Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Łotewski żużel na polskich torach

Fanów sportu na całym świecie nie dziwi udział walijskich zespołów, takich jak Swansea City czy Cardiff City, w rozgrywkach piłkarskich lig w Anglii. Od wielu lat na parkietach amerykańskiej ligi NBA występuje ekipa z Kanady, czyli Toronto Raptors. Wcześniej byli też Vancouver Grizzlies, lecz w wyniku relokacji drużyna przeniesiona została do Memphis. Ciągle jednak polskich kibiców zaskakuje fakt, że na zapleczu rodzimej Ekstraligi żużlowej występuje… łotewski Lokomotiv Daugavpils. I nie są to statyści, ale jedna z głównych sił Nice Polskiej Ligi Żużlowej.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Dzieje i sukcesy Lokomotivu

Historia łotewskiej ekipy sięga pierwszej połowy lat sześćdziesiątych XX wieku, a dokładnie 1963 roku, kiedy to w Dyneburgu zakończone zostały prace nad pierwszym w mieście torem żużlowym. Speedway nie był już wtedy obcą dyscypliną sportu dla mieszkańców ZSRR, ponieważ uprawiano go już od 1958 roku.

Daugavpils zawdzięcza utworzenie drużyny żużlowej Dmitrijowi Dribincewowi, który wraz z kilkoma innymi osobami postanowił założyć klub w swoim mieście. Wspomniany wyżej tor został usytuowany na boisku jednej z miejscowych szkół średnich, a otwarto go jesienią 1963 roku. Nie trzeba było długo czekać na pierwszy konkurs – do Dyneburga na indywidualne zawody przybyła ekipa Newy Leningrad.

Jak powiedział mi wiceprezes Lokomotivu Anatolijs Ziļs, największym sukcesem klubu jest to, że dzięki jego funkcjonowaniu żużel istnieje nie tylko w mieście, ale i na całej Łotwie. Dla całej organizacji niesamowicie istotnym jest też fakt, iż zespół wychowuje kolejnych zawodników o bardzo dużych umiejętnościach oraz że klub był w stanie otoczyć się osobami, które kochają żużel i są mu wierne.

Lokomotiv Daugavpils działa już od 54 lat. W tym czasie zdążył już kilka razy stanąć na najniższym stopniu podium Otwartych Mistrzostw Rosji, a ponadto w dwóch ostatnich latach okazywał się być najlepszą ekipą na zapleczu polskiej Ekstraligi. Wciąż jednak nie było mu dane doświadczyć jazdy na najwyższym szczeblu żużlowym w Polsce, lecz do tego jeszcze wrócimy.

W zasadzie każda dekada przyniosła Dyneburgowi nowe gwiazdy speedwaya. Ziļs wspomina chociażby o Anatolijach Kuźminie i Pietrowskim w latach sześćdziesiątych, następnie Iwanie Rybnikowie, a z lat osiemdziesiątych o Siergieju Danu i Władimirze Rybnikowie. W późniejszych latach do czołowych żużlowców ekipy z Dyneburga należeli Andriej Korolew, Nikołaj Kokin (obecny trener) czy Władimir Woronkow.

W XXI wieku łotewski klub również może poszczycić się sportowcami, którzy są rozpoznawalni wśród kibiców żużla w wielu krajach. Należą do nich m.in. Ķasts Puodžuks, Maksims Bogdanovs, bracia Grigorij i Artiom Łagutowie, a także Andžejs Ļebedevs.

Łotewski klub w polskiej lidze?

Powyższe pytanie nasuwa się samo, gdy słyszymy o klubie z Daugavpils, który na torach żużlowych rywalizuje we wspólnej lidze z drużynami z Krakowa, Gdańska, Piły czy Łodzi. Ziļs wyjaśnia to bez żadnych problemów:

Tutaj sytuacja jest jasna – położenie geograficzne i historyczne powiązanie z Polską. Łotwa jest bardzo małym państwem, które nie ma szans na własne drużynowe mistrzostwa. Musimy gościć w innych ligach, żeby nasz żużel istniał i rozwijał się. Bardzo dziękujemy polskim kolegom, że dają nam możliwość uczestniczyć w ich lidze.

Lokomotiv startuje na naszych torach od roku 2005, kiedy to zaczynał od II ligi. Już dwa lata później wywalczył awans na zaplecze Ekstraligi po barażach z TŻ Lublin. W 2009 roku miał możliwość rywalizacji o najwyższy poziom z Atlasem Wrocław, jednak władze łotewskiej ekipy uznały, że niezwykle trudno będzie im osiągnąć wymogi licencyjne i po porozumieniu z wrocławianami orzeknięto walkower dla polskiego klubu. Kolejne sportowe sukcesy miały nadejść za kilka lat.

Awans… bez awansu

Minione dwa sezony Nice 1. Ligi Żużlowej przyniosły dwie kolejne wygrane Łotyszy. Na całym świecie takie rezultaty równają się promocji do najwyższej klasy, jednak inaczej jest w przypadku zespołu z Dyneburga. Oba zwycięstwa w I lidze nie pozwoliły Lokomotivowi na jazdę w polskiej Ekstralidze. Dlaczego?

Zdaniem Ziļsa problem jest złożony po obydwu stronach sporu. Jednym z aspektów były oczywiście kwestie licencyjne i finansowe, np. wymóg posiadania stadionu na terytorium Polski, a także założenie spółki na terenie naszego kraju. Nieoficjalnie mówiło się także o tym, że telewizja i główni sponsorzy rozgrywek nie życzą sobie drużyny w Ekstralidze, ponieważ nie widzą oni interesu na Łotwie.

Wiceprezes Ziļs wspomina także o kwestii, którą można nazwać „patriotyczną”. Wielu polskich kibiców i działaczy żużlowych nie wyobraża sobie sytuacji, gdy klub spoza Polski zostaje mistrzem naszego kraju. Dzieli się on jednak pewnym logicznym i kompromisowym rozwiązaniem i żywi nadzieję, że zostanie ono w przyszłości wcielone w życie. Otóż mowa o pomyśle zrzeczenia się przez Lokomotiv tytułu mistrza Polski w przypadku zwycięstwa w Ekstralidze, a pozostawieniu jedynie określenia „zwycięzca ligi”. Miano najlepszej drużyny w kraju przypadłby drugiej w tabeli ekipie. Na razie są to jedynie propozycje, ale Ziļs liczy na to, że Lokomotiv kiedyś zadebiutuje w najlepszej żużlowej lidze świata.

W tym momencie w Lokomotivie myślą jednak o najbliższej przyszłości. Zespół ma za sobą kilka kolejek nowego sezonu, plasuje się w czołówce tabeli I ligi, a w Dyneburgu nadal chcą pielęgnować tradycje żużlowe i przynosić radość swoim fanom. Ziļs dodaje także, że za cel stawia się również rozwój szkółki oraz młodzieży, aby rosły nowe pokolenia zawodników speedwaya. Innym punktem planów jest zostanie stabilnym i wiarygodnym partnerem dla swoich zawodników i wszystkich zagranicznych przyjaciół, z którymi współpracują przy najróżniejszych projektach.

Żużel na Łotwie

Na koniec zapytałem Anatolijsa o ogólną sytuację „czarnego sportu” w Republice Łotewskiej. Obecnie jest ona dość trudna, ponieważ żużlowi zdecydowanie brakuje dofinansowania oraz stabilnych sponsorów. Państwowe i miejskie instytucje finansowe dają jedynie nadzieję na poprawę aktualnej sytuacji, a to zdecydowanie za mało. Ziļs mówi jednak także o niewielkim postępie:

Powoli rozwija się szkoła żużlowa w Rydze, gdzie zaczynają jeździć bardzo perspektywiczni chłopcy. Powiększa się również szkółka w Daugavpils. Z każdym rokiem coraz więcej młodzieży sprawdza swoje umiejętności w tym najpopularniejszym w mieście sporcie. Właśnie dlatego w przyszłość patrzymy z optymizmem. Mamy nadzieję, że wcześniej czy później, ale w końcu będziemy wśród najsilniejszych żużlowych krajów i wejdziemy na podium Pucharu Świata!

Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko trzymać kciuki za rozwój speedwaya na Łotwie. Nowy konkurent na światowej arenie przyniósłby z pewnością korzyść całej rywalizacji, a łotewskie ekipy może wreszcie doczekałyby się własnej ligi żużlowej z prawdziwego zdarzenia. Na razie jednak Lokomotivowi pozostaje walka na polskich torach, a kibicom w Dyneburgu żużel na naprawdę najwyższym poziomie raz do roku – podczas Grand Prix Łotwy.

 

Serdecznie dziękuję Panu Anatolijsowi Ziļsowi, wiceprezesowi Lokomotivu Daugavpils, za odpowiedzi na moje pytania i pomoc przy pisaniu niniejszego artykułu.

 

Zdjęcie tytułowe: Grand Prix Łotwy w 2014 roku. Zdj. Roma Rubenis / Lokomotive.lv.

Polub nas na Facebooku!