Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

Pół wieku na ryskich kortach. Historia Sabīne Ošmjago-Duki

Rok 2018 jest niezwykle ważny dla wszystkich trzech krajów bałtyckich, a także i Polski, ponieważ każde z tych państw będzie obchodzić setną rocznicę odzyskania lub uzyskania niepodległości. Rok ten jest też szczególny dla najstarszej obecnie Polki mieszkającej w Rydze, Sabīne Ošmjago-Duki, przed laty doskonałej tenisistki i równolatki niepodległej Łotwy.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Od roznoszenia mleka do gry w tenisa

Sabīne Ošmjago-Duka. Zdj. Polacynawschodzie.pl.

Sabīne Ošmjago-Duka urodziła się 13 stycznia 1918 roku w Rydze w domu przy ulicy Eksportowej (łot. Eksporta iela), w którym mieszka do dziś. Matka przyszłej wielokrotnej mistrzyni Łotwy w tenisie była Polką, natomiast ojciec Łotyszem, jednak sama jubilatka podkreśla, że ojca, który pracował jako motorniczy na kolei, w zasadzie nie zdążyła poznać, ponieważ zmarł gdy miała zaledwie dwa lata. Wówczas ciężar utrzymania szóstki dzieci spadł na matkę, która przez wiele lat ciężko pracowała na kolei jako kurier oraz sprzątaczka. Sabīne ukończyła Szkołę Powszechną nr 1 oraz cztery klasy Gimnazjum Polskiego w Rydze. Dalszej edukacji nie mogła jednak kontynuować ze względu na trudną sytuację finansową rodziny. Jeszcze chodząc do szkoły wraz rodzeństwem zaczęła zarabiać pierwsze pieniądze roznosząc mleko po ryskich domach.

Później zatrudniła się w sklepie sportowym, gdzie sprzedawała rakiety tenisowe, jednak wówczas nie wiedziała jeszcze, że to właśnie sport stanie się na wiele lat najważniejszą częścią jej życia. Sklep mieścił się w okolicy Parku Viestura (łot. Viesturdārzs), w którym znajdowały się istniejące po dziś dzień w tym samym miejscu korty tenisowe, więc po pracy wraz z siostrą Jadwigą chodziły czasami poobserwować grających ryżan. Pewnego dnia zostały zaproszone na kort i zaoferowano im dodatkowy zarobek w zamian za podawanie piłeczek graczom, wśród których były tak znamienite osobistości jak właściciele ryskiej fabryki porcelany bracia Kuźniecow czy konsul Wielkiej Brytanii. Ponieważ Sabīne bardzo spodobał się tenis, chciała również sama spróbować pograć, więc jej starszy brat przygotował dla niej pierwszą drewnianą rakietkę. Wkrótce odbijającą piłeczki dziewczynę zauważył jeden z trenerów i zaproponował jej regularne treningi, ponieważ dostrzegł, że ma ona talent do gry. Siostra Sabīne, Jadwiga, nie została tenisistką, ale swoje życie także związała ze sportem – przez wiele lat grała w koszykówkę.

Trudne lata wojenne, mistrzostwo w Łotwie sowieckiej

Poważne treningi Sabīne rozpoczęła dopiero w wieku 21 lat w klubie “Imka”, ale sukcesy zaczęły pojawiać się bardzo szybko, ponieważ po wielu latach przypatrywania się grze innych doskonale znała wszystkie teoretyczne niuanse tenisa. Swoje pierwsze zawody wygrała już w 1939 roku, pokonując bardziej doświadczone i utytułowane rywalki, a jej pierwszym tenisowym trofeum była wykonana z ciemnego szkła waza. Niestety, dobrze zapowiadającą się karierę przerwał wybuch II wojny światowej. Rodzinie tenisistki udało się uniknąć wywózki na wschód podczas pierwszej okupacji sowieckiej, jednak życie w czasie wojny w Rydze było trudne i niebezpieczne, a zawodniczka musiała całkowicie zrezygnować z gry w tenisa i zająć się ciężką pracą na dworcu towarowym. Jako jedno z najbardziej zapadających w pamięć wspomnień czasu wojny Sabīne przywołuje rok 1941, kiedy to sowieci uciekali z miasta w popłochu przed zbliżającą się armią niemiecką, która przez część mieszkańców została przywitana radosnymi okrzykami i kwiatami.

Sabīne Ošmjago-Duka. Zdj. Sporto.lv.

Po zakończeniu wojny Sabīne niemal od razu powróciła do gry i już w 1945 roku została po raz pierwszy mistrzynią Łotwy w tenisie ziemnym, nie tylko w grze pojedynczej, ale także w grze podwójnej kobiet. Łącznie mistrzynią Łotwy została aż piętnaście razy w różnych konkurencjach – siedem razy w singlu (w tym sześć razy z rzędu), trzy razy w deblu i pięć razy w grze mieszanej, w której przez wiele lat występowała w parze ze swoim trenerem Johanem Šteinbergem, a później także z mężem Alfonsem. Najbardziej udany dla rodziny Duksów był rok 1952, kiedy to mistrzostwo kraju zdobyła nie tylko ona, ale także jej mąż Alfons Duks w singlu i deblu (w parze ze swoim bratem Zigmundsem) oraz Sabīne z mężem w mikście.

Piłeczka odbijana do późnej starości

Osiągane przez Sabīne rezultaty pozwoliły jej na wyjazdy na zawody poza Łotwę, głównie do innych republik będących częścią Związku Sowieckiego – była tenisistka podkreśla, że sport pozwolił jej doświadczyć w życiu wielu pięknych chwil, które wciąż lubi wspominać. Ponieważ kryte korty nie były w tamtych czasach powszechne, zarówno treningi, jak i zawody odbywały się głównie latem – w okresie zimowym Sabīne pracowała w Rydze najpierw jako telefonistka, później została kasjerką w sklepie, gdzie przepracowała ponad 30 lat. Po zakończeniu kariery zawodniczej przez wiele lat dorabiała także jako trener dając prywatne lekcje, sama również nie zawiesiła rakiety na kołku i grała dla przyjemności aż do 70. roku życia. Ostatni raz odbijała piłeczkę podczas swoich 95. urodzin, jednak do dziś stara się codziennie rano choć trochę się pogimnastykować. Zaznacza, że dobre samopoczucie i zdrowie zawdzięcza głównie stałemu rytmowi dnia i doskonałej samodyscyplinie, której nauczył jej także sport. Do dziś bardzo lubi oglądać filmy, odwiedzać koleżanki czy też karmić ptaki w parku. Jedynym dniem, który stara się poświęcić wyłącznie na odpoczynek, jest niedziela, a zwyczaj ten wyniosła z domu rodzinnego – co tydzień udaje się na polską mszę do Kościoła Matki Boskiej Bolesnej w Rydze.

Nie lubię piłki nożnej…

Jeszcze parę lat temu byłą mistrzynię można było spotkać na trybunach podczas różnych zawodów tenisowych, głównie tych, w których udział brali weterani białego sportu. Obecnie śledzi rozgrywki głównie w telewizji i jak sama podkreśla, nie wyobraża sobie życia bez dostępu do kanałów sportowych. Poza tenisem ogląda też gimnastykę artystyczną i koszykówkę, kibicuje również polskim siatkarzom i siatkarkom, nie lubi natomiast bardzo popularnej w Polsce piłki nożnej. Do jej codziennego wieczornego rytuału należy wysłuchanie wieczornego serwisu sportowego w radiu – dopiero po tej czynności może położyć się spać. Była mistrzyni uważnie śledzi także poczynania łotewskich tenisistów i jest bardzo zadowolona z sukcesów Aļony Ostapenko – podoba jej się nie tylko styl gry młodej Łotyszki, ale także jej charakter, z którego zawodniczka już zdążyła zasłynąć. Aļona jest nieustępliwa, nigdy się nie poddaje i zawsze gra do ostatniej piłki, co według byłej mistrzyni jest kluczowe w osiąganiu sukcesów – pytana o to, co jest najważniejsze w tenisie, za każdym razem odpowiada, że gra się nie tylko rakietą, ale przede wszystkim głową.

Przeczytaj także:  Jeļena Ostapenko wygrała turniej French Open. Wielki dzień łotewskiego tenisa

Sabīne podkreśla, że w ciągu ostatnich lat tenis bardzo się zmienił, a największy wpływ na samą grę miała zmiana ciężkich drewnianych rakiet na te wykonywane z tworzyw sztucznych – obecnie są one tak lekkie, że w tenisa są w stanie grać nawet bardzo małe dzieci, co kiedyś było nie do pomyślenia.

***

Z okazji setnych urodzin jubilatkę odwiedziła z tortem i kwiatami ekipa łotewskiej telewizji wraz z prezes Społecznej Fundacji Łotewskich Olimpijczyków, przed laty wybitną koszykarką, Uļjaną Semjonovą, a także pracownicy Ambasady RP w Rydze. Semjonova podczas składania jubilatce życzeń podkreśliła, że jest ona wzorem dla wszystkich łotewskich sportowców, zarówno tych młodych, jak i weteranów i życzyła jej kolejnych lat w tak dobrym zdrowiu i humorze. Była tenisistka otrzymała także okolicznościowy medal przygotowany specjalnie na tę okazję. Mimo iż wszyscy bliscy Sabīne Ošmjago-Duki już odeszli, wciąż biegle posługuje się ona językiem polskim – podczas uroczystości odśpiewała energicznie wraz z delegacją Ambasady RP Sto lat oraz wyrecytowała z pamięci polski wierszyk, którego nauczyła się w dzieciństwie. Jak podkreśla, podczas wykonywania codziennych czynności do dziś podśpiewuje polskie piosenki, których przed wieloma laty nauczyła ją matka.

 

Zdjęcie tytułowe: Spotkanie w Daugavpils w 2013 roku z okazji odsłonięcia tablicy poświęconej Leonowi Platerowi. Sabīne Ošmjago-Duka w środku z bukietem kwiatów od prezydenta Komorowskiego. Zdj. Irena Liegeniece.

Polub nas na Facebooku!