Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

Czerwona Estonia, czyli polsko-estońskie spotkania socjalistów

W porcie stojąc już na pokładzie serdecznie żegnaliśmy się śpiewami i okrzykami z odprowadzającymi nas towarzyszami estońskimi. Estonki rozdają nam kwiaty, grzmi śpiew „Międzynarodówki” śpiewanej przez naszą młodzież „Turową” – statek powoli rusza do Finlandji. Zabieramy ze sobą bardzo miłe wspomnienia o towarzyszach estońskich, najwybitniejszych w ruchu miejscowym – Reju, Ojnasie i Piiskarze, którzy poświęcili tyle zachodów naszej wycieczce.

Kazimierz Czapiński, „Robotnik”, lipiec 1927 r.

W ubiegłym roku Przegląd Bałtycki przypomniał z okazji Święta Pracy, jak wyglądały relacje polskich i łotewskich socjalistów. Akurat Łotwa była krajem bałtyckim, z którym stosunki polskiej lewicy były najaktywniejsze, a przy Łotewskiej Socjaldemokratycznej Partii Pracy istniała polska sekcja. Nie oznacza to jednak, że Polska Partia Socjalistyczna nie utrzymywała kontaktów z Estonią. Do „czerwonego Tallinna” jeździli towarzysze Kazimierz Czapiński i Mieczysław Niedziałkowski. Polscy socjaliści interesowali się robotniczym sportem i kooperatywami w Estonii, kibicowali także lokalnej lewicy, gdy ta, coraz bardziej przyduszona przez autokratyczny reżim Konstantina Pätsa, stawała się ugrupowaniem marginalnym. Najciekawszym momentem polsko-estońskich kontaktów socjalistycznych była prowadzona przez Czapińskiego wycieczka Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego do Estonii, którą na łamach swojej książeczki „U północnych sąsiadów” opisała Maria Dąbrowska.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

W dalekim kraju

Maria Dąbrowska. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Jest lipiec 1927 roku. „Przybywamy do Tallinna o godz. 11. Na dworcu oczekują nas imieniem estońskiej socjaldemokracji nasi przyjaciele i dobrzy znajomi – b. prezes konstytuanty poseł tow. August Rei, obecnie redaktor dziennika partyjnego „Rahva Sõna” niedawno założonego; b. kontroler państwa tow. Oinas; sekretarz partji tow. Piiskar i inni. Z ramienia Poselstwa Polskiego – p. minister pełnomocny Charwat, attaché legacyjny – p. Maliński, attaché wojskowy – p. Drymmer i inni. Po kilku mowach przywitalnych i fotografji siadamy do kilku omnibusów i udajemy się na nasze kwatery, urządzone w tak zw. 21 Szkole Ludowej, znakomicie, wprost luksusowo zaopatrzonej i urządzonej. Tu czujemy się znakomicie – wygodne posłanie na łóżkach i zwłaszcza (najważniejsze) prysznice dla opłukania zbrukanych w podróży ciał. Po śniadaniu rozpoczyna się zwiedzanie miasta i instytucji. Tu w Tallinnie pracujemy znacznie spokojniej. Tempo jest zwolnione, bo jesteśmy w mniejszym gronie (…) Zwiedzamy przede wszystkiem bardzo ciekawy ratusz talliński; oglądamy bardzo ciekawe archiwum z niezmiernie starymi dokumentami; w głównej sali ratuszowej wita nas wiceburmistrz tow. Virma (w Radzie Miejskiej na 86 radnych jest 15 socjalistów). Potem podążamy do parlamentu. Tu sędziwy tow. Martna, znany publicysta partyjny, wicemarszałek Sejmu udziela nam wyjaśnień. Salka sejmowa jest tu niezmiernie miła, śliczna i jakgdyby przytulna”.

Przeczytaj także:  Pod czerwonym sztandarem. Łotewska socjaldemokracja przed wojną

***

Eduard Vilde

Początki estońskiej lewicy sięgają 1903 roku, gdy w Tartu zaczęto wydawać socjaldemokratyczne pismo „Uudised” („Nowości”). Jego redaktorem naczelnym został dziennikarz Peeter Speek, współpracowali z nimi wspomniany już przez Czapińskiego towarzysz Mihkel Martna oraz socjaliści bracia Gottlieb i Karel Ast. Spośród literatów do lewicowych dziennikarzy przyłączył się pisarz realista Eduard Vilde. Początkowo estońska socjaldemokracja nie śniła o niepodległości – maksimum możliwych postulatów wydawało się przekształcenie carskiej Rosji w demokratyczną republikę, w której mniejszości narodowe miałyby zagwarantowane swoje prawa. Ze względu na wsparcie dla radykalnych przemian społecznych środowisko „Uudised” uzyskało wsparcie inteligencji, robotników oraz młodzieży. Estońska lewica wzięła udział w wypadkach rewolucyjnych w 1905 r.

August Rei. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Powstała w 1917 r. Estońska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza stała się nieodłączną częścią krajobrazu niepodległej republiki. Jej celem, podobnie jak w przypadku Polskiej Partii Socjalistycznej, było wprowadzenie ustroju socjalistycznego na drodze parlamentarnej. Odrzucano bolszewicką drogę dojścia do celu. Zaplecze estońskiej lewicy stanowili robotnicy, ale głosowali na nią także przedstawiciele radykalnej inteligencji. Do czołowych postaci estońskiej lewicy należeli August Rei, Mihkel Martna, Jaan Piiskar, Aleksander Oinas, Karl Virma oraz Karl Ast. Z lewicą sympatyzowała żona Aleksandra Oinasa, pisarka Alma Ostra-Oinas, kobieca posłanka do Riigikogu, z którą znajomość zawrze Maria Dąbrowska podczas swojej podróży do Estonii:

– Moi przyjaciele – powiedziała – gniewają się na mnie, że nie uwzględniam socjalizmu w swoich powieściach. A ja nie mogę. Należę do partji, ale w sztuce obchodzi mnie zawsze tylko prawda. Niech pani powie, czy mam się tem przejmować, co oni mówią?

Odpowiedziałam, że wielki pisarz jest zawsze bardziej radykalny niż wszystkie partje. W tym sensie, że widzi głębiej niż dno. Pani Alma roześmiała się.

– Łączy mnie z nimi wszystkimi stara przyjaźń – powiedziała.

(…)

Po powrocie do Tallinna, cały ten wieczór marzyłam o absydzie pełnej błękitu i jaskółek i o pani Almie Ostra-Oinas, której zapewne więcej w swym życiu nie zobaczę.

(Maria Dąbrowska)

„Łącznikiem” między polskimi a estońskimi socjalistami stał się wspomniany już poseł Kazimierz Czapiński, urodzony w 1882 r. w Mińsku Litewskim, od wczesnej młodości zaangażowany w działalność w Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej Rosji. W 1919 r. został wybrany posłem na Sejm, mandat sprawował aż do bojkotu wyborów przez demokratyczną opozycję w 1935 roku. W polskim parlamencie zajmował się głównie stosunkami państwa z kościołem katolickim, znany był jako zdecydowany antyklerykał. Jednocześnie miał antybolszewickie przekonania, co było normą w PPS. Uchodził za jednego z najlepiej wykształconych działaczy PPS. Większość artykułów napisanych w „Robotniku” na tematy estońskie wyszła spod jego pióra. Sam Czapiński bardzo często jeździł do Tallinna. Miał tam swoich przyjaciół. To on zorganizował w 1927 roku wycieczkę Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego na Łotwę, i dalej do Estonii i Finlandii.

Starożytne miasto Tallinn

Jaan Piiskar. Zdj. Muzeum Pedagogiczne Uniwersytetu Tallińskiego.

Przypominamy, jest lipiec 1927 roku. Nasi wycieczkowicze, oprócz pięknej pogody, kąpieli w morzu i zwiedzania zabytków, złaknieni są szczegółów na temat lewicowej Estonii. „Najliczniejszą frakcją w Sejmie jest socjalistyczna, licząca obecnie 23 posłów na ogólną liczbę 100. Znajduje się obecnie w opozycji; rząd opiera się na ugrupowaniach prawicowych. Podczas referatu tow. Martny zapytała jedna z towarzyszek, czy są kobiety w Sejmie, na to tow. M. wyjaśnił, że w konstytuancie było około 10, w następnych sejmach coraz mniej; obecnie nie ma żadnej, gdyż jedyna ostatnia złożyła mandat i objęła stanowisko w samorządzie. Tow. Martna dał temu zjawisku wyjaśnienia, które naszych towarzyszek nie zadowoliły” – relacjonuje wizytę polskich socjalistów w Estonii „Robotnik”. W trakcie wycieczki okazało się, że stary, sędziwy Martna ma bardzo realne, namacalne związki z Polską. „Jest jakoby uosobieniem polsko-estońskiego zbliżenia: posiada córkę zamężną w Polsce i 5 wnucząt Polaków” – donosiła gazeta. Później przyszedł czas na konkretne zwiedzanie estońskiej stolicy. „Z Poselstwa udajemy się na dalsze oględziny miasta; uczestnicy są zachwyceni Tallinnem – starożytnym miastem, pełnym pamiątek historycznych, starych murów i wież. Wieczorem jesteśmy na wybrzeżu morskim tzw. Katharinenthal i podziwiamy tutejsze białe noce. Przewodzą nam niezmordowani towarzysze Rei, Oinas i Piiskar. Na drugi dzień od rana dzielimy się na sekcje i zwiedzamy fabryki, instytucje socjalne oraz muzea. Odwiedzamy także tutejszy dom robotniczy, o którym napiszę obszerniej. Wieczorem ma się odbyć kolacja, wydana przez partję, po czym nastąpią dwa referaty – tow. Reia o stosunkach politycznych w Estonji, tow. Piiskara o stosunkach oświatowych. Pojutrze odjeżdżamy statkiem do Finlandji. Wszędzie otrzymujemy bogatą literaturę informacyjną”.

***

W pierwszych wolnych wyborach do Riigikogu w kwietniu 1919 r. estońska socjaldemokracja uzyskała czterdzieści jeden mandatów, co było najlepszym wynikiem spośród wszystkich ugrupowań. Było to wynikiem faktu, że po wypadkach z okresu I wojny światowej i rewolucji październikowej nastroje społeczne w kraju przechyliły się na lewo. O wiele mniej Estończyków głosowało na Partię Pracy, Partię Ludową, Związek Chłopski czy eserów (socjalistów-rewolucjonistów). W 1923 r., jak donosił Czapiński w „Robotniku”, Estońska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza liczyła 4 tys. członków, związkowców było cztery razy tyle, ale ruch robotniczy w Estonii był rozbity na antykomunistyczną lewicę, „niezależnych” i „komunistów”. Pierwszym przewodniczącym Zgromadzenia Konstytucyjnego został socjalista August Rei. Uroczyste wybory odbyły się w symbolicznym dla Estończyków dniu świętego Jerzego, 23 kwietnia 1919 r., w sali koncertowej teatru „Estonia”.

Kazimierz Czapiński. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Estońska lewica odegrała sporą rolę w uchwaleniu postępowej konstytucji, która znosiła urząd prezydenta, zapewniała także szerokie uprawnienia parlamentowi zwanemu teraz Riigikogu oraz narodowi, który uzyskał prawo wypowiadania się w sprawach publicznych poprzez referenda. Parę lat po konstytucji uchwalono postępowe prawo o mniejszościach narodowych. Estońska lewica dołożyła także cegiełkę do wyzwolenia estońskich chłopów. Podobnie jak lewica łotewska stała się główną siłą prowadzącą do tego, by dokonać radykalnej reformy rolnej. To dlatego głównym segmentem elektoratu estońskiej lewicy zostali chłopi, a nie robotnicy. Marks by się zdziwił. Czapiński tłumaczył to zjawisko w „Robotniku”: „proletarjat miejski w Estonii jest bardzo nieliczny i źle zorganizowany. Utworzenie niezawisłego państwa odebrało Estonji rynki, spowodowało bezrobocie, rozgoryczyło robotników. Korzysta z tego komunistyczna „partja robotnicza”, która przeprowadziła do Sejmu sześciu posłów. Tem się tłumaczy fakt, iż partja socjalistyczna, największa partja w kraju (24 posłów) opiera się głównie o wieś. Jeśli weźmiemy ostatnie wybory w r. 1926, zobaczymy iż socjaliści otrzymali 119 tys. głosów na ogólną liczbę głosów 526 tys. Z tej liczby 119 tys. głosów – czysto wiejskich jest aż 91 tys.; ogromny procent (…) W okręgach czysto miejskich partja otrzymała minimalną liczbę głosów. „Robotnik”, na bazie listu przesłanego przez tow. Martnę, przypomniał, że w 1928 r. to właśnie chłopi parli socjalistów do wejścia do prawicowego gabinetu celem pilnowania sprawiedliwego podziału funduszy socjalnych.

Z okazji przyjazdu starszego Estonii Otto Strandmana do Warszawy w 1930 r. „Robotnik” pisał, zachwycając się estońskim postępowym ustrojem: – A jak tam z władzą prezydenta, zapyta jakiś nasz zwolennik BB[WR]. – Czy aby nie jest za mała, broń Boże!! Otóż prezydenta, panowie BBcy w ogóle nie ma! W Konstytucji rozdział o władzy prezydenckiej w ogóle nie istnieje (co na to biedni BBcy?). Premjer jest zarazem prezydentem (…) Właśnie przybywający do nas p. Strandman jest takim premjerem-prezydentem. Zasługuje na uwagę niezwykle demokratyczne rozwiązanie sprawy mniejszości narodowych. Dalej – istnienie inicjatywy ludowej w ustawodawstwie i referendum. Wreszcie szeroko zakrojona reforma rolna; baronowie niemieccy, o ile uciekli do Niemiec, odszkodowania nie otrzymali” – relacjonował „Robotnik”. O zrealizowaniu podobnego programu społecznego polscy socjaliści mogli jedynie pomarzyć.

Trzech estońskich socjalistów

Wspomniany już August Rei zrobił w XX wieku najbardziej zawrotną karierę spośród estońskich socjalistów. Urodził się w 1886 r. w Pilistvere, w młodości kształcił się w gimnazjum im. Aleksandra II w Tartu, odbył także studia prawnicze w Sankt Petersburgu. Jako socjalista wziął udział w rewolucji 1905 r., później wydawał podziemną lewicową gazetę „Sotsiaaldemokraat” w Tallinnie. W wolnej Estonii objął stanowisko ministra pracy w rządzie późniejszego dyktatora (ale wcześniej także lewicowca, uczestnika rewolucji 1905 r.) Konstantina Pätsa. Wydawał także socjalistyczne gazety „Sotsiaaldemokraat”oraz „Rahva Sõna” („Słowo Ludu”), przewodniczył także radzie miejskiej Tallinna. Od 1938 do 1940 r. reprezentował Estonię jako ambasador w Moskwie, to wtedy otrzymał ultimatum, w którym władze sowieckie domagały się powołania powolnego sobie rządu w Tallinnie. Towarzyszowi Reiowi udało się zbiec do Skandynawii. Na emigracji angażował się w działalność na rzecz niepodległej Estonii. Od 1947 do 1963 r. sprawował funkcję przewodniczącego Estońskiej Rady Narodowej. Pełnił także obowiązki premiera oraz prezydenta. Zmarł w 1963 r. w Sztokholmie.

Karl Ast. Zdj. Estońskie Muzeum Literatury.

Inną ikoną ruchu socjalistycznego w Estonii był Karl Ast. Urodził się w 1886 r. w miejscowości Orava. Kształcił się w gimnazjum w Dorpacie (Tartu), następnie zaangażował się w działalność lewicową, wspierając rewolucję 1905 r. Został za to uwięziony przez władze carskie na trzy lata. W niepodległej Estonii przez czternaście lat zasiadał w parlamencie, w okresie „epoki milczenia”, autorytarnych rządów, które rozpoczęły się w 1934 r., wybrał eskapistycznie ucieczkę od polityki – zajął się podróżami po całym świecie i spisywaniem swoich wrażeń (dotarł do północnej Afryki, Japonii, Indii i Chin). W 1939 r. został attaché prasowym w Sztokholmie. Po II wojnie światowej działał w rządzie estońskim na emigracji, przypominając o sowieckiej okupacji swojego kraju. Zmarł w 1971 r. w Nowym Jorku.

Kolejnym „wielkim” wśród socjalistów estońskich był Mikhel Martna, zwany czasem w polskim „Robotniku” „starym Martną” lub „sędziwym towarzyszem Martną” – ze względu na swój staż w socjaldemokracji. Swoją karierę zaczynał od malarza pokojowego. Jako robotnik zainteresował się marksizmem, jako jeden z pierwszych Estończyków przystąpił do ruchu socjalistycznego, nazywano go „ojcem estońskiej socjaldemokracji”. Publikował w pismach „Postimees” i „Sakala”, interesował się także folklorem. Wziął udział w rewolucji 1905 r., przez co musiał udać się na emigrację do Szwajcarii, Niemiec i Finlandii. W 1918 r. powrócił do rodzinnego kraju wraz z podobnie myślącymi kolegami zakładając Estońską Socjaldemokratyczną Partię Robotniczną. Sam Martna sytuował się na jej lewym skrzydle. Został parlamentarzystą, a od 1929 r. do śmierci pełnił nawet obowiązki wiceprzewodniczącego Riigikogu. Odszedł w maju 1934 r., dwa miesiące po prawicowym zamachu stanu Konstantina Pätsa.

Alma i Karl Ast. Zdj. Estońskie Muzeum Literatury.

O ile dwóm pierwszym politykom udało się zbiec za granicę i uniknąć męczarni w sowieckich łagrach, to trzej inni znani działacze socjalistyczni Jaan Piiskar, Aleksander Oinas i Karl Virma swoje życie zakończyli w trakcie II wojny światowej w głębi Związku Sowieckiego. Pierwszy w obwodzie swierdłowskim, drugi w permskim, trzeci w kirowskim. Pisarka Alma Ostra-Oinas, której nigdy już nie spotkała Maria Dąbrowska, zmarła w 1960 r. w Republice Komi.

Ostatni dzień w Estonii

Ale na razie jest lipiec 1927. „Ostatni dzień naszego pobytu w Estonji został poświęcony oględzinom Domu Robotniczego, zakładów przemysłowych, muzeów, instytucji opieki społecznej itp. Wycieczka podzieliła się na kilka sekcji i każda sekcja zwiedzała te instytucje, które ją najbliżej obchodziły. Pozatem grupa naszych „rolników” udała się automobilem za miasto dla zapoznania się z gospodarką rolną w Estonji. W Domu Robotniczym, gdzie zgromadziły się prawie wszystkie sekcje, przywitał wycieczkę nasz miły gospodarz, tow. poseł Rej; w kilku słowach odpowiedział mu pos. tow. Dzięgielewski. Po południu udaliśmy się statkiem do tzw. „Brygitówki” (obecnie Pirita, dzielnica Tallinna – przyp. red.), plaży miejscowej, estońskiego „Lido”. Tam – kąpanie się w morzu, zabawy wszelkiego rodzaju i oczywiście wspólna „fotografja”. Z podziwem patrzyli stateczni, powolni Estończycy na rozpląsaną gromadę Polaków w konstjumach kąpielowych. Ku wieczorowi następuje powrót do domu omnibusami” – pisał w „Robotniku” Kazimierz Czapiński. Oprócz kąpieli w estońskim Bałtyku i zabaw był także czas na to, by przyjrzeć się temu, jak funkcjonuje Estońska Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza. „Wieczorem partja estońska podejmowała naszą wycieczkę wieczerzą w gmachu naszej szkoły. Przybyło oczywiście mnóstwo działaczów miejscowych. Tow. Rej w krótkiem przemówieniu bardzo serdecznie powitał wycieczkę, podkreślając tę niezmąconą zgodę, która panowała zawsze między estońską a polską partią. Odpowiedział mu niżej podpisany. Następnie tenże tow. Rej wygłosił obszerny odczyt o sytuacji politycznej i o ruchu robotniczym w Estonji. Nie będę tutaj streszczał wywodów mówcy; powiem tylko, że na zakończenie stwierdził, iż po kilkuletniej reakcji nastąpił żywy rozwój ruchu socjalistycznego w Estonji; najlepszym dowodem rozrost organizacji młodzieży oraz założenie dziennika partyjnego. Bardzo ciekawe były te ustępy mowy Reja, które poświęcił ostatnim próbom utworzenia półkomunistycznej partji na gruncie Estonji: po zbadaniu pokazało się, że jedna z tych partji została założona za pieniądze pewnego zamożnego reakcjonisty dla zwalczania ruchu socjalistycznego, druga zaś była inspirowana przez policję polityczną. Bardzo pouczające były także ustępy poświęcone komunizmowi: komunizm estoński, tracąc stopniowo wpływy, chwycił się (przed paru laty) praktyki teroru indywidualnego; zamordowano posła socjalistycznego, tow. Nanelsona, idealistę – robotnika; gdy i to nie pomogło zastosowano według wskazówek Moskwy taktykę „puczu”: zawiodło i to – obecnie komunizm w Estonji jest bardzo słaby i ruch zawodowy, który przed kilkoma laty znalazł się pod wpływem komunistycznym, obecnie kierowany jest przez socjalistów”.

Dwa lata po odbyciu wycieczki Polskiej Partii Socjalistycznej do Tallinna „Robotnik” z satysfakcją donosił o ponownym wejściu estońskiej lewicy do rządu – pierwszy raz lewica zasiadała we władzach w pierwszej połowie lat dwudziestych, gdy ministrem kolei był tow. Karl Virma, zaś tow. Karl Ast ministrem bez teki. „Nasz przyjaciel tow. August Rej stanął na czele Rządu. Wszyscy – uczestnicy wycieczki TUR-a r. 1927 – pamiętamy, jak serdecznie nas przyjmowali w Tallinie (Rewlu) tow. Rej z tow. Ojnasem” – z dumą pisał w 1929 r. Czapiński. Sytuacja estońskich socjalistów była jednak niełatwa, bo choć – jak wskazywał „Robotnik” – August Rei został premierem, to proporcja w rządzie między socjalistami a „burżuazją” wyniosła jak 3 do 5. „Sytuacja niełatwa” – ciągnął Czapiński, wskazując jak trudno będzie działać lewicowym ministrom w gabinecie zdominowanym przez partie prawicowe. „Socjaliści, obejmując władzę, szukali poparcia stronnictw umiarkowanych (…) nie mieli zamiaru wprowadzania reform ściśle socjalistycznych. Ogólnie rzecz biorąc, można powiedzieć, iż rządy socjalistyczne, sprawowane pod kierunkiem premiera i jednocześnie Szefa Państwa, Augusta Rei’a miały raczej charakter rządów radykalno-mieszczańskich i że spełniały one swe zadania nie gorzej od poprzednich rządów, mniej radykalnych” – pisała w 1930 r. sanacyjna „Gazeta Polska”.

Demokratyczna Estonja niech żyje!

Wspomniana już wycieczka Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego do Estonii w lipcu 1927 r. była może najbardziej spektakularnym przykładem braterstwa i współpracy lewicy obu krajów, ale nie jedynym. Już w 1920 r., gdy polscy demokraci śnili o powołaniu do życia sojuszu „Międzymorza”, „Robotnik” zamieścił informację o odbywającym się w Tallinnie zjeździe partii socjalistycznych nowych państw, wśród nich Estonii, Finlandii, Łotwy, Litwy, Polski i Białorusi. Polską Partię Socjalistyczną reprezentowali Kazimierz Czapiński i Mieczysław Niedziałkowski. Trzy lata później gazeta nadała korespondencję Kazimierza Czapińskiego z podróży do Łotwy i do Estonii. „W Rewlu śnieg i lód. Zatoka fińska zamarznięta. Piękna mieścina ten Rewel ze swymi staremi wieżami, kościołami, murami! Przypomina trochę Kraków. Tylko pośrodku miasta rozsiadł się tryumfalnie – na wzgórzu, w t.zw. Wyszogrodzie – rosyjski sobór prawosławny, zewsząd widoczny. Swemi cebulami bizantejskiemi pragnie nadać rosyjski charakter estońskiemu miastu” – donosił Czapiński, który był nie tylko zaangażowanym politykiem, ale także bystrym obserwatorem. W Tallinnie polski poseł wziął udział we wspólnej konferencji z estońskimi socjalistami, wśród nich Augustem Reiem, Mihkelem Martną oraz Aleksandrem Oinasem. Próbował im przedstawić stosunki panujące w Polsce i w ruchu robotniczym. „Najbardziej interesowali się towarzysze estońscy stosunkiem PPS do idei związku bałtyckiego. Stary Martna pytał o stosunek PPS do traktatu państw bałtyckich zawartego w Warszawie. Obszernie mówiliśmy o niebezpieczeństwie ze strony Rosji. Naogół miałem wrażenie, iż towarzysze estońscy lepiej się w tych sprawach orientują niż towarzysze łotewscy” – pisał Czapiński. W 1925 r. polski socjalista przemawiał na zjeździe zjednoczeniowym estońskiej lewicy w Tallinnie. Rok później donosił z Estonii: „przyjęcie polskiej delegacji przez Estończyków (…) nie tylko nadzwyczajnie gościnne, ale wprost entuzjastyczne. Czujemy na każdym kroku jak dalece Estonji zależy na Polsce. Wszędzie najserdeczniejsze toasty, przemówienia, polskie chorągwie narodowe i hymn narodowy polski. Wczoraj wieczór na koncercie w sali „Estonja”, gdy weszła nasza delegacja na salę, została przywitana z trybuny przez mówcę estońskiego, orkiestra zaś symfoniczna odegrała „Jeszcze Polska…”. Z naszej strony odpowiedział kilkoma serdecznymi słowy pos. Raczkowski w języku francuskim. Na tym koncercie podziwialiśmy niezwykłą sprawność i muzykalność chórów estońskich”. Podczas swojej eskapady do Tallinna Czapiński miał okazję rozmawiać z gen. Johanem Laidonerem, a także sowieckim posłem Gambarowem.

24 lutego 1928 r., z okazji dziesięciolecia niepodległej Estonii, „Robotnik” zamieścił obszerny artykuł tow. Mihkela Martny na temat dorobku młodego państwa. W przedmowie do tego artykułu socjaliści polscy pisali, że święto niepodległości to „w lwiej części święto estońskiej klasy robotniczej, skoro „w walce o niepodległość Estonii klasa robotnicza odegrała pierwszorzędną, bodajże główną rolę”. W 1930 r., z okazji przyjazdu do Polski starszego Otto Strandmana, gazeta polskich socjalistów donosiła: „socjalni demokraci obecnie nie wchodzą w skład rządu. Są jednak najliczniejszą partią w izbie (…) Z towarzyszami estońskimi wiążą nas serdeczne więzy przyjaznych stosunków i częstego obcowania. Towarzysze Rej, Martna, Ojnas, Ast i wielu innych – są to nasi blizcy przyjaciele znad Fińskiej Zatoki. Zasługuje na uwagę ich wytężona praca na wsi – gdyż Estonja jest krajem przeważnie rolniczym. Zasługuje na uznanie także niezwykły wysiłek dokonany w zakresie rozbudowy prasy partyjnej. Wielokrotnie – sam lub z towarzyszem Niedziałkowskim – przebywaliśmy w gościnnem gronie towarzyszy estońskich (…) Demokratyczna Estonja stoi na eksponowanej, trudnej, wysuniętej placówce. Przypominamy sobie podstępny „pucz” bolszewicki, zorganizowany w Tallinie przed kilkoma laty – z zewnątrz, przy pomocy nasłanych ajentów. Ale bohaterska Estonja stoi mocno, strzegąc bacznie dwuch drogocennych klejnotów: pokoju i demokracji” – pisał Czapiński, kończąc swój artykuł wezwaniem: „Demokratyczna Estonja niech żyje!”

Schyłek relacji socjalistów obu krajów

Po dojściu do władzy prawicowego dyktatora Konstantina Pätsa w 1934 r. stosunki między polskimi a estońskimi socjalistami osłabły. Także w Polsce sanacja podążała coraz mniej demokratyczną drogą. „Robotnik” przedrukował jednak wywiad z socjalistą Karlem Astem, wówczas pracownikiem agencji telegraficznej ETA, który zatrzymał się w Polsce w drodze co Czechosłowacji. Kazimierz Czapiński z wielkim zainteresowaniem słuchał słów Asta, w tym jego odpowiedzi na temat kondycji lokalnej lewicy i związków zawodowych. „Jak widać z tych wywodów sympatyczna półtoramilionowa Estonia znajduje się obecnie w jakimś dziwnym półfaszystowskim stanie – miejmy nadzieję przejściowym. Obecnie bowiem szerokie masy ludowe nie są w stanie wywierać wpływu na decyzje rządu. Zobaczymy, jak wypadnie ta „konstytuanta”… Czy nie będzie to czemś w rodzaju naszego „Sejmu”? Estonia zawsze żywiła dużą sympatję do Polski – może więc niepotrzebnie „zapatrzyła się” na niektóre nowe wynalazki?” – stawiał pytanie Czapiński.

Rok później „Robotnik” chwalił się jednak zawarciem stosunków z organizacją sportu robotniczego w Estonii z racji przebywania w Warszawie towarzysza Ericha Joonasa, redaktora pisma robotniczego „Rahva Sõna”, członka zarządu Estońskiego Związku Robotniczych Stowarzyszeń Sportowych „Eesti Töölisspordi Liit”. Rozmowę z tow. Joonasem przeprowadził w imieniu polskich socjalistów Wacław Zatke. Estończyk zaprosił polskich robotniczych sportowców na jesień 1937 r. do Tallinna, by mogli wziąć udział w zawodach, na które zaproszenie dostali już Skandynawowie. „Do zobaczenia u nas w Tallinie na naszych zawodach jubileuszowych” – zakończył rozmowę Joonas.

***

Wrzesień 1939 r. oznaczał koniec stosunków polsko-estońskich, a także przerwanie relacji polskich i estońskich socjalistów, które już w latach autokratyzmu panującego w obu krajach nie były tak intensywne jak w latach dwudziestych, wciąż jednak istniały. Po II wojnie światowej, gdy jeden z krajów znalazł się w sowieckiej strefie wpływów, a drugi był zwyczajnie poddany okupacji, polska i estońska lewica współpracowała na emigracji w ramach Unii Socjalistycznej Europy Środkowo-Wschodniej. Przewodniczący Estońskiej Partii Socjalistycznej Johannes Mikhelson, dziękując za zaproszenie na V Zjazd emigracyjnej PPS mający się odbyć w 1961 r. w Brukseli, pisał w liście do „Robotnika”, że „dyktatura komunistyczna będzie również obalona, a na jej miejsce pojawi się słońce wolności, narodowej niepodległości i Socjalizmu demokratycznego”.

Estończyk był optymistą. W 1961 r. te słowa wydawały się przejawem politycznego chciejstwa. Dziś wiadomo, że gdy mowa o odzyskaniu niepodległości Mikhelson miał rację, choć socjalizm demokratyczny znajduje się od lat w kryzysie, także w Estonii. Organizacje lewicowe polskie i bałtyckie nie współpracują także ze sobą tak intensywnie jak za czasów Kazimierza Czapińskiego. W ogóle wiedza przeciętnego polskiego polityka o Estonii jest niska. Może „Robotnik” dostarcza podpowiedzi, jak powinniśmy kształtować nasze relacje z bałtyckim partnerem?

Tradycja, do której można się odwoływać jest. Ale czy jest chęć?

Korzystałem z archiwalnych numerów „Robotnika”, a także książki Marii Dąbrowskiej „U północnych sąsiadów”.

 

Zdjęcie tytułowe: Wizyta estońskich parlamentarzystów w Warszawie w maju 1925 r. Na zdjęciu posłowie do Riigikogu: August Rei i Karel Ast (socjaliści), Benedikt Oskar Oja, Oskar Köster (Związek Osadników), August Jürima (agrarysta), Mihkel Martna (socjalista), Leopold Raudkepp (Chrześcijańska Partia Ludowa), Johan Holberg, Karl-Ferdinand Kornel. Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Polub nas na Facebooku!