Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Koliste jeziora Białorusi, Mateusz Marczewski – recenzja

Książka „Koliste jeziora Białorusi” Mateusza Marczewskiego (Wydawnictwo Czarne, 2017) to zbiór impresji, który niemal abstrahuje od obecnej sytuacji politycznej na Białorusi, a skupia się na jej mieszkańcach, na śladach historii tych ziem oraz sięga do tajemnic i wierzeń białoruskiego społeczeństwa.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Książka Mateusza Marczewskiego zbudowana jest z krótkich rozdziałów będących historiami spotkanych przez autora mieszkańców kraju oraz odwiedzanych przez niego miejsc. To co spaja wszystkie te mini-rozdziały to czas, który w narracji Marczewskiego sprawia wrażenie, jakby Białoruś mijał, tylko jej się przyglądał, pozwalając jej „przycupnąć nisko przy ziemi i czekać”.

W kolejnych rozdziałach-impresjach autor sięga po różne i bardzo liczne tematy i tak dowiadujemy się m.in. o teorii, według której na białoruskie ziemie w XII wieku mieli trafić kapłani Światowida, schronić nad Świtezią i położyć podwaliny pod niezwykły charakter kraju, w którym miesza się chrześcijaństwo z pogaństwem, dowiadujemy się o szeptuchach i o św. Eufrozynie, o życiu zwykłych ludzi i intelektualistach, o bieżeństwie, trafiamy w białoruską strefę czarnobylską i poznajemy równie zapomniane historie dotyczące przeszłości Mińska – przytłoczonego współcześnie przeskalowanymi socrealnymi wizjami sowieckich planistów i architektów – i czytamy opisy fresków w Cerkwi Przemienienia Pańskiego w Połocku.

Przeczytaj także:  „Bo wsie jechali” – recenzja reportażu „Bieżeństwo 1915” Anety Prymaki-Oniszk
Przeczytaj także:  Aneta Prymaka-Oniszk: Trzeba być bardzo uważnym

Choć w książce są rozdziały wzmiankujące kwestie historii państwowości i sprawy polityczne, to są one marginalne i próżno w nich szukać długich wywodów o Aleksandrze Łukaszenko czy sytuacji opozycji politycznej.

Marczewski otwiera książkę cytatem z Gerardusa van der Leeuwa „Mit jest życiem, życie jest mitem”. Autor ze skrawków informacji, wrażeń i spostrzeżeń oraz narracją niedopowiedzeń tworzy wokół Białorusi aurę mistycyzmu i mitologizuje tak jej przeszłość, jak i rzeczywistość. W tytułowych kolistych jeziorach pod taflą wody i według dawnych legend mają się skrywać starożytne zatopione wsie. Podobnym życiem stworzonym z mitu ma być przeszłość sowiecka – oddziałuje na dzisiejsze życie kraju – z kultem wielkiej wojny ojczyźnianej i budową monumentalnych pomników w miastach gierojach.

Z drugiej strony, w jednym ze „współczesnych” rozdziałów Marczewski pośrednio otrzeźwia czytelnika z tej kreowanej w różnych wydaniach baśniowości przytaczając dowcip: „Przed Pałacem Republiki stoi facet z transparentem, na którym napisał: »Chcę na Białoruś«. Milicjanci podchodzą i pytają: »Jak to na Białoruś, przecież tu jesteś«. »Ale ja chcę na tę Białoruś z telewizji«.”

„Koliste jeziora Białorusi” to zbiór wrażeń, lekko naznaczonych tematów, które z jednej strony pobudzają zainteresowanie Białorusią inną niż znamy z większości publikowanych książek i zdecydowanie różną od Białorusi z serwisów informacyjnych. Z drugiej strony, po lekturze książki pozostaje wrażenie niedosytu, fragmentaryczności a nawet powierzchowności opisu poruszonych tematów.

Polub nas na Facebooku!