Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Litewska flaga na Kurfürstenstraße. Sto lat stosunków litewsko-niemieckich

Stosunki Litwy z Niemcami to temat w Polsce znany trochę z opowieści o pruskiej Litwie, aneksji Kłajpedy czy brutalności okupacji nazistowskiej w latach 1941-1944. Nie znamy jednak wszystkich zawiłości, informacji, dat, detali, które określają to, jak przez minione stulecie układały się relacje Berlina z Wilnem. W rozeznaniu się w tych zagadnieniach pomaga praca „Sto lat stosunków niemiecko-litewskich” napisana na stulecie Litwy przez dwóch niemieckich historyków z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie Matthiasa Dornfeldta i Enrico Seewalda. To solidne kompendium wiedzy, wzbogacone ciekawymi ilustracjami, wspomnieniami i przypisami. Godne polecenia także tym, którzy w stosunkach litewsko-niemieckich szukają także jakichś wątków polskich, takich jak chociażby misterna gra ministra Becka z 1938 roku o nawiązanie stosunków dyplomatycznych, w której swój udział miały także Niemcy.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Blisko do Berlina

Terytorium Litwy po rozbiorach Rzeczypospolitej częściowo znalazło się pod władzą Prus, szybko jednak litewska Suwalszczyzna trafiła do Królestwa Kongresowego. We władaniu Niemiec pozostała Litwa Pruska, zwana także Litwą Małą, która ma ogromne znaczenie nie tylko dla samych Litwinów, ale także Niemców, którzy zajmowali się sprawami litewskimi, by wspomnieć taką postać jak pisarz Johannes Bobrowski. Z całą dobitnością znaczenie tego regionu dla polityki światowej pokaże się po Traktacie Wersalskim, który teren prawego brzegu Niemna wyłączył spod niemieckiej administracji. Dopiero w 1915 roku Niemcy wkroczyli jednak na terytorium tzw. Litwy właściwej, w związku z czym pojawiło się pytanie – jaki będzie los tego kraju po opuszczeniu go przez wojska rosyjskie. Początkowo Litwini nie wyobrażali sobie swojej niepodległości, snuto różne koncepcje nawet o połączeniu Litwy Wielkiej z Litwą Małą pod berłem carów. Jednak wraz z oddalaniem się frontu wschodniego, rewolucją lutową i październikową temat niepodległości stawał się coraz bardziej aktualny.

Matthias Erzberger, katolicki polityk, szef Towarzystwa Niemiecko-Litewskiego. Zdj. Diethart Kerbs / Wikipedia / CC.

Kamieniem milowym dochodzenia do wolności było powołanie w 1917 roku Taryby, czyli Litewskiej Rady, w skład której weszli litewscy działacze społeczni.  W czasie I wojny światowej Polacy, nie wyobrażający sobie odbudowy Litwy bez jej związków z Polską, określali ją jako ciało par excellence proniemieckie. Do pewnego momentu tak było, ale przecież postawa Litwinów miała charakter pragmatyczny. Podczas wystąpienia w berlińskim hotelu Adlon 13 listopada 1917 roku Antanas Smetona, późniejszy pierwszy prezydent Litwy, deklarował: „Litwa jest skazana, by utrzymywać z Niemcami ścisłe stosunki. Litwa jest krajem rolniczym, Niemcy przemysłowym, jeden kraj może uzupełniać drugi. Litwa mogłaby zaopatrywać Niemcy w chleb i inne towary, zaś Niemcy znalazłyby tutaj swój rynek zbytu dla swoich produktów przemysłowych. Nie tylko w sensie materialnym, ale także duchowym Litwa liczy na korzyści ze stosunków z Niemcami. Niemiecka nauka, technika i doświadczenie polityczne są dla Litwinów wzorami do naśladowania. Przyszłe państwo litewskie będzie potrzebować do swojej budowy nie tylko pomocy intelektualnej, ale także finansowej z Niemiec. Litwini poznali Niemców podczas wojen, to niekorzystna okoliczność, by zawrzeć znajomość. Wojna pozostawia jednostronne wrażenia po dwóch stronach. Ale kiedy Litwa uzyska swoją upragnioną wolność z pomocą niemiecką, wtedy młode litewskie pokolenie będzie szanować swoich wyzwolicieli i nie tylko w słowach, ale także w czynach utrzymywać bliskie stosunki” – mówił przyszły dyktator Litwy. Niemcy wielokrotnie zmieniały jednak swoją politykę wobec Wilna, dość wyraźnie zarysował się zresztą konflikt między stroną cywilną a wojskową. O ile niemieccy wojskowi próbowali wykorzystać Litwę do tego, by stała się buforem między Niemcami a Rosją – feldmarszałek Paul von Hindenburg i Erich Ludendorff byli za zachowaniem Litwy i Kurlandii jako swego rodzaju wojskowego protektoratu, to władze cywilne skłonne były pod koniec I wojny światowej Litwinom przyznać niepodległość. Ideę wolności Litwy wsparł chociażby kanclerz Rzeszy Georg von Hertling. Za tym samym wypowiadał się także parlamentarzysta katolickiej Partii Centrum, szef Towarzystwa Niemiecko-Litewskiego, Matthias Erzbeger. Otwartą sprawą pozostawała forma ustroju i kto będzie rządził młodym państwem.

Decyzja Taryby

Georg von Hertling, kanclerz Rzeszy, zwolennik niepodległości Litwy. Zdj. Wikipedia.

Stosunek Niemców do aspiracji niepodległościowych Litwinów zmienił się na lepsze w roku klęski wojskowej. Taryba, czyli Rada Litewska, ogłosiła niepodległość kraju 16 lutego 1918 roku. Miesiąc później Justinas Staugaitis, Jurgis Šaulys i Jonas Vileišis otrzymali od rady pełnomocnictwo, by zawiadomić rząd cesarskich Niemiec o proklamowaniu niepodległości i zażądać od Berlina uznania dyplomatycznego Litwy. Niemcy zdecydowały się to zrobić, po czym nastąpiło spotkanie z litewskimi przedstawicielami w berlińskim hotelu Kaiserhof. Dziennikarz Ludwig Stein opisał to w ten sposób: „po przyjęciu przez kanclerza Rzeszy delegacja litewska wraz z przedstawicielami ministerstwa spraw zagranicznych zgromadziła się na śniadanie w hotelu Kaiserhof, podczas spotkania wygłoszono znaczące mowy. Prezydent Smetona wzniósł po niemiecku toast za zdrowie niemieckiego cesarza i za potężną Rzeszę Niemiecką”. Taryba wysłała zaś telegram z podziękowaniami dla cesarza, wskazując, że Niemcy są pierwszym krajem, który dyplomatycznie uznał Litwę. Cesarz w odpowiedzi wskazał, że cieszy się, że Niemcy wyzwoliły Litwę spod rosyjskiej okupacji. Oficjalne uznanie Litwy było uroczyście obchodzone przez Towarzystwo Niemiecko-Litewskie w hotelu Adlon w Berlinie.

Przeczytaj także:  Dzień był mglisty i pochmurny. 99 lat temu uchwalono niepodległość Litwy

Litewska niepodległość była w 1918 roku tematem obrad Reichstagu. Niemiecki poseł, przedstawiciel partii Centrum Adolf Gröber, wskazywał, że budowa niepodległej Litwy idzie w „tempie ślimaczym”, a „Litwini chcą miejscowego rządu i miejscowej administracji, jednak o wypełnieniu ich życzeń nic się nie słyszy”. Socjaldemokrata Eduard David zwracał z kolei uwagę, że „wszystko zostało przy starym, o jakimkolwiek samostanowieniu czy własnej administracji nie ma mowy. Do tej pory na Litwie panują takie same stosunki jak w mijających dwóch latach, gdy niemieccy żołnierze weszli na to terytorium”.

Minister mówiący po niemiecku

O ile Niemcy w dotychczasowej formie chyliły się ku upadkowi, to państwo litewskie coraz bardziej krzepło. Stosunki Niemców z Litwinami nabrały przyspieszenia już po zakończeniu wojny. Powstało niemieckie poselstwo w Kownie, zaś w Berlinie zaczął rezydować na stałe litewski przedstawiciel. Pierwszymi reprezentantami Niemiec na Litwie byli Friedrich von Falkenhausen oraz Ludwig Zimmerle. Ten ostatni pełnił obowiązki pełnomocnika ds. wycofania wojsk niemieckich i przekazania administracji stronie litewskiej. Pierwszym niemieckim posłem na Litwie został Fritz Schönberg, który sprawował swą funkcję przez dwa lata. W przemówieniu w Reichstagu z jesieni 1920 roku minister spraw zagranicznych Republiki Weimarskiej Walter Simons zwrócił uwagę, że stosunki niemiecko-litewskie po Traktacie Wersalskim stały się skomplikowane z powodu Kłajpedy. „Jest to tym bardziej godne ubolewania, bo ogólnie między Litwą a Niemcami nie ma żadnych sprzecznych interesów” – podsumowywał minister, wskazując jednocześnie na zagrożenie niepodległości Litwy ze strony Polski. Niemcy były jednak na tyle osłabione po wojnie, że nie zdecydowały się na militarną pomoc Litwinom w konflikcie z Polakami. W sprawie wojny polsko-bolszewickiej i skomplikowanych stosunków polsko-litewskich Berlin zajmował neutralną pozycję.

Politycy litewscy, skonfliktowani z Polakami, pod wieloma względami byli proniemieccy. Vladas Jurgutis, który został ogłoszony ministrem spraw zagranicznych niepodległej Litwy, był z pewnością taką osobą. Fritz Schönberg pisał o nim w notatce do niemieckiego Auswärtiges Amt: „ma opanowany w zupełności język niemiecki i mówi w nim w rzadkiej dla cudzoziemców szybkości oraz pewności. Z tej racji, że potrafi się wyrażać jedynie w sposób ograniczony w językach zachodnioeuropejskich, tutejsi przedstawiciele Francji, Anglii i Ameryki są zmuszeni, by w kontaktach z nim rozmawiać po niemiecku”. Jurgutis wywarł na Schönbergu pozytywne wrażenie, panowie szybko nawiązali dobre relacje. „Jurgutis ma od lat dobry stosunek do Niemiec, bo w Niemczech spędził swoje cztery najszczęśliwsze lata podczas studiów i z których ma najpiękniejsze wspomnienia” – donosił niemiecki poseł z Kowna. Jurgutis studiował ekonomię na Uniwersytecie w Monachium.

Vaclovas Sidzikauskas, wieloletni poseł Litwy w Berlinie. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Kolejnym przedstawicielem Niemiec w Litwie został Franz Olshausen, który swoją funkcję sprawował również dwa lata, do Berlina zaś wyjechał reprezentować Litwę Vaclovas Sidzikauskas, który spędzi tam dziewięć lat. Sidzikauskas, z wykształcenia prawnik, był także posłem w Wiedniu i Bernie. Poselstwo Litwy mieściło się w starej kamienicy przy ulicy Kurfürstenstraße. Następnym przedstawicielem Niemiec w Kownie został Erich Schroetter, mający swe korzenie w Prusach Wschodnich, na co sam zwrócił uwagę podczas wręczania prezydentowi Litwy listów uwierzytelniających. Podczas kadencji posła Schroettera doszło do wizyty prezydenta Aleksandrasa Stulginskisa w Berlinie, gdzie przyjął go prezydent Friedrich Ebert. Śmierć tego ostatniego odbiła się szerokim echem w Kownie. „Pan Stulginskis podkreślił podczas audiencji, że litewski rząd i naród widział w zmarłym prezydencie prawdziwego przyjaciela Litwy, a jego śmierci żałuje szczególnie” – notował niemiecki poseł. Litwa w tym czasie stawiała na Niemcy, także jako kraj, który może poprzeć ją w sporze z Polską o Wilno. Z drugiej strony po Locarno obawiała się, że Niemcy mogą ją poświęcić, oddając jej terytorium Warszawie w zamian za polski korytarz. Litwini łączyli temat Kłajpedy z kwestią Wilna. Poseł Niemiec w Kownie Hans Morath pisał w 1931 roku w notatce do Berlina po spotkaniu z prezydentem Smetoną, że dla Litwinów dobre stosunki z Niemcami są warunkiem sukcesów w sprawie wileńskiej.

W cieniu Kłajpedy

Choć stosunki Litwy z Niemcami były o wiele lepsze niż Berlina z Warszawą, to problemem we wzajemnych relacjach pozostawał obszar Kłajpedy, nie na tyle silnie jednak co kwestia Gdańska, Pomorza czy Śląska w relacjach polsko-niemieckich. Po zajęciu północnej części Prus Wschodnich przez Litwinów w 1923 roku temat był dyskutowany w Reichstagu. Poseł Otto Hoetzsch w swoim przemówieniu zwrócił uwagę, że stosunki z Litwą nie mogą być budowane na krzywdzie Niemców w Kłajpedzie. Minister spraw zagranicznych Gustav Stresemann powiedział zaś: „uważam, że młode litewskie państwo w bardzo zły sposób wchodzi do rodziny narodów poprzez swoje działania w Kłajpedzie”. Niemcy nie miały jednak aż do lat trzydziestych ani sił, ani możliwości, by temat północnej części Prus Wschodnich stawiać na ostrzu noża.

Przeczytaj także:  Od Memla do Kłajpedy: 94 lata po litewskim przewrocie

Temat ten coraz intensywniej zaczął się jednak pojawiać w polityce już za rządów prezydenta Smetony. W 1930 roku niemiecki poseł Hans Morath pisał w memoriale do sekretarza stanu w Auswärtiges Amt Bernharda von Bülowa, że Kłajpeda jest „kawałkiem terytorium niemieckiego, które niesłusznie nam wyrwano, jest jasne, że nie porzucimy nadziei na jego odzyskanie i w wyniku tego będziemy próbować, by kraj zachował swój niemiecki charakter”. Litwini uważali z kolei jeszcze na długo przed dojściem Hitlera do władzy, że konsulat niemiecki w Kłajpedzie wykonuje złą robotę dla stosunków litewsko-niemieckich. Hans Morath, co ciekawe, był jednak lubiany na Litwie, a na koniec swojej misji został odznaczony przez prezydenta Smetonę Orderem ks. Giedymina. Po odejściu Moratha prezydent Hindenburg mianował na nowego posła Ericha Zechlina, wcześniej konsula generalnego w Leningradzie, który pozostanie w Kownie aż do okupacji sowieckiej. W latach trzydziestych pojawił się także na Litwie nowy attaché wojskowy Ernst Köstring, który w swoich wspomnieniach pisał: „mimo tarć z Niemcami z powodu zajęcia Kraju Kłajpedy Litwini kierowali się całkiem w stronę Niemiec i byli zdecydowanymi antybolszewikami. Nie było żadnej nieufności wobec zagranicznych attaché wojskowych i otrzymywaliśmy wszystko to, co chcieliśmy, na każde pytanie otwartą i szczegółową odpowiedź”. Swoją drogą jak wskazują autorzy publikacji stosunki litewsko-niemieckie były wówczas lepsze w wymiarze wojskowym niż politycznym.

Po dojściu do władzy Hitlera, którego jednym z celów pozostawała rewizja wschodniej granicy Niemiec, a więc także aneksja Kłajpedy, Niemcy kontynuowały ostrożną politykę wobec Litwy. „Mimo złego traktowania Niemców w Kraju Kłajpedy dobre stosunki z Litwą są pożądane ze względu na jej geograficzne położenie względem Polski” – utrzymywały władze w Berlinie. Jednak w latach trzydziestych konsulat Niemiec w Kłajpedzie staje się miejscem, z którego koordynuje się działalność i wsparcie dla narodowych socjalistów w Kraju Kłajpedy. Działacze nazistowscy uzyskują coraz lepsze wyniki w wyborach do lokalnego sejmiku. Jesienią 1934 roku dochodzi do „procesu kowieńskiego”. Ponad stu niemieckich mieszkańców Kłajpedy zostaje oskarżonych o przygotowanie wojskowego powstania w celu oderwania terytorium i przyłączenia go do Niemiec, a lokalne władze niemieckie o tolerowanie tych przygotowań. Czterech działaczy zostało skazanych w Kownie na karę śmierci, ostatecznie zamienioną przez prezydenta Smetonę na dożywocie, inni na karę wieloletniego więzienia. Wydarzenie odbiło się szerokim echem w prasie międzynarodowej, był to pierwszy w historii proces nazistów, co do dziś podkreśla się w litewskiej historiografii. W reakcji na proces Hitler wygłosił histeryczne, antylitewskie przemówienie w Reichstagu 21 maja 1935 roku.

Proces przywódców nazistowskich w Kłajpedzie w 1935 roku. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Proces kowieński wpłynął na relacje konsularne Litwy z Niemcami – wielu konsulów honorowych w III Rzeszy zrezygnowało ze swoich funkcji. Ulica Litewska w Berlinie została przemianowana na Lasdehner Straße.

Odprężenie i aneksja

Wreszcie w 1936 roku dochodzi do odprężenia w stosunkach litewsko-niemieckich. Elementem tego są chociażby uroczystości w trzecią rocznicę śmierci pilotów Dariusa i Girėnasa, które miały miejsce w Pszczelniku. Dwa lata później Polska wymusza na Litwie nawiązanie stosunków dyplomatycznych, w wyniku czego w Kownie pojawia się polskie poselstwo, a w Warszawie litewskie. Podczas kryzysu z marca 1938 roku Niemcy wywierały na Litwę nacisk, by ugięła się pod polskimi żądaniami. Niektórzy nie mogli później tego wybaczyć Hitlerowi, bo w wyniku ewentualnej agresji polskiej na Litwę, wojska niemieckie z pewnością wkroczyłyby do Kłajpedy. Ribbentrop opowiadał się jednak – po aneksji Austrii – za zachowaniem status quo na kontynencie, nie chcąc zbytnio drażnić Europy. Aneksja Litwy przez Polskę doprowadziłaby zresztą według Niemców do wzmocnienia roli politycznej Warszawy, a także uniemożliwiła ewentualną wymianę polskiego Pomorza na litewskie Wybrzeże jako okno Polski na świat.

Najważniejszym wydarzeniem politycznym na Litwie przed okupacją kraju przez Związek Sowiecki było zajęcie Kłajpedy przez Niemców. Podczas swojego przemówienia wyborczego w Kłajpedzie w grudniu 1938 roku lokalny przywódca nazistów Ernst Neumann wskazywał: „Według litery prawa jesteśmy jeszcze obywatelami Litwy, ale realnie nie istnieje już żaden związek. Kraj Kłajpedy jest kulturowo niemieckim krajem, a my jesteśmy jego dziećmi. Teraz, drodzy rodacy, wołajcie za mną: nasza kochana ojczyzna, nasz Kraj Kłajpedy Sieg Heil!” – krzyczał Neumann. W wyborach z grudnia 1938 roku naziści uzyskali 87,3% głosów. Ostatecznie Kłajpedę Niemcy przejęli w marcu 1939 roku. Ernst Neumann i Wilhelm Bertuleit zostali członkami Reichstagu.

Przyłączenie Kłajpedy do Niemiec. Adolf Hitler (salutuje) ze swoimi współpracownikami na Placu Teatralnym. Obok idą Wilhelm Keitel (1. z lewej) i Heinrich Himmler (za Keitlem). Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Niemcy próbowali zachować pozory, jeśli chodzi o prawa gospodarcze Litwinów w Kłajpedzie. W maju 1939 roku minister spraw zagranicznych Juozas Urbšys podpisał w Berlinie porozumienie o wymianie towarowej i małym ruchu granicznym, a także o wolnej strefie litewskiej w porcie w Kłajpedzie. Joachim von Ribbentrop zapewnił z kolei, że Litwa może być pewna przyjaznej polityki Niemiec. Historia pokazała ile warte były te słowa. Już cztery miesiące później Hitler zgodził się na aneksję Litwy przez Związek Sowiecki, co zostało ustalone w tajnym protokole z 28 września 1939 roku.

Okupacja sowiecka i II wojna światowa

Po włączeniu krajów bałtyckich w skład ZSRR, zaakceptowanym przez III Rzeszę,  poselstwa Łotwy i Estonii w Berlinie zostały bezproblemowo przejęte przez Sowietów. Problem pojawił się natomiast w przypadku przedstawicielstwa Litwy, gdzie władze w Moskwie prosiły o interwencję Auswärtiges Amt. „Dla członków misji 14 sierpnia 1940 roku był ciężkim dniem. Po południu Kazys Škirpa wygłosił krótkie przemówienie do swoich ludzi i po odśpiewaniu hymnu wszyscy opuścili dom, na którego drzwiach była umieszczona flaga litewska z krepą” – piszą autorzy książki. Po zajęciu poselstwa przez Sowietów Kazys Škirpa, attaché wojskowy, pozostał w Berlinie. Jeśli chodzi zaś o niemieckie przedstawicielstwa w Kownie, Rydze i Tallinnie to władze niemieckie początkowo liczyły na przekształcenie ich w konsulaty. Tak się jednak nie stało. Ostatni poseł na Litwie Zechlin miał pozostać na miejscu do czasu przesiedlenia Niemców do Rzeszy. 18 października 1940 roku donosił do Berlina: „Kto od końca czerwca nie był na Litwie, a obecnie wróciłby, nie poznałby tego kraju. Kiedyś kwitnące życie gospodarcze miasta leży odłogiem. Wszyscy dobrze ubrani ludzie zniknęli z ulic i zamiast niezmartwionych twarzy z oczu wielu ludzi bije zwątpienie. Jedynie nowi panowie czują się na Litwie jak w raju” – pisał Zechlin. Z kolei w berlińskim mieszkaniu Škirpy przy Achenbachstraße w dniu 1 listopada 1940 roku zebrał się Front Litewskich Aktywistów celem przygotowania antysowieckiego powstania w kraju. 10 stycznia 1941 roku ZSRR i III Rzesza podpisały tajny protokół, w którym Niemcy zrezygnowały z prawa do południowej Litwy w zamian za trzydzieści jeden i pół miliona marek niemieckich.

W latach 1941-1944 Litwa była okupowana przez wojska niemieckie. Efektem tego było wymordowanie prawie całej społeczności żydowskiej przy udziale lokalnych kolaborantów. Niemcy nie zamierzali oczywiście tworzyć żadnego państwa litewskiego. Włączyli po prostu te tereny do Komisariatu Rzeszy Wschód. Kazys Škirpa bezskutecznie starał się o podmiotowe traktowanie Litwinów. Został wybrany szefem rządu niepodległej Litwy – władze niemieckie nie pozwoliły mu jednak przedostać się do Kowna. W 1944 roku Litwę ponownie zajęły wojska sowieckie, rozpoczęła się brutalna sowietyzacja, a na emigracji litewska służba dyplomatyczna, na czele której stali Stasys Lozoraitis i Stasys Antanas Bačkis, próbowała przypominać o aneksji krajów bałtyckich. Niemcy z Kraju Kłajpedy uciekli jeszcze przed jej zajęciem przez Sowietów, po wojnie działali w lokalnych ziomkostwach niemieckich. Na miejscu pozostało jeszcze paręnaście tysięcy autochtonów, którzy wyjechali z Litwy na mocy porozumienia z lat pięćdziesiątych.

Uznać aneksję czy nie

Zamek Rennhof. Siedziba organizacji litewskich w Niemczech. Zdj. Max Plenert / Wikipedia / CC.

Dwa państwa niemieckie – Republika Federalna Niemiec i Niemiecka Republika Demokratyczna prowadziły zupełnie różną politykę w stosunku do Litwy. O ile wschodnie Niemcy uznały aneksję krajów bałtyckich do Związku Sowieckiego, to Niemcy Adenauera, zawierając dyplomatyczne stosunki z Moskwą w 1955 roku, podkreślały politykę nieuznawania inkorporacji, która dokonała się piętnaście lat wcześniej. W Niemczech zachodnich Litwini skupiali się wokół Haus Annaberg koło Bonn, gdzie istniało wspólne bałtyckie centrum, a także Instytutu Kultury Litewskiej w zamku Rennhof i prywatnego gimnazjum litewskiego (Litauisches Gymnasium Hüttenfeld) w tej samej miejscowości. Z inicjatywy łotewskiego księdza Jāzepsa Urdze założono w Rendsburgu Bałtycki Chrześcijański Związek Studentów, w skład którego weszli także Litwini.

Warto dodać, że w zachodnich Niemczech swe ostatnie lata spędził Wilhelm Storost, który napisał tam swoje ostatnie dzieło – studium na temat Kristijonasa Donelaitisa. Z kolei w Niemczech wschodnich pracował po wojnie Johannes Bobrowski, który litewskie Prusy Wschodnie opisał w książce „Litewskie klawikordy”.

NRD uznało aneksję krajów bałtyckich. W czasach komunistycznych doszło do zawarcia partnerstwa między okręgiem Erfurt a Litwą Sowiecką, które zakładało także współpracę między organizacjami komunistycznymi w obu krajach. W 1963 roku odwiedziła na przykład Erfurt delegacja z Litwy na czele z Feliksasem Bieliauskasem, I sekretarzem Komunistycznej Partii Litwy w Wilnie. Początkowo problematyczne stało się natomiast powołanie do życia okręgu konsularnego NRD w Leningradzie i jego zwierzchnictwo nad krajami bałtyckimi, jednak ostatecznie konsul niemiecki w Leningradzie odwiedzał republiki bałtyckie. W maju 1971 roku litewscy towarzysze wyrazili radość z powodu wizyty konsula Niemiec w Wilnie i podkreślili, że dzięki temu „możliwe jest dalsze pogłębienie stosunków z NRD”. Z kolei przy powołaniu do życia konsulatu RFN w Leningradzie oficjalnie podkreślono, że nie obejmuje ono krajów bałtyckich, a Bonn nie uznaje przynależności Litwy do Związku Sowieckiego. O niepodległość Litwy dopominali się zachodnioniemieccy politycy. W 1987 roku na posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy mówił o tym poseł Claus Jäger. Rząd Niemiec, na prośbę Litwinów, wielokrotnie podkreślał, że nie uznał aneksji ich kraju do Związku Sowieckiego, ostatni raz uczynił tak na zapytanie emigracyjnego działacza Kazysa Bobelisa.

Wśród Niemców kibicujących niepodległości Bałtów wielkie nadzieje wzbudziło powstanie Sąjūdisu. Odpowiednia grupa wsparcia powstała nawet w Dreźnie, do której należeli mieszkający w Niemczech Litwini. Grupa ta była infiltrowana przez Stasi. Na początku stycznia 1989 roku Wilno odwiedziła grupa młodzieży z Erfurtu, która według doniesień szpicli, miała się identyfikować z celami niepodległościowymi Litwinów.

Po proklamowaniu litewskiej niepodległości 11 marca 1990 roku Niemcy przyjęli ją życzliwie, ale ostrożnie. Głównym celem było uzyskanie zgody Związku Sowieckiego na zjednoczenie kraju, politycy w Bonn nie chcieli prowokować Michaiła Gorbaczowa. Natychmiast po ogłoszeniu niepodległości swoje zrozumienie dla dążeń narodów bałtyckich wyraziła rzecznik frakcji CDU/CSU ds. zagranicznych Michaela Geiger. Helmut Kohl długo nie chciał jednak wysyłać ambasadora do Wilna. Zaproszenie do Niemiec Vytautasa Landsbergisa przez szefową Bundestagu Ritę Süssmuth na wniosek niemieckiego rządu musiało zostać odwołane. Zamiast Süssmuth Landsbergisa do Niemiec zaprosił natomiast szef grupy niemiecko-bałtyckiej Wolfgang Freiherr von Stetten. Süssmuth i tak go przyjęła. W styczniu 1991 roku Bundestag potępił sowieckie działania na Litwie  – jedynie posłowie postkomunistycznej PDS głosowali przeciw lub wstrzymali się. Wreszcie 28 sierpnia 1991 roku doszło do ponownego nawiązania stosunków dyplomatycznych z Litwą, Łotwą i Estonią, przy czym Niemcy podkreślili, że Bonn nigdy nie przestało uznawać Litwy de jure. Odpowiedni dokument podpisali Hans Dietrich Genscher, Algirdas Saudargas, Jānis Jurkāns oraz Lennart Meri.

Nowe otwarcie

W 1991 roku rozpoczął się nowy rozdział w stosunkach litewsko-niemieckich i bałtycko-niemieckich. Początkowo Bonn nie chciało drażnić Moskwy z jednoznacznym wsparciem dla dążeń Bałtów do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej. Zaproszenie Litwy do negocjacji w 1999 roku nie mogłoby jednak dojść do skutku bez jednoznacznego wsparcia Niemiec. Pięć lat później dzięki stanowisku niemieckiemu doszło także do wejścia Litwy w skład Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego. W 2014 roku Litwa przyjęła euro. Od tego czasu oba kraje są niezawodnymi sojusznikami.

***

W tym roku obchodzimy stulecie stosunków litewsko-niemieckich. Ich historię udało się naświetlić dzięki pracy Matthiasa Dornfeldta i Enrico Seewalda, dwóch uznanych badaczy niemieckiej dyplomacji i stosunków międzynarodowych pracujących w Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. Jest to książka, której wydanie budzi podziw, bo tematyka litewska dość ciężko przebija się do niemieckiego czytelnika. Autorzy wykonali solidną pracę, kwerendę w źródłach niemieckich. Publikacja została wsparta przez litewski MSZ – ideę rzucił sześć lat temu w rozmowie z dwoma historykami ambasador Ernestas Mickus, słowo końcowe napisał już jego następca Deividas Matulionis. Trochę może zabrakło odwołań do materiałów litewskojęzycznych czy polskojęzycznych, z pewnością rzuciłyby one nowe światło na sprawy relacji Berlina z Wilnem. Wydanie publikacji wsparły niemieckie archiwa Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a także liczne litewskie instytucje takie jak Muzeum Sygnatariuszy, Litewskie Muzeum Narodowe czy Muzeum Sztuki im. Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa. Otrzymaliśmy pracę ciekawą, nie nużącą czytelnika, trzymającą w napięciu i dobrze zbalansowaną, gdy mowa o uwzględnieniu różnych okresów historycznych w relacjach obu krajów.

Teraz czas na książki o stosunkach litewsko-francuskich, litewsko-brytyjskich czy litewsko-amerykańskich…

Matthias Dornfeldt, Enrico Seewald, “Hundert Jahre deutsch-litauische Beziehungen”, Husum Verlagsgruppe, Husum 2017, 256 stron, ISBN 978-3-89876-901-3.

Składamy serdeczne podziękowania wydawnictwu Husum za bezpłatne przekazanie książki do omówienia i recenzji w Przeglądzie Bałtyckim.

Polub nas na Facebooku!