Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Bohaterowie, złoczyńcy i racja stanu. Partyzanci i pamięć zbiorowa we współczesnej Litwie

Od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę wiosną 2014 roku i wraz z trwającą wojną polityczną przeciwko Zachodowi kraje leżące na linii frontu jak Litwa wzmacniają swoje potencjały obronne. Obok dyslokowania grupy bojowej NATO, zwiększenia wydatków na wojsko i przywrócenia poboru, uruchomiono kampanię społeczną i kulturalną, której celem jest krzewienie wiedzy o niedawnej historii litewskiego oporu zbrojnego przeciwko obcej władzy. W szczególności miejscowi powstańcy, którzy walczyli przeciwko sowieckim siłom bezpieczeństwa od 1944 roku do wczesnych lat 50-tych – znani w krajach bałtyckich jako „Leśni Bracia” – są przedstawiani jako wzór patriotycznego męstwa i wiodąca siła w historycznej walce o niepodległość. Jednak wysiłek w mobilizowaniu społeczeństwa za pomocą ich przykładu budzi także kontrowersje, które są nierozerwalnie związane z traumatycznym i złożonym doświadczeniem obcej okupacji, kolaboracji i oporu charakterystycznym dla tej części Europy.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Istotnie, historia i historiografia „Leśnych Braci” jest złożona i z czasem ewoluowała w znaczący sposób pod wpływem polityki na poziomach lokalnym i globalnym. W niniejszym artykule podjęto próbę kontekstualizacji tych debat w ramach polityki pamięci, przy jednoczesnym zwróceniu uwagi na obecne obawy dotyczące politycznego pluralizmu, społecznej spójności i zbiorowego bezpieczeństwa w regionie.

Kim byli „Leśni Bracia”?

W czasie pierwszej okupacji sowieckiej od czerwca 1940 do lipca 1941 roku za pomocą politycznych manipulacji, prewencyjnych deportacji i celowych działań policyjnych wyeliminowano możliwość potencjalnego oporu. Ponowna sowiecka okupacja terytoriów bałtyckich w 1944 roku szybko przyniosła przejęcie kontroli nad miastami, ale silny ruch oporu powstał na wsi.

Przeczytaj także:  Towarzysze broni: zapomniani partyzanci, którzy razem z Litwinami rzucili wyzwanie Kremlowi

Wraz z wycofywaniem się Niemców przed sowiecką ofensywą, tysiące Litwinów schroniło się w lasach, gdzie podjęły następnie wojnę partyzancką przeciwko sowietyzacji, walkę, która trwała do wczesnych lat 50. Podobne ruchy oporu powstały w Estonii i na Łotwie, ale litewski wariant był silniejszy i bardziej wytrwały, ustępując jedynie partyzantce w Zachodniej Ukrainie.

W szeregi „Leśnych Braci” wstępowali ochotnicy z rozmaitych środowisk. Większość kierowała się patriotycznym pragnieniem obrony swojej ojczyzny i walki przeciwko obcej okupacji. Niektórzy obawiali się również poboru do Armii Czerwonej i spodziewali się, że staną się celem sowieckich represji; ponadto niektórzy z nich w czasie okupacji nazistowskiej rzeczywiście podjęli kolaborację. Jak zauważył litewski historyk Arūnas Streikus w wywiadzie dla Delfi.tv w 2016 roku, naukowcy muszą jeszcze opracować ostateczny portret „Leśnych Braci” i motywacji, którymi się kierowali. Jest to obecnie przedmiotem nowej fali intensywnych badań w lokalnym środowisku akademickim, w szczególności na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Wileńskiego.

Według niektórych źródeł co najmniej 35 tys. Litwinów brało udział w ruchu oporu w czasie trwania konfliktu. Według niektórych ustaleń, partyzantka osiągnęła rozmiary swego rodzaju podziemnej armii narodowej, która początkowo dowodzona była przez umundurowanych oficerów i składała się z oddziałów podporządkowanych zdyscyplinowanej hierarchii służbowej. Jednak wojna po wojnie szybko przekształciła się w walkę nieregularnych partyzantów przeciw siłom okupacyjnym, które systematycznie rozciągały swoją władzę z miast na wieś[1].

Źródłem siły litewskich partyzantów były nie liczebność i wyposażenie, ale ich uprzywilejowane relacje z wsią i jej mieszkańcami. Dzięki znajomości terenu mieli oni możliwość szybkiego przemieszczania się i działania z zaskoczenia, co pozwało im powstrzymywać i opóźniać, choć nie pokonać, znacznie liczniejsze i lepiej zorganizowane siły. Od 1945 do ok. 1947 roku litewskie wsie były strefami granicznymi, gdzie władza była mieszana i niekompletna. Ponieważ „Leśni Bracia” nie dawali się wciągnąć w bezpośrednią i otwartą walkę, Sowieci uciekali się do czegoś, co Stathis Kalyvas (historyk i politolog, Yale University – przyp. tłum.) nazywa „selektywną przemocą”, tzn. eliminowania konkretnych osób na podstawie informacji pochodzących z donosów i dzięki współpracy z miejscową ludnością[2].

Sowieci powierzali mieszkańcom wsi stanowiska w lokalnej administracji, organizowali ich w milicje i oddziały specjalne (ros. istrebiteli, lit. stribai – przyp. aut.; od istriebitielnyje bataliony – ros. bataliony niszczycielskie – przyp. tłum.) do walki z partyzantami, infiltrowania ruchu oporu i zabijania jego aktywistów. Groza przemocy była zawsze obecna, ponieważ ciała zamordowanych partyzantów, często okaleczone, były stale umieszczane na widoku publicznym, na ulicach, przed posterunkami policji, na rynkach, przed szkołami i kościołami. „Leśni Bracia” też próbowali zdobyć serca i umysły mieszkańców wsi, odwołując się do narodowego patriotyzmu i obowiązku przeciwstawienia się okupacji, ale także grożąc i represjonując tych, którzy kolaborowali z Sowietami.

Przeczytaj także:  Deportacje z krajów bałtyckich w marcu 1949 roku

Pod koniec lat 40., Sowieci rozpoczęli szeroko zakrojoną ofensywę w celu wprowadzenia kolektywizacji i wyeliminowania partyzantki. W ramach dwóch najważniejszych operacji w 1948 i 1949 roku deportowano z litewskiej wsi niemal 70 tys. rolników wraz z rodzinami. Stopień skolektywizowania wsi, który wynosił zaledwie 4 proc. na początku 1949 roku, wzrósł do 65 proc. pod koniec kolejnego roku[3]. Sowiecka władza została wreszcie rozciągnięta od głównych miast po najmniejsze wsie. Chociaż niewielkie grupy partyzantów kontynuowały walkę w latach 50., to społeczne, organizacyjne i materialne podstawy ruchu oporu zostały zniszczone.

Pamięć o partyzantach: od zapomnienia do rozgłosu

Po fizycznym zniszczeniu ruchu oporu nastąpiło jego wykluczenie z dyskursu i pamięci. Fakt, że niektórzy z późniejszych bojowników antysowieckiej partyzantki kolaborowali z nazistowskimi Niemcami w celu zachowania niepodległości Litwy, a w pewnych przypadkach wręcz uczestniczyli w Holokauście, był wykorzystywany przez Sowietów w mediach, popularnych filmach i tendencyjnych opracowaniach historycznych, by cały ruch oczernić jako zbrodniczy.

Chociaż pamięć o zbrojnym oporze przeciwko Sowietom nie została całkowicie wyeliminowana, to była wypierana, zniekształcana przez propagandę i zaciemniana; udało jej się przetrwać w silnie związanych wspólnotach lokalnych w kraju i pośród emigracji, jednak Litwini mieli niewielkie możliwości, by szczegółowo przeanalizować i przepracować ten trudny okres w historii w sposób otwarty i przejrzysty.

Taka sytuacja trwała do późnych lat 80., kiedy Gorbaczowowska polityka „głasnosti” otworzyła drzwi do ujawnienia zatajanych wcześniej informacji i nieskrępowanej dyskusji o przeszłości. Na Litwie jednak ten „powrót pamięci” skupił się w pierwszej kolejności na ofiarach zbrodni stalinowskich, z naciskiem na traumę, której doznali niewinnie deportowani oraz na politycznych represjach i prześladowaniach wobec ruchu dysydenckiego oraz Kościoła Katolickiego.

Straty te zostały upamiętnione w obrządkach na dużą skalę, m.in. w ponownych pochówkach szczątków sprowadzonych z odległych zakątków sowieckiej sieci obozów i miejsc osiedlenia deportowanych. Masowe deportacje zostały wskazane jako nieodłączny element sowieckiego planu ludobójstwa narodu litewskiego, który to termin szybko wszedł do powszechnego użytku w debacie publicznej.

W tym okresie, gdy budowano narracyjne podstawy postsowieckiej litewskiej tożsamości, walka partyzancka była obecna, ale nie nadawano jej szczególnego rozgłosu w ogólnym wspominaniu cierpień. Opublikowano i rozpowszechniano wspomnienia kilku partyzantów, ale nie było ich tak wiele jak tych spisanych przez byłych zesłańców. Dominujący był obraz narodu ofiar i bojowników, z początkowym naciskiem na tych pierwszych.

Pozostając w tym duchu, w 1992 roku założono Litewskie Centrum Badania Ludobójstwa (gdzie słowo „ludobójstwo” odnosiło się do sowieckich zbrodni przeciwko narodowi litewskiemu), a dopiero w 1993 roku instytucji nadano bardziej ogólną nazwę Centrum Badania Ludobójstwa i Oporu (Lietuvos gyventojų genocido ir rezistencijos tyrimo centras, LGGRTC). Głównym motywem stojącym za podkreśleniem znaczenia antysowieckiej partyzantki w narodowej pamięci było wskazanie na nieprawomocność sowieckiej władzy poprzez przywołanie obecności powszechnego, zorganizowanego i uzbrojonego ruchu oporu jako widocznego symbolu ciągłości litewskiego państwa.

Od momentu rozpadu Związku Sowieckiego w 1991 roku litewscy ustawodawcy podchodzili starannie do kwestii ogłoszenia przywrócenia niepodległości, którą odzyskano w 1918 roku, a później utracono w czasie okupacji sowieckiej. Od wczesnych lat 90. podjęto szereg kroków w celu wzmocnienia tego stanowiska. W 1999 roku litewski parlament, Seimas, nadał status aktu prawnego dokumentowi podpisanemu w 1949 roku przez dowódców partyzanckich, stwierdzając, że Rada Ruchu Walki o Wolność Litwy „tworzyła najwyższą strukturę polityczną i wojskową (…) oraz stanowiła jedyną legalną władzę na terytorium okupowanej Litwy”[4].

Upamiętnianie powojennej walki stało się jeszcze bardziej rozpowszechnione wskutek zmian geopolitycznych. W roku 2009, rok po inwazji Rosji na Gruzję i zajęciu części jej terytorium, parlament Litwy uznał za czwartego prezydenta Litwy Jonasa Žemaitisa, dowódcę partyzanckiego, który współtworzył wspomniany wyżej Ruch Walki o Wolność Litwy i który przetrwał w ukryciu do 1953 roku. W tym samym roku pojawił się szereg inicjatyw, aby zniesławianie „Leśnych Braci” ścigać jako przestępstwo[5].

Jednak dopiero po rosyjskiej inwazji na Ukrainie w 2014 roku powojenny ruch oporu przejął pierwszoplanową rolę w litewskiej pamięci zbiorowej. Systematyczne demonizowanie przez Rosję ukraińskich władz jako faszystowskiej junty oraz wiodąca rola ukraińskich ochotników w narodowej kampanii obronnej przywoływały paralele z historią Litwy.

Także w 2014 roku ruch oporu zdobył uznanie w kinematografii. Niewidzialny front, film dokumentalny o „Leśnych Braciach” wyreżyserowany przez Jonasa Ohmana i Vincasa Sruoginisa, był wyświetlany obok amerykańskich przebojów w najważniejszych litewskich kinach. Film skupia się na heroicznej walce i poświęceniu Juozasa Lukšy, dowódcy partyzanckiego, który uciekł na Zachód w 1947 roku z zadaniem zdobycia tam poparcia i powrócił na Litwę w 1950 roku, by zostać schwytanym i zabitym przez Sowietów.

Film zyskał dużą popularność na Litwie, gdzie wspierany był popularnymi kampaniami np. „Dziękujemy wam, Leśni Bracia”, w której Litwini zachęcani byli do noszenia zielonych bransoletek, by zademonstrować swoją wdzięczność dla antysowieckiego ruchu oporu. Ten trend szybko rozpowszechnił się w całym kraju.

W ostatnich dwóch latach dało się zaobserwować nagły wzrost produkcji telewizyjnych, publikacji, dyskusji i organizacji skupionych na przywracaniu i popularyzowaniu pamięci o „Leśnych Braciach”. Jednym z przykładów jest inicjatywa „Trakinių partizanai” (pol. Partyzanci z Trakiniai – przyp. tłum.) powołana i promowana przez grupę młodych działaczy, w tym historyków z Uniwersytetu Wileńskiego, których celem jest popularyzacja pamięci poprzez festiwale, debaty, wykłady i rekonstrukcje historyczne. Zgodnie z ich deklaracją programową, inicjatywa ta ma na celu rozwój „otwartej, krytycznie myślącej i patriotycznej” młodzieży na Litwie. I rzeczywiście, Wydział Historyczny Uniwersytetu Wileńskiego może pochwalić się nowym zastępem młodych doktorantów i badaczy zajmujących się tym tematem i próbujących wypełniać luki w wiedzy dotyczącej codziennego życia partyzantów, ich społecznego pochodzenia, dowództwa itp.

Ciemna strona Księżyca

Nie jest zaskoczeniem, że staraniom o nadanie znaczenia antysowieckiej partyzantce w debacie publicznej towarzyszyły refleksje o ciemnej stronie każdej walki zbrojnej. W obecnym kontekście tego rodzaju refleksje stały się źródłem głośnych publicznych skandali.

W lipcu 2017 roku Darius Udrys, specjalista w dziedzinie public relations i szef Go Vilnius, oficjalnej agencji litewskiej stolicy ds. rozwoju, został zwolniony ze stanowiska po bardzo krótkim okresie pracy. Decyzję burmistrza miasta, rzekomo powodowaną słabymi wynikami, trudno rozpatrywać w oderwaniu od głośnej politycznej kampanii toczonej przeciwko Udrysowi w związku z jego krytycznymi uwagami na temat „Leśnych Braci”.

Kontrowersje zaczęły się od wpisu Udrysa na jego osobistym profilu na Facebooku. Zakwestionował on w nim moralność brutalnych kar wymierzanych przez „Leśnych Braci” przeciwko Litwinom, którzy brali udział w organizowaniu skolektywizowanych gospodarstw, co obok masowych deportacji i politycznych represji było głównym narzędziem sowietyzacji Litwy w późnych latach 40. We wpisie, który wkrótce został usunięty, zacytowana została propagandowa ulotka rozpowszechniana przez „Leśnych Braci” w końcu lat 40. Ulotka głosiła: „Kołchoz oznacza głód i niewolę! Jeśli cenisz swoje życie, nie bierz udziału w zakładaniu kołchozu! Śmierć zdrajcom!” W komentarzu Udrys miał zapytać: „Czy moralne jest zabijanie organizatorów kołchozów?”.

Reakcja pewnych kręgów opinii publicznej była szybka, gwałtowna i negatywna, nie tylko w mediach społecznościowych. W ciągu kilku dni uruchomiono publiczną kampanię, w której prym wiedli przedstawiciele konserwatywnego Związku Ojczyzny, którzy domagali się dymisji Udrysa ze stanowiska, argumentując to w ten sposób, że osoby nierozumiejące lub wypaczające historię swojego kraju nie powinny pełnić funkcji publicznych.

Przedmiotem dyskusji był znany i akceptowany fakt, że podczas gdy Sowieci poszerzali swoją władzę i wykorzystywali kolektywizację, by zerwać więzi łączące partyzantów z ich zapleczem na wsi, „Leśni Bracia” grozili swoim litewskim rodakom represjami za kolaborację z siłami okupacyjnymi. Jak w każdej wojnie, walka o serca i umysły ludności była kluczem do zwycięstwa i „Leśni Bracia” włączali się w nią swoimi groźbami.

Według Mindaugasa Pociusa, litewskiego historyka i autora książki Ciemna strona Księżyca (Kita mėnulio pusė), kompleksowego studium represji, ok. 11,5 tys. ofiar, z których ok. 2,2 tys. określa on jako sowieckich lub partyjnych aktywistów, a ponad 9 tys. jako cywilów – w tym nie mniej niż 300 dzieci – zostało wskazanych jako kolaboranci, osądzonych przez sądy polowe i straconych przez „Leśnych Braci”[6]. Przedmiot debaty dotyczy nie tego, czy takie represje miały miejsce, ale raczej ich liczby, wiarygodności sowieckich źródeł sądowych i archiwalnych, na których oparto wiele z obliczeń, okoliczności i rozmiarów takich wypadków oraz tego, jakie grupy antysowieckiego ruchu oporu sięgały po takie środki.

Wydanie książki w 2009 roku wywołało kontrowersje i gorącą debatę. Pociusowi zarzucano, że bezkrytycznie oparł się na sowieckich źródłach archiwalnych i brutalnie oczernił partyzantów. Pośród wielu głosów oburzenia znalazł się krytyczny list wystosowany przez Litewski Związek Bojowników o Wolność (Lietuvos laisvės kovotojų sąjunga) wysłany do prezydenta, premiera i przewodniczącego parlamentu, jak również skarga, która została skierowana do prokuratora generalnego wzywająca do wszczęcia postępowania karnego w sprawie pracy Pociusa, zarzucająca mu zamiar zniekształcenia i wypaczania historii[7]. Prokurator nie dopatrzył się podstaw do wszczęcia postępowania i sprawa ucichła, ale te ataki podziałały zniechęcająco na środowisko naukowe do zajmowania się tym tematem. Do dziś książka Pociusa jest jedyną monografią poświęconą tej drażliwej kwestii.

Co istotne, jednym z ważnych powodów, dla których debata publiczna na temat partyzantów jest tak gorąca i dlaczego profesjonalny dyskurs jest tak ostrożny, są jednoznaczne i stale obecne konsekwencje prawne tego problemu. Do połowy lat 90., kilka lat po rozpadzie Związku Sowieckiego, niektórzy z byłych antysowieckich partyzantów nadal niechętnie przyznawali się do członkostwa w formacjach zbrojnych, których legalność i prawowitość dopiero co została przywrócona[8]. Co więcej, w 1997 roku, państwo powołało specjalną instytucję śledczą pod auspicjami LGGRTC z zadaniem badania zbrodni przeciw ludzkości, ludobójstwa i zbrodni wojennych w ścisłej współpracy z Prokuraturą Generalną. Prace historyczne mówiące o udziale którejkolwiek ze stron w zbrodniach mogą służyć organom ścigania jako dowód dla wszczęcia postępowania karnego przeciwko domniemanym sprawcom.

Ojcowie Narodu?

Oprócz dyskusji wokół kwestii prawnych, źródeł archiwalnych i etyki narracyjnej, ryzyko polityczne jest obecnie związane z tym, czy mroczne aspekty zbrojnej walki partyzanckiej powinny zapobiec wyniesieniu „Leśnych Braci” do panteonu najważniejszych litewskich mężów stanu, obok sygnatariuszy Aktu Niepodległości w 1918 roku, liderów pokojowego ruchu dysydenckiego w późnym okresie sowieckim i innych ikonicznych bohaterów narodowych.

Adolfas Ramanauskas, ps. „Vanagas”. Zdj. Wikipedia.

Na przykład litewski parlament rozważa obecnie, czy poświęcić rok 2018, stulecie litewskiej niepodległości, pamięci Adolfasa Ramanauskasa „Vanagasa”, byłego dowódcy partyzanckiego urodzonego w 1918 roku, w uznaniu jego heroicznej obrony litewskiej suwerenności przeciwko sowieckiej okupacji (decyzja o ogłoszeniu roku 2018 rokiem Ramanauskasa „Vanagasa” zapadła po publikacji artykułu – przyp. tłum.). W trakcie tych dyskusji litewska pisarka i medialna celebrytka Rūta Vanagaitė wystąpiła w telewizyjnym wywiadzie z sensacyjnym oświadczeniem, że Ramanauskas „Vanagas”, który był brutalnie torturowany aż do śmierci przez przesłuchujących go funkcjonariuszy KGB, prawdopodobnie nie tylko uczestniczył w Holokauście, ale także współpracował z KGB.

Vanagaitė już wcześniej zdobyła lokalny rozgłos i międzynarodowe uznanie z powodu swojego bestsellera Nasi (Mūsiškiai), poświęconego litewskiemu udziałowi w Holokauście i wydanego w 2016 roku. Książka sprowokowała gorące dyskusje. Z jednej strony była ostro krytykowana za bezkrytyczne wykorzystanie sowieckich źródeł i sensacyjny styl, z drugiej jednak była szeroko chwalona za zwrócenie uwagi na to, jakie miejsce zajmuje Holokaust w litewskiej historii[9].

Przeczytaj także:  W odmętach wschodnioeuropejskiej niepamięci. „Nasi” – recenzja książki

Vanagaitė oparła swe komentarze na temat Ramanauskasa „Vanagasa” na sowieckich protokołach przesłuchań. Jednak materiały, na które się powoływała były już znane miejscowym historykom i ich zdaniem były sfabrykowane, jak wiele (chociaż nie wszystkie) spośród materiałów przedstawianych przez sowieckich prokuratorów przed stalinowskimi sądami. Vanagaitė wkrótce przeprosiła i wycofała swoje uwagi w szeroko rozpowszechnionym liście otwartym, ale dopiero po tym, gdy fala publicznego oburzenia skłoniła jej wydawcę do wycofania wszystkich jej książek z półek, w tym także Naszych.

Decyzja wydawcy skłoniła Europejski Kongres Żydów do bijącego na alarm oświadczenia, które odbiło się echem w izraelskich i niemieckich mediach. W tym samym czasie litewscy komentatorzy i „aktywiści pamięci” oskarżyli Vanagaitė o wywołanie wojny o pamięć przeciwko Litwie, powielanie sowieckiej propagandy i zniesławianie bohaterów litewskiego ruchu narodowego poprzez bezpodstawne oskarżenia o udział w Holokauście. Skandal ucichł po przeprosinach Vanagaitė, jednak cała ta historia raz jeszcze wyciągnęła na światło dzienne złożony i bolesny problem, a konkretnie to, jak wielu i dokładnie którzy członkowie antysowieckiego ruchu oporu brali udział w zbrodniach.

W ostatnich latach ujawniony został udział w Holokauście niektórych z czołowych partyzantów, takich jak Antanas Baltūsis „Žvejas” i Jonas Noreika, pomimo podejmowanych starań, by uznać ich wkład w obronę narodu. Z kolei w miejscowości Wiłkomierz, lokalna społeczność nadal rozważa, co zrobić z pomnikiem wzniesionym ku czci Juozasa Krikštaponisa, dowódcy partyzanckiego, którego bezpośredni udział w Holokauście został dowiedziony przez litewskich historyków.

Pomimo tych trudności, działający na rzecz pamięci o partyzantach, jak Norbertas Černiauskas podkreślają, że te jednostkowe przypadki nie powinny poddawać w wątpliwość znaczenia i doniosłości ruchu oporu jako całości. „Jeśli nasze państwo jest dla nas ważne, jeśli nasza tradycja państwowości jest dla nas ważna, to mniej pytań będzie przychodzić do głowy, gdy pomyśli się o antysowieckiej walce partyzanckiej”[10].

Podnoszenie bojowników antysowieckiego ruchu oporu do rangi najwyższych autorytetów moralnych jest na Litwie szeroko, choć nie powszechnie akceptowane. W 2015 roku grupa historyków badających dzieje partyzantki na północno-wschodnim krańcu Litwy zaproponowała nadanie miejscowemu Gimnazjum w Obeliai imienia Balysa Vaičėnasa, dowódcy partyzantki antysowieckiej, którego pamiętniki niedawno odnaleziono i wydano. Władze szkolne przeprowadziły anonimową ankietę wśród lokalnej społeczności, w tym rodziców i nauczycieli, w wyniku której okazało się, że większość była przeciwna tej propozycji.

Badanie ujawniło szereg przyczyn tej niechęci: niektórym nie podobał się pomysł nazywania szkoły na cześć kogoś, kto walczył z bronią w ręku, podczas gdy inni uważali, że w regionie są inne osobistości godne takiego uhonorowania. Jednak zdaniem miejscowego historyka i działacza Algisa Kazulėnasa, ankieta jedynie pokazała, w jaki sposób sowiecka okupacja „rozbiła i zastraszyła nasz naród tak, że nie wiemy już, kogo powinniśmy uważać za bohaterów”.

Powrót do przyszłości: pamięć o partyzantach i aktualne problemy

Za sprawą wyprodukowanego niedawno przez NATO krótkiego filmu dokumentalnego o antysowieckim ruchu oporu w dyskusji o „Leśnych Braciach” powrócono do początków związanych z Zimną Wojną. Film Leśni Bracia – walka o kraje bałtyckie, zawierający wywiady z byłymi członkami antysowieckiej partyzantki w Estonii, na Łotwie i Litwie, buduje skojarzenie między walką antysowieckiej partyzantki o niepodległość w czasach powojennych a obecnymi zagrożeniami, przed którymi stoją siły zbrojne trzech krajów bałtyckich.

Przeczytaj także:  Dlaczego Kreml bardziej wystraszył się krótkiego filmu NATO o leśnych braciach niż czołgów?

Film, który w zamierzeniu miał służyć promocji poczucia sojuszniczej jedności wobec rosyjskiego rewizjonizmu, został bardzo dobrze przyjęty w krajach bałtyckich jako wyraz międzynarodowego uznania dla ich historycznej walki o niepodległość i ich determinacji, by zachować własną suwerenność wobec nadchodzących zagrożeń.

Co było do przewidzenia, rosyjscy urzędnicy pospieszyli z potępieniem filmu jako próby przepisywania historii II wojny światowej i wybielania roli nazistowskich kolaborantów. W lipcu i sierpniu, w ostrej kampanii w rosyjskojęzycznych mediach odkurzono charakterystyczne dla propagandy czasów sowieckich określanie wszystkich przejawów oporu wobec sowieckiej okupacji jako roboty faszystów. Jak zostało wcześniej powiedziane, wśród „Leśnych Braci” istotnie było trochę nazistowskich kolaborantów; skuteczność propagandy polega na manipulowaniu pewnymi faktami w celu pokazania wykrzywionego obrazu całości. Jak wyjaśnił Edward Lucas, korespondent „The Economist”, tragiczna rzeczywistość II wojny światowej polegała na tym, że ludzie zamieszkujący kraje bałtyckie byli zmuszeni wybierać między Hitlerem a Stalinem. Niektórzy stawiali opór, podczas gdy inni kolaborowali z jedną, drugą lub obiema siłami okupacyjnymi: „A kiedy zostali postawieni w takiej sytuacji, zachowywali się na różne sposoby – godne podziwu, jak i wstrętu – tak jak zachowaliby się inni”.

Przeczytaj także:  Odkrywając historię bałtyckich „Leśnych Braci”

Zakończenie

Osoba, która staje w obronie swojej wspólnoty w najczarniejszej godzinie, która poświęca swoje życie i środki, chwyta za broń w obliczu trudności nie do przezwyciężenia, stanowi mocny i zapewne niezbędny przykład obywatela i państwowca.

Jednak, aby uczynki „Leśnych Braci” posłużyły jako etyczny i polityczny kompas w dzisiejszych czasach, niezbędne jest, aby potraktować tamten okres w sposób przejrzysty w całej jego złożoności. Zwyczajnie nie można pozwolić sobie na to, by mitologizować, wybielać czy zapomnieć o ciemnej i prawdopodobnie nieuniknionej stronie jakiejkolwiek walki zbrojnej. Próby unikania czy uciszania niewygodnych pytań dostarczają jedynie amunicji rosyjskiej propagandzie, która dąży do podważenia znacznie szerszej i istotniejszej narracji dotyczącej narodowego samookreślenia w dawnej przestrzeni sowieckiej.

W lutym 1944 roku, gdy Niemcy cofali się przed sowiecką ofensywą i gdy rozpoczynał się antysowiecki opór na Litwie, George Orwell pisał swój stały felieton w „Tribune” pt. As I Please. W jednym z artykułów martwił się, czy możliwe będzie napisanie prawdziwej historii wojny, ponieważ losy konkurujących narracji „będą się decydować nie za pomocą metod dowodowych, ale na polu bitwy”. Podkreślając, że prawdziwe niebezpieczeństwo totalitaryzmu polega nie na zbrodniach, których się on dopuszcza, ale na tym, że atakuje samą koncepcję obiektywnej prawdy i dąży do przejęcia kontroli zarówno nad przeszłością, jak i przyszłością, Orwell stwierdza: „W ostatecznym rozrachunku, możemy pretendować do zwycięstwa jedynie dlatego, że jeśli wygramy wojnę, będziemy mówić o niej mniej kłamstw niż nasi przeciwnicy”[11].

Rosyjska krytyka tego, w jaki sposób NATO przedstawiło antysowiecki ruch oporu w krajach bałtyckich była manipulacją w najlepszych tradycjach sowieckiej propagandy, ale o ile badacze i obywatele nie będą zdolni do udziału w otwartej i nieskrępowanej dyskusji o najbardziej kontrowersyjnych aspektach tego zjawiska historycznego, dziedzictwo „Leśnych Braci” pozostanie wystawione na uogólniające zarzuty i nieuzasadnione ataki.

 

Artykuł pierwotnie ukazał się na stronie czasopisma internetowego „Cultures of History Forum” wydawanego przez Imre Kertész Kolleg na Uniwersytecie Friedricha Schillera w Jenie. Przedruk w Przeglądzie Bałtyckim dzięki uprzejmości autorki. Tłumaczenie z języka angielskiego Dominik Wilczewski.

 

[1] Alexander Statiev analizuje wykorzystanie przez Sowietów kolektywizacji i polityki rolnej jako narzędzi pacyfikacji buntowniczo nastawionej ludności wiejskiej w Rozdziale 5. swojej książki The Soviet Counterinsurgency in the Western Borderlands, Cambridge: Cambridge University Press, 2010, ss. 139-163.

[2] Zob. Stathis N. Kalyvas, The Logic of Violence in Civil War, Cambridge: Cambridge University Press, 2006.

[3] Statiev, 2010.

[4] Ustawa Republiki Litewskiej w sprawie Deklaracji Rady Ruchu Walki o Wolność Litwy z dn. 16 lutego 1949 roku (12 stycznia 1999 roku) nr VIII-1021, Wilno. (dostęp 25 października 2017 roku).

[5] Vasilijus Safronovas, Coming to Terms with the Dictatorial Past: Rising of Conservative Trend in Contemporary Lithuania, Studia Universitatis Cibiniensis. seria Historica, vol. XI suplement (2014): ss. 133-162.

[6] Mindaugas Pocius, Kita mėnulio pusė: Lietuvos partizanų kova su kolaboravimu 1944–1953 metais, Wilno: LII leidykla, 2009, s. 359.

[7] Zob. mój wywiad z autorem przeprowadzony w tamtym czasie: Violeta Davoliūtė, Kita mėnulio pusė – partizanų kova su kolaborantais [rozmowa z Mindaugasem Pociusem], lrytas.lt (30 września 2009 roku), dostęp 17 listopada 2017 roku.

[8] Zob. Påhl Ruin, The Forest Brothers – Heroes and Villains of the Partisan War in Lithuania, BalticWorlds (25 października 2016 roku), dostęp 17 listopada 2017 roku.

[9] Dyskusje i debaty wokół książki zob. Ekaterina Makhotina, We, They and Ours: On the Holocaust Debate in Lithuania, Cultures of History Forum (27 września 2016 roku), dostęp 17 listopada 2017 roku.

[10] Norbertas Černiauskas w programie radiowym „Kita tema” [inny temat] (9 sierpnia 2017 roku), dostęp 25 października 2017 roku.

[11] George Orwell, As I Please, Tribune (4 lutego 1944 roku).

 

Zdjęcie tytułowe: Leśni Bracia na Litwie. Zdj. Muzeum Ofiar Ludobójstwa.

Polub nas na Facebooku!