Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Najczęściej czytane w październiku

W październiku na naszych stronach było już prawie 500 artykułów! Które artykuły cieszyły się największym zainteresowaniem czytelników w październiku? Oto zestawienie 10 najpopularniejszych. Zachęcamy do lektury!

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

1. Natalia Sindeckaja, Pamięć o I Rzeczypospolitej na terenie współczesnej Estonii

Z pocztu królów I Rzeczypospolitej do listy estońskiej zaliczają się Zygmunt II August, Stefan Batory oraz Zygmunt III Waza. Nie każdy z nich osobiście bywał na ziemiach zamieszkałych przez Estończyków, ale od prowadzanej przez każdego z wyżej wymienionych władców polityki inflanckiej zależały losy Estonii i jej mieszkańców. Niestety polskie zainteresowanie estońskimi terenami niczym nie różniło się od ambicji, które żywili wobec Estonii także inni zaborcy, a mianowicie Dania, Szwecja czy Rosja.

2. Ole Pflüger, W świecie taniego pijaństwa

Wielu Finów, z powodu wysokich cen w kraju, kupuje dla siebie alkohol w Estonii. Wódkę można tam kupić w dziesięciopakach. Oto podróż przez Bałtyk, którą pamiętają nieliczni.

 

3.  Szwecja bez uproszczeń – wywiad z Katarzyną Tubylewicz, autorką książki „Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie” 

Humanitarne mocarstwo, mające na kartach swojej historii wątki eugeniczne. Państwo opiekuńcze, które daje poczucie bezpieczeństwa, ale może również zniewolić. Liberalny raj, czy nieudany multikulturowy eksperyment? O Szwecji niejednoznacznej rozmawiamy z Katarzyną Tubylewicz, autorką książki „Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie”.

4. Raivis Zeltīts: Narodowcy zbliżyliby Łotwę do Grupy Wyszehradzkiej

Obecnie Łotwa ukierunkowana jest głównie na współpracę z regionem nordyckim, ale to dlatego, że ministrem spraw zagranicznych jest przedstawiciel liberalnej Jedności Edgars Rinkēvičs. Myślę, że wymiar północny łotewskiej polityki zagranicznej musi pozostać. Bo geograficznie Łotwa jest położona pomiędzy krajami Północy i krajami Europy Wschodniej. Na pewno jako partia rządząca zwiększylibyśmy jednak zainteresowanie Grupą Wyszehradzką – Czechami, Słowacją i Węgrami. Jest jednak jasne, że mamy także swoje czerwone linie. Dla nas premier Viktor Orbán jest zbyt przyjaźnie nastawiony wobec Rosji. Oczywiście jest ryzyko, że jeśli odwrócimy się od Węgier, one staną się jeszcze bardziej prorosyjskie. Więc każdą politykę trzeba prowadzić ostrożnie – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Raivis Zeltīts, sekretarz generalny Zjednoczenia Narodowego VL!-TB/LNNK, jednej z trzech partii centroprawicowej koalicji rządzącej krajem.

5. Witalij Biełobrowcew: Za 50 lat wszystko w Estonii będzie estońskie

Za pięćdziesiąt lat wszystko tutaj będzie estońskie. Język rosyjski jest co prawda silny, ale coraz więcej absolwentów szkół rosyjskich wyjeżdża. Estończycy także wyjeżdżają, ale Rosjanie bardziej. Nie mają motywacji, by wrócić. Wyjeżdżają do Anglii, wiedzą, że nie zostaną Anglikami. Ale tam nikt ich nie będzie wyzywał od okupantów. A w samej Estonii będą przedszkola estońskie, szkoły estońskie. Narwa estońska nie będzie, ale co tam będzie, nie wiem – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Witalij Biełobrowcew, profesor dziennikarstwa na Uniwersytecie Tallińskim.

6. René Nyberg, Finlandia, czyli kraj Lutra

Kraje nordyckie są dziś z powodów historycznych najbardziej protestanckimi państwami świata. To pomogło im przede wszystkim w stosunkach z sąsiednią Rosją. Nigdzie reformacja nie została przeprowadzona tak konsekwentnie i w tak szerokim zakresie jak w krajach nordyckich. Luteranizm stał się religią państwową, wspólnota religijna funkcjonowała jako podstawa istnienia państwa, zanim w ogóle powstała idea narodowości. Szwecja i Dania oraz kraje rządzone przez nie przez stulecia – Islandia, Norwegia i Finlandia są do dziś najbardziej luterańskimi krajami świata.

7. Kristina Kallas: Konflikt w Narwie można wywołać mając 50 bezrobotnych

Niezależnie od obywatelstwa ludzie w Narwie nie chcą żadnego konfliktu zbrojnego. To, co stało się na Ukrainie, przeraziło ich. Mogą nie zgadzać się z Estończykami, jeśli chodzi o ocenę, kto jest winny. Ale jest ogólna zgoda co do tego, że nie chcemy takiego scenariusza na wschodzie Estonii. Ale nie oznacza to jeszcze tego, że konflikt nie może się wydarzyć. Wystarczy w Narwie mieć setkę ludzi. Na wschodniej Ukrainie Rosja także zdestabilizowała sytuację z poparciem małej grupy ludzi, często kryminalistów czy zwolenników Janukowycza – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim dyrektor Koledżu w Narwie, będącego oddziałem Uniwersytetu w Tartu, Kristina Kallas.

8. Tomasz Otocki, W cieniu trudnej historii. Ewangelickie, mazurskie losy w Prusach Wschodnich

Jeszcze w 1950 roku na terenie Diecezji Mazurskiej mieszkało 100 tysięcy Mazurów wyznania ewangelickiego. Pięć lat wcześniej te tereny zostały przyłączone do państwa polskiego. Mazurzy przeszli przez sowiecką gehennę, ale i później ich los nie był łaskawy. Dostawało się im od polskich sąsiadów, którzy wyzywali od „szwabów”, „lutrów”. Tereny te zostały zasiedlone ludnością katolicką, choćby z pobliskich Kurpiów czy Mazowsza. Byli też kresowiacy z Wileńszczyzny. Dziś ze stutysięcznej społeczności ewangelickiej zostało w diecezji mazurskiej pięć tysięcy wiernych.

9. Mirosław Jankowiak, Kiruna – jak powstało szwedzkie Klondike

Ponad 100 lat temu nikt nie zdawał sobie sprawy, że powstające miasteczko Kiruna wraz z kopalnią żelaza nie tylko staną się lokomotywą napędową industrializacji całej Skandynawii, ale będą miały strategiczne znaczenie tak dla Szwecji, jak i całej Europy.

10. Tomasz Otocki, „Pati swego miasta nie przeklnie”. 120 lat Bundu na Litwie

Tematyka bundowska na Litwie jest już właściwie zupełnie zapomniana. Gdyby zapytać o nazwiska lokalnych działaczy takich jak rewolucjoniści Arkadiusz i Pati Kremerowie, Paweł i Anna Rozentalowie, radny wileński Józef Aronowicz czy doktor Izaak Rafes, to z dużą dozą prawdopodobieństwa odpowie nam milczenie lub zupełne zdziwienie. Nikomu nic nie mówi także stary bundowski adres przy ulicy Zawalnej 60. A przecież 120 lat temu to właśnie w Wilnie, niedaleko placu Łukiskiego, parunastu delegatów powołało do życia robotniczy Bund.

Polub nas na Facebooku!