Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Arvydas Nekrošius: stosunki polsko-litewskie należy zacząć od białej kartki

Trudno negować to, co stało się złego w stosunkach Polski i Litwy przez ostatnie lata. Trzeba odkreślić grubą kreską, to co było w naszych relacjach, rozpocząć od białej kartki. Oczywiście jest to trudne dla polityków obu krajów. Może właśnie dlatego zostałem postawiony na czele delegacji litewskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy, bo ja nie mam żadnych uprzedzeń wobec Polski. Dostrzegam bardzo duże perspektywy dla naszych stosunków, czy to w obszarze gospodarki czy transportu. Obok mamy nieprzewidywalnego sąsiada, który wzbudza zagrożenie. Myślę więc, że dla nas bardzo ważną sprawą jest wznowienie naszych stosunków i ich rozwijanie – mówi w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim wicemarszałek Sejmu Litwy Arvydas Nekrošius, przewodniczący delegacji litewskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy.

Wszystkie treści w Przeglądzie Bałtyckim udostępniamy bezpłatnie. Wesprzyj nas - dzięki Twojej pomocy opublikujemy kolejne pogłębione artykuły dotyczące regionu Morza Bałtyckiego!

Arvydas Nekrošius urodził się w 1984 roku w Rosieniach. W 2007 r. ukończył studia licencjackie z dziedziny inżynierii energetyki w Litewskim Uniwersytecie Rolniczym (ob. Uniwersytet Aleksandrasa Stulginskisa), dwa lata później uzyskał tam stopień magistra. W 2014 r. obronił dysertację doktorską. Po studiach pracował jako starszy laborant w Litewskim Uniwersytecie Rolniczym, później jako asystent na tejże uczelni. W 2016 roku został wykładowcą Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie. Przez szereg lat uczestniczył w projektach badawczych Unii Europejskiej. Jesienią 2016 roku został wybrany w skład Sejmu z listy Związku Rolników i Zielonych w okręgu Rosienie-Kiejdany. Został wybrany wicemarszałkiem Sejmu, stanął także na czele delegacji litewskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy.

Tomasz Otocki, Przegląd Bałtycki: Pierwsze pytanie zadam o wizytę w Przemyślu w październiku 2017 roku, gdy doszło do spotkania w formacie czterech państw, czyli Polski, Litwy, Ukrainy oraz Węgier. Co udało się Państwu ustalić ważnego dla stosunków polsko-litewskich, czy szerzej relacji w Europie Środkowo-Wschodniej?

Arvydas Nekrošius: Wizyta w Przemyślu była dla mnie bardzo interesująca, bo mimo, że stoję na czele delegacji litewskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy nie miałem często okazji być w Polsce. Spotkanie było bardzo ciepłe i sądzę, że jest dobrą podstawą do dalszego rozwijania naszych relacji. Uczestniczyliśmy w różnych spotkaniach, było również wiele dyskusji panelowych, obejrzeliśmy świeżo zrekonstruowane przejście graniczne między Polską a Ukrainą, rozmawialiśmy z przedstawicielami Węgier. Sądzę więc, że rozmowy były owocne.

Czy z marszałkiem Markiem Kuchcińskim, który organizował tę debatę o współpracy międzyparlamentarnej i tradycjach demokratycznych Europy Środkowej, widział się Pan po raz pierwszy?

To było moje pierwsze spotkanie z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i przewodniczącym Rady Najwyższej Ukrainy Andrijem Parubijem. Wydali mi się ludźmi otwartymi, szczerymi. Rozmawialiśmy także z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości, wymienialiśmy opinie na aktualne kwestie. Ja ze swej strony poinformowałem o tym, co się dzieje na Litwie po wyborach w 2016 roku, czym jest Związek Rolników i Zielonych. Przekazałem też nasze życzenie, by dokonać resetu w stosunkach polsko-litewskich, by rozwijać nasze relacje.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Czy to była Pana pierwsza wizyta, odkąd został Pan wybrany na posła?

Oficjalnie tak, nieoficjalnie miałem wiele razy okazję jeździć po polskich autostradach, na przykład w drodze do Niemiec. Do Polski miałem okazję podróżować wcześniej, jako naukowiec, uczestniczyłem w konferencjach naukowych w Puławach, a także w praktykach naukowych w tym mieście.

Po wygranej w wyborach przez Związek Rolników i Zielonych został Pan wybrany na przewodniczącego delegacji litewskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy. Czy to była Pańska inicjatywa, by ubiegać się o to stanowisko, czy decyzja partii?

Były tutaj dwa czynniki. Przede wszystkim ja sam chciałem bardzo dobrych stosunków z Polską, bo jesteście naszym ważnym partnerem. Mamy z Polską dobre stosunki wojskowe, uważam, że należy umacniać relacje polityczne. Takie jest także stanowisko naszej partii, że należy polepszać stosunki z Polską we wszystkich dziedzinach. Sądzę, że trudne sprawy można rozwiązać, bo nie są to takie kwestie, których nie da się pokonać.

Przez cały szereg lat stosunki polsko-litewskie znajdowały się w kryzysie. Politycy przerzucali się odpowiedzialnością: Radek Sikorski mówił, że to wina Litwy, że Litwa nie spełnia swoich obietnic danych w traktacie polsko-litewskim, z kolei litewscy politycy zwracali uwagę na problemy po stronie polskiej. Jaka była przyczyna, według Pana, że przez lata nie potrafiliśmy się dogadać?

Trudno negować to, co się stało w stosunkach przez te lata. Trzeba odkreślić grubą kreską, to co było złego w naszych relacjach, rozpocząć od białej kartki. Oczywiście jest to trudne dla polityków obu krajów. Może właśnie dlatego zostałem postawiony na czele delegacji litewskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Polski i Litwy, bo ja nie mam żadnych uprzedzeń wobec Polski. Dostrzegam bardzo duże perspektywy dla naszych stosunków, czy to w obszarze gospodarki czy transportu. Obok mamy nieprzewidywalnego sąsiada, który wzbudza zagrożenie. Myślę więc, że dla nas bardzo ważną sprawą jest wznowienie naszych stosunków i ich rozwijanie.

Jesienią 2017 roku miał zostać rozstrzygnięty w Sejmie problem pisowni polskich nazwisk, ale ostatecznie sprawę przeniesiono na sesję wiosenną 2018 roku. Jakiego wyniku głosowania Pan się spodziewa i jak zagłosuje Pański klub?

Projekt tej ustawy zatrzymał się niestety w komisjach sejmowych. Stało się tak dlatego, że osoby przeciwne temu projektowi zwróciły się do ekspertów o ocenę. Pojawiła się znowu biurokracja, z której staramy się wybrnąć i mam nadzieję, że na wiosnę 2018 roku ten problem rozwiążemy. Sądzę, że Sejm poprze legalizację tych trzech liter, które są niezbędne. Po wyborach 2016 roku połowa składu parlamentu zmieniła się i myślę, że to jest dobry prognostyk. Oni mają inne poglądy, a trzeba jeszcze dodać, że kwestia dotyczy zarówno osób narodowości polskiej, jak i litewskiej.

Przeczytaj także:  Ewelina Baliko: Brak możliwości zapisu nazwiska w oryginale to dyskryminacja

Czy chodzi tylko o trzy litery alfabetu, czyli w, x i q?

Obecny projekt przewiduje legalizację jedynie tych trzech liter.

Rozumiem. W stosunkach polsko-litewskich problemem jest nie tylko pisownia nazwisk, ale także ustawa o mniejszościach narodowych, która wygasła siedem lat temu. Czy jako polityk widzi Pan szansę na uchwalenie takiego prawa w obecnej kadencji Sejmu?

Należę do grupy poselskiej 3 maja, która wspiera sprawy polskie w naszym parlamencie. W tej grupie omawiamy kwestie relacji obu krajów. Myślę, że wspomniana przez Pana ważna kwestia będzie również omawiana na posiedzeniach tej grupy.

Ale czy widzi Pan w obecnej kadencji szansę na uchwalenie ustawy o mniejszościach narodowych?

Teraz nie odważyłbym się dokonywać takiej oceny. Ale jestem optymistą. Jak wspomniałem, Sejm jest całkowicie nowy i ma otwarte poglądy na sprawy polsko-litewskie.

Ostatnio Akcja Wyborcza Polaków na Litwie jakby mniej mówi o sprawach kontrowersyjnych, o prawach mniejszości polskiej, więcej o kwestiach socjalnych. AWPL poparła niedawno budżet zaproponowany przez rząd. Czy można mówić o nieformalnej koalicji między Związkiem Rolników i Zielonych a polską partią i czy życzyłby Pan sobie takiej współpracy?

Z AWPL mamy bardzo dobre kontakty. Wiele propozycji zgłaszanych przez akcję jest uchwalanych później przez Sejm. Parlament wsparł ich inicjatywę, by wypłacać zasiłek na dziecko. To była inicjatywa AWPL skopiowana z Polski. Oni mają jeszcze inne propozycje, nie jesteśmy gotowi do wspierania wszystkich, ale jesteśmy otwarci na dialog.

Z tego co pamiętam, gdy mowa o zasiłku na dziecko, chodzi o trzydzieści euro.

Trzydzieści euro na jedno dziecko, ale jeśli ktoś ma dwójkę lub trójkę, dostaje sześćdziesiąt lub dziewięćdziesiąt euro. Później w przypadku rodzin wielodzietnych dochodzi jeszcze piętnaście euro.

Trzydzieści euro to jednak mało. W Polsce na każde dziecko dostaje się sto dwadzieścia euro. Taką kwotę wypłacać proponowała także AWPL. Czy widzi Pan jako polityk partii rządzącej, by ten zasiłek zwiększyć? Czy budżet Litwy by to wytrzymał?

Zrobiliśmy podliczenia i jeśli cały czas będziemy mieli taki wzrost gospodarczy jak obecnie, planujemy zwiększenie tego zasiłku do stu euro na dziecko.

Polityka społeczna to płaszczyzna, na której mogą współpracować AWPL i pańska partia. Czy widzi Pan jeszcze jakieś inne pola do współpracy?

Są różne propozycje, podchodzimy do nich bardzo poważnie i rozstrzygamy w miarę możliwości. Początkowo pytał Pan, czy mamy nieformalną koalicję z AWPL. Chcę powiedzieć, że ani formalnej, ani nieformalnej koalicji nie mamy. Ale dostrzegamy troskę o AWPL o zwykłych ludzi i widzimy wiele stycznych punktów, gdzie moglibyśmy współpracować.

W zeszłej kadencji Sejmu AWPL zgłaszała projekt zakazu aborcji na Litwie, który ostatecznie nie został przyjęty. Wasza partia jest całkiem konserwatywnym ugrupowaniem, czy wsparlibyście taki pomysł? Wasz minister zdrowia Aurelijus Veryga na razie jest sceptyczny…

Nasza partia nie jest konserwatywna. Jest ona do pewnego stopnia wyjątkowa, bo reprezentuje bardzo szeroką gamę poglądów od lewicy do prawicy, czyli chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, liberałów, socjalistów. Która strona teraz przeważa, bardzo ciężko byłoby określić. Natomiast w kwestii aborcji sądzę, że bardzo ciężko byłoby uchwalić taką ustawę, jaką proponuje AWPL. Jeśli chodzi o przerywanie ciąży to raczej uważamy, że powinno być ono legalne. Ale w naszej partii są na pewno osoby, które poparłyby projekt AWPL.

Ostatnio poseł konserwatystów Mykolas Majauskas zgłosił ideę legalizacji medycznej marihuany. Jakie jest stanowisko waszej partii?

Popieramy to, zgłosiliśmy odpowiedni projekt ustawy nawet wcześniej niż on. Oczywiście nie mówimy o legalizacji palenia marihuany, ale o tworzeniu leków na jej bazie. Ja osobiście mam znajomych chorych na ciężkie choroby nowotworowe, którzy właśnie używają tych medykamentów. Dużo lżej znoszą wtedy dolegliwości niż przy użyciu tradycyjnych leków. Nasza partia popiera zatem tę inicjatywę.

Przeczytaj także:  Mykolas Majauskas: stosunki polsko-litewskie można ożywić także dzięki gospodarce

Po tym jak socjaldemokraci wyszli z koalicji na Litwie, wasz rząd stał się rządem mniejszościowym. Czy wyobraża sobie Pan funkcjonowanie mniejszościowego rządu przez trzy lata, do końca kadencji?

Może arytmetycznie nie mamy większości, ale najlepiej tę sprawę zilustrowało grudniowe głosowanie nad budżetem, kiedy za jego przyjęciem głosowało ponad osiemdziesięciu posłów. To wskazuje na to, że rząd cieszy się poparciem. Opozycja stara się oczywiście udowodnić, że my tego poparcia nie mamy. Akcentują oni to, że nie mamy większości. Ale jak widzimy nieoficjalnie popiera nas ponad osiemdziesięciu posłów. Są to zarówno całe frakcje, jak i poszczególni posłowie. Za budżetem głosowało na przykład trzech liberałów, chociaż ich klub był przeciwko.

Czyli podsumowując – możliwe jest funkcjonowanie rządu mniejszościowego do końca kadencji?

Można się spodziewać, że tak.

Za dwa lata na Litwie odbędą się wybory prezydenckie. Wiemy już, że wasz lider Karbauskis nie będzie kandydował, ale wielką popularnością cieszy się wciąż premier Skvernelis. Czy to on będzie waszym kandydatem na prezydenta, czy wciąż za wcześnie, by o tym mówić?

Nazwisko kandydata jest mi znane, ale nie mogę go Panu podać (śmiech).

Kiedy się dowiemy?

Jak rozpocznie się rejestracja kandydatów na prezydenta (śmiech).

A jakie są cele waszej partii w wyborach lokalnych za dwa lata?

My zasadniczo mamy problem, bo w samorządach mamy bardzo niewielką liczbę radnych. Mamy bardzo mało merów. Więc naszym celem, by utrwalić naszą władzę na Litwie, byłoby zwycięstwo w wyborach samorządowych.

Wasza partia ma wysokie poparcie na prowincji, ale wyzwaniem mogą być dla was duże miasta, takie jak Kłajpeda, Kowno czy Wilno. Czy zamierzacie także tam wystawiać swoich kandydatów?

Zgadzam się, niewątpliwie z elektoratem w dużych miastach jest u nas nieco trudniej. Ale w regionach mamy wciąż bardzo duże poparcie i są wszelkie podstawy przypuszczać, że zwyciężymy. Ale jak się stanie, to jest znak zapytania.

Wróćmy jeszcze do stosunków polsko-litewskich. W jakich obszarach widzi Pan szansę na ich najszybszą poprawę?

Trudno byłoby wydzielić jakąś szczególną dziedzinę. Mamy bardzo dobre stosunki wojskowe. Bardzo ważne dla nas byłyby dziedziny transportu, energetyki, by tam dokonał się postęp. To są niezwykle istotne sprawy dla Litwy. A uważam, że konieczne jest także odświeżenie stosunków politycznych między Polską a Litwą. Bo mieliśmy okres, kiedy tych relacji prawie wcale nie było. Sami powinniśmy na Litwie poczynić pewne prace domowe i dać Polsce dobrą nowinę, że jesteśmy przygotowani do rozwijania tych stosunków.

Uważa Pan, że zapowiadana wizyta prezydenta Dudy w lutym 2018 roku może dać nową dynamikę tym stosunkom? Czy to tylko kurtuazja z okazji stulecia Polski i Litwy?

Wielkim przyspieszeniem była wizyta premiera Skvernelisa w Polsce, a także przyjazd marszałka Kuchcińskiego na Litwę. Wizyta prezydenta Dudy to także wysoki szczebel i byłby to dobry sygnał do rozwijania naszych stosunków. Bardzo czekamy zatem na przyjazd prezydenta Dudy na stulecie Litwy.

W stosunkach polsko-litewskich problematyczne były nie tylko kwestie mniejszości narodowych, ale także gospodarka. Na przykład problemy związane z Orlenem. Parę lat temu koleje litewskie rozebrały ważny odcinek torów między Możejkami a Łotwą. Teraz na koleje została nałożona kara Komisji Europejskiej. Później mieliśmy deklarację ze strony kolei, że odbudują sporny odcinek drogi. Mówi się także o nowych korzystnych stawkach dla Orlenu. Czy ten spór jest już zakończony?

Niestety taką sytuację odziedziczyliśmy po poprzednikach. Praktycznie ciężko było wywrzeć na to jakiś większy wpływ. Oczywiście uznaliśmy te pretensje ze strony Unii Europejskiej. Jak Pan słusznie wspomniał, zdecydowaliśmy się odbudować ten odcinek kolejowy. Na szczeblu rządu prowadzimy teraz konsultacje, w jaki sposób tego dokonać. Potwierdzam, że nasze zamiary są tutaj bardzo poważne.

Kiedy ta sprawa się zakończy, czy znamy termin?

Na razie terminów nie znam, ale wiem, że rząd rozstrzyga tę kwestię w trybie przyspieszonym.

Jest Pan naukowcem, uzyskał Pan stopień doktora. Jakie szanse widzi Pan na współpracę w dziedzinie nauki między Polską a Litwą?

Dotychczas ta współpraca była rozwijana dosyć aktywnie. Była wymiana uczestników na konferencjach, litewscy naukowcy niemało publikowali w polskich pismach. Uczestniczyli również w wielu projektach współfinansowanych przez Unię Europejską. Gdyby ta współpraca była jeszcze bardziej aktywna, można by się było z tego cieszyć.

Zgromadzenie Polsko-Litewskie, którego litewskiej delegacji jest Pan szefem, w ostatnich latach było ciałem martwym. Czy widzi Pan szansę, by w tej kadencji ożywić to gremium, od kogo to zależy, po czyjej stronie jest piłka?

Na początku rozmowy wspomniał Pan moją wizytę w Polsce. Właśnie tam otrzymałem zapewnienie, że takie spotkania są możliwe. Trzeba by nam było zorganizować robocze spotkanie, by ustalić jaki będzie plan funkcjonowania tego Zgromadzenia w najbliższych latach. Myślę tutaj nawet nie o całej kadencji, tylko już o roku 2018.

Czy po stronie polskiej widzi Pan wolę?

Tak, już podczas naszych spotkań w Polsce mówiono, że to byłoby pożyteczne dla obu stron i takie spotkania należałoby zorganizować jak najszybciej.

Rozumiem zatem, że z okazji stulecia Polski i Litwy ożyje zatem Zgromadzenie Polsko-Litewskie…

Jak w to bardzo wierzę.

Ostatnie pytanie. Dwa miesiące temu był Pan w Przemyślu. Jak się spodobało Panu to miasto?

Jest to wspaniałe miasto, trochę mi przypominało Kowno. Bo również historycznie było miastem twierdzą. Rzeka San płynąca przez miasto, architektura, bardzo mi przypominała Kowno. A ponieważ ja przez czternaście lat mieszkałem w Kownie, czułem się naprawdę w tym mieście jak u siebie w domu.

Dziękuję za rozmowę.

 

Zdjęcie tytułowe: Rafineria w Możejkach. Zdj. Dāvis Kļaviņš / Flickr / CC.

Polub nas na Facebooku!