Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

„Ale Łotwa będzie silniejsza”. Józef Piłsudski a stosunki Warszawy z Rygą

My tutaj w Warszawie z panem nie stalibyśmy, jeśli pod Orłem łotewscy strzelcy nie rozgromiliby wyborowych pułków strzeleckich armii carskiej
Józef Piłsudski do Zigfrīdsa Meierovicsa, 1919 rok

Z okazji 150-lecia urodzin Józefa Piłsudskiego warto się przyjrzeć także temu jak Naczelnik Polski widział relacje Polski z Łotwą. O tym stosunkowo mało się pisze, choć Piłsudski jest patronem polskiej szkoły w Dyneburgu, a każdy średnio rozgarnięty student historii kojarzy jego rolę w operacji łatgalskiej. Nie każdy jednak wie, że w zimowych miesiącach 1902 i 1903 roku „Ziuk” zamieszkiwał w Rydze, zresztą dość często tam bywał, miał już bowiem przed wybuchem I wojny światowej relacje z łotewskimi socjalistami, z którymi kontaktował się choćby podczas kongresów II Międzynarodówki. W okresie wielkiego konfliktu marzył o polskiej granicy na Dźwinie, zaś w latach 1918-1921 odegrał pozytywną rolę w relacjach Warszawy z Rygą, opowiadając się za pomocą Łotyszom w walce z bolszewikami, rezygnacją z Łatgalii i uznaniem historycznych granic Łotwy, co nie w smak było polskim ziemianom z Inflant Polskich i endecji. Jeszcze pod koniec lat osiemdziesiątych Jędrzej Giertych nie mógł Piłsudskiemu wybaczyć w swoim paszkwilu, że oddał Łotwie Iłłuksztańczyznę i Dyneburg z Krasławiem.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Wczesne kontakty z łotewskimi socjalistami

Polacy o parę lat wyprzedzili Łotyszy w organizacji swojej pierwszej partii socjalistycznej. Pierwszą organizację socjaldemokratyczną w Rydze założono w 1899 roku. Dość szybko lewicowe koła powstały także w Lipawie, Mitawie, Windawie czy Talsi. W czerwcu 1904 roku lewicowe organizacje zjednoczyły się w nielegalną Łotewską Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą. W roku historycznej rewolucji 1905 roku ugrupowanie jednoczyło ponad 10 tysięcy członków, dysponowało dwoma czasopismami – „Cīņa” oraz „Sociāldemokrāts”, które wychodziło na emigracji w Szwajcarii. Partia uczestniczyła aktywnie w wydarzeniach z 1905 roku.

Przeczytaj także:  Pod czerwonym sztandarem. Łotewska socjaldemokracja przed wojną

Na parę lat przed rewolucją 1905 roku dwaj socjaldemokraci łotewscy Hermanis Punga i Dāvids Bundža nawiązali w Wielkiej Brytanii kontakt z ówczesnym czołowym działaczem Polskiej Partii Socjalistycznej Józefem Piłsudskim. Było to tuż po jego ucieczce ze szpitala więziennego w Petersburgu. Podczas spotkania z Pungą i Bundžą „Ziuk” próbował przekonać działaczy socjalistycznych z Inflant, by walczyli nie tylko o rewolucję społeczną i autonomię w ramach demokratycznej Rosji, ale by wysunęli postulat pełnej niepodległości. Do dziś zachował się cytat Pungi z ówczesnych słów Piłsudskiego: „Waszym obowiązkiem obecnie jest zrzucić ze swoich pleców polityczne i gospodarcze jarzmo niemieckie oraz poprawić te błędy, z powodu których naród łotewski cierpiał od Niemców. Jestem przekonany, że przyszła niepodległa Polska i wolna Łotwa pójdą ręka w rękę na korzyść naszych narodów”. Wydaje się, że nie były to tylko czcze słowa, że Piłsudski jako rasowy socjalista rzeczywiście wierzył w braterstwo narodów położonych w zachodniej części Rosji. Parę lat wcześniej pisał bowiem w „Robotniku”:

„[…] na szczęście w skład państwa rosyjskiego oprócz Rosji właściwej wchodzą i inne, przemocą ujarzmione i łańcuchem niewoli przykute do caratu kraje. Ludność tych krajów – Polacy, Litwini, Łotysze, Rusini zalega obszary, dawniej do Rzeczypospolitej Polskiej należące. Mają więc one całkiem inną przeszłość historyczną, inną tradycję; wszystkie zaś cierpią pod caratem srogie prześladowania narodowościowe i religijne, które wśród nich wzbudzają nienawiść ku obecnym stosunkom politycznym […]. Wszystkie te warunki każą przypuszczać, że stąd właśnie wyjdzie ta siła, która w proch zetrze potęgę caratu […]. Polska klasa robotnicza, która teraz już niemało caratowi kłopotów sprawia, pociągnie za sobą do walki masy pracujące innych ujarzmionych ludów i, wsparta przez ruch rewolucyjny w Rosji samej, poprowadzi je do zwycięstwa, które nie tylko jej, lecz i wszystkim, w niewoli carskiej jęczącym, swobodę i wyzwolenie zapewni”.

Przyszły naczelnik Polski spotkał się w Londynie nie tylko z dwoma wymienionymi wyżej Łotyszami, ale także z osobą, która odegra ogromną rolę w niepodległej już Łotwie. Zdecydowana większość polskich źródeł wspomina o spotkaniu z Fridrihsem Vesmanisem, który po 1918 roku zostanie przewodniczącym łotewskiego Sejmu, wpływowym działaczem lewicy, a później również posłem Łotwy w Wielkiej Brytanii. Także Vesmanisa Piłsudski próbował przekonywać do wysunięcia postulatu niepodległej Łotwy. Wydaje się, że wtedy jeszcze w głowach działaczy z Inflant nie dokonał się przełom kopernikański. Może coś jednak ze wskazówek Piłsudskiego w ich głowach zakiełkowało. Współczesny badacz historii związków polsko-łotewskich prof. Ēriks Jēkabsons wskazuje bowiem, że przewodniczący Związku Łotewskich Socjaldemokratów w Szwajcarii, Miķelis Valters, który jako pierwszy działacz lewicowy opowiedział się jeszcze przed rewolucją 1905 roku za pełną niepodległością Łotwy, miał później przyznać, że na jego opinię wpłynęła postawa Piłsudskiego. „Już pierwsze kroki na emigracji nakazały spojrzeć na Litwinów i Polaków, z którymi emigranci spotykali się w Londynie, Zurichu, Bernie i którzy dzielili się wrażeniem, że naród łotewski jakby przez cały czas wpadł w śpiączkę i zapomniał myśleć o sobie” – pisał w swoich wspomnieniach Valters, późniejszy poseł Łotwy w Warszawie.

Dwie koncepcje wobec Łotwy

W listopadzie 1918 roku Łotewska Rada Narodowa ogłosiła w Teatrze Narodowym w Rydze niepodległość kraju. O stosunku Piłsudskiego do nowopowstałego państwa łotewskiego wiemy choćby z listu, jaki w kwietniu 1919 roku napisał do Leona Wasilewskiego, delegata na konferencję pokojową, przebywającego wówczas w Paryżu. Wtedy w piśmie Naczelnika Polski, cały czas owładniętego ideą federacji polsko-litewskiej, Łotwa pojawia się jako kraj, który Polska może wykorzystać w relacjach z Litwą, przez Rygę naciskając na Kowno. „Jeśli Łotysze swój akces do jakiejś federacji zrobili, nie wyobrażam sobie, aby Litwini temu podwójnemu naciskowi oprzeć się byli w stanie. Przypuszczam, że i Ameryka i Anglia byłyby skłonne w obecnym czasie do zatwierdzenia takiego paktu i że dawałoby to nam w postaci Lipawy i Rygi łatwą rekompensatę za wątpliwy Gdańsk. Dlatego też naciskaj przede wszystkim na Łotyszów czy przez Estończyków, czy bezpośrednio” – instruował Wasilewskiego Piłsudski. W maju 1919 roku, po tym jak Wojsko Polskie zajęło Wilno, Marszałek Polski pisał do swojego towarzysza partyjnego jeszcze ostrzej i bardziej otwarcie:  „[…] na Boga, walczcie o tę Łotwę i umacniajcie z nimi stosunki. Powtarzam, jest to najprostszy sposób, żeby złamać sprzeciw Litwinów!”. W tym cytacie odbija się jako żywo instrumentalny stosunek Piłsudskiego do młodej republiki łotewskiej, ale trudno mieć chyba o to pretensję do rasowego polityka jakim był marszałek. Pamiętajmy, że w rok po swoim powstaniu Łotwa nie była jeszcze uznana międzynarodowo przez wielkie mocarstwa, na które oglądała się Polska, zresztą sam Piłsudski w 1920 roku powiedział wprost posłowi Łotwy w Warszawie Atisowi Ķeniņšowi, że Polska nie może uznać Łotwy de iure, dopóki nie zrobi tego Ententa. W Paryżu polska delegacja nawiązała jednak poprawne stosunki z Łotyszami i Estończykami. Jānis Čakste, łotewski prawnik, były poseł do rosyjskiej Dumy Państwowej, członek delegacji łotewskiej na konferencję paryską, gdzie domagał się od mocarstw zachodnich bezwarunkowego uznania niepodległości Łotwy, pisemnie informował Polaków o wydarzeniach na Łotwie, gdzie wciąż toczyła się walka między proatlantyckim rządem Kārlisa Ulmanisa a opcją proniemiecką, reprezentowaną przez pastora Andrievsa Niedrę. Dla Polski optymalnym rozwiązaniem był oczywiście Ulmanis.

O ile Piłsudski początkowo traktował Łotwę jako środek nacisku na Litwinów, to konkurent „Ziuka” Roman Dmowski wydawał się Łotyszom zupełnie nie do przyjęcia ze względu na swój program inkorporacyjny. Plan Dmowskiego zakładał bezwarunkowe wcielenie do Polski południowej Kurlandii z Lipawą, jako ważnym portem, powiatu iłłuksztańskiego, zamieszkanego w większości przez Polaków, a także części Łatgalii. Piłsudski, nawet jeśli do tego czy owego w jego poglądach Łotysze mogli mieć zastrzeżenia, występował z programem federacyjnym i akceptował istnienie Łotwy w granicach historycznych. Wizja regionu, którą miał Piłsudski, jak najbardziej obejmowała istnienie niepodległych państw w regionie Bałtyku, podczas gdy Dmowski wciąż liczył się z odbudową Rosji imperialnej, która z powrotem mogłaby przejąć Łotwę. Emigracyjny publicysta endecki Jędrzej Giertych w swoim paszkwilu na Piłsudskiego zarzucał mu wprost uleganie wpływom malutkiej Łotwy. „Piłsudski nie dopuścił do tego, by przyłączony został do Polski choćby najmniejszy skrawek Kurlandii. Kurlandzki powiat iłłuksztański, wrzynający się wąskim klinem między Inflanty a Wileńszczyznę, w przeciwieństwie do reszty Kurlandii, miał charakter polski (…) Było dla wszystkich – nie tylko dla Polaków, ale i dla Łotyszów – rzeczą oczywistą, że te sześć gmin będzie razem z Wileńszczyzną przyłączone do Polski. Piłsudski sprzeciwił się temu i oddał to czysto polskie terytorium Łotwie. Zdaje się, że zaciągnął wobec Łotwy i wobec stojącej za nią Anglii jakieś zobowiązania, że nie pozwolił na to, by jakakolwiek część Kurlandii znalazła się w granicach Polski, a nie Łotwy”. Jędrzej Giertych pałał nienawiścią do Piłsudskiego, oskarżając go, że ten pragnął Polski wielkości Królestwa Kongresowego. W istocie stosunek Piłsudskiego do wymienionego skrawka Kurlandii nie był taki oczywisty, choć marszałek jednoznacznie opowiadał się za oddaniem Łotyszom Łatgalii.

Musimy pomóc Łotwie wypędzić Bermondta-Awałowa

Józef Piłsudski znany jest na Łotwie nie ze swoich koncepcji federacyjnych, ale tego, że dzięki jego pomocy udało się wypędzić z Łatgalii bolszewików. Wspólna akcja była planowana już jesienią 1919 roku. Wcześniej jednak Piłsudski dążył do tego, by pomóc Łotyszom wyrzucić z kraju wojska Bermondta-Awałowa, do czego ostatecznie nie doszło ze względu na stanowisko Litwinów. Zachowały się ciekawe wspomnienia Aleksandra Myszkowskiego, który został pierwszym attaché wojskowym w Rydze. Wszystko działo się w Wilnie. „Noc z 14 na 15 października – w pałacu reprezentacyjnym jakaś uroczystość. Wielu wybitnych przedstawicieli społeczeństwa, no i sfer urzędowych. Około drugiej czy trzeciej rano Naczelnik Państwa porzuca otaczający go społeczno-towarzyski kocioł, by przejść do zarezerwowanego gabinetu, gdzie mam się meldować. – Kazałem Pana wezwać, bo złe mam wieści z Łotwy. Wieści te są bardzo mętne i niedokładne. Ten książę Bermont-Awałow, przeciwko któremu pan tak kopie kruszył z Anglikami dwa miesiące temu, wystąpił już otwarcie przeciwko Łotwie. Jego wojska, w oparciu o grupę von der Goltza, usadowionego w Prusach Wschodnich, miały opanować Rygę, a nawet znaczną część Liflandii, a resztki armii łotewskiej zepchnięte ku pograniczu Estonii. Naczelne dowództwo łotewskie? Nie wiemy, gdzie ono się teraz znajduje… Podobno w Wenden. W każdym razie położenie Łotyszów jest bardzo ciężkie. Otóż znów pana do nich posyłam. Powiadomi pan ich Naczelnego Wodza, że wyciągnę z mych działań dwie dywizje piechoty i skieruję niezwłocznie na pograniczne Litwy z zadaniem gotowości uderzenia na Kurlandię, na tyły Bermonta. Mam trudności z Litwinami, przez których terytorium Wojsko Polskie musiałoby mieć wolny przemarsz. Nie chcę Litwinów stawiać wobec faktu dokonanego. Tego więc zadania – uzyskania zgody Litwinów – podjąć się musi naczelne dowództwo łotewskie. Chłopcze, to sprawa bardzo pilna. Otrzymacie do dyspozycji samolot na Porubanku. Do widzenia” – zapisał w swoich wspomnieniach drukowanych po II wojnie światowej Myszkowski.

Parę dni później w Polsce bawiła delegacja łotewska z Zigfrīdsem Meierovicsem, ówczesnym ministrem spraw zagranicznych Łotwy. Jej celem było uzyskanie zgody Polski na uznanie Łotwy de facto, a także pomoc w walce z wojskami Bermondta-Awałowa. Wspomnienia z ich wizyty w Warszawie zachowały się w książce Leona Wasilewskiego „Józef Piłsudski, jakim go znałem”. „O dziesiątej wieczorem przywiozłem Łotyszów do Belwederu. Komendant przyjął ich w małym pokoju na piętrze w sposób pozbawiony wszelkiej sztywności oficjalnej. Zasiedliśmy wszyscy przy niedużym stole. Na wstępie została załatwiona sprawa języka, w jakim miały się toczyć obrady. Wobec tego, że wojskowi, przedstawiciele łotewskiego sztabu generalnego, towarzyszący Meierowiczowi, przeważnie nie znali żadnego języka cudzoziemskiego poza rosyjskim, Komendant zaproponował ten ostatni i począł wypytywać gości o położeniu na froncie (…) Łotysze odmalowali sytuację w barwach odpowiadających rzeczywistości, a więc dość ponurych. Komendant przeszedł od razu do zasobów broni i amunicji, jakiemi Łotysze rozporządzali. Dowiedziawszy się, że posiadają działa i karabiny takiego a takiego kalibru, zaczął wyliczać, w jaki sposób Polska może te zasoby uzupełnić i wzmocnić. Mówił w ten sposób:

– Mogę dać wam tyle a tyle nabojów tego kalibru, tyle karabinów maszynowych, tyle pocisków artyleryjskich, tyle nabojów karabinowych itd.

Ponieważ w miarę wyjaśniania się wartości efektycznej tych obietnic, wciąż rosnących, Łotyszów najwidoczniej poczęło ogarniać zdumienie, w pewnej chwili Meierowicz z widocznym wzruszeniem spytał:

– Polska tyle nam daje… Ale cóż Łotwa może dać w zamian?

– Ależ przecie Łotwa będzie silniejsza…

Wywarło to na Łotyszach wrażenie nadzwyczajne” – wspominał Wasilewski. Później, wychodząc już z Belwederu, Zigfrīds Anna Meierovics powiedział do Wasilewskiego: słyszałem, że wasz Naczelnik Państwa jest osobistością wywierającą dziwny urok, ale nigdy nie myślałem, żeby aż do tego stopnia.

Przeczytaj także:  Generał Pēteris Radziņš. Przyjaciel Polski i Ukrainy, sympatyk Międzymorza

Ostatecznie, jak już wcześniej napisano, Polska nie była w stanie pomóc Łotyszom wypędzić wojsk Bermondta-Awałowa. Wzięła natomiast udział w kampanii łatgalskiej w styczniu 1920 roku.

Uroczystości w Dyneburgu

27-28 stycznia 1920 roku, już po udanym wypędzeniu wojsk sowieckich z Łotwy, w Dyneburgu zjawił się sam Piłsudski. Podczas pobytu w mieście udekorował Virtuti-Militari gen. Rydza-Śmigłego. Odbył także konferencję z naczelnym wodzem armii łotewskiej generałem Jānisem Balodisem oraz z generałem Alfredem Bertem z misji angielskiej. Od Łotyszy gen. Rydz-Śmigły otrzymał order Lāčplēsisa. Po zwiedzeniu miasta Piłsudski przyjął delegację jego mieszkańców, wśród nich także Polaków, z aptekarzem Zaleskim na czele. Delegacja zwróciła się z apelem do marszałka, by wyegzekwował na Łotyszach prawa kulturalne Polaków w Łatgalii. Ze względów politycznych nie doszło do spotkania Piłsudskiego z delegacją staroobrzędowców z Dyneburga, którzy chcieli go prosić o ochronę przed Łotyszami i wcielenie miasta do Polski. Następnego dnia pobytu gen. Rydz-Śmigły wydał przyjęcie dla armii łotewskiej, na którym Piłsudski podkreślał, że oddział, w którym się znajduje, spotkało rzeczywiste szczęście walczyć, zgodnie z tradycją polską, „za wolność naszą i waszą”. Piłsudski wzniósł kielich na cześć gen. Balodisa i armii łotewskiej. Wieczorem wrócił do Wilna.

Po oswobodzeniu Łatgalii kierownictwo polskie uznało, że nadszedł czas na skonsumowanie związku polsko-łotewskiego i zawarcie konwencji między Warszawą a Rygą, która przewidywałaby m.in. odstąpienie Polsce części Iłłuksztańszczyzny, wydzierżawienie części nabrzeży portów w Lipawie, Rydze i Windawie, zagwarantowanie obywatelom polskim odszkodowań w przypadku przeprowadzenia przez Łotwę radykalnej reformy rolnej, a także zawarcie układu handlowego, tranzytowego i monetarnego. W zamian za to Polska oferowała Łotwie gwarancję nienaruszalności terytorium, zrzeczenie się praw do Łatgalii, wsparcie dla Łotwy w rokowaniach z bolszewikami, wreszcie uznanie jej de iure. Projekt konwencji polsko-łotewskiej dowództwo polskie opracowało na podstawie wskazówek Józefa Piłsudskiego. Ostatecznie nic z tych planów nie wyszło na skutek oporu strony łotewskiej, a także pogarszającej się sytuacji międzynarodowej Polski w trakcie wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Spotkanie z Rainisem

Gdy mówimy o stosunku Piłsudskiego do Łotwy, to zazwyczaj kojarzy nam się on z militariami. Nic bardziej błędnego. W marcu 1920 roku naczelnik Polski spotkał się w Warszawie z Rainisem – łotewskim wieszczem narodowym, wybitnym pisarzem, dramaturgiem i dziennikarzem, tłumaczem, a także późniejszym ministrem oświaty. Z Piłsudskim łączył go nie tylko fakt, że urodzili się mniej więcej w tym samym okresie – różniły ich dwa lata, ale także socjalistyczne poglądy. Do spotkania Piłsudski-Rainis doszło 30 marca. W swoich wspomnieniach łotewski działacz socjalistyczny zapisał:

Moi polscy i łotewscy przyjaciele zorganizowali mi spotkanie z samym Piłsudskim, który był wówczas przewodniczącym państwa. Piłsudski był zorientowany w sprawach dotyczących reformy rolnej: wiedział, że socjaldemokraci szykują przejęcie posiadłości ziemskich na własność państwa bez rekompensaty finansowej dla baronów; wiedział również, że planowany rozmiar nowych gospodarstw ma nie przekraczać 20 hektarów. Widział on w tych planach wielkie niebezpieczeństwo i mocno przestrzegał przed ową reformą. Szczególnie niebezpieczne wydawało mu się wniesienie ziemi do rejestru państwowego bez wystarczającej, to jest całkowitej opłaty; miał na uwadze przede wszystkim polskie warunki, ponieważ sam był ziemianinem. Ja o tym wiedziałem, ponieważ przebywając w Wilnie przyjaźniłem się z jego bratem. Wyjaśniłem Piłsudskiemu, że u nas społeczeństwo popiera owe zmiany, bowiem większość właścicieli ziemskich u nas to cudzoziemcy.

Jak pisze współczesna badaczka Krystyna Barkowska spotkanie odbyło się w spokojnej i rzeczowej atmosferze, choć chyba każdy z rozmowy wyszedł z własnym przekonaniem na temat reformy rolnej. Obaj politycy skupili się zresztą na aktualiach w obu krajach.

***

Józef Piłsudski odegrał swoją rolę w stosunkach polsko-łotewskich głównie w okresie, gdy sprawował funkcję naczelnika państwa. Gdy powrócił do władzy w maju 1926 roku, politykę wobec Rygi kształtowali już inni działacze tacy jak ministrowie August Zaleski oraz Józef Beck, kolejny premierzy czy dowódcy wojskowi. W kronikach zachowała się jednak informacja, że w maju 1929 roku Belweder odwiedziła delegacja łotewska, składając wizytę Piłsudskiemu. Podczas wakacji w Pikieliszkach w lipcu 1933 roku Piłsudski przyjął w Wilnie polskiego posła w Rydze Zygmunta Beczkowicza, z którym rozmawiał o stosunkach w regionie Bałtyku, zaś jesienią tego roku przyjmował podczas odpoczynku w Zaleszczykach generała Mārtiņša Hartmanisa.

Ostatnia informacja sprzed śmierci Piłsudskiego, którą dysponujemy pochodzi ze stycznia 1935 roku. Armia łotewska wysłała wtedy na ręce marszałka wyrazy głębokiej czci, podkreślając w piętnastą rocznicę wyzwolenia Łatgalii, że pamiętają o ofierze krwi, jaką złożył tam polski żołnierz. W odpowiedzi Piłsudski przesłał najlepsze życzenia dla armii łotewskiej.

Na pogrzebie Józefa Piłsudskiego w maju 1935 roku Łotwę reprezentowali gen. Mārtiņš Hartmanis jako przedstawiciel ministra wojny w asyście płk. Schenfelda i kpt. Ronisa. Delegatem nadzwyczajnym rządu łotewskiego był poseł Miķelis Valters. Ten sam, którego przed wybuchem I wojny światowej Piłsudski przekonywał do idei niepodległej Łotwy. W ten sposób historia zatoczyła koło.

Korzystałem z następujących źródeł:

  • Ēriks Jēkabsons, Początek stosunków Łotwy i Polski: pierwsze kontakty, wiosna–jesień 1919 roku, „Res Historica”, nr 42, 2016, s. 245-264;
  • Aleksander Myszkowski, „Na pomoc Łotwie”, „Wiadomości”, nr 2, 14 stycznia 1951, s. 2;
  • Leon Wasilewski, „Józef Piłsudski jakim go znałem”, ze wstępem Andrzeja Friszke, Muzeum Historii Polski, Warszawa 2013;
  • Krystyna Barkowska, „Jānis Rainis. Pisarz łotewski i europejski”, Collegium Columbinum, Kraków 2009;
  • Tomasz Paluszyński, „Stosunki Polski z Łotwą (1919-1921)”, [w:] „Odrodzona Polska wśród sąsiadów 1918-1921”, red. Andrzej Koryn, Instytut Historii PAN, Mazowiecka Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna w Łowiczu, Warszawa 1999, s. 173-208;
  • Marian Leczyk, „Polska i sąsiedzi. Stosunki wojskowe 1921-1939”, Wydaw. Filii Uniwersytetu Warszawskiego, Białystok 1997;
  • Wacław Jędrzejewicz, „Kronika życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935”, T. 1, 1867-1920, ”Sanacja”, Warszawa 1989;
  • Wacław Jędrzejewicz, „Kronika życia Józefa Piłsudskiego 1867-1935”, T. 2, 1921-1935, „Sanacja”, Warszawa 1989;
  • Jędrzej Giertych, „O Piłsudskim”, Dom Wydawniczy „Ostoja” Andrzej Siekierżycki, Krzeszowice 2013.

 

Zdjęcie tytułowe: Obchody Święta Niepodległości na placu Saskim w Warszawie w Dniu Niepodległości w 1927 roku. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Polub nas na Facebooku!