Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

Loreta – dziewczyna z ulicy Gwiaździstej

„Loreta. Urodzona w 1967 roku. Adres?
Ulica Gwiaździsta 4, mieszkania 26.
Podaj numer telefonu.
Cztery pięć dziewięć pięć czterdzieści.
Czołg przejechał…

Doktorze, czy ja będę żyć?”

Oto ostatnie słowa Lorety Asanavičiūtė w Szpitalu Czerwonego Krzyża, zapisane na dokumentalnych kadrach wydarzeń nocy 13 stycznia. Zdaniem lekarki Vidy Kudzienė, która dyżurowała tamtej nocy i jako pierwsza oglądała przywiezioną z zajść pod wieżą telewizyjną Loretę, było jasne, że nie uda się jej uratować. Tkanki miękkie miednicy mniejszej zostały zmiażdżone przez gąsienice czołgu, krwawienia nie dawało się zahamować. „Loreta ciągle powtarzała: »Mamusiu, mamusiu…« Nie płakała, tylko jęczała… A my nie mogliśmy niczego zrobić…”.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Loreta Asanavičiūtė

Noc 13 stycznia 1991 roku na całe życie wryje się w pamięci tych, którzy ją przeżyli. Zaledwie trzy dni wcześniej, 10 stycznia, prezydent ZSRS Michaił Gorbaczow oskarżył Radę Najwyższą Republiki Litewskiej o próbę przywrócenia ustroju burżuazyjnego i zażądał, aby uchylić wszystkie przyjęte dotychczas akty „antykonstytucyjne”. W Miasteczku Północnym (część wileńskiej dzielnicy Żyrmuny, gdzie w czasach sowieckich znajdowała się baza wojskowa – przyp. tłum.) zainstalowano punkt łączności satelitarnej z Moskwą. 11 stycznia powołany przez siły prosowieckie Komitet Ocalenia Narodowego ogłosił, że „bierze odpowiedzialność za los Republiki”. Tego samego dnia został zajęty Dom Prasy, obiekty wojskowe w różnych litewskich miastach, przejęty został wileński węzeł kolejowy. Zatrzymany został pociąg, wiozący dzieci z Czarnobyla.

Przeczytaj także:  25. rocznica obrony wieży telewizyjnej w Wilnie

12 stycznia wiceminister obrony ZSRS gen. Władisław Aczałow, który przybył do Wilna, aby objąć dowództwo nad działaniami wojska, oraz dowódca sił lądowych Walentin Wariennikow zarządzili gotowość bojową. Już w nocy po ulicach Wilna poruszały się transportery opancerzone i samochody wojskowe. Tysiące ludzi z całej Litwy czuwało przy Radzie Najwyższej, Komitecie Radia i Telewizji, wieży telewizyjnej i międzymiastowej centrali telefonicznej.

13 stycznia, o godz. 2-ej w nocy wojsko zajęło obiekty Radia i Telewizji oraz wieżę telewizyjną. Świat dowiedział się już o 14 zabitych i wielu rannych. W czasie zajść zginął też spadochroniarz, porucznik Wiktor Szackich, zabity strzałem w plecy z odległości 5 cm. Możliwe, że zastrzelili go sami żołnierze sowieccy. Kolumnę czołgów, która ruszyła w stronę Parlamentu powstrzymała dopiero możliwość ogromnego rozlewu krwi, który mógł dojść do skutku, ponieważ Parlamentu broniło tysiące ludzi.

Tej nocy przewodniczący Rady Najwyższej Vytuatas Landsbergis, chcąc powstrzymać masakrę bezskutecznie próbował połączyć się telefonicznie z przywódcą ZSRS Michaiłem Gorbaczowem. Litewski kardynał Vincentas Sladkevičius wspólnie z wszystkimi litewskimi biskupami katolickimi wysłał do Michaiła Gorbaczowa telegram, w którym zaprotestował przeciw bezprawnym i nieludzkim działaniom sowieckiego dowództwa, biciu i zabijaniu bezbronnych obywateli litewskich. „Prosimy Waszą Ekscelencję o to, aby przerwana została interwencja wojskowa w naszym pokojowym kraju, aby ukarani zostali winni, zwrócone zostały zagarnięte obiekty i wynagrodzone szkody. Przywrócić do życia zamordowanych chłopców i dziewcząt nie zdołamy niestety, ani Pan, ani my. Sądzimy, że Pańskie odpowiedzialne stanowisko i szacowny tytuł laureata Pokojowej Nagrody Nobla zobowiązują Pana w oczach Boga i ludzkości” – mówiła treść telegramu. Później Gorbaczow przyzna się, że polecił wojskowym działać „tak, jak sami rozumieją”.

„Przyjdźcie i wspomóżcie swoją władzę – inaczej możecie mieć obcą…”

Przed mityngiem 8 stycznia, który miał rozpocząć się o godz. 10-ej, do mieszkańców kraju zwrócił się przez radio przewodniczący Rady Najwyższej Vytautas Landsbergis. Poprosił on mieszkańców Litwy, aby przyszli pod Parlament, by wesprzeć swoją władzę. Tego dnia zwolennicy „Jedinstwa” (prosowiecka organizacja, zdominowana przez ludność nielitewską – przyp. tłum.), których jakoby rozsierdziła decyzja rządu kierowanego przez Kazimierę Prunskienė o podniesieniu cen żywności, zaatakowali Parlament i po rozbiciu okien wdarli się do budynku, jednak pracownikom ochrony udało się ich odepchnąć za pomocą strumieni wody z węży strażackich. Ludzie, którzy pośpieszyli, by bronić Parlamentu powoli wypchnęli „jedinstwienników” z placu. Większość pozostała, by dalej strzec Parlamentu. Płonęły ogniska, ludzie dzielili się herbatą, śpiewali, modlili się. Ludzie bronili także Komitetu Radia i Telewizji, centrali międzymiastowej, a pod wieżą telewizyjną śpiewała i tańczyła młodzież – uczniowie okolicznych szkół.

13 stycznia w nocy rozpoczął się szturm na wieżę telewizyjną oraz Komitet Radia i Telewizji: członkowie przybyłego kilka dni wcześniej specjalnego oddziału KGB „Alfa” i spadochroniarze Dywizji Pskowskiej bez skrupułów strzelali do ludzi, uderzali ich kolbami karabinów. Pod wieżą telewizyjną w tłum wjeżdżały czołgi.

„Razem ze znajomą Loretą Asanavičiūtė przez kilka dni chodziłyśmy dyżurować pod wieżą telewizyjną. Z Loretą razem pracowałyśmy, byłyśmy dobrymi przyjaciółkami. Nasz zakład pracy znajdował się całkiem blisko wieży. W sobotę obie z samego rana spotkałyśmy się pod wieżą. Zjadłyśmy obiad, odpoczęłyśmy i znowu pod wieżę…

Kiedy zaczęły się strzały, zupełnie nie czułam strachu. Tylko moja przyjaciółka Loreta bardzo się przestraszyła. Powiedziałam jej: »Weź się w garść, pomódl się, wszystko będzie dobrze, jest tak dużo ludzi, ten cały tłum, a nie kilku ludzi, oni nic nam nie zrobią«. Potem zaczęły pękać szyby, wycofałyśmy się spod wieży. Skandowałyśmy: »Lie-tu-va!« Cofałyśmy się, a czołgi podjeżdżały coraz bliżej. Teraz przypominam sobie, jak Loreta powiedziała: »Daj mi rękę«. Podałam jej rękę, ale poślizgnęłam się i coś na mnie spadło. Nie rozumiałam zupełnie, co się dzieje. Nad sobą zobaczyłam lufę czołgu i nagle poczułam, jak przygniotło mi nogi. Usłyszałam jakiś krzyk. Pamiętam jak przez mgłę, że obok mnie ktoś leżał, czy moja przyjaciółka, czy ktoś inny, nie mogłam się zorientować. Jedną nogę zdążyłam wyciągnąć, a na drugiej poczułam te gąsienice. Pamiętam też, jak mężczyźni machali rękoma i jak ktoś krzyczał do żołnierzy, którzy siedzieli na czołgu…” (świadectwo Lorety Tručiliauskaitė, imienniczki i przyjaciółki Lorety Asanavičiūtė).

Loreta

Austriacki pisarz Stefan Zweig, jeden z najlepszych znawców ludzkiej duszy, pisał, że „historii nie potrzeba heroicznej postaci jako głównego bohatera, aby zawiązać wstrząsający dramat. Napięcie tragiczne bierze się z dysproporcji między człowiekiem, a jego losem”. Wątpliwe, żeby Loreta Asanavičiūtė, nieśmiała i skromna dziewczyna tamtej decydującej dla Litwy nocy myślała o dokonaniu bohaterskiego czynu. O jakimkolwiek bohaterstwie najprawdopodobniej nie myślały także tysiące ludzi zgromadzonych, by bronić swojej wolności. Mało kto z nich spodziewał się, że będzie się do nich strzelać pociskami smugowymi, bić ich, miażdżyć czołgami… Świat, oczarowany pierestrojką, stawał się w tym czasie coraz bardziej otwarty na ludzi z imperium sowieckiego, a sekretarz generalny KC Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego Michaił Gorbaczow w przeddzień roku 1991 został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla. Nikt zatem nie spodziewał się realizacji czarnego scenariusza zdławienia wolności.

Ina Dagytė w książce „Loreta Asanavičiūtė: Czyn i pamięć” pisze, że Loreta stała się postacią legendarną za sprawą pojedynczego czynu. „Bez biografii. Niedotknięta. Niechwalona. Niepoznana”. Wybrana przez los – niezdecydowana by umrzeć.

Garść suchych faktów z życia Lorety Asanavičiūtė: urodziła się 22 kwietnia 1967 roku w Wilnie, na Antokolu. W 1972 roku rodzina przeprowadziła się na nowe osiedle na wileńskiej Karolince. W 1974 roku Loreta zaczęła chodzić do Wileńskiej Szkoły Średniej nr 38, później uczyła się w Szkołach Średnich nr 41, 47 i 50 – na rozbudowującej się Karolince Lorecie wciąż przychodziło zmieniać szkoły. Po zakończeniu ósmej klasy w 1982 roku zaczęła pracę w szwalni „Aušra”, a w 1983 roku zatrudniła się jako szwaczka w przedsiębiorstwie „Dovana”. Pracowała tam do 13 stycznia 1991 roku. W 1985 roku Loreta ukończyła Wieczorową Szkołę Średnią nr 1 w Wilnie, a w 1990 roku – Wileńskie Technikum Finansowo-Kredytowe.

Stasė Asanavičienė sama wychowywała trójkę dzieci: syna Broniusa oraz córki Renatę i  Loretę. Życie nie było lekkie, więc dzieci starały się pomagać mamie od najmłodszych lat. Loreta, po skończeniu 15 lat, zaczęła pracować. W wolnym czasie zajmowała się muzyką: w 1986 roku została członkinią kapeli wiejskiej Wileńskiego Przedsiębiorstwa Budowlanego, znajdowała czas na udział w zespołach folklorystycznych Domu Kultury Związków Zawodowych i przedsiębiorstwa „Dovana”. Z tymi zespołami Loreta odwiedziła Leningrad (ob. Sankt Petersburg) oraz Lwów.

Za tymi krótkimi faktami biograficznymi, zawierającymi się w paru akapitach, kryje się nieznana dusza ludzka. Bliscy mówili, że Loreta bardzo lubiła dzieci – od dzieciństwa wręcz marzyła, by zostać przedszkolanką. Będąc zamkniętą, nieśmiałą dziewczynką, otwierała się tylko przed najbliższymi. Loreta bardzo kochała swoją mamę – chciała z nią zostać, jeśli los pozwoli. A swój los wyśniła na tydzień przed śmiercią. O tym śnie Lorety o ciemnej chmurze i wynurzającym się z niej czarnym stworzeniu, Stasė Asanavičienė przypomniał telefon od nieznajomego w nocy 13 stycznia…

Sens i pamięć

Znany psychiatra Viktor E. Frankl mawiał: „Człowiekowi (…) można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego – ostatniej z ludzkich swobód: swobody wyboru swojego postępowania w konkretnych okolicznościach”. Nocą 13 stycznia ludzie, którzy mieli możliwość wyboru, decydowali, gdzie powinni być: w domu czy na ulicach i placach Wilna. Loreta była między tymi, którzy poczuli obowiązek być tam, gdzie zagrożona była wolność. To było jej postępowanie w tamtych okolicznościach, zatem i ofiary Lorety nie możemy uznać za przypadkową.

Obok grobu Lorety na Cmentarzu Antokolskim pochyla się „Pieta” autorstwa rzeźbiarza Stanislovasa Kuzmy, który niewielką kopię pomnika podarował Stasė Asanavičienė. Loreta Asanavičiūtė – jedyna dziewczyna, która zginęła tamtej nocy – została odznaczona Orderem Krzyża Pogoni I stopnia. To najwyższe litewskie odznaczenie państwowe i uhonorowanie dla Lorety i jej rodziny. Loreta została odznaczona Medalem 13 Stycznia oraz odznaczeniem Republiki Łotewskiej, powstał o niej film „Dziewczyna i czołg”. Studenci i uczniowie piszą o niej wypracowania, tworzą wiersze, imionami Lorety oraz jej poległych towarzyszy nazwane są ulice Karolinki.

Według Vytautasa Landsbergisa ówczesny prezydent USA George Bush, który uważnie śledził wszystkie wydarzenia nocy 13 stycznia, był szczególnie poruszony, gdy dowiedział się o dziewczynie, zmiażdżonej pod gąsienicami czołgu.

31 grudnia 1993 roku ks. Robertas Grigas napisał do mamy Lorety następujące słowa:

„Kiedy modlę się i myślę o Pani Córce, jej obraz staje się dla mnie szczególnym symbolem walki o wolność o nader litewskim charakterze – ośmielającym i zachęcającym. Bo gdy za ideały, za swoje prawa i ziemię giną mężczyźni, to niby tak właśnie powinno być, taka jest ich – żołnierska – powinność. Jednak gdy przeciw żelaznemu systemowi przemocy staje dziewczęca kruchość, to ten kontrast, to zwycięstwo ducha przeciw tępej brutalności każe się zadumać, być dumnym ze swego narodu, z jego sił ukrytych w przeczystych głębinach”. (I. Dagytė, „Loreta Asanavičiūtė: Czyn i pamięć”)

* * *

wartość życia
przewyższa wartość wszystkich przedmiotów
które stworzył człowiek
człowiek jest skarbem
powtarzałem uparcie

(„W środku życia”, Tadeusz Różewicz)

 

Artykuł oryginalnie ukazał się w portalu Bernardinai.lt. Przedruk w Przeglądzie Bałtyckim dzięki uprzejmości autorki. Tłumaczenie z języka litewskiego Dominik Wilczewski.

 

Zdjęcie tytułowe: 13 stycznia 1991 roku w pobliżu wileńskiej wieży telewizyjnej. Zdj. A. Petrulevičiaus / Litewskie Archiwum Państwowe (archyvai.lt).

Polub nas na Facebooku!