Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Litewski dysk po raz kolejny ozłocony. Podsumowanie Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce

Zakończone w ostatnią niedzielę Mistrzostwa Świata w lekkoatletyce dla reprezentantów krajów bałtyckich okazały się niezbyt udane. Choć kraje bałtyckie nigdy nie były zaliczane do lekkoatletycznych potęg, to zdarzały się w historii mistrzostwa, które kończyli z większym dorobkiem medalowym i punktowym. Łotysze i Estończycy wyjechali z chłodnego i pochmurnego Londynu bez żadnego medalu. O wiele więcej powodów do radości mieli Litwini, których reprezentant, Andrius Gudžius, zdobył złoty medal w rzucie dyskiem i niemal natychmiast stał się nową gwiazdą sportu na Litwie.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Gudžius w tym sezonie niemal od samego początku rzucał równo i był w światowej czołówce, jednak niewielu specjalistów i kibiców tej dyscypliny stawiało na jego zwycięstwo w Londynie. Wśród tych, którzy uważali, że Gudžiusa stać na zdobycie złotego medalu podczas mistrzostw świata był za to mistrz olimpijski z Londynu Niemiec Robert Harting, który w czerwcu tego roku podczas mityngu Diamentowej Ligi w Oslo powiedział Litwinowi, że po obserwacji progresji jego wyników w obecnym sezonie jest przekonany, że to właśnie on wygra w Londynie. Gudžius nie tylko zdobył złoto, ale rzutem na 69,21 m ustanowił także nowy rekord życiowy. Drugiego w konkursie Szweda Daniela Ståhla, który był uważany za faworyta tych zawodów, wyprzedził zaledwie o dwa centymetry. Brązowy medalista, Mason Finley ze Stanów Zjednoczonych, stracił do zwycięzcy ponad metr.

Narodowy bohater

Po wygranej w Londynie Gudžius, który został  trzecim najmłodszym mistrzem świata w rzucie dyskiem, niemal od razu wrócił na Litwę – na kowieńskim lotnisku w poniedziałkowy wieczór zebrał się tłum kibiców, oficjele oraz reprezentanci mediów, którzy chcieli powitać mistrza. Po wyjściu z samolotu zawodnik wraz z trenerem i fizjoterapeutą zostali udekorowani tradycyjnymi wieńcami z liści dębu. Dyskobol przyznał, że jest bardzo zmęczony, ale jednocześnie zaskoczony i szczęśliwy, widząc tylu kibiców, którzy mimo późnej pory zgotowali mu gorące powitanie.

Odpowiadając na pytania dziennikarzy na lotnisku Gudžius przyznał, że spodziewał się medalu, choć nie wiedział, jakiego będzie on koloru. Zarówno na stadionie zaraz po zakończeniu konkursu, jak i podczas ceremonii medalowej, sportowiec nie skakał z radości, pozostał opanowany i wstrzemięźliwy. Podkreślił, że wciąż nie do końca dociera do niego to, co się stało. Zapytany o to, dlaczego na podium nie odśpiewał hymnu, Gudžius przyznał, że nie było to efektem nieznajomości słów, ale nadmiaru emocji, przez które nie był nawet w stanie otworzyć ust. Spytany o nagłą ogromną popularność w ojczyźnie powiedział, że zaledwie trzy dni temu był niemal nikomu nieznanym chłopakiem z jakiejś litewskiej wioski, a w ciągu jednego wieczoru został gwiazdą sportu. Mimo to stwierdził, że w życiu tak na prawdę zmieniło się tylko to, że ma medal mistrzostw świata, a wszystko inne pozostało takie samo.

Najbliżsi zawodnika nie zjawili się na lotnisku, czekali na mistrza w domu, znajdującym się zaledwie kilka kilometrów dalej. Andrius z żoną Dovilė mają dwójkę dzieci – sześcioletniego synka i o trzy lata młodszą córkę. Rodzina nie pojechała z nim do Londynu, zawody oglądała w telewizji. Pytany o żonę i dzieci Gudžius powiedział, że to właśnie rodzina jest dla niego najważniejsza na świecie. Choć bliskich nie było na trybunach, to po zawodach jak najszybciej starał się z nimi skontaktować telefonicznie, aby usłyszeć ich zdanie na temat swojego występu. Dyskobol podziękował także swojej żonie za ciężką pracę, którą wykonuje na co dzień – podkreślił, że bez jej wsparcia nie mógłby w stu procentach oddać się sportowej karierze.

Drużyna na medal

Po zwycięstwie Gudžius oraz trener Vaclavas Kidykas i fizjoterapeuta Saulius Paliūnis udzieli wielu wywiadów, w których podkreślali, że ten sukces jest wynikiem doskonałej pracy całego zespołu. Gudžius powiedział, że trener i fizjoterapeuta pracują z nim codziennie przez cały sezon i poświęcają swój czas oraz życie osobiste, za co zawodnik jest im ogromnie wdzięczny. Paliūnis porównał ich współpracę do sytuacji w Formule 1 – Andrius to bolid, trener jest kierowcą, a on mechanikiem. Gdyby któreś z tych ogniw nie funkcjonowało jak należy, sukcesu nie udało by się osiągnąć.

Wieloletnim trenerem Andriusa Gudžiusa jest Vaclavas Kidykas, który pracuje z nim od czasu stawiania przez niego pierwszych kroków w lekkoatletyce. Kidykas sam w przeszłości był bardzo dobrym dyskobolem, w 1986 roku wywalczył brązowy medal na Mistrzostwach Europy w Stuttgarcie, zajął także ósme miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie. Obaj w żartach podkreślają, że Andrius spędził z nim już połowę swojego dotychczasowego życia. Gudžius z trenerem spędza więcej czasu niż z własną rodziną – trenera zna lepiej niż młodsze rodzeństwo, dla którego w domu był on rzadkim gościem. Jako główne cechy swojego podopiecznego trener wymienia stalową wolę i waleczność, a także skromność. Kidykas wierzy, że po tym sukcesie Gudžius będzie miał jeszcze więcej wiary we własne możliwości. Z drugiej strony podkreślił też, że większe będą oczekiwania kibiców i presja, ponieważ teraz wszyscy za każdym razem będą oczekiwać złota, co dla zawodnika będzie nową sytuacją. Ponieważ złoto mistrza świata już jest, a do kolejnych igrzysk jeszcze daleka droga, trener powiedział, że nowym celem zespołu będzie stopniowe poprawianie rekordu życiowego. Kidykas powiedział, że na treningach Gudžius miał już parę rzutów powyżej 70 m i wierzy, że przekroczenie tej granicy na zawodach to tylko kwestia czasu.

Saulius Paliūnis jest pracownikiem Litewskiego Centrum Sportu Olimpijskiego, współpracować z Gudžiusem zaczął przed ośmioma laty. Już wówczas było widać, że Gudžius nie jest zwyczajnym, przeciętnym sportowcem. Po pewnym czasie ich drogi rozeszły się, ale w tym roku Paliūnis powrócił na stałe do zespołu. Poza świeżo upieczonym mistrzem świata, współpracuje także z innymi litewskimi sportowcami, jednak to właśnie Gudžiusa uważa za swoje największe zawodowe wyzwanie, ponieważ jego organizm po każdym treningu potrzebuje bardzo intensywnej odbudowy.

W domu najlepiej

Droga do sukcesu na mistrzostwach świata nie była łatwa, ponieważ po udanej karierze juniorskiej Gudžius nie od razu przebił się do czołówki wśród seniorów. Nie omijały go także różne kontuzje. W ostatnich sezonach wiele się po nim spodziewano, ale wyniki nie zachwycały. Sam Gudžius podkreślił, że te niepowodzenia, jak je nazwała część kibiców, tylko mu pomogły i także one doprowadziły go do złotego medalu w Londynie.

Urodzony w Padauguvie sportowiec ma nadzieję, że do końca swojej kariery będzie mógł pozostać w Kownie, gdzie zaczęła się jego przygoda z profesjonalnym sportem. Jak sam podkreślił, tu czuję się najlepiej, ponieważ jest to miejsce, w którym dorastał, a teraz mieszka tu wraz z rodziną. Gudžius przeniósł się do Kowna w wieku trzynastu lat. Wówczas nie było tu jeszcze gimnazjum sportowego, dlatego zamieszkał w akademiku centrum olimpijskiego i rozpoczął naukę w szkole, w której uczyło się wielu innych sportowców. Jak sam wspomina, pierwszą dyscypliną, której próbował, nie był rzut dyskiem, a pchnięcie kulą. Poza tym swoje możliwości sprawdzał też w innych konkurencjach, ale to właśnie w dysku szło mu najlepiej. Jako nastolatek rzadko widywał się z rodzicami, musiał szybko wydorośleć – gdy jego rówieśnicy wolny czas spędzali głównie na zabawie czy przed komputerem, on uczył się gotować i prać, co z perspektywy czasu uznał za bardzo ciekawe i wartościowe doświadczenie.

Złota tradycja

Medal Gudžiusa jest już piątym wywalczonym w tej konkurencji na mistrzostwach świata przez Litwinów, w tym trzecim złotym. Wcześniej dwa złota i srebra dla Litwy zdobyła ikona światowego sportu, jeden z najlepszych dyskoboli w historii tej dyscypliny, Virgilijus Alekna, który był także dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że rzut dyskiem, obok koszykówki, jest narodową specjalnością Litwinów. Poza Alekną mistrzem olimpijskim był także inny dyskobol, Romas Ubartas. Jego zwycięstwo na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie miało wymiar szczególny – był to pierwszy medal olimpijski zdobyty przez reprezentanta Litwy po odzyskaniu niepodległości na początku lat 90. Ubartas zdobył olimpijskie złoto 5 sierpnia 1992 – dokładnie 25 lat później najlepszy na mistrzostwach świata okazał się Andrius Gudžius.

Wiele osób wierzy, że Gudžius wybudzi litewską lekkoatletykę z letargu i stanie się nową twarzą tego sportu na Litwie. O tym, że ten sukces jest dopiero początkiem wielkiej kariery Gudžiusa, jest przekonany Alekna, który po zakończeniu przygody ze sportem zajął się polityką i obecnie jest posłem. Wielki mistrz życzy swojemu następcy pobicia rekordu Litwy, który od 2000 roku należy właśnie do niego. Z kontynuowania tradycji w tej dyscyplinie cieszy się także Ubartas, który obecnie pracuje jako trener. Jego zdaniem aktualnie jest na Litwie paru młodych dyskoboli, którzy mogą w przyszłości osiągać niezłe rezultaty.

Ze słowami Ubartasa nie do końca zgadza się trener Kidykas, według którego perspektywicznych zawodników brakuje. Ubolewa on też nad tym, że mimo iż Litwa osiągnęła w ciągu ostatnich 25 lat niebywałe sukcesy w rzucie dyskiem, dyscyplina ta jest mocno niedoinwestowana przez państwo, które wielkie pieniądze pompuje jedynie w koszykówkę. Jego zdaniem na Litwie brakuje baz treningowych, nie ma też ani jednego porządnego stadionu, na którym można byłoby uprawiać tę dyscyplinę w komfortowych warunkach.

Kontuzje, łzy i niespodzianki

Inni litewscy sportowcy zajmowali miejsca odległe od pozycji medalowych. Wielu litewskich kibiców wierzyło po cichu w medal skoczkini wzwyż, Airinė Palšytė, która w marcu w świetnym stylu zdobyła złoty medal podczas Halowych Mistrzostw Europy w Belgradzie. Niestety, w dalszej części sezonu zawodniczka nabawiła się poważnej kontuzji miednicy i dopiero niedawno wznowiła normalne treningi. Przed startem wielokrotnie podkreślała, że o medal będzie bardzo ciężko. Ostatecznie Litwinka zajęła 7. miejsce, co w zaistniałych okolicznościach należy uznać za spory sukces. Wiele osób widząc nazwisko zwyciężczyni tego konkursu, mogłoby pomyśleć, że złoty medal przypadł Litwie. Marija Lasickienė nie jest jednak Litwinką, a Rosjanką, do tego ze względu na zawieszenie Rosji za aferę dopingową, startującą pod flagą neutralną. Zawodniczka wcześniej była znana pod panieńskim nazwiskiem Kuczina, jednak po ślubie z rosyjskim komentatorem sportowym litewskiego pochodzenia Vladasem Lasickasem, udało się jej, dzięki wsparciu Ambasady Litwy w Rosji, zarejestrować pod nazwiskiem Lasickienė, mimo że tradycyjne litewskie końcówki nazwisk nie są nigdzie poza Litwą uznawane.

Medalu nie udało się wywalczyć nikomu z łotewskiej ekipy. Wielu ekspertów i kibiców liczyło na medal siedmioboistki Laury Ikauniece-Admidiņi, która na poprzednich mistrzostwach światach zdobyła brąz, a zmagania na Igrzyskach w Rio zakończyła na czwartym miejscu. Będąca w dobrej formie zawodniczka, niestety musiała wycofać się tuż po ukończeniu pierwszej konkurencji, czyli biegu na 100 m przez płotki. Podczas pokonywania piątego płotka Łotyszka doznała kontuzji nogi i bieżnię opuszczała ze łzami w oczach. Poza siedmiobojem Ikauniece-Admidiņa planowała także indywidualny start w skoku w dal, ale i ten okazał się niemożliwy ze względu na odniesiony uraz. Pozytywnie zaskoczyła za to tegoroczna młodzieżowa mistrzyni Europy z Bydgoszczy, Gunta Latiševa-Čudare, która w półfinale biegu na 400 m zajęła dwunaste miejsce i była najszybszą Europejką na tym dystansie. W eliminacjach zawodniczka pobiła swój rekord życiowy, który wynosi obecnie 51,37 s i zbliżyła się do rekordu Łotwy należącego od prawie 30 lat do matki Laury Ikauniece-Admidiņi, Vinety Ikauniece.

Choć Łotysze nie wywalczyli żadnego medalu w bezpośredniej walce, to podczas specjalnie zorganizowanej uroczystości srebrny medal otrzymała obecna prezydent Łotewskiego Związku Lekkoatletyki, Ineta Radēviča. Podczas Mistrzostw Świata w Daegu z 2011 roku Łotyszka zdobyła pierwotnie brązowy medal, przegrywając srebro z Rosjanką Olgą Kuczerienko zaledwie o centymetr. Po latach okazało się jednak, że Rosjanka nie zdobyła medalu uczciwie i została zdyskwalifikowana za doping.

Wśród estońskich zawodników najlepszy wynik zanotował dziesięcioboista Janek Õiglane, który pobił swój rekord życiowy i w ostatecznym rozrachunku ukończył zawody na czwartym miejscu, co było sporą niespodzianką dla wielu komentatorów i kibiców. Strata punktowa do brązowego medalu była jednak duża. Ostanie miejsce w finale konkursu rzutu dyskiem zajął mistrz olimpijski z Pekinu, jeden z najlepszych dyskoboli ostatniej dekady, Gerd Kanter.

Szczegółowe wyniki reprezentantów krajów bałtyckich

Litwa: Andrius Gudžius (rzut dyskiem, 1 miejsce), Dovilė Dzindzaletaitė (trójskok, 15 miejsce – eliminacje), Remigijus Kančys (maraton, 24), Ignas Brasevičius (maraton, 51), Vaida Žūsinaitė (maraton, 45), Liveta Jasiūnaitė (rzut oszczepem, 26 – eliminacje), Edis Matusevičius (rzut oszczepem, 32 – eliminacje), Airinė Palšytė (skok wzwyż, 7), Eglė Balčiūnaitė (bieg na 800 m, 13 – półfinał), Arturas Mastianica (chód na 50 km, nie ukończył), Marius Žiūkas (chód na 20 km, 29), Brigita Virbalytė-Dimšienė (chód na 20 km, 16), Živilė Vaiciukevičiūtė (chód na 20 km, 19), Monika Vaiciukevičiūtė (chód na 20 km, 45), Zinaida Sendriūtė (rzut dyskiem, 12).

Łotwa: Laura Ikauniece-Admidiņa (siedmiobój, nie ukończyła), Valērijs Žolnerovičs (maraton, nie ukończył), Ilona Marhele (maraton, 31), Anita Kažemāka (maraton, 53), Anete Kociņa (rzut oszczepem, 13 – eliminacje), Madara Palameika (rzut oszczepem, 21 – eliminacje), Elvijs Misāns (trójskok, 16 – eliminacje), Gunta Latiševa-Čudare (bieg na 400 m, 12 – półfinał), Sindija Bukša (bieg na 200 m, 29 – eliminacje), Rolands Štrobinders (rzut oszczepem, 19 – eliminacje), Lauma Grīva (skok w dal, 9), Agnese Pastare (chód na 20 km, dyskwalifikacja).

Estonia: Martin Kupper (rzut dyskiem, 17 – eliminacje), Gerd Kanter (rzut dyskiem, 12), Anna Maria Orel (rzut młotem, 18 – eliminacje), Tiidrek Nurme (maraton, 40), Roman Fosti (maraton, 53), Grit Šadeiko (siedmiobój, 13), Jaak-Heinrich Jagor (bieg na 400 m ppł, 19 – eliminacje), Ksenija Balta (skok w dal, 25 – eliminacje), Tanel Laanmäe (rzut oszczepem, 25 – eliminacje), Magnus Kirt (rzut oszczepem, 11), Janek Õiglane (dziesięciobój, 4), Karl Robert Saluri (dziesięciobój, 13), Maicel Uibo (dziesięciobój, nie ukończył).

 

Zdjęcie tytułowe: Andrius Gudžius, złoty medalista Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce w Londynie. Zdj. IAAF World Athletics Club / Facebook.

Polub nas na Facebooku!