Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Jeļena Ostapenko wygrała turniej French Open. Wielki dzień łotewskiego tenisa

Narodziła się nowa gwiazda – tak brzmiały tytuły wielu artykułów po sensacyjnym awansie łotewskiej tenisistki Jeļeny Ostapenko do tegorocznego finału wielkoszlemowego turnieju rozgrywanego na kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. Choć Ostapenko przed rozpoczęciem French Open nie była już zawodniczką anonimową, zarówno dla rywalek, jak i dla fanów tej dyscypliny sportu, to jej awans do finału paryskich rozgrywek i zwycięstwo nad Simoną Halep (4:6, 6:4, 6:3) z pewnością jest największym zaskoczeniem obecnego sezonu. Ponadto, dwudziestoletnia ryżanka na stałe zapisała się w historii łotewskiego tenisa – wcześniej żadnemu reprezentantowi Łotwy nie udało się dotrzeć do finału turnieju wielkoszlemowego.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Jeļena Ostapenko w rankingu WTA zajmuje 47. miejsce i w związku z tym zagrała w turnieju jako zawodniczka nierozstawiona – przywilej ten przysługuje 32 najlepszym zawodniczkom i zawodnikom rankingu WTA (Women’s Tennis Association) i ATP (Association of Tennis Professionals). Mimo to, po drodze do finału pokonała wyżej rozstawione tenisistki, w tym finalistkę French Open sprzed 7 lat Australijkę Samanthę Stosur oraz byłą liderkę światowych list Dunkę Karolinę Woźniacką. W półfinale stoczyła zaciętą walkę z rozstawioną z numerem 30 Szwajcarką Timeą Bacsinszky, dla której był to już drugi półfinał w Paryżu. Mecz ten był wyjątkowy nie tylko dlatego, że zakończył się niespodziewanym zwycięstwem nierozstawionej Łotyszki, ale także ze względu na fakt, że obie tenisistki obchodziły tego dnia swoje urodziny – Bacsinszky dwudzieste ósme, a Ostapenko dwudzieste. Wydarzenie to nie umknęło zresztą uwadze kibiców zgromadzonych na korcie Philippa Chatriera, którzy po spotkaniu odśpiewali zawodniczkom Happy Birthday. Ostapenko była pierwszą nierozstawioną tenisistką w finale French Open od 1983 roku, kiedy to o puchar Suzanne Lenglen walczyła Mima Jaušovec z Jugosławii. Łotyszka jest także pierwszą tak młodą zawodniczką w finale turnieju wielkoszlemowego od 2010 roku – wówczas w finale US Open grała wspomniana już Woźniacka. W Paryżu taka sytuacja ostatni raz miała miejsce równo dziesięć lat temu, kiedy to decydujący mecz przegrała późniejsza triumfatorka tej imprezy oraz liderka światowych list Serbka Ana Ivanović.

Jeļena zwana Aļoną

We wszystkich oficjalnych dokumentach i rankingach Ostapenko figuruje jako Jeļena, jednak większość osób zwraca się do niej imieniem Aļona. Zawodniczka wielokrotnie wyjaśniała w wywiadach dla łotewskich mediów, że została oficjalnie zarejestrowana jako Jeļena, ponieważ imię Aļona nie znajdowało się jeszcze w łotewskim kalendarzu, kiedy się urodziła.

Ostapenko zaczęła trenować tenis w wieku pięciu lat pod okiem swojej matki, Jeļeny Jakovļevej, która cały czas pozostaje jej głównym trenerem. Ojciec tenisistki, Jevgenijs Ostapenko, w przeszłości był zawodowym piłkarzem. Jako dziecko Ostapenko trenowała również przez parę lat taniec towarzyski, jednak z czasem zdecydowała skupić się wyłącznie na tenisie, a taniec obecnie traktuje wyłącznie jako hobby. Wielokrotnie podkreślała jednak, że taniec pomógł jej w tenisie, między innymi w nauce odpowiedniej pracy nóg. Zapytana o swoje zainteresowania poza tenisem podczas konferencji prasowej po jednym z pojedynków w trakcie tegorocznego French Open, Ostapenko powiedziała, że lubi słuchać muzyki pop i rapu oraz czytać kryminały Agathy Chriestie.

Choć Ostapenko nigdy wcześniej nie wygrała turnieju WTA w singlu, w ciągu ostatnich trzech sezonów osiągała rezultaty, które pozwoliły jej stopniowo awansować w światowym rankingu. Przełomowym momentem w jej karierze juniorskiej, dzięki któremu udało jej się zadebiutować w profesjonalnym tenisie, była wygrana w juniorskim turnieju singlowym na kortach Wimbledonu – wygrana w tych zawodach była przepustką do międzynarodowych sukcesów także dla Agnieszki Radwańskiej czy Karoliny Woźniackiej. Po raz pierwszy do finału turnieju rangi WTA Ostapenko awansowała w 2015 roku podczas zawodów rozgrywanych w Québec City. Później ta sztuka udała się jej jeszcze dwukrotnie – w 2016 roku przegrała finał turnieju w Dausze, a dwa miesiące temu nie udało się jej wygrać decydującego meczu na turnieju w Charlston, rozgrywanego na charakterystycznej zielonej mączce. W oczekiwaniu na pierwszy singlowy sukces Ostapenko dwukrotnie wygrywała zawody z cyklu WTA w deblu – swoje pierwsze zwycięstwo odniosła w lutym tego roku podczas zawodów w Petersburgu, grając w parze z Polką Alicją Rosolską.

W 2017 roku Ostapenko rozpoczęła współpracę z Hiszpanką Anabel Mediną Garrigues, która wciąż jest aktywną deblistką, jednak obecnie leczy ciężką kontuzję i dlatego zgodziła się pomóc Łotyszce w przygotowaniach do sezonu na kortach ziemnych, które, jak sama Jeļena podkreśla, nie są jej ulubioną nawierzchnią. Garrigues w przeszłości dwukrotnie wygrywała na kortach Rolanda Garrosa w grze deblowej, w przeciągu całej kariery wygrała 11 turniejów singlowych i 28 deblowych. Obie tenisistki poznały dzięki wspólnemu menadżerowi, który zachęcił Hiszpankę, by ta pomogła młodej zawodniczce z Łotwy. Choć ta krótkotrwała współpraca już dała wspaniałe rezultaty, Medina Garrigues nie planuje póki co zostać trenerką Łotyszki na stałe, ponieważ po wyleczeniu kontuzji chciałaby powrócić do rywalizacji w deblu.

Sukcesy Łotyszek

Sukces Jeļeny Ostapenko jest z pewnością najbardziej spektakularny, ale w ciągu ostatnich lat Łotysze mieli także parę innych okazji do świętowania dzięki wynikom swoich tenisistów, szczególnie porównując z wynikami najbliższych sąsiadów, Litwinów i Estończyków, które przy osiągnięciach Łotyszy wypadają blado. Wśród pań w latach 90. z powodzeniem w wielu turniejach startowała pochodząca z Ukrainy Łarysa Neiland (wówczas znana pod panieńskim nazwiskiem Sawczenko), która po upadku Związku Radzieckiego reprezentowała barwy Łotwy. Choć największe sukcesy w singlu osiągała ona jako reprezentantka ZSRR, to do końca swojej kariery z powodzeniem występowała w grze podwójnej i mieszanej, wygrywając wiele turniejów, w tym również wielkoszlemowych.

Po zakończeniu przez Neiland kariery przez parę lat w łotewskim tenisie nie pojawił się nikt, kto choćby w niewielkim stopniu nawiązał do jej sukcesów. Jedyną wyróżniająca się zawodniczką była Līga Dekmeijere, która jednak od początku zawodowej kariery skupiła się na grze deblowej. Jej największym sukcesem do dziś pozostaje wygrana w turnieju Cachantún Cup rozgrywanym na kortach ziemnych w Chile. Co ciekawe, tak jak w przypadku Ostapenko, jej partnerką była wówczas również Alicja Rosolska. Drugą po Neiland łotewską tenisistką, która wygrała zawody rangi WTA w singlu, została w 2010 roku Anastasija Sevastova, zwyciężając w turnieju rozgrywanym na mączce w portugalskim Estoril. Sevastova, która tak jak Ostapenko wywodzi się z mniejszości rosyjskojęzycznej na Łotwie, była wielką nadzieją łotewskiego tenisa kobiecego, szczególnie po tym, jak dobrze rozpoczęła kolejny sezon awansując do czwartej rudny Australian Open. Niestety, wkrótce po tym sukcesie, zawodniczkę zaczęły trapić przewlekłe kontuzje i w 2013 roku zdecydowała ona na jakiś czas wycofać się z gry. Zapomniana przez wielu, powróciła na korty w 2015 roku. Choć pierwszy sezon po wznowieniu kariery nie był spektakularny, w kolejnym Łotyszka radziła sobie już zdecydowanie lepiej, docierając do finałów dwóch turniejów singlowych. Zwieńczeniem sezonu był awans do ćwierćfinału wielkoszlemowego US Open. Sevastova kontynuuje dobrą passę także w tym roku – dzięki osiągniętym wynikom udało jej się awansować na osiemnaste miejsce w rankingu WTA i zostać pierwszą rakietą Łotwy. Jednak już teraz wiadomo, że w najnowszym rankingu wyprzedzi ją Ostapenko. Warto dodać, że poza grą w turniejach singlowych i deblowych, obydwie tenisistki reprezentują także Łotwę w ramach rozgrywek Pucharu Federacji.

Przypadek Gulbisa

Wśród mężczyzn jedynym reprezentantem Łotwy, który może poszczycić się znaczącymi wynikami, jest Ernests Gulbis. Choć obecnie znajduje się on dopiero na 230. miejscu w rankingu ATP, to w przeszłości udało mu się nawet awansować do najlepszej dziesiątki tego rankingu. Gulbis pierwszy raz zwrócił na siebie uwagę ekspertów i kibiców, kiedy jako nastolatek awansował w 2007 roku do czwartej rundy US Open. Jeszcze lepiej radził sobie w następnym sezonie, kiedy to dotarł do ćwierćfinału Rolanda Garrosa, gdzie został wyeliminowany dopiero przez Novaka Djokovicia, a w rozgrywanym miesiąc później Wimbledonie w drugiej rundzie omal nie pokonał Rafaela Nadala. Wówczas Gulbis został określony jako wschodząca gwiazda tenisa, a tenisowi komentatorzy na całym świecie wróżyli mu wspaniałą karierę. Co prawda Gulbis w przeciągu paru następnych sezonów wygrał 6 turniejów rangi ATP, a w 2014 roku poprawił swój wynik w Paryżu, docierając do półfinału, to jednak jego kariera nie potoczyła się tak spektakularnie, jak przewidywano. Łotysz dobre występy i wygrane z zawodnikami ze ścisłej czołówki przeplatał okresami bardzo słabej, nieregularnej gry. Po części wynikało to z trapiących go stosunkowo często kontuzji, jednak wiele osób twierdzi, że głównie jest to zasługa jego lekceważącego podejścia do tenisa. W porównaniu do Ostapenko czy Sevastovej, Gulbis od dziecka miał doskonałe warunki treningowe, ponieważ pochodzi ze znanej i zamożnej łotewskiej rodziny i jako nastolatek miał możliwość trenowania w jednej z najlepszych tenisowych akademii w Niemczech. Jego dziadek ze strony matki, Uldis Pūcītis, był znanym aktorem i reżyserem. Aktorką została także jego matka, Milēna Gulbe-Kavace. Sam Ernests jako dziecko również zaliczył epizod aktorski – w internecie wciąż można znaleźć krótki fragment filmu wyreżyserowanego przez jego dziadka, w którym mały Ernests występuje u boku swojej matki. Z kolei dziadek ze strony ojca, Alvils Gulbis, był zawodowym koszykarzem i jedną z gwiazd ASK Rīga. W koszykówkę grał także jego ojciec Ainārs, który jednak porzucił sport dla biznesu, dzięki któremu udało mu się zgromadzić pokaźny majątek. To właśnie z powodu zamożności rodziny Gulbisa często zarzuca się mu, że osiąga słabe wyniki, ponieważ nie musi on grać, żeby zarobić w ten sposób na życie. Gulbis słynie zresztą z niewyparzonego języka i parę razy zdarzyło mu się powiedzieć, że gra słabo, bo po prostu mu się nie chce. Łotysz jest także tenisistą bardzo impulsywnym i zdarza się, że w czasie meczu więcej energii pożytkuje na kłótnie z sędziami czy łamanie rakiet. Ostatnie dwa sezony były dla niego zupełnie nieudane, przez co spadł w rankingu aż na 230. miejsce, a jego nazwisko pojawiało się ostatnio w mediach głównie przy okazji jego kontrowersyjnych wypowiedzi. W zeszłym roku o Gulbisie głośno było tylko w kontekście Panama Papers, a na Łotwie także przy okazji afery związanej z interesami jego ojca i tak zwaną sprawą Lembergsa.

Wielki finał

Impulsywność, skłonność do kłótni z sędziami i kontrowersyjne wypowiedzi to także cecha Jeļeny Ostapenko. W zeszłym roku o tenisistce z Łotwy zrobiło się głośno głównie z powodu trafienia przez nią rakietą chłopca do podawania piłek oraz jej rozmów z matką w czasie przerw w meczach, w których krytykowała grę Agnieszki Radwańskiej czy Karolíny Plíškovej. Jednak widać, że Jeļena pracuje nad sobą i swoją postawą na korcie, a tenis traktuje poważnie, co ma też odzwierciedlenie w regularnie poprawianych wynikach.

W sobotnim finale Ostapenko mierzyła się z Rumunką Simoną Halep, dla której był to już drugi finał tej imprezy – wcześniej ta sztuka udała się jej w 2014 roku, jednak wówczas pokonała ją Maria Szarapowa. Obie tenisistki zmierzą się ze sobą po raz pierwszy. Choć większość ekspertów stawiało na zwycięstwo bardziej doświadczonej i utytułowanej Rumunki, która ma koncie już 15 zwycięstw w turniejach rangi WTA, to dostrzegano szanse Łotyszki. Medina Garrigues przed meczem przyznała, że jeśli jej podopieczna nie zdenerwuje i nie zdekoncentruje się, to stać ją obecnie na pokonanie każdego. Ostapenko już podczas konferencji prasowej przed finałem podkreśliła, że sama wygrana w półfinale była jednym z najpiękniejszych prezentów urodzinowych, jaki mogła sobie wymarzyć. Zapytana o mecz finałowy powiedziała, że wszystko jest możliwe.

Ostatnim zawodnikiem, dla którego pierwszym wygranym zawodowym turniejem w życiu był Wielki Szlem, był Brazylijczyk Gustavo Kuerten, który grając jako zawodnik nierozstawiony zwyciężył na kortach Rolanda Garrosa 8 czerwca 1997 roku. Tego samego dnia urodziła się Jeļena Ostapenko.

 

Zdjęcie tytułowe: Jeļena Ostapenko. Zdj. Julien Crosnier / Roland-Garros / Facbook.

Polub nas na Facebooku!