Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wybory do Bundestagu po meklembursku

W niedzielę odbędą się w Niemczech wybory do Bundestagu. Choć zwycięstwo CDU i Angeli Merkel jest przesądzone, to wciąż aktualne pozostaje pytanie o kształt przyszłej koalicji rządzącej. O ile jeszcze niedawno wydawało się, że do władzy może powrócić koalicja chadeków i liberałów, to na parę dni wszystko wskazuje na sojusz CDU i SPD, czyli „wielką koalicję”. Mimo tego SPD pod przywództwem Martina Schulza notuje w sondażach katastrofalny wynik, zaledwie o parę punktów wyższy niż Alternatywa dla Niemiec, która wysunęła się na trzecie miejsce. Właśnie o trzecie miejsce trwa zażarta walka między FDP, Zielonymi, Alternatywą dla Niemiec, a Partią Lewicy. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim wybory są interesujące, bo kandyduje tutaj sama Angela Merkel. Kolejnym powodem jest bardzo silna pozycja Alternatywy dla Niemiec w tym landzie, a także słabnący postkomuniści, którzy przez szereg lat współrządzili Meklemburgią.

Chcesz otrzymywać więcej informacji na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Merkel, spadaj

Samochód Merkel obrzucony pomidorami – pisała prasa po ubiegłotygodniowej wizycie kanclerz w miejscowości Wolgast na Pomorzu Przednim. Angela Merkel przyjechała tam robić kampanię wyborczą, od lat startuje bowiem z okręgu jednomandatowego Pomorze Przednie-Rugia – Pomorze Przednie-Greifswald.

Podczas wizyty szefowej CDU w Wolgast pojawiło się 150 skrajnie prawicowych demonstrantów, którzy przywitali ją gwizdami i buczeniem. Zwolennicy neonazistowskiej Narodowo-Demokratycznej Partii Niemiec, do niedawna mającej swą reprezentację w landtagu, a także wyborcy Alternatywy dla Niemiec, która odniosła w 2016 roku gigantyczny sukces w wyborach regionalnych, krzyczeli do Merkel „Hau ab!”, czyli „spadaj!”. Spotkanie, które miało początkowo mieć miejsce na otwartym powietrzu, przeniesiono do specjalnej sali. W Barth pojawiły się także transparenty skrajnych prawicowców „My mamy dzieci, ty nie”, zaś w pomorskim Strasburgu demonstranci ustawili się z tablicą imitującą nazwę ulicy „Merkel muss weg”. To trudne rewiry dla CDU. Wszystkie trzy miejscowości leżą bowiem na terenie okręgu wyborczego, gdzie Alternatywa dla Niemiec uzyskała w wyborach do landtagu w 2016 roku trzy mandaty bezpośrednie. W sąsiednim okręgu startuje do Bundestagu sama Merkel.

Występująca w sali konferencyjnej w Wolgast szefowa rządu skomentowała protesty w charakterystyczny dla siebie sposób: „są tacy, którzy gwiżdżą i krzyczą. Nie sądzę, że to wystarczy, by posunąć Niemcy do przodu” – powiedziała. Nawet wewnątrz sali dało się jednak słyszeć głosy „gdzie jest chrześcijaństwo w CDU?”. Kanclerz odpowiedziała na zarzuty statystykami ze spadającą liczbą bezrobotnych. Po prawdzie jednak Merkel miała trudności podczas spotkań we wszystkich wschodnich landach, gdzie silna jest Alternatywa dla Niemiec, która od lat konsekwentnie krytykuje stanowisko szefowej  CDU w sprawie uchodźców i jeszcze paru innych zagadnień.

Dobre widoki dla CDU i skrajnej prawicy

O ile tradycyjnie w wyborach regionalnych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim silna jest lewica, zarówno SPD, jak i postkomuniści, to w wyborach do Bundestagu region głosuje zazwyczaj prawicowo. W 2013 roku wszystkie sześć mandatów bezpośrednich w landzie zgarnęła CDU. Jeśli chodzi o tzw. Zweitstimme, czyli głosy na partie polityczne, to chadecję poparło wówczas 42,5% wyborców, postkomunistyczną Partię Lewicy – 21,5%, zaś SPD jedynie 17,8%. Na Alternatywę dla Niemiec głosowało cztery lata temu 5,6% wyborców. Obecnie ten wynik będzie najprawdopodobniej co najmniej cztery razy większy, na co wskazuje wynik wyborów do landtagu z 2016 roku.

Przeczytaj także:  Populiści triumfują w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Koszmarna niedziela CDU
Przeczytaj także:  Martin Koschkar: Klucz do wyborów w Meklemburgii to nie tylko uchodźcy

Leif-Erik Holm, z zawodu dziennikarz, szef Alternatywy w Meklemburgii i lider jej frakcji w landtagu, kandyduje w tym samym okręgu co Angela Merkel. – Chcę odebrać pani Merkel mandat bezpośredni – mówi. – Ona potrzebuje wyraźnej nauczki za swą katastrofalną politykę – dodaje. Chodzi zarówno o stosunek Merkel do wspólnej waluty, długów krajów strefy euro, politykę klimatyczną, a także uchodźców. „Obywatele nie chcą, by nasz kraj stał się kalifatem” – powiedział w czasie kampanii wyborczej do landtagu w 2016 roku. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim żyje jedynie 65 tys. cudzoziemców. Problem uchodźców nie ma tu praktycznie żadnego znaczenia, ale Alternatywa wie, jak manewrować strachem mieszkańców Wschodnich Niemiec.

Lewica słaba jak nigdy

Mimo powrotu Martina Schulza do polityki krajowej, sondaże SPD nie tylko nie podniosły się, ale nawet spadły. Obecnie jedynie co piąty Niemiec głosowałby na socjaldemokrację. Schulz odwiedził w sierpniu Meklemburgię, składając wizytę na meczu piłki nożnej w Parchim, w oceanarium w Stralsundzie, a także lokalnym święcie obywatelskim. Podczas spotkań z wyborcami opowiedział się za zrównaniem poziomu życia mieszkańców wschodnich Niemiec z zachodnią częścią kraju, mówiąc parę ciepłych słów pod adresem Meklemburczyków, których podziwia za wieloletnie życie w trudnych warunkach. „Wschód tego kraju jest mocną częścią Bundesrepubliki” – podkreślił. Nowa szefowa rządu krajowego Manuela Schwesig, także z SPD, stwierdziła z kolei, że zamiast inwestować w zbrojenia, co czyni CDU, warto skupić się na rozwoju nauki. Według badań dla mieszkańców Meklemburgii i Pomorza, gdzie wciąż istnieje silny sentyment za enerdowskim państwem socjalnym, bardzo ważne są właśnie tematy społeczne takie jak inwestycje w naukę, emerytury czy dodatki na dzieci. Czy SPD przebije się ze swoimi postulatami nad Bałtykiem?

O swoje głosy walczą także postkomuniści i Zieloni. Na molo w uzdrowisku Graal-Müritz w powiecie Rostock wystąpił główny kandydat Partii Lewicy Dietmar Bartsch, zwracając się do urlopowiczów i lokalnych mieszkańców. Bartsch mówił głównie o walce z ubóstwem wśród dzieci, a także inwestycjach w służbę zdrowia i edukację. Partia Lewicy opowiada się za wprowadzeniem minimalnej emerytury, a także zwiększeniem płacy minimalnej za godzinę do 12 euro. Postkomuniści domagają się również, podobnie jak SPD, zrównania poziomu życia w Meklemburgii-Pomorzu Przednim z Niemcami zachodnimi, gdyż PKB wynosi tutaj jedynie 78% ogólnoniemieckiego. W ostatnich wyborach do Bundestagu na Partię Lewicy zagłosowało w Meklemburgii 21,5% wyborców. Obecnie mogą jednak oni liczyć tylko na ok. 13% poparcia.

Ekologiczna czy liberalna Meklemburgia?

Dla Zielonych, na których w landzie chce głosować mniej niż co dwudziesty wyborca, ważne są przede wszystkim tematy ekologiczne – czystość meklemburskich rzek i Bałtyku. Partia ekologów zwraca uwagę na ogromne zaśmiecenie naszego morza, głównie plastikiem. Meklemburscy Zieloni wzięli we wrześniu udział w happeningu Coastal Cleanup Day 2017, gdzie setki ludzi, wraz z kandydatami partyjnymi do Bundestagu, sprzątały plaże nadbałtyckie od Stralsundu aż po Boltenhagen. „Według naukowców w 2050 roku w morzu będzie więcej plastiku niż ryb” – ostrzegają Zieloni, domagając się rezygnacji z torebek plastikowych i jednorazowych kubków. „Miasta hanzeatyckie Rostock i Greifswald wychodzą z dobrym przykładem, wprowadzając kaucję na kubki „coffee to go” – mówi czołowa kandydatka Zielonych w regionie Claudia Müller, 36 lat, rodem z Rostocku. „Chcielibyśmy, żeby inne miasta w Meklemburgii-Pomorzu Przednim poszły za tym przykładem” – dodaje.

Stawkę w Meklemburgii zamykają liberałowie, którzy podobnie jak Zieloni, nie mieli nigdy w landzie dużego szczęścia. Obecnie żadna z tych partii nie jest reprezentowana w landtagu. Sascha Zimmermann, pochodzący z miejscowości Güstrow, kandyduje w okręgu Pojezierze Meklemburskie – Rostock. Oprócz krytyki zastoju za rządów „wielkiej koalicji” ma ona także specyficznie meklemburskie tematy w programie. Chodzi o obniżenie podatków na energię. „Przy całej radości z czystszego prądu, nasz land ponosi obecnie główny ciężar reformy energetycznej Merkel. W 2017 roku gospodarstwa wschodnioniemieckie płacą przeciętnie 54% więcej za prąd niż Niemcy zachodni. Największy wzrost opłat, o 21%, oczekiwany jest w Meklemburgii. Powodem jest ciągłą rozbudowa odnawialnych źródeł energii w naszym landzie. Koszty powinny ponieść solidarnie wszystkie landy. Będę za tym występować” – mówił w marcu 2017 roku.

Jak będzie w niedzielę

Wybory odbędą się już za parę dni. Pewny jest dobry wynik CDU w regionie, a także sukces Alternatywy dla Niemiec. Wydaje się, że Angela Merkel może spać spokojnie, gdy mowa o jej bezpośrednim mandacie w okręgu Pomorze Przednie-Rugia – Pomorze Przednie-Greifswald. Od 1990 roku jest nieprzerwanie wybierana  do Bundestagu właśnie w tym regionie. Prawdopodobnie gorszy wynik niż cztery lata temu otrzymają dwie partie lewicowe, SPD i „Die Linke”, efekt Schulza nie zadziałał, podobnie jak sentymenty enerdowskie – powoli wymiera już pokolenie pamiętające czasy Ulbrichta i Honeckera. Trudno wierzyć także w dobry wynik w regionie słabych tutaj Zielonych czy liberałów, którzy walczą w skali Niemiec o trzecie miejsce. Krajobraz polityczny Meklemburgii zostanie zatem zdominowany przez dwie partie prawicowe – jedną establishmentową, drugą antysystemową. Paradoks, bo region w wyborach landowych serce zawsze miał „po lewej stronie”. Meklemburgia zaskakuje bowiem nie tylko turystów, ale także politologów.

 

Zdjęcie tytułowe: Angela Merkel w Dillingen nad Saarą (land Saara). Zdj. Fexes / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!