Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Mer, któremu trudno powiedzieć nie

Ventspils przed wyborami tradycyjnie przyciąga uwagę mieszkańców, którzy niezmiennie zadają jedno i to samo pytanie – czy pojawi się kandydat, który byłby w stanie obalić długoletniego włodarza miasta, milionera Aivarsa Lembergsa. Szanse tegorocznego rywala Lembergsa Ģirtsa Valdisa Kristovskisa są według politologów niewielkie, a mieszkańcy swoimi prognozami dzielą się ostrożnie.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Lembergs przewodzi radzie miejskiej od wyborów samorządowych w 1994 roku. Od 2007 roku prokuratura, która oskarża polityka o korupcję na dużą skalę oraz o inne przestępstwa związane z konfliktem interesów i nadużyciem władzy, wydała mu kilka zakazów, w tym zakaz wykonywania funkcji przewodniczącego rady miejskiej.

Lembergs jednak i to ograniczenie obszedł, przekazując część obowiązków mera swojemu zastępcy. W praktyce jest jednocześnie radnym wybranym przez mieszkańców, przewodniczącym frakcji partii „Dla Łotwy i Ventspils” (Latvijai un Ventspiij) oraz zachował pozycję mera.

Prawo, jeśli nie bierzemy pod uwagę oskarżeń prokuratury, nie stanowi przeszkody dla Lembergsa w kandydowaniu w wyborach, wyjaśnia portalowi „Delfi” Centralna Komisja Wyborcza (CKW). Oczywiście krąg ludzi, którym zabroniono czynnego udziału w wyborach samorządowych, jest określony w artykule 9 Ustawy o wyborach do rad miejskich i okręgowych. Z tego artykułu wynika, że kandydować w wyborach nie wolno tylko tym osobom, które odsiadują karę więzienia i które mają wyrok za ciężkie, bądź wyjątkowo ciężkie przestępstwo, z wyjątkiem osób, które są zrehabilitowane lub ich kara została skasowana, bądź zdjęta.

Jeśli wyrok skazujący nie wszedł w życie, kandydować w wyborach można, i to jest odpowiedzialność wyborców – ocenić kandydata na radnego, dotychczasową działalność partii, koalicji partii czy związku wyborców, ich reputację, a także zdecydować, czy oddać swój głos w wyborach na tego, bądź innego kandydata. Proces sądowy Lembergsa wciąż trwa i nie ma żadnej oznaki, że prawomocny wyrok mógłby być wydany przed wyborami samorządowymi.

Konkurentami będą Zgoda (Saskaņa), Kristovskis i partia KPV LV

W nadchodzących wyborach samorządowych, które odbędą się 3 czerwca, Lembergsa będzie próbować pozbawić urzędu kilku oponentów. Najbardziej znanym z nich jest Ģirts Valdis Kristovskis, który będzie przewodził koalicji kilku partii. Początkowo Kristovskis miał stać na czele koalicji czterech ugrupowań – Łotewskiego Zjednoczenia  Regionów Łotwy, Partii na Rzecz Rozwoju Łotwy (LA), Jedności oraz Sojuszu Narodowego. Jednak 3 kwietnia, przy otwarciu biura partyjnego i podpisaniu memorandum o współpracy, przy stole zabrakło przedstawicieli Partii na Rzecz Rozwoju Łotwy.

Koalicja partii, której oficjalną dewizą jest „dla rozwoju i dobrobytu miasta Ventspils”, nie udziela jasnej odpowiedzi, dlatego z początkowo planowanych czterech partii zostały tylko trzy, wskazując jednocześnie, że szukanie partnerów do współpracy wciąż trwa.

Również przewodniczący LA, Juris Pūce, nie chcąc szerzej tego komentować, dodał, że proces tworzenia listy koalicyjnej nie do końca był klarowny.

Swoją kandydaturę na urząd mera Ventspils zgłosił również radny  „Zgody” Vitalijs Trusevičs.

W rozmowie z „Delfi” wskazał, że choć jest gotowy współpracować ze wszystkimi partiami, które troszczą się o rozwój miasta, obecny skład rady pod kierownictwem “Dla Ventspils i Łotwy”, sprawuje się bardzo dobrze. Siły Kristovskisa również próbowały przyciągnąć do swoich szeregów jakiegoś znanego radnego Zgody. Trusevičs nie chce jednak wyjawiać szczegółów tej sprawy.

„Jeśli metody nie zostaną zmienione, nie wiem, jak możemy współpracować” – tak Trusevičs skomentował możliwą współpracę z koalicją partii Kristovskisa.

W wyborach weźmie również udział partia KPV.LV (“Do kogo należy państwo”). Mimo wcześniejszej informacji, że lider KPV.LV Kaimiņš sam mógłby zawalczyć z Lembergsem, zdecydował on jednak zatrzymać mandat posła do Sejmu Republiki Łotwy.

Do tej pory jedyny publiczny sondaż na temat wyborów w mieście został zlecony przez partię „Dla Ventspils i Łotwy”. Zgodnie z rezultatami sondażu „Latvijas fakti” przeprowadzonego w lutym 2017 roku, w nadchodzących wyborach samorządowych na partię „Dla Ventspils i Łotwy” swój głos oddałoby 40% mieszkańców Ventspils, to znaczy o 5,8% więcej niż wykazał sondaż przeprowadzony w listopadzie ubiegłego roku (34,2%). 38% respondentów odpowiedziało, iż jeszcze nie zdecydowało, na kogo będzie głosować, nie wskazało nawet swojego potencjalnego wyboru. Poparcie dla innych konkurencyjnych partii jest niewielkie, tylko rosyjska „Zgoda” przekroczyła barierę 5%.

Sondaż został przeprowadzony przed ogłoszeniem przez Kristovskisa planów udziału w wyborach. Na wielokrotne prośby portalu „Delfi” skierowane do biura partii o upublicznienie tego, jaka i jak duża była próba sondażu oraz podanie jak sformułowane były pytania do mieszkańców Ventspils, odpowiedź nie została udzielona.

Według uzyskanych przez „Delfi” danych z badania, które przeprowadzone było pod koniec kwietnia, jeśli wtedy odbyłyby się wybory, partia „Dla Łotwy i Ventspils” zdobyłaby 32,2% głosów, zrzeszenie pod kierownictwem Kristovskisa – 11,8%, „Do kogo należy państwo” otrzymałoby 4,3%, a „Zgoda” – 4,1%. Z kolei 42,4% wyborców jeszcze nie zdecydowało, na którą partię będzie głosować.

Gangster i uciekinier z Ventspils

Obaj główni kandydaci na stanowisko mera, Lembergs i Kristovskis, publicznie starają się nawzajem dyskredytować. Kristovskis w wywiadzie nazywa Lembergsa gangsterem, tymczasem Lembergs na konferencji prasowej, na której byli również dziennikarze „Delfi”, podkreśla, że Kristovskis w latach dziewięćdziesiątych uciekł z Ventspils, w czasach kiedy miejska infrastruktura nie była uporządkowana, a teraz postanowił wrócić do dobrze zorganizowanego miasta.

Przewodniczący nowo powstałej koalicji partyjnej w rozmowie z „Delfi” o Lembergsie początkowo wypowiadał się uprzejmie, chociaż, gdy rozmowa się przedłużała, stawał się co raz bardziej otwarty i ostrzejszy. Wyjaśniał, że nadzieja koalicji opiera się na tym, że uda się przekonać mieszkańców miasta o zmarnowanych szansach na jego rozwój i co raz niższym obrocie ładunkowym portu, co jest następstwem nieumiejętnego i charakterystycznego dla gangstera stylu rządzenia.

Lembergs zarzuty o nieumiejętne zarządzanie portem odrzuca, mówiąc, że ludzie, którzy zarzucają zarządowi portu brak aktywności w przyciąganiu ładunków, wciąż żyją w czasach sowieckich, a odpowiadając na te same zarzuty pod adresem samorządu  wskazuje, że wszystkie terminale są prywatnymi przedsiębiorstwami i każde z nich dba o swój zakres pracy.

W terminalach portu miasta Ventspils w 2016 roku zostało przeładowanych 18,8 mln ton ładunku, co stanowi 16,44% mniej niż w poprzednim roku. Tłumacząc spadek obrotów Lembergs zwraca uwagę na wyjątkowe złe rezultaty firm prowadzonych przez Rūdolfsa Meroni (Port Handlowy Ventspils, Ventbunkera, Kalija parka), jak również na nieumiejętne zarządzanie.

Według Kristovskisa, po wypowiedziach Lembergsa o tym, że NATO to okupanci, Ventspils jest na czarnej liście. „NATO od tamtego czasu nie wykorzystuje portu w Ventspils do transportu ładunku na ćwiczenia, które odbywają się na terytorium Łotwy czy państw bałtyckich. To jest wiadomość, którą uzyskałem od specjalistów z „NoordNatie”, czyli centrum ds. przeładunków. Obecnie starają się oni odnowić te połączenia”.

Jednocześnie polityk w kampanii stara się nie tylko odrzucać zarzuty w sprawie działania portu, ale również odnośnie zarządzania całym miastem – potencjał miasta jest marnowany, co potwierdza wskaźnik rozwoju terytorialnego. „W odróżnieniu od wszystkich innych miast Kurlandii, w Ventspils ten wskaźnik ciągle spada. To jest jedyne miasto w Kurlandii, które doświadcza stałej recesji. To jest dramatyczne”.

„Niewątpliwie jest wrażenie, że się przepłaca. Można by to porównać do cen bruku: jeden metr kwadratowy bruku w Ventspils i w Kuldīdze ma dwie różne ceny, można tylko zgadywać, gdzie jest wyższa” – powiedział Kristovskis, przyznając, że na razie cen bruku nie porównywał, ale w czasie kampanii zostanie to zrobione.

„Jeśli w Ventspils nie byłyby dostępne środki unijne, wiele dużych wpłat z firm w porcie, czy też tak zwane darowizny do budżetu miejskiego, to muszę stwierdzić, że miasto i wszystkie wskaźniki, które są zależne od zarządzania miastem, są na średnim poziomie” – wyjaśnia Kristovskis.

„Konieczne trzeba zrozumieć, że w mieście, gdzie u władzy długie lata był jeden człowiek, wszystko jest zależne od tego, czy jest on w dobrym, czy złym humorze, czy wstał z łóżka prawą, czy lewą nogą. I wiedząc, jak to się odbywa, sytuacja jest dramatyczna. Nie muszę już mówić, że jest on (Lembergs) oskarżony o ciężkie przestępstwa, o tym mówi się także w kręgach międzynarodowych, między innymi w firmach, które współpracują z Ventspils. Jest cały szereg firm, które mówią, że nie chcą współpracować z miastem, ponieważ stawiane są tu takie wymagania jak „prezenty”. Jeśli taka grupa rządzi miastem przez 30 lat, to po prostu jest destruktywne dla społeczeństwa. Całe pokolenie mieszkańców Ventspils dorastało myśląc, że te metody zarządzania miastem są normalne”.

Kampania w gazetach

Znaczącą rolę w czasie wyborów mają media. W kampanii obaj kandydaci na mera Ventspils próbują jak najszerzej wykorzystywać reklamy. Filmy z tak zwanych konferencji prasowych rady miejskiej, podczas których Lembergs otwarcie wspomina czas przed dawnymi wyborami i opowiada, jak Kristovskis uciekł kiedyś z Ventspils, są publicznie dostępne na stronie internetowej rady miejskiej. Biuro Zapobiegania i Zwalczania Korupcji (KNAB) po kilku tygodniach milczenia odpowiedziało portalowi „Delfi”, że Biuro ws. wspomnianych nagrań rozpoczęło śledztwo i dopóki nie zostanie zakończone, nie jest można stwierdzić, czy jest to wykorzystanie zasobów administracji.

Na stronie internetowej rady miejskiej jest również rozszerzona wersja „Kłamstwa o Ventspils”, w której są szeroko krytykowane i obalane krążące w mediach nieprawdziwe stwierdzenia, jak również wypowiedzi Kristovskisa i publicznie głoszone fakty dotyczące Ventspils.

W czasopiśmie regionalnym „Głos Venty” (Ventas Balss) można znaleźć głównie informacje schlebiające Lembergsowi, ale też niepochlebne dla Kristovskisa. Redaktor naczelna gazety Gundega Mertena nie zgodziła się na szerszy komentarz dla portalu „Delfi”, wskazując na to, że już wcześniej dziennikarzom z Rygi tłumaczyła działalność czasopisma i  potwierdziła, że rada miejska na jego pracę nigdy nie miała wpływu i mieć nie będzie, ale jej wyjaśnienia nie wysłuchano. „Prawda nikogo nie interesuje” – powiedziała Mertena.

Podczas nieoficjalnych rozmów wielu niegdysiejszych pracowników czasopisma twierdzi, że Mertena zarządza gazetą z przekonaniem, że Lembergs jest najlepszym możliwym merem dla Ventspils, dlatego normy dziennikarskie, najprawdopodobniej, są naruszane nie z powodów bezpośredniego wpływu rady miejskiej, ale z powodu jej własnych przekonań.

To, co twierdzą niegdysiejsi pracownicy, zaświadcza sama wypowiedź Merteny w czasie marcowej konferencji prasowej, która miała miejsce w pomieszczeniach rady miejskiej. Mertena, zadając Lembergsowi pytanie na temat Kristovskisa, dodała: „My, gazeta, nie będziemy publikować jakiegoś człowieka, który nie wiadomo skąd i jak się znalazł w ojczystym mieście”.

Na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych można znaleźć informację nt. wynagrodzenia, jakie rada miejska przewidziała dla lokalnej gazety „Głos Venty” za świadczenie usług informacyjnych w latach 2017-2018. To 369 066 euro.

W ostatnich dziesięciu latach czasopismo za świadczenie usług informacyjnych otrzymało oficjalnie od rady miejskiej około 1,6 mln euro. W ostatnich latach corocznie zostało wypłaconych 170 tysięcy, a trzy razy – pod koniec 2007 roku, w 2013 i 2017 roku – podjęto decyzję o wypłaceniu pieniędzy od razu na dwa lata. Może przypadkowo, podwójne wypłaty zbiegają się w czasie z wyborami samorządowymi.

Na początku marca w mieście pojawiło się nowe czasopismo „Ventspilnieks.lv”. Równocześnie z tą samą nazwą pracę rozpoczął portal, którego redaktorem naczelnym jest Ilona Bērziņa, ale artykuły publikowane są zwykle anonimowo. Bērziņa dla portalu „Delfi” tłumaczyła to troską o bezpieczeństwo dziennikarzy.

Potwierdza ona, że najwięksi sponsorzy gazety pochodzą z tak zwanej strony opozycyjnej wobec Lembergsa, oczywiście, z przedsiębiorstw, którymi zarządza Rūdolfs Meroni.

„Naszym celem jest sprzyjać długoterminowemu rozwojowi miasta a także, kierując się tym samym dobrem, pokazywać wydarzenia, przedstawiać opinie ekspertów i mieszkańców Ventspils oraz pobudzać dyskusje o lepszym Ventspils dla nas wszystkich” – wyjaśnia Bērziņa.

Na portalu i w gazecie znajdują się głównie opnie wyrażane przez kandydatów koalicji pod kierownictwem Kristovskisa oraz wywiady. Równocześnie brak jest wywiadów z przedstawicielami partii “Dla Łotwy i Ventspils”.

W wywiadzie dla „Delfi” Kristovskis powiedział, że “teraz to i my mamy gazetkę”. Oficjalnym wydawcą i właścicielem jest zarejestrowana w Rydze spółka “Za sprawiedliwością i otwartością”.

Anonimowość i charyzma

“Proszę zwrócić uwagę, że jeśli na przeciwko was na stole będzie położony fioletowy obrus, a Lembergs powie, że jest on koloru białego, to, wie pan, on naprawdę jest białego koloru. Jemu bardzo trudno jest powiedzieć nie, praktycznie jest to niemożliwe. Jeśli powiedziałby pan nie, to będziecie śmiertelnymi wrogami” – w rozmowie z „Delfi” opowiadała Ilze (imię zmieniono), członkini jednej z organizacji pozarządowych, która pragnie pozostać anonimowa. Swoich imion również nie chce podać kilku innych mieszkańców Ventspils, którzy zdecydowali się wypowiedzieć o Lembergsie i jego oponentach. “My tu jeszcze musimy żyć” – mówi Ilze.

Otwarcie wypowiadają się natomiast seniorzy ze stowarzyszenia „Liedags”, którzy nie zważając na to, że stowarzyszenie ma swoją siedzibę w pomieszczeniach finansowanych przez samorząd, gdzie wcześniej mieściło się biuro partii „Dla Łotwy i Ventspils”, są gotowi powiedzieć coś nawet bardziej krytycznego o radzie miejskiej i pracy Lembergsa.

„Wielokrotnie składaliśmy wnioski i prosiliśmy, żeby każdy emeryt powyżej 75 roku życia mógł za darmo korzystać z transportu miejskiego. To oczywiście nie jest pierwszy i jedyny wniosek” – powiedziała kierowniczka stowarzyszenia Marija Kuzmane w rozmowie z „Delfi”, tłumacząc, że są ludzie z emeryturą wynoszącą 140 euro.

Koleżanki pani Kuzmane ze stowarzyszenia uważają, że podstawowe problemy emerytów w Ventspils związane są nie z miejscowym zarządzaniem, ale z państwową opieką zdrowotną i wysokością emerytur.

„Tutaj emerytom nie pomoże ani Lembergs, ani Kristovskis, to można rozwiązać tylko na poziomie państwowym” – uważa Līvija Bergmane. Wskazując na kilka dużych ruder w mieście, przyznaje – nie jest tak, że w samorządzie wszystko działa idealnie. Również Kuzmane zwraca uwagę, że poza kwestiami emerytur i opieki zdrowotnej, które musiałyby być rozwiązane na poziomie państwowym, także te rudery zaprzątają głowy mieszkańców miasta.

„Z drugiej strony koledzy z federacji emerytów mówią – zobacz, ty z tego bogatego Ventspils. To mnie tak drażniło, dopytywano się mnie: „proszę powiedzieć, jak się wam tam wiedzie w bogatym Ventspils… tam wam przecież wszystko na tacy przynoszą!”. Odpowiadam więc, poczekaj, poczekaj, ceny u nas są wyższe niż w Saldus, Liepāji, Talsi czy Kuldīdze. A emerytury mamy wszyscy takie same. Pensje nauczycieli są takie same i lekarzy też!”.

Na pytanie, czy otrzymując zapomogi z samorządu na Wielkanoc, Dzień  św. Jana, Boże Narodzenie, emeryci z Ventspils pośrednio są przekonywani do głosowania na rządzącą partię, Bergmane odpowiada przecząco.

„Nie wiem, myślę, że to nie jest wskaźnik. Nie można powiedzieć, że emeryci są kupowani w Ventspils” – odpowiada Bergmane.

Przedstawicielki stowarzyszenia Kristovskisa nazywają Ģirtiņšem (zdrobnienie od imienia Ģirts) i wyjaśniają, że w Ventspils dynastia Kristovskisa jest dobrze znana, dlatego zarzuty Lembergsa, odnośnie ucieczki polityka z miasta, najprawdopodobniej mało kto bierze na poważnie.

“Czytałam o nim w gazecie, uczył się w szkołach wyższych w Londynie, Paryżu, w Nowym Jorku. Ma tytuł magistra z ekonomii po jakimś niesamowitym programie” – ocenia Bergmane, dodając, że nawet jeśli Kristovskis dostanie się do rady, to najprawdopodobniej w tych wyborach, Lembergsa na stanowisku mera jeszcze nie zmieni.

Podobnie myśli Kuzmane, przyznając, że charyzmie i możliwościom Lembergsa trudno jest się przeciwstawić.

„Sama mieszkam w Ventspils od 2009 roku i znajomi, którzy są tu dłużej, nauczyli mnie, jak z nim rozmawiać. Mam taki charakter – co w środku, to na zewnątrz. Jeśli trzeba to idę przed siebie i walczę bezpośrednio. Więc czasem mnie odrywano od tych drzwi i mówiono – poczekaj, policz do dziesięciu, dojdziesz do wszystkiego, bo jak on cię zaatakuje swoją charyzmą i wiedzą ekonomiczną, to zobaczysz, szybko będziesz po kolana w bagnie. Nie uda ci się tam”. Więc trzeba to sobie odpuścić i przemyśleć, jak mówić, należy być przygotowanym” – przypomina przewodnicząca stowarzyszenia.

Przedbiegi do Sejmu

Z wypowiedziami przedstawicielek stowarzyszenia zgadzają się, w rozmowach z „Delfi”,  politolodzy Juris Rozenvads i Ivars Ījabs. Obaj wskazują, że Kristovskis w najlepszym przypadku będzie w stanie  sprawić, że wybory będą trochę ciekawsze, ale nie wygra.

„Jest jasne, że Kristovskis prowadzi kampanię w nadzieji na zdetronizowanie Lembergsa, ale dlatego, że w ten sposób chce powrócić do polityki. To swoją drogą jest dosyć zrozumiałe” – powiedział kierownik Instytutu Nauk Politycznych Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Łotewskiego, profesor Ivars Ījabs.

„Kristovskis długo myślał o swoim publicznym wizerunku. W ostatnich podejściach wyśmiewano go za niedostateczną znajomość języka angielskiego podczas spotkań z sekretarz Clinton, ale biorąc pod uwagę, że teraz studiował w Wielkiej Brytanii, jego angielski mógł się poprawić. Uważam, że Kristovskis swój czas już odsiedział na karnej ławce i teraz nie ma powodów, dla których nie mógłby wrócić”.

„W pełni rozumiem, że on nie celuje w radę miejską Ventspils. Będąc człowiekiem z doświadczeniem, najprawdopodobniej myśli o Sejmie w 2018 roku. Wtedy połączy się z jakąś partią i powstanie jeden twór – prawdopodobnie „Jedność” z resztą podobnie myślących. I będą mu potrzebne nowe twarze, bo nie będzie mógł pokazać tego kręgu weteranów, jaki jest tam obecnie. W tym kontekście Kristovskis może wrócić. Czy stanie się polityczną super gwiazdą? Nie. Ale dlatego, że jego reputacja wewnątrz kręgów politycznych, mówiąc ostrożnie, nie jest najlepsza” – wyjaśnia Ījabs.

Politolog dodaje, że do tej pory w opozycji do Lembergsa było tylko czterech deputowanych, a przecież „przeciętny mieszkaniec Ventspils” nie traktuje ich jak ważnych i rozpoznawalnych polityków.

„Lembergs zarządza miastem z taką sułtańską manierą. Z jednej strony, oczywiście, wszystko kontroluje i nic bez jego wiedzy się nie dzieje. Z drugiej strony jest on takim dobrym tatą, który w razie konieczności postara się i zawsze jakieś cukierki przyniesie na Boże Narodzenie, czy Dzień św. Jana. Szczerze mówiąc, nie widzę, w jaki sposób ktoś mógłby cokolwiek zmienić w tych wyborach. Czy możliwe jest, by Lembergsowi przyszło tworzyć koalicję? To jest prawdziwe pytanie”.

Podobne opinie wyraża dziekan Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Łotewskiego, profesor Juris Rozenvalds. „Za Lembergsem przemawia to, że ludzie są dosyć konserwatywni, i jeśli codzienne praktyczne sprawy w samorządzie są mniej lub bardziej w porządku, tak wyborcy nie są przekonani, by iść w stronę nieznanego. I w tym przypadku Kristovskis, biorąc pod uwagę, że już jakiś czas temu odszedł z aktywnej polityki, jest tym nieznanym. W związku z tym człowiek może spytać Kristovskisa, jakie są jego osiągnięcia?” – dodaje Rozenvalds.

„Argument przeciwko Lembergsowi, który sugeruje, że zmiana władzy jest możliwa, to wolniejszy w ostatnim czasie rozwój Ventspils. Są widoczne różne problemy, między innymi ważne wskaźniki działalności portu nie są już tak pozytywne w porównaniu do lat ubiegłych. Te względy przechylają szalę na rzecz jego oponentów”.

Jednocześnie profesor przypomina, że Lembergs jest sławny dzięki swojemu darowi przemawiania, błyskotliwości i umiejętności argumentacji.

„W związku z tym, w rywalizacji pomiędzy Kristovskisem i Lembergsem, wątpię, czy Kristovskis w otwartej dyskusji będzie w stanie pokazać mu jego miejsce. Również sukcesy oponentów będą większe niż poprzednio, ale jestem nieco sceptyczny, czy ktoś będzie w stanie obalić Lembergsa”.

Obaj politolodzy są przekonani – mimo faktu, że Lembergs już tak długi czas jest oskarżony o ciężkie przestępstwa i w wyniku poprzedniego procesu sądowego przebywał w więzieniu – o jego niemalejącej popularności wśród mieszkańców miasta.

„Społeczeństwo łotewskie jest już mocno zmęczone tak zwanymi sprawami kryminalnymi Lembergsa. Jest oskarżony? Mniejsza o to, kto kogo oskarża. Czy jest orzeczenie, że musi iść do więzienia? Dopóki jest odrobina tego nastawienia, tak długo nie będzie powodu, żeby temat korupcji wypłynął bardziej niż w poprzednich kampaniach wyborczych” – mówi Ījabs.

Podobnymi przemyśleniami dzieli się Rozenvalds, mówiąc, że obserwowana jest znana impotencja w pracy urzędów ścigania. „Jeśli przez ten cały czas nasz system ściągania nie był w stanie przedstawić konkretnych, niezaprzeczalnych dowodów, postawić Lembergsowi zarzuty i zagrozić, że przyjdzie mu odsiedzieć swoje czyny patrząc na niebo zza kratek, to argument o oskarżeniu traci swoją siłę w oczach przeciętnego człowieka”.

 

Tekst ukazał się pierwotnie w kwietniu 2017 roku w portalu Delfi jako jeden z cyklu reportaży na temat wyborów samorządowych na Łotwie. Tłumaczenie na język polski Aleksandra Mrozińska. Współpraca Tomasz Otocki.

 

Zdjęcie tytułowe: Port w Ventspils. Zdj. Ventspils.lv.

Polub nas na Facebooku!