Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Riga United – pierwszy łotewski klub międzynarodowy. Rozmowa z Sofianem Berrahalem

Klub Riga United już na pierwszy rzut oka wyróżnia się spośród grona łotewskich trzecioligowców. Międzynarodowa kadra to jeden z niewielu aspektów, który ukazuje wyjątkowość drużyny. Co zyskują rodzice łotewskich dzieci posyłając pociechy na trening klubowej akademii? Jakie pozaboiskowe aktywności podejmuje Riga United? Na pytania “Przeglądu Bałtyckiego” odpowiedział Sofian Berrahal, polski zawodnik, który w Ridze United jest człowiekiem orkiestrą: gra w pierwszym zespole, odwiedza treningi akademii i jest członkiem zarządu.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.


Rafał Kobza, Przegląd Bałtycki: Polak z egzotycznym nazwiskiem żyjący w Rydze. Mógłbyś wyjaśnić tę niezwykłą sytuację?

Sofian Berrahal

Sofian Berrahal

Sofian Berrahal: Jest to dłuższa historia. Urodziłem się w Polsce, moja mama jest Polką, natomiast mój ojciec jest z Algierii, stąd właśnie moje nietypowe imię i nazwisko. Urodziłem się w Tarnowie i praktycznie całe życie mieszkałem w Polsce i całe życie grałem w Polsce w piłkę. Dlaczego znalazłem się w Rydze? Studiowałem w Krakowie na Uniwersytecie Ekonomicznym i na ostatnim roku wyjechałem na wymianę zagraniczną do Francji, gdzie poznałem moją wtedy przyszłą żonę, która jest Łotyszką. Po roku spędzonym we Francji moja żona miała jeszcze jeden rok do zaliczenia w Rydze, ja już byłem wolny, skończyłem już studia i po prostu mogłem przyjechać. Przyjechałem 6 lat temu, w 2011 roku i od tamtej pory żyję tutaj.

Jak Twoja rodzina zareagowała na wieść, że wyjeżdżasz na Łotwę?

Moja rodzina była raczej otwarta na poznawanie świata i wyjazdy zagraniczne. Na pewno nie spodziewali się, że wyjazd na rok do Francji zmieni całe moje życie i że opuszczę Polskę na dłuższy czas. Cóż, ja sam się tego nie spodziewałem, bo szczerze mówiąc wiedziałem o Łotwie, o krajach bałtyckich, natomiast nie interesowałem się tym co się tutaj dzieje. Przed wyjazdem do Francji nigdy nie pomyślałbym, że mogę tutaj zamieszkać.

Jak zatem trafiłeś do drużyny Riga United?

Pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po przyjeździe do Rygi było wpisanie w wyszukiwarce “Riga football”. Chciałem grać w piłkę nożną, co jak mówiłem robiłem całe życie. Jednym z pierwszych linków był odnośnik do strony internetowej lub profilu na Facebooku Rigi United. Napisałem: “Hej, czy mogę wpaść na trening?”. Oczywiście zostałem zaproszony bez problemu. Pamiętam, że na początku Riga United oferował jeden trening w tygodniu, w poniedziałek po pracy. Przez pierwsze pół roku kiedy tak to wyglądało żyłem od poniedziałku do poniedziałku. Czekałem kiedy będzie trening, kiedy będę mógł spotkać się z ludźmi. W tamtym czasie drużyna była złożona w połowie z Łotyszy i w połowie z obcokrajowców.

Wspominałeś, że jesteście unikatowi w skali krajów bałtyckich. Na czym polega Twoim zdaniem ta wyjątkowość?

Z tej racji, że Riga United w tym momencie skupia ponad 20 różnych narodowości wewnątrz całego klubu. Jestem pewien, że nie ma takiego klubu w krajach bałtyckich, który ma tyle narodowości. Do tego połowa ludzi w Ridze United jest Łotyszami, a druga obcokrajowcami. Jesteśmy klubem społeczeństwa, klubem otwartym, nie dyskutujemy o polityce, nie dyskryminujemy nikogo i przyjmujemy wszystkich. Głównym językiem jest język angielski, więc na Łotwie to coś nietypowego. Jesteśmy bardzo otwarci i całość jest organizowana w przyjazny sposób. Właścicielem klubu są wszyscy jego członkowie. Mamy walne zgromadzenia wszystkich członków, gdzie wybieramy radę nadzorczą na kolejny sezon. Każdy z członków ma głos, który może wpłynąć na to w jakim kierunku pójdzie klub, na jego rozwój. Wiem, że w Estonii powstał podobny projekt, nazywa się Rumori Calcio, stworzony został przez Włochów. To było kilka lat temu. Przez pierwsze dwa lata dokładnie odwzorowywali to co my robiliśmy. W tym momencie się już uniezależnili i często się też z nimi spotykamy, bo albo my wyjeżdżamy na tournée po Estonii, albo oni tutaj przyjeżdżają. Generalnie jedną z najlepszych rzeczy w Ridze United, oprócz piłki, jest atmosfera, w porównaniu do klubów lokalnych gdzie są trenerzy, którzy na Ciebie krzyczą, gdzie jest duża konkurencja i inni zawodnicy czekają tylko abyś wypadł ze składu. My podchodzimy do tego w inny sposób, jest rotacja i dajemy wszystkim równe szanse.

Dlaczego piłka nożna a nie bardziej popularny na Łotwie sport? Czy wpływ na to mieli założyciele klubu, którzy przybyli z ojczyzny futbolu, Anglii?

Zdecydowanie tak. Rozmawiając z założycielami klubu, jednym z nich był Justin Walley wraz ze swoimi dwoma lub trzema kolegami, oni przyjeżdżając tutaj nie mieli gdzie grać w piłkę. Z racji tego, że kochali futbol, jest to ich sport narodowy, stwierdzili że założą swoją drużynę. Na początku drużyna była związana z firmą jednego z Anglików, który sponsorował klub, ale później przekształciło się to w osobny twór, który stał się samodzielny i niezależny od różnych firm i stowarzyszeń.

Czy kiedyś w planach jest poszerzenie klubu o inne sekcje?

Obecnie nie mamy w planach poszerzenia o inne sekcje. Myśleliśmy nad unihokejem, w który też kiedyś grałem. Unihokej jest bardzo popularny na Łotwie i myślę, że nie mielibyśmy problemu z naborem zawodników, natomiast w tym momencie skupiamy się nad rozwojem wszystkich drużyn Rigi United. Jeśli mamy mieć jakieś plany na przyszłość to coś w kierunku unihokeja, może koszykówki.

Wspomniałeś, że w klubie jest ponad 20 różnych narodowości, jakie na przykład? Poza Polską, którą oczywiście Ty reprezentujesz.

Tak, ja jestem jedynym w historii w Rigi United reprezentantem Polski. Oprócz mnie są piłkarze z Chile, Egiptu, Francji. Mamy dużo graczy z Niemiec i krajów skandynawskich. Mieliśmy Czechów, mamy kilku Włochów, oczywiście Anglików w dalszym ciągu też. Z bardziej egzotycznych jak już wspomniałem mieliśmy Chilijczyka, Japończyka, mieliśmy kilku ludzi z Afryki Południowej, Australii… Naprawdę z całego świata. Historia powtarza się tak jak i ze mną. Ktokolwiek kocha futbol w takim stopniu, że przyjeżdża do nowego kraju i szuka gdzie może grać, to na początku trafia do naszej drużyny. Wielu z zawodników, którzy do nas przychodzą studiuje na Uniwersytecie Łotewskim i ma wcześniejsze doświadczenie w grze w piłkę. To jest ewenement niemiecki, bo dużo Niemców przyjeżdża tutaj studiować medycynę, znają system szkolenia w Niemczech, oni bardzo często grali nawet w jakichś lepszych drużynach niż Riga United. Przychodzą do nas po prostu kontynuować grę, więc to jest bardzo dobry sposób pozyskiwania zawodników.

Czy od początku był to projekt międzynarodowy? Jeżeli tak to skąd taka idea?

Tak, od początku to był projekt międzynarodowy. Idea powstała z faktu, iż przed Rigą United na Łotwie nie było żadnego międzynarodowego klubu, gdzie ludzie z różnych stron świata byliby przyjmowani bez żadnego problemu. Zawsze była bariera językowa – jeżeli nie jesteś wyjątkowym zawodnikiem i nie znasz naszego języka to nie będziesz mógł się dostać do drużyny. Ciężko było znaleźć jakiś kontakt. Założyciele Rigi United stwierdzili, że pora założyć międzynarodowy klub, który będzie otwarty na wszystkie narodowości, włączając w to oczywiście Łotyszy.

Czy w niższych ligach nie ma limitu obcokrajowców w składzie?

Tak, to jest dosyć problematyczne zagadnienie dla nas. Graliśmy kilka razy mecze Pucharu Łotwy. Pierwszy raz kiedy wzięliśmy udział w tych rozgrywkach, chyba w 2012 roku, było ograniczenie – na boisku mogło być maksymalnie 4 obcokrajowców. My wyszliśmy z ośmioma (śmiech) nie znając po prostu tej zasady. Mecz przegraliśmy 1-2, więc klub z którym graliśmy nie odwoływał się, ale sędziowie poinformowali nas w trakcie meczu, że mamy chyba zbyt dużo obcokrajowców. Oczywiście język klubu to język angielski, więc każdy w trakcie meczu woła do siebie w tym języku. W drugiej lidze łotewskiej (trzeci poziom rozgrywek – przyp. autora), tam gdzie obecnie gramy, nie ma żadnych ograniczeń. Natomiast jeżeli udałoby się awansować ligę wyżej, to tam musielibyśmy już płacić po kilka tysięcy złotych za rejestrację każdego z obcokrajowców, więc to byłoby już trudne.

Czy nie macie zatem problemów z akceptacją przez inne kluby? Gdy mówiłeś, że każdy może zostać współwłaścicielem klubu to na myśl przyszedł mi pewien zespół z polskiej B-Klasy. Nazywa się AKS Zły i też każdy może zostać współwłaścicielem tego klubu, z tym że założyciele i kibice jawnie określili swoje poglądy jako lewicowe i stąd mają problem z akceptacją przez środowiska kibicowskie niektórych drużyn warszawskich, wspominano, że spotkano się z jawną niechęcią. Wiadomo, że środowisko kibicowskie w Polsce jest raczej konserwatywne i narodowe. Jak to u was wygląda?

Generalnie od samego początku według części konstytucji Rigi United, którą również opracowaliśmy, klub jest apolityczny. Nie włączamy się w żadne polityczne akcje, nie wyrażamy poglądów politycznych bądź religijnych, czy jakichkolwiek innych, pozostajemy całkowicie niezależni. Jednym z głównych powodów jest to, że mamy tyle narodowości oprócz Łotyszy, że nie chcielibyśmy sytuacji, gdy ludzie z danego kraju nie dołączają do nas z powodu tego, że mamy pewne poglądy polityczne. Oczywiście świętujemy zawsze Święto Niepodległości Łotwy i podobne, natomiast oprócz takich symbolicznych gestów, jesteśmy apolityczni.

Jak jesteśmy przyjmowani przez kibiców i inne kluby? Pamiętam, że na początku przez pierwszy rok czy dwa gry w lidze, każdy patrzył na nas naprawdę krzywo: “Co to za klub?”, “Jacyś obcokrajowcy biegają tutaj po naszym boisku (zwłaszcza kiedy graliśmy poza Rygą)” i sędziowie mieli bardzo duży wpływ na brak początkowej akceptacji, gdyż jawnie sędziowali przeciwko nam. Przynajmniej pierwszy rok czy dwa dopóki nie stworzyliśmy takiej marki, gdy przez ileś lat z rzędu gramy w rozgrywkach, jesteśmy okej. Przynosimy przed każdym meczem proporczyk dla przeciwnej drużyny co nie jest standardem na Łotwie. Przez takie małe gesty zdobywaliśmy sympatię, no i też jesteśmy drużyną otwartą. Rozmawiamy z innymi klubami, piłkarzami, staramy się współpracować, zapraszamy na treningi, nie ma żadnego problemu. No i po około pięciu latach jesteśmy powiedzmy dość poważaną drużyną, zwłaszcza na terenie Łotwy. Każdy nas zna, każdy wie do czego jesteśmy zdolni, każdy wie, że mamy akademię, że dbamy o rozwój piłki nożnej na Łotwie. Naszym celem jest rozwój piłki, ale chcemy być też konkurencyjni, czyli w jednej drużynie każdy dostaje szansę na grę a w drugiej grają najlepsi o najwyższe cele. Myślę, że poziom akceptacji jest dość dobry w porównaniu do pierwszych meczów, gdy wystawialiśmy czarnoskórych zawodników i spotykało się to również z nieprzyjemnymi aspektami. W tym momencie jednak każdy się już do tego przyzwyczaił i to jest właśnie wpływ Rigi United na piłkę na Łotwie, gdzie od podstaw, w klubach w niższych ligach wprowadzamy europejskie spojrzenie na piłkę, gdzie są różne narodowości i wszyscy grają razem.

Czyli w niższych ligach jest problem z akceptacją?

Powiem tak, większość ludzi boi się tego, czego nie zna. Z racji tego, że byliśmy nowym klubem, w którym każdy rozmawia po angielsku, dla każdego to była nowość. Tego jeszcze na Łotwie nie było i myślę, że dlatego nie było tej akceptacji na początku. Później ci zawodnicy i te kluby się do nas przyzwyczaiły, w tym momencie przyjaźń międzyklubowa jest na naprawdę dobrym poziomie. Spotykamy się z tymi klubami na imprezach z okazji zakończenia sezonu czy na jakichś konferencjach i wszyscy są naprawdę przyjaźni. Myślę, że ta akceptacja wyewoluowała z jej braku na naprawdę dostateczny poziom. 

Czy można powiedzieć, że dzięki wam zwiększa się otwartość na nowe?

Myślę, że tak, jeśli chodzi o futbol to tak. Tutaj piłka nożna jest zdominowana jednak przez Rosjan, zwłaszcza w niższych ligach. Jest to bardzo twarda, fizyczna gra, że jeśli ktoś nie obrzuci cię przekleństwami w meczu, to mecz dla nich jest niczym. My wprowadziliśmy nową normę, okej gramy twardo, gramy konkurencyjnie, ale gramy naprawdę fair. Nie obrzucamy się błotem na boisku i myślę, że inne drużyny też starają się wejść na ten poziom.

Ile jest drużyn w klubie i czy w drużynach młodzieżowych też można znaleźć dzieci z różnych krajów?

Tak jak mówiłem, 2011 rok rozpoczęliśmy od tylko jednego treningu w tygodniu drużyny męskiej, po 6 latach mamy dwie drużyny męskie, pierwsza drużyna gra w 2. lidze a druga w 3. lidze (trzeci i czwarty poziom rozgrywek – przyp. autora), mamy drużynę żeńską grającą w najwyższej lidze. Jest ona stworzona z obcokrajowców, ale i z Łotyszek, co więcej, mamy obecnie 3 reprezentantki Łotwy. Mieliśmy więcej, ale jedna zakończyła karierę i została trenerką a druga przeniosła się do klubu w Niemczech. No ale posiadanie reprezentantek w naszym klubie jest naprawdę dużym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że nasza żeńska sekcja gra dopiero od kilku lat. Oprócz futbolu seniorskiego mamy około setkę dzieci w akademii, zaczynając od grupy 5-latków, potem 7-latków, 9-latków, kończąc na grupach 12-, 14- i 16-latków. Mamy te grupy zarówno męskie i żeńskie. Proces wdrażania się w Rigę United dzieci zaczynają od wieku 4-5 lat i mamy już takie przykłady, że dzieci są w 10-latkach i czekamy aż dojdą do seniorskiej sekcji. Ci którzy byli kilka lat temu w powiedzmy 14-latkach dziś aspirują już do drugiej drużyny, aby nabierać doświadczenia seniorskiego. Ogółem mamy 180 piłkarzy w całym klubie, razem z dziećmi. Jeśli chodzi o narodowości to tak jak seniorskie drużyny, tak i drużyny w akademii to jest powiedzmy 50:50 – 50% obcokrajowców i 50% Łotyszy. Skąd bierzemy obcokrajowców do akademii, dzieci z innych krajów? Bardzo dużo rodziców, którzy przyjeżdżają tutaj z innych państw i pracują tutaj, szukają klubu gdzie dzieciaki mogą grać i rozmawiać w języku angielskim, co jest świetne również dla Łotyszy. Oprócz tego, że szkolimy piłkarsko dzieci łotewskie to zapoznajemy je również z innymi kulturami, z obcokrajowcami, którzy rozmawiają po angielsku, więc wszyscy rozmawiają w języku angielskim. Treningi są przeprowadzane także w tym języku co jest świetnym rozwiązaniem dla łotewskich rodziców, którzy zostawiają dziecko, aby uczyło się grać w piłkę, dodatkowo angielskiego oraz obcuje z innymi kulturami.

Czy pod względem ilości drużyn młodzieżowych i procesu szkolenia jesteście jednymi z nielicznych na Łotwie? Czy inne kluby też tak dbają o rozwój?

Kluby z najwyższej ligi takie jak Metta mają świetnie stworzone akademie. My myślę, że jesteśmy na trzecim-czwartym miejscu na całej Łotwie pod względem akademii. Mamy różnorodność grup i szkolimy zarówno chłopców jak i dziewczynki już od najmłodszego wieku. Pod względem akademii jesteśmy naprawdę dobrze rozwinięci, ale zauważyłem taką tendencję, że na Łotwie pojawia się coraz więcej szkół piłkarskich, które oferują treningi dla obydwu sekcji. Czemu? Myślę, że tutaj łotewska federacja kładzie duży nacisk na promocję futbolu wśród kobiet. Z racji, że kobieca piłka staje się coraz bardziej popularna, istnieje taka presja ze strony federacji na powstawanie nowych szkół. Różne szkółki starają się naśladować nie tylko nas, ale i różne większe akademie. Fajne jest to, że jesteśmy w stanie razem z największymi klubami na Łotwie popchnąć piłkarski wagonik do przodu i być przykładem dla większych klubów, które mają lepsze zaplecze finansowe niż my.

Gdzie zazwyczaj gracie i trenujecie?

Naszym stadionem jest boisko przy szkole przy ulicy Valdemāra w Rydze. Tam wszystkie seniorskie drużyny grają mecze domowe, trenuje tam również akademia. Poza tym mamy dwie sekcje akademii poza centrum Rygi i 1-2 razy w tygodniu przeprowadzamy treningi. Głównie jednak zlokalizowani jesteśmy w centrum.

Jak, patrząc po naborach do akademii, oceniłbyś aktywność łotewskiej młodzieży – chcą uprawiać sport i są aktywni, czy pojawia się problem, jak w wielu miejscach na świecie, gdzie ponad aktywnością fizyczną jest komputer i Internet?

Muszę przyznać, że te dzieciaki z którymi mamy do czynienia są naprawdę zainteresowane sportem, żyją marzeniem o byciu piłkarzem i to jest bardzo fajne. Ciężko mi powiedzieć czy tutaj rozrywki komputerowe biorą górę, bo pewnie nie mamy styczności z tymi dziećmi, które wolą zostać w domu niż przyjść na trening, natomiast te, z którymi mamy do czynienia są naprawdę zmotywowani. Od czasu do czasu pomagam w przeprowadzaniu treningów jako asystent trenera. Nasza akademia, podobnie jak seniorzy, poza meczami trenuje 3 razy w tygodniu. Każdy trening trwa przynajmniej 1,5 godziny i zawsze widzę, że te dzieciaki po tym czasie dalej chcą biegać. Robimy jakieś ćwiczenia przez 1,5 godziny a one potem chcą jeszcze grać mecz przez następną godzinę i to jest naprawdę świetne. Przypomina mi to siebie w wieku 8 lat, gdy po zajęciach w szkole zostawaliśmy na boisku i graliśmy jeszcze przez 4 godziny.

Jakbyś ocenił Rygę, czy jest to przyjazne miejsce dla osób chcących uprawiać sport, począwszy na zwykłym joggingu w parku, skończywszy na zawodowym trenowaniu?

Jeżeli chodzi o samą infrastrukturę to sytuacja w Polsce jest lepsza pod tym względem, zwłaszcza zimą, gdzie poza 2-3 miejscami nie ma gdzie grać a szkoły są bardzo często pozajmowane przez kluby sportowe. Jeżeli amatorzy chcą sobie pograć raz w tygodniu to ciężko jest znaleźć miejsce. Jeżeli chodzi o amatorskie wykonywanie sportu – jogging i gra raz w tygodniu to nie ma problemu. Jeżeli jednak ktoś już chce pójść w bardziej profesjonalną stronę to niestety to już dużo kosztuje. Koszty są duże ponieważ większość infrastruktury jest prywatna. Państwo nie ma aż tyle pieniędzy na piłkę nożną, tak jak np. w Polsce gdzie mamy wybudowany system darmowych orlików. Tutaj raczej tego nie ma. To efekt także tego, że piłka nie jest sportem narodowym, jest to głównie hokej czy koszykówka.

Wracając jeszcze do Rigi United. Czy można nazwać waszą instytucję, poza klubem piłkarskim, pewnego rodzaju projektem społecznym bazującym na otwartości i równości w sporcie?

Jak najbardziej. Myślę, że to jest coś o czym jeszcze nie rozmawialiśmy. Jako projekt społeczny mamy bardzo duży udział w życiu społecznym, np. odwiedzamy domy dziecka, organizujemy wycieczki do zoo dla osieroconych dzieci itd. Nie tylko w okresie świątecznym, jak większość klubów, lecz przez cały rok regularnie jedna z naszych drużyn bądź mieszane drużyny odwiedzają właśnie domy dziecka, przynosimy im piłki, organizujemy treningi. Mamy również fundację Rigi United, która jest sponsorowana przez kilku członków, którzy już nie grają w piłkę, ale mają taką sytuację finansową, która pozwala im na sponsorowanie akademii. Stworzyliśmy fundusz dla dzieci z biednych rodzin, które nie mogą sobie pozwolić na ekwipunek sportowy, na buty, na piłkę, nie mogą pozwolić sobie na opłaty uczestnictwa w treningu. Fundacja sponsoruje im to wszystko, aby regularnie, na tym samym i równym poziomie, mogły trenować z innymi dzieciakami, którym opłacają to rodzice, żeby nie czuły się gorsze. Staramy się także wnieść nasz wkład w życie społeczne, w to równanie poziomu między dziećmi z różnych rodzin, bo na boisku wszyscy jesteśmy równi. To jak grasz w piłkę nie zależy od twojej sytuacji finansowej. I staramy się to pokazać dzieciakom. Angażujemy się również w projekty dla osób dorosłych, np. braliśmy udział w jarmarku świątecznym organizowanym przez Klub Kobiet na Łotwie, który co roku organizuje w urzędzie miasta to wydarzenie. Przekazaliśmy tam swoje koszulki itd. Po sprzedaży wszystkie pieniądze idą na cele charytatywne, więc staramy się angażować w życie społeczne, co jest znowuż unikatowe wśród łotewskich klubów.

Czy charakter waszego klubu, tzn. międzynarodowa społeczność, wszystkie działania które przed chwilą wymieniłeś, spotykają się z jakimś zainteresowaniem mediów?

Jak najbardziej. Od czasu do czasu zdarza nam się udzielić wywiadu dla jakiejś łotewskiej gazety czy portalu. Myślę, że skupiamy się na działalności tutaj na Łotwie. Jesteśmy świadomi, że w innych krajach europejskich takie coś już istnieje, na Łotwie tego nie było. Staramy się być pionierem. Biorąc pod uwagę ilość polubień w social media jesteśmy jednym z najbardziej popularnych klubów w krajach bałtyckich. Jeśli popatrzysz na np. Skonto, które ma ok. 3 tysiące polubień, my mamy 2700. 15-krotny mistrz Łotwy kontra my i jesteśmy prawie na tym samym poziomie, więc staramy się jak najbardziej upublicznić to co robimy.

Zaobserwowałem też, że macie grupę aktywnie działających kibiców.

Tak, to była inicjatywa stworzona przez jednego z Anglików, który założył klub kibica Rigi United. Na każdym meczu mieliśmy kibiców z flagami, dopingujących, rozdających dla pozostałych fanów kawę czy herbatę, mieliśmy spikera zapowiadającego mecze itd. Oczywiście wszyscy ludzie, którzy działają w klubie, np. ja jestem jednym z członków zarządu i koordynuję działalność klubu, podejmuję różne decyzje i dbamy o rozwój klubu, robią to w pełni pro bono. Nikt nie pobiera żadnych wypłat, wszyscy z miłości do piłki staramy się dać jak najwięcej dla klubu. Klub kibica wciąż istnieje i staramy się go rozwijać. Mamy też od czasu do czasu telewizję Sportacentrs na naszych meczach, zwłaszcza na meczach żeńskich ponieważ nasze kobiety grają w najwyższej lidze rozgrywkowej. Grają przeciwko najsilniejszym klubom takim jak RFS czy Liepaja, dlatego telewizja interesuje się naszymi meczami i od czasu do czasu są transmitowane.

Rozumiem, że społeczność fanów, podobnie jak zawodnicy, też jest międzynarodowa?

Tak, jak najbardziej. Z klubem kibica jest o tyle ciekawiej, iż są to ludzie bardzo zżyci, którzy widują się ze sobą nie tylko na meczach, być może pracują nawet w tych samych firmach czy są z tych samych krajów. Ryga nie jest zbyt dużym miastem i jeżeli jesteś tutaj obcokrajowcem to pozwala ci to na jakieś znajomości z większą grupą obcokrajowców. Jeżeli jedna osoba z grona zna Rigę United, to prawdopodobnie wciągnie pozostałych do przychodzenia na mecze, do kibicowania. Staramy się więc angażować jak najwięcej osób.

Przedstawiłeś całą bardzo ciekawą i zróżnicowaną działalność Rigi United. Na koniec zapytam czy jest jednak coś co chciałbyś zmienić w dotychczasowej działalności albo wdrożyć coś nowego?

Tak. Obecnie nasza struktura jest dosyć zaawansowana jak na klub łotewski, mamy nasz zarząd, kierownika akademii, kierownika drużyn seniorskich, później trenerów itd. Natomiast o wiele fajniej byłoby zaangażować samych piłkarzy, aby jeszcze bardziej brali udział w życiu klubu. Myśleliśmy nad nowym programem, aby na treningi akademii przychodził zawsze jakiś piłkarz drużyny seniorskiej, rozmawiał z dzieciakami, pokazywał im nowe rzeczy, grał z nimi, tak żeby te dzieci miały przed oczami wzór. Myślę, że i moje działania mogłyby pójść w tym kierunku. Sam jestem świadom tego wpływu, jestem piłkarzem pierwszej drużyny i zdarzało mi się pójść na treningi akademii. Te dzieci są tak zapatrzone, że po prostu jest to magiczne. Ja nie mam jednak możliwości uczestnictwa w każdym treningu, więc chciałbym zaangażować w to też innych piłkarzy.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcie tytułowe: Riga United.

Polub nas na Facebooku!