizerunek państwa konserwatywnego, zacofanego, o silnych wpływach prawicy. Gdy w 1931 roku, za rządów socjalisty Marģersa Skujenieksa, doszło do kryzysu w stosunkach polsko-łotewskich, którego konsekwencją było zamknięcie Związku Polaków na Łotwie, a także procesy polskich działaczy, polskie media nie zostawiały suchej nitki na łotewskiej lewicy. „Zarzewie całej awantury z Polakami wszczęli socjaldemokraci, stanowiący od początku niepodległości Łotwy najsilniejszą partię polityczną, której wpływy zaczęły w ostatnich latach maleć. Na gruncie łatgalskim socjaldemokraci zaczęli grać va banque z nacjonalistami i stronnictwem chłopskiem o zdobycie głosów, najwięcej bodaj tam stosunkowo jednolitej ludności polskiej, strasząc zresztą ogół chłopski zamiarem odebrania ziemi przez byłych obszarników” – pisał Bolesław Wit-Święcicki, specjalny wysłannik „Kuriera” w Dyneburgu. Lewica łotewska po raz kolejny sięgnęła po straszak „antyziemiański”, co w Łatgalii komponowało się świetnie ze straszakiem „antypolskim”. Rządowa, piłsudczykowska „Gazeta Polska” zwracała uwagę, że LSDSP jest tyleż antypolska, co prosowiecka. „Za przykładem postępowców, przed tegorocznemi wyborami do Sejmu, partia socjal-demokratów wymyśliła analogiczną przynętę dla wyborców, mianowicie ogłosiła „polskie niebezpieczeństwo”. Minister spraw wewnętrznych Petrewicz, członek partii s-d., puścił w ruch swoje policyjne agendy i wkrótce oto byliśmy świadkami serii procesów kościelnych w Letgalii, zamknięcia teatru polskiego w Rydze, powołania specjalnej komisji sejmowej do zbadania sprawy „akcji polonizacyjnej”, zamknięcia organu prasowego mniejszości polskiej i zawieszenia działalności polskich stowarzyszeń (…) Partia socjal-demokratów, z której łona wyszedł minister Petrewicz, sympatje swoje całkiem niedwuznacznie kieruje pod adresem Z.S.S.R. Marksowski punkt widzenia godzi doskonale z antymniejszościową nagonką przeciw-polską, dowodząc w swej prasie, że Polacy są elementem antysocjalistycznym i imperialistycznym, czego dowodem polityka Marszałka Piłsudskiego. Socjal-demokraci łotewscy rozporządzają nielada argumentem na potwierdzenie swej tezy – faktem historycznym  zwycięstwem naszem w polsko-bolszewickiej wojnie”– pisała „Gazeta Polska”.

Sport i teatr

Jak już wspomniano wcześniej, lewica rzadko dochodziła na Łotwie do władzy. Jej wpływy polityczne były umiarkowane. Socjaldemokratom udało się jednak rozbudować całą infrastrukturę społeczną wokół siebie. Dobrym przykładem niech będzie akcja oświatowa wśród ludu, a także życie teatralne, które w 1929 roku podpatrzył polski działacz socjalistyczny Kazimierz Czapiński. „Byłem na kilku przedstawieniach w Rydze, byłem wprost zdumiony. Ruch robotniczy w zakresie teatru jest po prostu ogromny. Głównym teatrem tego rodzaju jest Teatr Robotniczy w Rydze. Jest to bardzo poważna placówka. Na czele jej stoi poseł tow. Dukur. Otrzymuje ona z tzw. Funduszu Kulturalnego państwa wielką pomoc w kwocie 100 000 złotych (!!). Jak poważnie pojmuje ten teatr swe obowiązki, widać stąd, że stworzył tzw. studium dla nauki scenicznej z 3-letnim kursem. Już kilkudziesięciu robotników ukończyło ten kurs, pracując oczywiście wieczorami (…) Robotniczy teatr wystawił cały szereg ciekawych sztuk. Podobno świetnie grał „Zorzę” Verhaerena. Byłem na sztuce socjalisty Upita pt. Rok 1905, z okresu walk rewolucyjnych z caratem i ekspedycji karnych. Grano doskonale. Sztukę tę można by „przeflancować” do Polski – niestety składa się z dużej liczby obrazów i wymaga licznego personelu. Poza tym w tejże Rydze istnieje cały szereg innych robotniczych grup teatralnych. Bardzo się rozwinęły sceniczne grupy typu tzw. Bluzy Błękitnej. Są to niewielkie zespoły występujące przeważnie z jednoaktówkami, aktualnymi scenkami satyrycznymi itp. Ta „Bluza” ma mnóstwo grup w Rydze i na prowincji” – pisał Czapiński w swojej korespondencji.

Odrębną kwestią był sport socjalistyczny. W związku z faktem, że socjalistyczne przemarsze czy zebrania były często atakowane przez grupowania prawicowe czy faszyzujące, zaistniała potrzeba powołania do życia organizacji Strādnieku sports un sargs, czyli Łotewskiego Robotniczego Związku Sportowego i Obronnego – czegoś w rodzaju austriackiego Schutzbundu. Przez Łotyszy nazywany był pieszczotliwie „siseņi”. Na jego czele stał syn marszałka Sejmu Bruno Kalniņš. „Towarzysz Bruno Kalniņš, do niedawna socjalistyczny poseł łotewski, dawniej sekretarz Centralnego Komitetu naszej bratniej partii łotewskiej, ma w Polsce bardzo dużo znajomych i serdecznych przyjaciół, zwłaszcza w kołach sportowców, albowiem tow. Kalniņš stał na czele łotewskiego robotniczego „Związku Sportowego” i niejednokrotnie bywał w Warszawie w sprawach sportowych” – informował „Robotnik” w 1935 roku, gdy sporo miejsca poświęcono aresztowaniu działaczy socjalistycznych na Łotwie.

Na krótko przed wprowadzeniem dyktatury na Łotwie związek SSS liczył około siedmiu tysięcy członków. Za imprezy sportowe organizowane przez łotewskich socjalistów przyjeżdżała także młodzież PPS. W lecie 1930 roku w Rydze stawiła się reprezentacja polskiego Związku Robotniczych Stowarzyszeń Sportowych oraz liczna delegacja młodzieży Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego. „Z samego rana rozpoczął się mecz kolarski Polska-Łotwa, na przestrzeni 100 kilometrów, w których startowali wyłącznie kolarze warszawscy. Kolarze Legii krakowskiej i RKS-u lwowskiego nie uzyskali na czas paszportów zagranicznych, wskutek czego polska ekipa musiała wystąpić w osłabionym składzie (…) Pierwsze miejsce w biegu zajął tow. Deninis (…), drugi przybył Jansons (…), z Polaków pierwszy był Wróblewski, trzeci w klasyfikacji ogólnej” – relacjonował „Robotnik”.

Polska organizacja LSDSP

O ile lewicę łotewską często oskarżano o prowadzenie polityki antypolskiej, wymierzonej w polskie elity ziemiańskie i burżuazyjne w Łatgalii, to kłam mitowi o antypolonizmie z pewnością zadaje istnienie sekcji polskiej przy Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej. Dziś frakcje polskie przy zagranicznych partiach politycznych są dość oczywiste, ale wtedy było to pewne novum. Sekcja polska, liczebnie niezbyt duża organizacja, powstała w latach dwudziestych i skupiała głównie polskich robotników w Rydze. Była trzecią co do wielkości sekcją narodową LSDSP, po żydowskiej i rosyjskiej. Wydawała własne pismo „Myśl Pracy”. „Polska socjaldemokracja na Łotwie za główne swe zadanie uważała zwalczanie „burżuazji” polskiej wszelkimi sposobami. Już od początku 1927 roku trwała polemika z polskim czasopismem „Tygodnik Polski”, w której ze strony socjaldemokratów uczestniczyli Wiśniewski, Dubicki, Kotkowski. Kiedy w 1930 roku rozpoczęto wydawać samodzielne czasopismo sekcji „Myśl Polska” (…) rzuciło się ono do walki z organizacjami polskimi poza partią socjaldemokratyczną. Oskarżano polskich posłów na Sejm o wszystkie możliwe i niemożliwe grzechy, a więc o to, że dbają tylko o swój dobrobyt, o organizacje „burżuazyjne” (…) Nawet oskarżano polskie szkoły o prześladowanie czerwonych pionierów i zmniejszanie się w nich liczby uczniów motywowano przenoszeniem ich do szkół innych narodowości, gdzie jakoby tolerowano ich przynależność do czerwonych pionierów” – napisze współczesny badacz Ēriks Jēkabsons. Z kolei polska lewica wskazywała na kościół, jako na organizację, która odpowiedzialna jest za konflikt z polską sekcją przy LSDSP. „Towarzysze skarżyli się, że księża polscy walczą z organizacją socjalistyczną i agitują przeciw stowarzyszeniu młodzieży. Na walkę tę zużywa się dużo sił z ogromną stratą dla całości pracy” – mówiła senator PPS Dorota Kłuszyńska po odbyciu podróży na Łotwę w 1929 roku.

W tym samym roku polscy socjaliści na Łotwie uczestniczyli pod własnym sztandarem w pogrzebie poety Rainisa. Polacy zaangażowani byli także w działalność wspomnianego już socjalistycznego Strādnieku sports un sargs, mieli własną lewicową organizację sportową. W 1932 roku odbył się obóz dla polskiej młodzieży socjalistycznej w Baltezers. Wzięła w nim udział młodzież od 12 do 20 roku życia. Sportowcy z tej organizacji uczestniczyli w wyścigach zorganizowanych przez SSS. Z kolei polski zespół piłki nożnej grał w klasie „C” na mistrzostwach Rygi.

Polskich socjalistów na Łotwie odwiedzali nasi socjaliści krajowi. Kazimierz Czapiński relacjonował w 1929 roku w „Robotniku”: „Z racji przyjazdu delegata polskiego CKW odbyły się narady z „polską sekcją” łotewskiej socjaldemokracji. W sali szkolnej jednej ze szkół polskich odbył się więc polski, na którym przemawiałem, przedstawiając stosunki w Polsce i zachęcając naszych polskich towarzyszy ryskich do wytrwałej pracy nad rozbudową polskiej roboty socjalistycznej na Łotwie”.

Stosunki z PPS

Socjaldemokracja łotewska, szukając bratnich partii w regionie stawiała akcent na porozumienie z socjalistami z Litwy i Estonii. Zwłaszcza po wprowadzeniu brutalnej dyktatury Antanasa Smetony w 1926 roku lewica łotewska starała się pomagać towarzyszom z Litwy. Nie oznacza to jednak, że nie było stosunków z Polską Partią Socjalistyczną. Więzi z łotewską lewicą PPS miała już z czasów carskich. Po uzyskaniu niepodległości przez oba kraje w 1918 roku nawiązano oficjalną współpracę. Polscy socjaliści bywali gośćmi na kongresach i konferencjach LSDSP, jak już wspomniano uczestniczyli także w wydarzeniach sportowych czy kulturalnych na Łotwie. Istniała Federacja Studentów-Socjalistów Państw Bałtyckich, w skład której wchodzili lewicowi studenci z Polski, Litwy, Łotwy, Estonii i Finlandii. W marcu 1930 roku odbył się zjazd tej organizacji w Rydze, na którym PPS reprezentowali towarzysze Obarski, Jabłoński, Kopankiewicz, Mamrot, Pokorski. Pięć lat wcześniej, w listopadzie 1925 roku, miała miejsce konferencja akademickiej młodzieży socjalistycznej z Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Wtedy socjaliści polscy znaleźli się w trudnej sytuacji, bo lewica z Litwy zdołała przekonać socjalistów z Łotwy o agresywności Polski w sprawie Wilna. PPS miał jednak swoje argumenty. „Długotrwałe oklaski otrzymał na bankiecie nasz towarzysz, gdy pokreśliwszy, że socjaliści polscy starać się będą o złagodzenie nieporozumień polsko-litewskich, uścisnął dłoń przedstawiciela młodzieży socjalistycznej Litwy” – pisał „Robotnik”.

Postacią, która wpłynęła najbardziej na stosunki polskiej i łotewskiej lewicy był poseł Kazimierz Czapiński, postać niesłusznie w naszym kraju zapomniana. Urodził się w 1882 roku na Białorusi. Działalność socjalistyczną rozpoczął w gimnazjum w Mińsku, studiował później prawo na Uniwersytecie Petersburskim. Zaangażował się w działalność w Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. Po wybuchu rewolucji 1905 roku wrócił na Białoruś, ale już rok później został aresztowany i skazany na cztery lata zesłania, udało mu się jednak przedostać do Galicji, gdzie angażował się w działalność socjalistów. Od tego czasu związany był z Małopolską. W 1919 roku został wybrany posłem do Sejmu, mandat sprawował aż do 1935 roku. W Sejmie zajmował się głównie stosunkami państwa z kościołem katolickim, znany był jako zdecydowany antyklerykał. Jednocześnie miał antybolszewickie przekonania, co było normą w PPS. Uchodził za jednego z najlepiej wykształconych działaczy PPS. W latach 1924-1939 pełnił funkcję wiceprezesa, a później prezesa Zarządu Głównego Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego. Większość artykułów napisanych w „Robotniku” na tematy łotewskie wyszła spod pióra Czapińskiego, który bardzo często jeździł do Rygi. Miał tam swoich licznych przyjaciół. To on napisał w 1929 roku wspomnienie o Rainisie, które opublikował „Robotnik”. Wreszcie Czapiński zorganizował w 1927 roku wycieczkę TUR na Łotwę, i dalej do Estonii i Finlandii.

Co to był za wyjazd!

„Na granicy w Zemgale, już na łotewskiej stronie, oczekuje nas towarzysz Dubicki, imieniem sekcji polskiej łotewskiej socjalnej demokracji, w uniformie robotników – sportowców. Po serdecznym powitaniu, wsiadamy do nowego wagonu, już łotewskiego, i pędzimy dalej przez Dźwinę. W Dyneburgu zorganizowano dla nas na stacji wielkie przyjęcie. Z czerwonymi sztandarami przybył oddział sportowców, witając nas mocnym trzykrotnym sportowym okrzykiem. Towarzyszki łotewskie rozdają nam prześliczne róże czerwone. Nasz chór, połączony z dyneburskim, zjednoczonymi siłami rżnie „Międzynarodówkę”; zbiegowisko, naturalnie, kolosalne; nasi fotografowie pracują intensywnie. Krótkie obustronne przemówienia – pociąg rusza dalej. W Rydze o 10 wieczór na stacji wielkie spotkanie. Wprawdzie ulewa straszliwa, ale pod dachem na peronie stoi w karnym ordynku liczny oddział sportowców, witając nas swym trzykrotnym okrzykiem. Ponieważ miejscowy organ partyjny „Socjaldemokrata” poświęcił nam artykuł wstępny (kończąc po polsku: „witajcie, towarzysze polscy”), więc ze wszystkich stron Rygi zebrało się kilkuset towarzyszów i towarzyszek. Muzyka gra „Warszawiankę” robotniczą. Do naszego wagonu zbliża się delegacja partji z tow. Klarą Kalninową na czele, dalej delegacja polskiej sekcji z towarzyszem Wiśniewskim i bardzo liczne grono akademików – socjalistów, którzy, jak to później jeszcze raz podkreślę, zajęli się przygotowaniami do przyjęcia naszej wycieczki wprost z entuzjazmem i wzięli na siebie główne prace” – napisze w „Robotniku” Czapiński.

Na Łotwę jeździli jednak także inni towarzysze, choćby senator i działaczka kobieca Dorota Kłuszyńska, przewodnicząca Centralnego Wydziału Kobiecego PPS, która udała się na łotewski dzień kobiet na zaproszenie organizacji kobiecej LSDSP. W 1929 roku tak opowiadała o swych wrażeniach dziennikarzowi „Robotnika”: „Przede wszystkim na Łotwie doznaje się uczucia ulgi po niesłychanie dusznej atmosferze życia politycznego w Polsce. Łotysze ze zdumieniem patrzą na Polskę – i dla wszystkich nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to „mącenie kadzi narodowej” przynosi powadze państwa ogromne szkody. Socjaliści łotewscy z wielkim uznaniem mówili o PPS, o jej ciężkiej walce w stosunkach, które zupełnie wyjątkowo zaciążyły nad życiem politycznym Polski. Ostatnia enuncjacja Piłsudskiego wywołała wśród Łotyszów bardzo przykrą dla każdego Polaka i każdej Polki… wesołość. Przedstawiciele prasy łotewskiej informowali się z wielkim zaciekawieniem o stosunkach w Polsce, zwłaszcza miesięczny kryzys ministerialny budzi wielkie wątpliwości. W każdym razie całe zainteresowanie Polską zagranicy na tej płaszczyźnie należy zanotować jako objaw w wysokim stopniu niekorzystny. Łatwo można zrozumieć nastrój w tych sprawach na Łotwie, gdzie właśnie powaga Sejmu jest niesłychanie wielka, a władza Marszałka Sejmu przewyższa władzę Prezydenta. A jednak stosunki wewnętrzne państwa łotewskiego konsolidują się – i po 10 latach widoczny jest ogromny postęp we wszystkich dziedzinach życia politycznego”. Kłuszyńska w 1929 roku gościła w swoim mieszkaniu w Warszawie przewodniczącego Sejmu Paulsa Kalniņša i jego żonę Klarę.

Zakończenie

Lewica utrzymywała wyśmienite stosunki z łotewską socjaldemokracją aż do puczu Ulmanisa w maju 1934 roku, gdy czołowi działacze LSDSP zostali aresztowani przez nowy reżim. Sporo informacji na temat uwięzienia bliskich sercu polityków dostarczał „Robotnik” i „Gazeta Robotnicza”, solidaryzując się z represjonowanymi towarzyszami z Łotwy. W ramach protestu przeciwko gwałceniu swobód obywatelskich na Łotwie towarzysz Adam Obarski z PPS zrezygnował z zasiadania w Komitecie Porozumienia Prasowego Polsko-Łotewskiego.

Po wybuchu II wojny światowej swą niepodległość straciła zarówno Polska, jak i Łotwa. Los chciał, że po 1945 roku polscy i łotewscy działacze socjalistyczni spotkali się na forum Unii Socjalistycznej Europy Środkowo-Wschodniej, która jednoczyła emigracyjne partie socjalistyczne będące w opozycji do krajowych reżimów komunistycznych. Na czele Unii stał początkowo PPS-owiec Zygmunt Zaremba, później zastąpił go w tej funkcji były szef Strādnieku sports un sargs i lider emigracyjnej LSDSP Bruno Kalniņš. Ten sam Kalniņš zostanie w latach osiemdziesiątych honorowym przewodniczącym Międzynarodówki Socjalistycznej. Umrze na parę tygodni przed uchwaleniem przez Radę Najwyższą Łotwy niepodległości kraju w 1990 roku.

Obecnie stosunki między socjalistami polskimi i łotewskimi nie istnieją, ale gdyby w przyszłości polska lewica bardziej zainteresowała się kierunkiem bałtyckim, to jest do czego nawiązywać, jeśli chodzi o bogatą historię kontaktów między PPS a LSDSP.

 

Korzystałem z następujących publikacji:

  • Daina Bleiere i inni, History of Latvia. The 20th century, Jumava, Rīga 2006
  • Krystyna Barkowska, Jānis Rainis. Pisarz łotewski i europejski, Collegium Columbinum, Kraków 2009
  • Maria Dąbrowska, U północnych sąsiadów, Warszawa 1929
  • Piotr Łossowski, Kraje bałtyckie na drodze od demokracji parlamentarnej do dyktatury 1918-1934, Zakł. Nar. im. Ossolińskich, Wrocław 1972
  • Ēriks Jēkabsons, Polskie organizacje na Łotwie w okresie międzywojennym, [w:] Polak na Łotwie, nr 1 (12), 1993, s. 25
  • Estera i Mieczysław Wodnarowie, Polskie sceny robotnicze 1918-1939. Wybór dokumentów i relacji, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1974.
  • Archiwalne numery przedwojennego „Robotnika”, „Gazety Robotniczej”, „Kuriera Wileńskiego” oraz „Gazety Polskiej”

 

Artykuł powstał we współpracy z Narodowym Archiwum Cyfrowym. Zdjęcie główne: Uczestnicy przyjęcia wydanego przez wiceministra spraw zagranicznych Polski Alfreda Wysockiego na cześć łotewskich gości. Widoczni m.in.: senator Ludwik Józef Evert (drugi z lewej), poseł nadzwyczajny i minister pełnomocny Łotwy w Polsce Oļģerds Grosvalds (trzeci z lewej), Alfred Wysocki (w środku), oraz działacz socjalistyczny i prezes Towarzystwa Łotewsko-Polskiego Marģers Skujenieks (pierwszy z prawej).

Polub nas na Facebooku!