Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Sportowcy Litwy, Łotwy i Estonii rozpoczynają zimowe zmagania

Tradycyjnie w drugiej połowie listopada rozpoczyna się sezon sportów zimowych, w których nie zabraknie reprezentantów państw bałtyckich. Najważniejszym wydarzeniem będą oczywiście Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2018 w koreańskim Pjongczangu, jednak sportowcy z całego świata na Półwysep Koreański zjadą się dopiero w lutym przyszłego roku. Z końcem listopada zaś tradycyjnie startują zmagania z cyklu Pucharu Świata w wielu dyscyplinach.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Łotewska nadzieja na medal

Andrejs Rastorgujevs. Zdj. Facebook.

Biathlonista Andrejs Rastorgujevs to mistrz Europy z 2014 roku w biegu indywidualnym, jednak swoje pierwsze w karierze medalowe miejsce na zawodach Pucharu Świata wywalczył dopiero w ostatnich zawodach zeszłego sezonu. W biegu masowym w norweskim Oslo był drugi. Bieżący sezon jest zatem świetną okazją do walki o kolejne medale, a szczególnie te najcenniejsze, olimpijskie. W lipcu 2017 roku łotewski biathlonista przygotowywał się do sezonu w swojej rodzinnej miejscowości Alūksne. Latem biathloniści używają specjalnych nart na kółkach, nartorolek, które zastępują im normalny, zimowy sprzęt. W ten sam sposób swoje przygotowania prowadzą także biegacze i biegaczki narciarskie.

Przeczytaj także:  Sportowa zima w krajach bałtyckich. Podsumowanie sezonu 2016/2017

Urodzony w Wilnie, w polskiej rodzinie, biathlonista Karol Dombrowski zachwalał prezydenta Litewskiej Federacji Biathlonu Arūnasa Daugirdasa, który dba o rozwój omawianej dyscypliny. Być może z każdym kolejnym sezonem będzie widać wkład szefa federacji, zaś Litwini będą w stanie powalczyć o poprawę miejsc w klasyfikacji generalnej z poprzedniego sezonu. To samo tyczyć się będzie estońskich zawodników, gdyż poza Rastorgujevsem żaden z biathlonistów państw bałtyckich większych szans na medale nie ma. Warto jednak dodać, że zapewne w Pjongczangu pojawią się reprezentanci biathlonu wszystkich trzech krajów bałtyckich.

Osłabiona Estonia, łotewskie skoki pod znakiem zapytania

Tradycyjnie zimą uwaga polskich kibiców w dużym stopniu skupiona jest na skokach narciarskich, zwłaszcza że po raz pierwszy w historii inauguracja Pucharu Świata zaplanowana została w Polsce, w Wiśle. Światem estońskich skoków wstrząsnęła czerwcowa informacja o ponownym wycofaniu się ze sportu najlepszego skoczka narciarskiego w historii tego kraju – Kaarela Nurmsalu. Tym razem Estończyka do rozbratu ze skokami nie zmusiły jak poprzednim razem finanse, lecz własne zdrowie. Już zimą lekarz Nurmsalu podejrzewał, że coś jest nie tak z podopiecznym. Z czasem okazało się, że dla organizmu Kaarela niebezpieczna byłaby dalsza utrata wagi, która była jednak niezbędna dla Estończyka do kształtowania optymalnej dla skoczka sylwetki. Zawodnik sam przyznawał, że nadliczbowe kilogramy przeszkadzały w osiąganiu dalszych odległości. Brak Nurmsalu można było odczuć w konkursach Letniego Grand Prix, gdzie jedynie Artti Aigro zdołał wywalczyć 2 punkty. W inauguracyjnym konkursie na skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince zobaczymy właśnie wspomnianego Aigro i Marttiego Nõmme. Ten drugi zapowiadał walkę o czołową “10” Pucharu Świata, ale patrząc na dotychczasowe wyniki Estończyka są to chyba zbyt ambitne plany.

Skocznia Tehvandi w Estonii. Zdj. Tehvandi Spordikeskus.

Dużo gorzej przedstawia się sytuacja skoków w sąsiedniej Łotwie. W informacji, której “Przeglądowi Bałtyckiemu” udzielił najlepszy łotewski zawodnik – Kristaps Nežborts, przekazano, że w tym roku zaczął naukę na uniwersytecie i nie ma czasu wolnego na trenowanie. Jednak to nie oznacza końca kariery. Łotysz zapytany o starty w FIS Cupie odpowiedział: “Oczywiście jeśli będę mógł to wystartuję, ponieważ naprawdę lubię ten sport”. Jednocześnie Nežborts podkreślił brak odpowiedniej infrastruktury w swoim kraju: “To smutne, że mogę oddać tylko jeden skok w miesiącu, ponieważ największa skocznia na Łotwie (znajduje się ona w Ogre. – przyp. autora) ma rozmiar 15 metrów i oczywiście jest za mała dla mnie”. Najbliższa  większa skocznia to Tehvandi, obiekt normalny znajdujący się w estońskiej miejscowości Otepää z punktem konstrukcyjnym 90 metrów. W rodzinnej miejscowości Kristapsa, w Siguldzie, dawno temu znajdowała się skocznia K50, jednak ostatnie zawody rozegrano tam w 1978 roku, na obiekcie czasem trenowała reprezentacja Związku Radzieckiego. W 2009 roku pojawiły się plany wybudowania przy wsparciu FIS-u kompleksu skoczni K5, K10, K20, K40 i K70 oraz parku snowboardowego. Budowa miała zakończyć się w tym roku, ale żadnego śladu skoczni nie widać. Dodatkowo Nežborts przekazał złe wiadomości odnośnie skoków pań. Ponoć Šarlote Šķēle zakończyła swoją karierę ze skakaniem, mimo, że we wrześniu pojawiła się w rumuńskim Rasnovie na zawodach FIS Cupu, zaś w sierpniu uczestniczyła w pucharze Alpen Cup rozgrywanym na niemieckich skoczniach. Kristaps jednak nie wyklucza jej powrotu i być może zobaczymy nazwisko Łotyszki na listach startowych w kolejnych konkursach. Warto dodać, że jest to jedyna osoba z Łotwy uprawiająca skoki, która zdobyła jakiekolwiek punkty w zawodach pod egidą FIS. Na koniec zaś jeszcze ciekawostka o Kristapsie Nežbortsie: poza skokami jest również graczem unihokeja.

W tym sezonie bez Otepää

Zimowa stolica Estonii pierwszy raz w kalendarzu Pucharu Świata biegów narciarskich zagościła w sezonie 1998/1999, a debiutanckie dla Estończyków w roli gospodarza zawody z tego cyklu rozegrano dokładnie 5 stycznia 1999 roku, kiedy odbył się bieg na 15 km stylem klasycznym panów i bieg pań na 10 km również stylem klasycznym. Od tego czasu Otepää z mniejszymi lub większymi przerwami gości w kalendarzu zawodów. Przez ten czas trasy na obiekcie widziały wiele: od wspaniałych rezultatów Kristiny Šmigun-Vähi, Andrusa Veerplau czy Jaaka Mae, po obecne chude lata estońskich biegów narciarskich. Niestety estońscy kibice nie mają się aktualnie czym ekscytować. W ostatnim sezonie żadna z pań nie wywalczyła choćby punktu do klasyfikacji generalnej. Niewiele lepiej poradzili sobie panowie, najlepszy Marko Kilp zdobył 26 punktów i był 85. 3 punkty wywalczył sklasyfikowany na 124. miejscu Raido Rankel, zaś Łotysz Indulis Bikše zgromadził 4 punkty i był 119. W klasyfikacji Pucharu Narodów Estonia zgromadziła 137 punktów co dało 13. miejsce, m.in. przed Polską. Estonki wraz z Brytyjkami i Chinkami nie wywalczyły ani oczka. Łotysze za sprawą 4 punktów wywalczonych przez Bikše zajęli ostatnie miejsce wśród reprezentacji, które zdołały jakiekolwiek oczka zdobyć – 22. Litwini i Słowacy nie wywalczyli żadnego punktu i ex aequo zajęli ostatnie, 23. miejsce. W przypadku pań żadnych Litwinek i Łotyszek nie odnotowano. Litewscy biegacze i biegaczki są także regularnymi uczestnikami rozgrywek biegowych Slavic Cup rozgrywanych na terenie Czech, Polski i Słowacji. W tych rozgrywkach oprócz reprezentantów gospodarzy i wspomnianych litewskich zawodników pojawiają się także uczestnicy m.in. z Ukrainy, Białorusi, Węgier, Chorwacji, Macedonii, Serbii, Bułgarii czy nawet w ostatnim sezonie Brazylii! Swój start zapowiedzieli także Chilijczycy, ale razem z Bośniakami ostatecznie się nie pojawili. Mimo słabych wyników biegacze i biegaczki narciarscy z Litwy, Łotwy i Estonii wielokrotnie pojawiali się już na Igrzyskach Olimpijskich.

Finowie stratni na Mistrzostwach Świata w narciarstwie klasycznym

W zeszłym roku najważniejszą imprezą w świecie narciarstwa klasycznego były Zimowe Mistrzostwa Świata, których gospodarzem mianowano fińskie miasto Lahti. Jak poinformował włoski portal neveitalia.it, Lahti, które już piąty raz w historii organizowało tą imprezę, straciło na niej 1,6 miliona euro. Co ciekawe, inne dwa państwa z regionu Morza Bałtyckiego czyli Norwegia i Szwecja, które organizowały Mistrzostwa w odpowiednio 2011 i 2015 roku zyskiwały na byciu gospodarzem. W przypadku Oslo było to ponad 7 milionów euro zarobku, zaś Falun odnotowało około 5 milionów zysku. Ponoć głównym powodem dużych strat Finów było małe zainteresowanie na wejściówki na wydarzenia z różnych dyscyplin. Z puli 250 tysięcy sprzedano ich jedynie 180 tysięcy. TVP Sport z kolei pisze o długach Fińskiej Federacji Narciarskiej, które wynoszą 3,5 miliona euro, a nagromadziły się w ostatnich dwóch latach. Również prognozy na kosztowny, nowy sezon z Igrzyskami na czele nie są optymistyczne. Sprawę strat na Mistrzostwach szeroko komentowały szwedzkie i fińskie media. Miało być ukoronowanie obchodów 100-lecia niepodległości kraju w postaci sukcesu sportowego i finansowego, a rozczarowanie przyszło na obydwu polach, gdyż Finowie zdobyli tylko 1 złoty, 1 srebrny i 3 brązowe medale. Fińska Federacja zawarła ugodę z bankami i swoje długi spłacać będzie przez 15 lat. Kolejne Mistrzostwa Świata odbędą się w 2019 roku w austriackim Seefeld.

Pierwszy medal obrońcy tytułu

Martins Dukurs (w środku) ze srebrnym medalem w skeletonie. Zdj. _T604 / Flickr / CC.

Nieco wcześniej niż w narciarstwie klasycznym, bo w pierwszej połowie listopada, rozpoczęły się zawody z cyklu Pucharu Świata w skeletonie. W zeszłym sezonie po raz ósmy z rzędu kryształową kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej odebrał Łotysz Martins Dukurs. Czterokrotnie zajął on pierwsze miejsce, raz był drugi. Jego brat Tomass wprawdzie nie wygrał ani razu, lecz jednokrotnie zajmował on drugie i trzecie miejsce, a sezon zakończył jako 9. w klasyfikacji generalnej. Mistrzostwa Europy 2017 również wygrał Martins Dukurs, zajmując pierwsze miejsce w ślizgu mężczyzn. Tuż za nim uplasował się jego brat Tomass, więc można powiedzieć, że obaj bracia zdominowali czempionat. Wśród pań 7. miejsce zajęła Lelde Priedulena.
Martins Dukurs udanie wszedł w nowy sezon wygrywając pierwsze zawody w amerykańskim Lake Placid. Jest on bez wątpienia dużą nadzieją Łotyszy na medal olimpijski, zwłaszcza, że w swojej bogatej w tytuły karierze nie ma on jeszcze złotego krążka zdobytego na Igrzyskach. W Vancouver 2010 i Soczi 2014 zajmował drugie miejsce. Drugą ważną imprezą będą zaliczane do zawodów z cyklu Pucharu Świata, Mistrzostwa Europy rozgrywane w austriackim Innsbrucku. Będzie to 24. edycja tych zawodów.

Hokeiści bez kwalifikacji

W  tekście podsumowującym sezon zimowy 2016/2017 informowaliśmy, że żaden z bałtyckich krajów nie wywalczył hokejowej kwalifikacji olimpijskiej. Litwini i Estończycy odpadli w trzeciej rundzie kwalifikacji, zaś Łotysze za sprawą większych osiągnięć w tej dyscyplinie eliminacje rozpoczęli dopiero od finałowej rundy. W swojej grupie, która mecze rozgrywała na Arenie Rīga znaleźli się na drugim miejscu za plecami Niemców, którzy wywalczyli awans. Z regionu państw Morza Bałtyckiego, poza naszymi zachodnimi sąsiadami, przepustkę na Igrzyska w Pjongczangu zdobyła trójka skandynawskich państw – Finlandia, Norwegia i Szwecja.

Dla Litwy, Łotwy i Estonii głównym turniejem będą zatem coroczne Mistrzostwa Świata. Mimo, że zaplanowane są dopiero na kwiecień/maj przyszłego roku (w zależności od klasy mistrzowskiej), to już znani są gospodarze poszczególnych grup. Na trzecim poziomie mistrzowskim czyli w grupie B Dywizji I znajdują się Litwini i Estończycy. Spotkania tej grupy będą rozgrywane w dniach 22-28 kwietnia w litewskim Kownie. Najlepsza drużyna awansuje szczebel wyżej do grupy A Dywizji I, zaś najsłabsza spadnie do grupy A Dywizji II. W zeszłym sezonie Litwini zajęli 3. pozycję, zaś Estończycy uplasowali się jedno miejsce niżej, na 4. lokacie (na 6 drużyn).

Łotewscy hokeiści grają zaś w Elicie, czyli w najwyższej klasie mistrzowskiej. W ostatnim sezonie, w 16-zespołowej stawce, Łotwa uplasowała się na 10. miejscu. Zespoły dzielone są na dwie 8-drużynowe grupy, z których każda najsłabsza spada do grupy A Dywizji I, zaś 4 czołowe z każdej grupy tworzą fazę pucharową, która ma za zadanie wyłonić mistrza. Najlepsze hokejowe drużyny świata zmierzą się w dniach 4-20 maja w duńskich miastach: w Kopenhadze i w Herning. Łotysze zostali przydzieleni do grupy B, która gra w Herning. Za rywali łotewscy hokeiści będą mieć Kanadę, Finlandię, USA, Niemcy, Norwegię, gospodarzy Danię i beniaminka Koreę Południową. Będzie to 82. turniej o mistrzostwo świata.

49. Mistrzostwa Europy w Siguldzie na zakończenie sezonu w saneczkarstwie

18 listopada rusza Puchar Świata w saneczkarstwie, w austriackim Innsbrucku. Koniec sezonu zaplanowano w dniach 27-28 stycznia w łotewskiej Siguldzie, która zorganizuje Mistrzostwa Europy zaliczane do cyklu Pucharu Świata. Nie będą to jednak pierwsze mistrzostwa rozgrywane na Łotwie. Sigulda była gospodarzem europejskiego czempionatu w roku 1996, 2010 i 2014. U siebie Łotysze ani Łotyszki nie zdobyły jednak jeszcze ani razu złotego medalu w innej kategorii niż w sztafecie mieszanej. Udało im się to jedynie w 2010 roku. Być może zmieni się to w tym sezonie, Łotysze mają utytułowanych braci Šics, którzy powalczą także w dwójkach, u pań również jest komu walczyć o złoty krążek. Sigulda w kalendarzu saneczkarskiego Pucharu Świata pojawiła się pierwszy raz w sezonie 1989/1990. Potem po rocznej przerwie, od sezonu 1991/1992 regularnie jest gospodarzem zawodów saneczkarskich.

Inauguracja bez Łotwy

Kristaps Zvejnieks. Zdj. Facebook.

W zeszłym sezonie w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata pań w narciarstwie alpejskim widniało tylko jedno nazwisko reprezentantki krajów bałtyckich: Lelde Gasūna. Na inauguracji rozpoczętego właśnie sezonu na austriackim lodowcu Sölden zabrakło jednak jakiegokolwiek reprezentanta Łotwy (Łotwa to jedyny bałtycki kraj mający reprezentantów w tej dyscyplinie). Przeprowadzić udało się jedynie konkurs pań, gdyż przed startem zawodów mężczyzn wiał zbyt silny wiatr osiągający nawet 120 km/h. Drugie zawody odbyły się w fińskim Levi, gdzie stawiła się już liczniejsza łotewska delegacja: 2 zawodniczki (Liene Bondare i wspomniana Lelde Gasūna) oraz 1 zawodnik (Kristaps Zvejnieks). Niestety Zvejnieks podobnie jak Bondare nie zdołali zakwalifikować się do finałowego zjazdu, zaś Gasūna nie ukończyła pierwszego zjazdu. Litwinów kiedyś reprezentował Vitalijus Rumancevas, który brał udział w Igrzyskach oraz startował w Pucharze Świata i Mistrzostwach świata, jednak bez sukcesów. Ciekawie jest jednak oglądać w takich zawodach zawodników z kraju, który nie dysponuje ukształtowaniem terenu sprzyjającym uprawianiu narciarstwa alpejskiego.

Igrzyska szansą na rekompensatę

Dla łotewskich bobsleistów turniej olimpijski będzie świetną okazją, aby wynagrodzić sobie niezbyt szczęśliwe Mistrzostwa Świata 2017. Jedna z dwóch dwójek mężczyzn reprezentujących Łotwę w składzie Oskars Ķibermanis i Matīss Miknis zajęła najmniej lubiane przez sportowców, 4. miejsce, zaś Oskars Melbārdis i Jānis Strenga uplasowali się na 6. pozycji. Tytułu sprzed roku nie obroniła łotewska czwórka. Zespół w składzie Oskars Melbārdis Daumants Dreiškens Arvis Vilkaste Jānis Strenga uplasował się na niefortunnym, czwartym miejscu. Warto dodać, że ta sama czwórka to srebrni medaliści ostatnich zimowych Igrzysk w Soczi.

Litewski medal w short tracku

Agnė Sereikaitė. Zdj. Facebook.

W bieżącym sezonie w short tracku, który rozpoczęło już swoje pucharowe zmagania, na listach startowych można odnaleźć nazwiska sportowców z Litwy i Łotwy. Warto wyróżnić tutaj Litwinkę Agnė Sereikaitė, która w swoim dorobku ma już medal w zawodach Pucharu Świata oraz Mistrzostw Europy. W zmaganiach pucharowych, w sezonie 14/15 zdobyła w Dreźnie brązowy medal, takiego samego koloru krążek wywalczyła na europejskim czempionacie rozgrywanym w 2015 roku w holenderskim Dordrechcie (w kategorii 1000 m.). Na koncie posiada także trzeci brąz wywalczony w Uniwersjadzie w hiszpańskiej Granadzie, tym razem w kategorii 500 metrów. Igrzyska w 2018 roku nie będą jej pierwszymi, gdyż swój debiut zaliczyła w 2014 roku w Soczi. Łotysze z kolei wystawiali męską reprezentację już w 2010 roku (Haralds Silovs) oraz także w 2014 (Roberto Puķītis). Lepiej poradził sobie ten pierwszy, który w biegu na 1500 metrów zajął 10. miejsce, zaś Puķītis na tym samym dystansie był 15. Co ciekawe Silovs był także obecny na Igrzyskach w 2014 roku, jednak startował już tylko w łyżwiarstwie szybkim, a nie jak w 2010 roku w obydwu dyscyplinach. Puķītis pojawił się już na zawodach Pucharu Świata w obecnym sezonie, więc należy się spodziewać również jego obecności na Igrzyskach.

Podsumowując, najsłabszym ogniwem w sportach zimowych wydaje się być Litwa. Jej reprezentanci nie zdobyli tak wielu medali jak zawodnicy z Łotwy i Estonii, zaś żadne litewskie miasto nie jest gospodarzem pucharowych, międzynarodowych zawodów (w tym sezonie wyjątek stanowi Kowno, które gościć będzie hokeistów).

Nie oznacza to jednak, że litewskie sporty zimowe nie istnieją, a naturalnie reprezentacja tego kraju gościć będzie w Korei Południowej na Igrzyskach. Obecnie zadyszkę złapała także kondycja estońskich sportów, jednak Estonia może pochwalić się dobrą infrastrukturą dla biegaczy narciarskich w Otepää oraz ładną skocznią K90. Łotysze obecnie mają i w pewnym stopniu infrastrukturę, i wyniki. Nowoczesny tor w Siguldzie sprawia, że łotewscy sportowcy mogą trenować u siebie i oczywiście widać wysoki poziom także po wynikach. Gdzieś z tyłu zostały skoki i biegi narciarskie, rozwinięcie infrastruktury Siguldy pomogłoby i tym sportom. Zwłaszcza, że w przypadku skoków plany były śmiałe.

 

Zdjęcie tytułowe: Wspomnienie wielkich sukcesów – Jaak Mae jako drugi pokonuje metę w biegu na 15 kilometrów stylem klasycznym w zawodach Pucharu Świata w Otepää w 2008 roku. Zdj. Riinu Raasuke / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!