Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Tomas Šernas: Dla ewangelików ważniejsze jest wydawanie książek niż budowa pomników

Na nas największy wpływ wywarli Jan Kalwin, Heinrich Bullinger, Huldrych Zwingli. U nas kalwinistów jest bardziej republikańska tradycja. Ale szanujemy Lutra, bo był dobrym teologiem. A wracając do pomnika Lutra w Wilnie. Generalnie takie rzeźby to historia z XIX wieku. Z jednej strony, dobrze, że są. Ale dla nas bardziej istotne jest wydawanie książek niż budowanie pomnika Kalwina czy Zwingliego – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim Tomas Šernas, duchowny wileńskiej parafii Litewskiego Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, od 2010 roku superintendent generalny tego kościoła.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Tomas Šernas. Zdj. Tomasz Otocki.

Tomas Šernas urodził się w 1962 roku w Wilnie. W młodości uczył się w technikum weterynaryjnym w Bujwidziszkach, gdzie uzyskał specjalizację weterynarza. W 1990 wstąpił do oddziału ochotników Sąjūdisu. Od stycznia 1991 był zatrudniony jako celnik Republiki Litewskiej – wysłano go na posterunek w Miednikach. W lipcu 1991 roku na posterunku doszło do tragedii, gdy grupa funkcjonariuszy OMON zastrzeliła siedmiu litewskich funkcjonariuszy pełniących służbę na granicy ze Związkiem Sowieckim. Šernas przeżył, jednak do dziś porusza się na wózku inwalidzkim. W 1997 roku rozpoczął studia w Katedrze Teologii Ewangelickiej Uniwersytetu Kłajpedzkiego, które ukończył w 2000 roku. Rok później został ordynowany na diakona w birżańskim kościele ewangelicko-reformowanym, a w czerwcu następnego roku na księdza w kościele w Wilnie. Od 2010 roku pełni urząd superintendenta generalnego. Jest żonaty z Rasą Šernienė – nauczycielką muzyki w jednej ze szkół wileńskich. Razem mają córkę Gertrūdę.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Widziałem, że dziś (17 grudnia 2017 r., gdy nagrywany był wywiad – przyp. red. Przeglądu Bałtyckiego) podczas nabożeństwa do starego kościoła przy ulicy Zawalnej, czyli Pylimo, przyjechała telewizja litewska LRT. Nagrywali materiał, później po zakończeniu nabożeństwa, wypowiadał się dla nich ksiądz. Czy kręcono reportaż z okazji roku reformacji?

Tomas Šernas: Tak, jest audycja ewangelicka w litewskiej telewizji. Nazywa się „Kelias”, czyli „Droga”, tematem jej jest 500 lat reformacji. Audycja ta jest emitowana w telewizji publicznej LRT co niedzielę.

500 lat Reformacji - przeczytaj o reformacji w Polsce i krajach bałtyckich

Czy z okazji roku reformacji w mediach litewskich, a może szerzej, w społeczeństwie, jest większe zainteresowanie kościołami ewangelickimi?

Zainteresowanie jest, nazwijmy to, specyficzne. W 2016 roku Sejm ogłosił obecny rok rokiem reformacji. Na Litwie zauważono także pozytywne sygnały z Watykanu, że papież Franciszek dobrze wypowiadał się o Marcinie Lutrze.

W Polsce niestety nie udało się ogłoszenie roku reformacji przez parlament, obchodzony jest on za to w poszczególnych województwach.

Z tego co wiem, nie tylko Litwini mają swój rok reformacji. To udało się także na Ukrainie, gdzie protestanci stanowią mniejszość, ale kraj próbuje podążać w stronę Europy, a reformacja kojarzy się z czymś zachodnioeuropejskim. Odpowiedni dekret na ten temat podpisał prezydent Petro Poroszenko.

A jak Litwini odnoszą się do protestantów?

Zarówno w Polsce, jak i na Litwie kościoły protestanckie są w mniejszości. W większości katoliccy mieszkańcy tych krajów nie mają pojęcia czym jest ewangelicyzm, czasem się jego boją, czasem reagują negatywnie.

Ale ja dostrzegam w tym roku duże zainteresowanie na Litwie. Parę tygodni temu odsłonięto przy ul. Niemieckiej pomnik Lutra. To są małe rzeczy, ale cieszą.

Tylko, że wciąż brakuje wiedzy wielu mieszkańcom Litwy. Parę dni temu moją ciotkę znajomy ksiądz zapytał, czy ewangelicy świętują Boże Narodzenia. Ona odpowiedziała, „ależ tak, naturalnie”. Wtedy ksiądz zapytał: „ale w jakich dniach”. Także tej wzajemnej wiedzy, powiedziałbym, elementarnej, z pewnością czasem brakuje.

Myślę, że wszyscy powinni odrobić lekcję historii i zastanowić się, dlaczego kraje północnej Europy poszły inną drogą rozwoju, jest tam inna gospodarka, inne życie społeczne, nie ma mafii. Myślę, że wpływ na to wszystko miała reformacja.

Jeśli mówić o Litwinach, to myślę, że jesteśmy narodem z długą historią, a każdy naród powinien znać swoją przeszłość. Na rozwój Litwy ogromny zaś wpływ wywarła reformacja, zarówno o obliczu luterańskim, jak i reformowanym. Przecież pierwsze książki w języku litewskim były drukowane właśnie przez ewangelików.

Przeczytaj także:  Tajemnicze losy pierwszej litewskiej książki

Jaka była osobista historia księdza, jeśli chodzi o wyznanie?

Mój ojciec i rodzina od strony ojca zawsze była kalwińska, zaś matka była wyznania katolickiego. Po obu stronach mieliśmy księży – katolików i ewangelików. Jeśli chodzi o moją osobistą historię, to zawsze wierzyłem, że Bóg jest, wiedziałem, że jestem ewangelikiem, ale na tym się to wszystko kończyło. Wierzyłem, że można sobie pójść w stronę natury, „na zieloną trawkę”, porozmawiać z Bogiem. Taki był poziom mojej wiary. W młodości pracowałem w laboratorium, później służyłem w służbie celnej, w pewnym momencie zostałem inwalidą. Przyszedł czas, że zacząłem się zastanawiać nad sobą i dowiedziałem się, że w Uniwersytecie w Kłajpedzie można się kształcić z teologii ewangelickiej.

Czy w czasach sowieckich ksiądz chodził do kościoła?

Kościół ewangelicko-reformowany w Wilnie. Zdj. Tomasz Otocki.

Nie było nawet takiej możliwości, bo kościół reformowany przy ulicy Pylimo/Zawalnej został po wojnie zamknięty i otwarto w nim kinoteatr. Podobnie w Kownie, gdzie zrobiono szkołę milicyjną, nawet obecnie lokalny kościół nie należy do parafii ewangelickiej, po prostu odbywają się tam co niedziela nabożeństwa ewangelickie. Wciąż walczymy o kościół kowieński i wierzę, że w 2018 roku odbierzemy państwu ten kościół, który został zbudowany w latach trzydziestych dla lokalnych ewangelików.

W czasach sowieckich został jednak kościół w Birżach, nie zamknięto go.

To prawda, ale nawet tam jest teraz mało ewangelików, bo w czasach komunistycznych brakowało pastorów i nie zawsze odbywały się nabożeństwa.

Jak Litwa stała się niepodległym krajem ksiądz zaczął chodzić na nabożeństwa.

Nie, początkowo skończyłem studia na Uniwersytecie Wileńskim, filozofię religii, później zaś teologię w Kłajpedzie. Zresztą, proszę pamiętać, że w kościele ewangelickim nie wystarczy co niedziela chodzić do kościoła. U nas działa synod, w którym trzeba uczestniczyć, w którym działają także osoby świeckie. W tym systemie trzeba znać nie tylko teologię, ale także stare prawa rządzące kościołem kalwińskim. O ile w kościele katolickim jest car, czyli lokalny proboszcz, a ludzie nie angażują się zbytnio w życie parafialne, to u nas nasze prawa wymagają tego, by członkowie parafii brali np. udział w synodach.

A więc wymaga się więcej niż od przeciętnego katolika. Proszę powiedzieć ilu jest wiernych w wileńskiej parafii kalwińskiej?

Na papierze jest około czterystu. Ale by być ewangelikiem pełną piersią, trzeba być ochrzczonym, konfirmowanym, trzeba uczestniczyć w komunii świętej, a także utrzymywać swój kościół. Takich to jest około pięćdziesięciu. Są ludzie, którzy płacą na kościół, ale na nabożeństwach pojawiają się może dwa razy do roku.

A u was można oddawać dwa procent na waszą parafię z podatków?

Tak, jest to możliwe, ale niestety wiele ludzi wyjeżdża do Anglii, do Niemiec, do Ameryki i liczba osób, które wpłacają topnieje.

Wspomniał ksiądz, że na papierze w parafii wileńskiej jest około czterystu osób. Czy są to ludzie, którzy mieli także przodków kalwińskich, czy to zupełnie nowi członkowie parafii?

Powiedziałbym, że istnieje coś takiego jak „kulturowi protestanci”, podobnie jak są „kulturowi katolicy”. Czyli ludzie, dla których ewangelicyzm jest tradycją, ale często niewiele za tym idzie, jeśli chodzi o angażowanie się w życie kościoła. Ich jest większość. Ale są także nowi parafianie, dla których ważne jest słowo Boże, a nie taka czy inna tradycja. Tylko, że tych jest akurat mniejszość.

Czy mógłby ksiądz opowiedzieć, jak wyglądają stosunki ekumeniczne w Wilnie?

My jako ewangelicy reformowani chodzimy raz czy dwa razy do roku na różne modlitwy ekumeniczne.

To rzadko.

Rzadko, ale problem leży gdzie indziej. Na Litwie katolicy rozumieją ekumenizm w ten sposób, że powoli, ale skutecznie mniejsze wyznania, takie jak protestanci, powinni powrócić na łono kościoła katolickiego. Tak samo uważa cerkiew prawosławna. My zaś jako kalwini patrzymy na to zupełnie inaczej. Są sprawy, w których możemy się zgodzić, to dobrze, i na tej bazie powinniśmy pracować. Ale nie ma sensu marzyć o powołaniu jednego kościoła.

Żartobliwie można powiedzieć, że mamy ekumenizm na Litwie, bo do siebie nie strzelamy (śmiech). Myślę, że to samo odnosi się do Polski.

Jak wyglądają stosunki kalwinistów wileńskich z luteranami?

Są normalne. Nie mamy wspólnych nabożeństw jak w Niemczech, ale odnosimy się do siebie z szacunkiem. Te stosunki nie są zażyłe, bo mieliśmy pięćdziesiąt lat okupacji sowieckiej, gdzie życie kościelne było zlikwidowane. Teraz po przełomie każdy z kościołów był skoncentrowany na tym, by odbudować własną wspólnotę. Może w przyszłości będzie inaczej.

W tym roku zbudowano w Wilnie pomnik Marcina Lutra. Jakie on ma znaczenie dla ewangelików reformowanych?

Na nas największy wpływ wywarli Jan Kalwin, Heinrich Bullinger, Huldrych Zwingli. U nas kalwinistów jest bardziej republikańska tradycja. Ale szanujemy Lutra, bo był dobrym teologiem. A wracając do pomnika. Generalnie takie rzeźby to historia z XIX wieku. Z jednej strony, dobrze, że są. Ale dla nas bardziej istotne jest wydawanie książek niż budowanie pomnika Kalwina czy Zwingliego.

Za chwilę będziemy obchodzić Boże Narodzenie (wywiad był przeprowadzony 17 grudnia 2017 r. – przyp. red. Przeglądu Bałtyckiego). Czy ewangelicy reformowani mają jakieś specjalne tradycje na te święta?

Chyba jest nas zbyt mało, żeby mieć jakieś osobne tradycje od katolików. Może kiedyś coś było, ale wszystko zmienia się w tak szybkim tempie. U naszych sąsiadów łotewskich są wigilijne tradycje, że trzeba jeść świninę i groch.

Boże Narodzenie nad Bałtykiem - jak obchodzone są święta na Litwie, Łotwie, w Niemczech i Estonii?

A właśnie Wigilia kalwińska chyba nie jest postna?

Tak, ale to nie jest ważne. Oczywiście, Kalwin utrzymywał, że post może mieć znaczenie i to nie jest źle, jeśli ludzie wybierają taką formę. Ale kłócić się o to, co jest na wigilijnym stole nie ma sensu. Trzeba sobie zadać pytanie, czy lepiej pościć w piątek i w Wigilię czy kochać swojego bliźniego. Tutaj niczego nie wolno robić mechanicznie.

Dziękuję za rozmowę i Wesołych Świąt.

Wesołych Świąt!

Wywiadem z księdzem Tomasem Šernasem kończymy oficjalnie Rok Reformacji, w który włączył się Przegląd Bałtycki. Do tematów ekumenicznych będziemy jeszcze wracać w naszych publikacjach.

 

Zdjęcie tytułowe: Synod Litewskiego Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w 2017 roku w Birżach. Zdj. ref.lt.

Polub nas na Facebooku!