Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Soleczniki w litewskiej perspektywie. Recenzja spektaklu „Nieznana ziemia. Solcza”

Soleczniki i rejon solecznicki to jedno z największych skupisk Polaków na Litwie. Miasto położone ok. 45 km na południe od Wilna i ok. 5 km od granicy z Białorusią dla większości Litwinów pozostaje zupełnie nieznane. Jedyne, co o nim wiedzą, to że mieszkają tam Polacy i działa kontrabanda. Te stereotypy przyciągnęły uwagę grupy litewskich twórców teatralnych, którzy postanowili zajrzeć do przysłowiowej paszczy lwa i przekonać się, jakie Soleczniki i ich mieszkańcy są naprawdę. Tak powstał spektakl Nieznana ziemia. Solcza (lit. Nežinoma žemė. Šalčia), który 16 marca miał swoją premierę w Centrum Kultury w Solecznikach, a następnie 22 marca w Litewskim Narodowym Teatrze Dramatycznym w Wilnie.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

O tym przedstawieniu już na kilka tygodni przed premierą zrobiło się głośno. Szczególnie wiele uwagi poświęciły mu polskie media na Litwie, które pisały zapowiedzi, publikowały wywiady z twórcami i podkreślały, że główna litewska scena teatralna zainteresowała się tematem życia i spraw mniejszości narodowych swojego kraju. Spektakl miał powstać w oparciu o autentyczne historie mieszkańców, które twórcy skrupulatnie zbierali i nagrywali przez kilka tygodni. Wiele po Nieznanej ziemi. Solczy spodziewały się także władze samorządu Solecznik, dla których była to doskonała okazja do promocji miasta i regionu.

Dla reżysera Jonasa Tertelisa Nieznana ziemia. Solcza była z kolei kontynuacją przygody z teatrem. Pochodzący z Druskienik reżyser jest przede wszystkim twórcą filmowym, co nie pozostaje bez wpływu na jego przedstawienia – szczególnie pod względem montażu i podejścia do narracji. Z teatrem zawodowo zetknął się z jednej strony dzięki rodzinie (starszy brat Justas jest aktorem niezależnego teatru Atviras ratas, który tworzy głównie spektakle dokumentalne i pracuje metodą verbatim), z drugiej współpracując (jako twórca materiałów wideo) z eksperymentalnym teatrem Vidasa Bareikisa No Theatre. Tertelis debiutował na scenie w 2014 roku projektem teatralnym YesMoonCan, do którego sam napisał scenariusz. Popularność przyniósł mu zrealizowany w Litewskim Narodowym Teatrze Dramatycznym w 2016 roku spektakl dla dzieci Kaulinis senis ant geležinio kalno (Kościsty staruszek na żelaznej górze), za który otrzymał Złoty Krzyż Sceny – najważniejszą litewską nagrodę teatralną. W 2017 roku Tertelis zaczął swoją teatralną podróż po regionach Litwy: w Wilnie zrealizował spektakl Žalia pievelė (Zielona łączka), do którego zaprosił grupę mieszkańców Wisagini i Ignalina, aby na scenie opowiedzieli o swoim życiu w cieniu miejscowej elektrowni atomowej. Następnie w Kłajpedzkim Teatrze Młodzieżowym skłonił do osobistych zwierzeń młodych aktorów, którzy podzielili się nimi w R.E.M. (rapid eye movement). Nieznana ziemia. Solcza zdaje się kolejnym spektaklem z tego cyklu. Tu jednak reżyser zdecydował się na pewnego rodzaju manipulację: autentyczne historie opowiadają na scenie nie ich autorzy, ale piątka młodych aktorów.

Spektakl „Nieznana ziemia. Solcza”. Zdj. Litewski Teatr Narodowy.

Kameralną przestrzeń małej sceny wileńskiego teatru przedzieliła potężna biała rama – rodzaj okna, przez które widać drugą stronę. Obok stanęły słupki graniczne z wymalowanymi symbolami flag polskiej, litewskiej i białoruskiej. Scenografia Paulė Bocullaitė od początku skąpana jest w chłodnym niebieskim świetle (reżyser światła – Matas Šimonis), które obejmuje również siedzącą po obydwu stronach ramy-okna publiczność. Przed nią czwórka aktorów porusza się w zwolnionym tempie, wykonując ściśle określone, powtarzalne gesty. Aktorzy są bardzo blisko widowni, można ich niemal dotknąć, a jednocześnie w jakiś sposób pozostają odlegli – ich wzrok utkwiony w ciemny punkt gdzieś ponad głowami widzów sugeruje, że nie są tu tak do końca obecni. Dopiero po dłuższej chwili powoli przerywają swój trans, ustępując miejsca akcji czy raczej opowiadanym w spektaklu historiom.

Dramaturdzy Andrius Jevsejevas i Eglė Vitkutė wraz z reżyserem Jonasem Tertelisem wykonali ogromną pracę, zbierając materiał do przedstawienia. Przez kilka miesięcy jeździli do Solecznik, gdzie rozmawiali z ludźmi, a rozmowy nagrywali na dyktafony. Interesowało ich wszystko: od osobistych, niekiedy bardzo prywatnych historii życiowych, przez anegdoty i opowieści o śmiesznych zdarzeniach po przykłady lokalnej sztuki amatorskiej. Z wielogodzinnego materiału powstał scenariusz zaledwie dziewięćdziesięciominutowego przedstawienia, w którym jest miejsce zarówno na śmiech i wzruszenie, jak i współczucie, przerażenie, a nawet strach czy obrzydzenie. Głos zyskują przedstawiciele lokalnej społeczności różni zarówno pod względem wieku czy płci, jak i profesji albo pozycji społecznej. Są więc duchowni: ksiądz i pop, jest nauczyciel muzyki, funkcjonariuszka policji – pograniczniczka, budowniczy, tancerka oraz dzieciaki z miejscowego domu dziecka. Każde z nich dzieli się tym, co w danej chwili wydaje mu się istotne: czy to z „zawodowego” punktu widzenia, czy też zupełnie prywatnego. Słyszymy więc historie o dziewczynie, która wbrew woli swoich rodziców została tancerką i o kobiecie, która została stróżem prawa, ponieważ sama doświadczyła przemocy. Duchowni skarżą się, jak trudno jest dziś przyciągnąć młodych do świątyni, a starszy mężczyzna opowiada o swojej rodzinie widocznej na zdjęciu oraz o tym, w jaki sposób zbudował swój dom. Trywialne miesza się tu z podniosłym, a konkretność przypadku zyskuje wymiar uniwersalny. Niemal wszystkie postaci bowiem pojawiają się w spektaklu anonimowo: wyjątkiem jest może jeden mężczyzna, ale jak tu nie wykorzystać danych personalnych niejakiego Czesława Miłosza, który wraz ze szwagrem Mickiewiczem przeszedł w Polsce kontrolę graniczną.

Spektakl „Nieznana ziemia. Solcza”. Zdj. Litewski Teatr Narodowy.

Trudno w tym spektaklu wskazać jeden główny wątek czy temat, wokół którego toczyłaby się cała opowieść – tak jak to miało miejsce chociażby w Zielonej łączce. Jest to raczej zbiór indywidualnych opowieści mieszkańców Solecznik. Większość z nich pojawia się samoistnie, w niektórych scenach dramaturdzy zdecydowali się jednak na użycie autocytatu – dzięki temu oglądamy sceny, w których do mieszkańców Solecznik przyjeżdżają twórcy teatralni z Wilna, mówiąc, że chcą zrobić o nich spektakl. Szczególnie celne jest to w przypadku rozmowy dramaturga ze starszą, niedosłyszącą kobietą – scena komiczna i jednocześnie bardzo wzruszająca, fantastycznie zagrana przez Miglė Polikevičiūtė i Oskara Wygonowskiego.

Wiele spośród historii przytaczanych w spektaklu dotyczy spraw przykrych i bolesnych. Tym jednak, co zdaje się być szansą dla uwikłanych w nie osób jest sztuka. Zadziwiająco wielu bohaterów coś tworzy, wyraża się artystycznie – czy to poprzez wiersz, czy np. taniec. Sztuka, o czym wspomina nauczyciel muzyki, zdaje się być swego rodzaju ratunkiem przed rozpaczą oraz pogrążeniem się w maraźmie i uleganiu złym nawykom. Dzięki niej niebezpieczne spotkania z kontrabandą stają się materiałem na anegdotę, a samotność starszego człowieka przestaje być taka straszna.

Spektakl „Nieznana ziemia. Solcza”. Zdj. Litewski Teatr Narodowy.

Co ważne dla tego przedstawienia, a jednocześnie zupełnie nowe dla teatru dokumentalnego Jonasa Tertelisa – w Nieznanej ziemi. Solczy wszystkie opowieści przekazywane są nie przez ich bezpośrednich autorów, ale przez piątkę młodych aktorów. Gailė Butvilaitė, Airida Gudaitė, Laurynas Jurgelis, Miglė Polikevičiūtė i Oskar Wygonowski przytaczają historie w sposób, który daleki jest z jednej strony od przeżywania, z drugiej od chłodnego relacjonowania. W przedpremierowych wywiadach twórcy spektaklu wielokrotnie podkreślali, że aktorzy do pracy otrzymali wyłącznie zapis audio – swoich bohaterów mogli więc jedynie usłyszeć, ich wygląd, gesty, sposób poruszania się i mimikę musieli więc sobie wyobrazić. W spektaklu starają się jak najwierniej oddać sposób mówienia poszczególnych postaci – ze wszystkimi językowymi potknięciami, chrząknięciami, barwą i tonem. W pewnym sensie użyczają im swoich ciał i głosów, stając się nośnikami dla tych, którzy w litewskiej społeczności na co dzień są zagłuszani. Móc ich usłyszeć na tej scenie to jak obcować z dybukami – choć tu mamy oczywiście do czynienia z żywymi ludźmi.

Swoistą perełką w realizacji tego zadania aktorskiego jest pop w wykonaniu Oskara Wygonowskiego, który bardzo płynnie, w trakcie jednej wypowiedzi (niekiedy nawet zdania) przechodzi z języka litewskiego na rosyjski i odwrotnie. Obecność tej postaci uświadamia jednak pewien istotny brak tego spektaklu: etniczną mieszankę, która jest tak charakterystyczna dla rejonu solecznickiego. W spektaklu nie padają niemal żadne słowa po polsku, rosyjskiego czy białoruskiego jest również bardzo mało. Nie jest to świadomy wybór czy manipulacja ze strony twórców – w rozmowach z mieszkańcami Solecznik zapewniali, że mogą mówić w tym języku, w którym chcą. Nie wzięli jednak pod uwagę siły wielojęzyczności, która pozwala na swobodne posługiwanie się nie tylko jednym językiem. W efekcie na pytanie zadawane przez twórców spektaklu po litewsku rozmówcy odpowiadali w tym samym języku, co w efekcie pozbawiło spektakl pewnego dodatkowego kolorytu. Być może problem tkwił więc w samej „metodzie” przeprowadzania rozmów – tu jednak nie czas i miejsce na tego typu analizy kulturoznawcze czy etnolingwistyczne.

Spektakl „Nieznana ziemia. Solcza”. Zdj. Litewski Teatr Narodowy.

Kwestia języka spektaklu o Solecznikach zwraca jednak uwagę na jeszcze jedną sprawę: poliglotyzm czy szerzej, wielonarodowość regionu nie są tak naprawdę tematami tego przedstawienia. Z jednej strony pozbawia go to pewnego konkretu, szansy na przyjrzenie się ściśle określonej grupie społecznej, z drugiej jednak nadaje wymiar uniwersalny. „Wszędzie jest tak samo” – mówi w pewnym momencie jeden z bohaterów spektaklu, komentując statystyki wypadków drogowych w rejonie. I być może właśnie na tym polega największa wartość tego przedstawienia – odczarowanie stereotypów istniejących na jego temat nie poprzez rysowanie lukrowanej laurki, ale właśnie poprzez zwykłą ludzką empatię, która każe dostrzegać problemy Solecznik z perspektywy całego kraju. Nie bez powodu na scenie pojawia się rama – widzimy przez nią nie tylko aktorów, lecz także drugą stronę widowni, jakbyśmy przeglądali się w lustrze.

Po premierze odbyła się w Solecznikach dyskusja z widzami – głównie mieszkańcami miasta (i niekiedy bohaterami spektaklu), w czasie której wielu zarzucało twórcom, że nie oddali prawdziwego ducha Solecznik. Być może jest to prawda, ale ja mam poczucie, że udało im się osiągnąć coś o wiele ważniejszego – przywrócić Soleczniki współczesnej Litwie.

 

Zdjęcie tytułowe: Spektakl „Nieznana ziemia. Solcza”. Zdj. Litewski Teatr Narodowy.

Polub nas na Facebooku!