Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Wesprzyj Fundację Bałtycką i Przegląd Bałtycki

Co pastor, to historia. Duchowni ewangelicko-reformowani w Jednotach Litewskiej i Wileńskiej

– Ta książka to prawdziwa uczta intelektualna – napisałem do jednego ze swoich ewangelickich znajomych, gdy z warszawskiego wydawnictwa „Semper” przyszła do mnie gruba, licząca ponad czterysta stron publikacja. Rzeczywiście spod pióra Ewy Cherner, filolożki mieszkającej w Paryżu, a więc daleko od Litwy, wyszła wspaniała pozycja przybliżająca nam życiorysy pastorów Jednoty Wileńskiej i Jednoty Litewskiej. Kościół ewangelicko-reformowany już od czasów reformacji odgrywał ogromną rolę zarówno religijną, ja i kulturotwórczą na Litwie. To każdy historyk wie. Natomiast historia poszczególnych duchownych XIX i XX wieku to prawdziwe odkrycie i słownik Ewy Cherner pełen jest zaskoczeń.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Litewskie elity, społeczne zacięcie

Nazwiska kalwińskich rodzin Balczewskich, Wannowskich, Grużewskich, Kurnatowskich czy Szepetysów to niejako wizytówka starej szlachty litewskiej wyznania kalwińskiego, członków Jednoty Litewskiej istniejącej od XVI wieku. Te rodziny, wraz z innymi, mniej znanymi, kształtowały kościół, którego działalność została brutalnie przerwana przez okupację sowiecką w 1940 r. Jednak nie tylko pastorzy wywodzący się z tych zacnych familii są bohaterami liczącego prawie sto biogramów słownika Ewy Cherner („Słownik biograficzny duchownych ewangelicko-reformowanych. Jednota Litewska i Jednota Wileńska 1815-1939”, Wydawnictwo Semper, Warszawa 2017). Znajdziemy w nich choćby duchownych żydowskiego pochodzenia, bo nawracająca żydów Misja Barbikańska, choć związana z Kościołem Anglikańskim, wobec nieuznania tej wspólnoty przez władze polskie, działała aż do 1939 r. w ramach Kościoła Ewangelicko-Reformowanego. Ewa Cherner zamieszcza tutaj bardzo ciekawe biogramy ks. Józefa Fajansa czy Piotra Gorodiszcza. W dodatku swoją książkę, poświęconą generalnie Litwie, uzupełnia o wątki ukraińskie – wszak Jednocie Wileńskiej aż do 1939 r. podlegały zbory istniejące na Wołyniu. Nie zdziwmy się zatem, jeśli obok księży Kurnatowskich, Moczulskich i Wannowskich, znajdziemy biogramy pochodzącego z Czeskiego Boratyna na Wołyniu pastora Miłosława Balouna czy wywodzącego się z Moraw ks. Antoniego Bałabana. Dla mnie bardzo interesujący jest biogram ks. Jana Jelinka. Ten urodzony w rodzinie czeskich emigrantów w Zelowie pastor, pozostając w czasie II wojny światowej na Wołyniu, odegrał rolę heroiczną, nazywany jest „czeskim Schindlerem”. „Nierzadko ryzykując życiem, pomagał ludziom prześladowanym niezależnie od ich narodowości i wyznania. Ratował Żydów ukrywających się przed Niemcami, Polaków ściganych przez banderowców, Ukraińców poszukiwanych przez Rosjan. Lubiany przez parafian, otrzymywał od nich znaczną pomoc w swojej działalności, m.in. przy dostarczaniu żywności do getta w Kowlu. Zwykł mówić: Żydów nie znam, ale znam ludzi! (…) Organizował w Kupiczowie obronę mieszkańców przed napadami różnego rodzaju band” – relacjonuje Ewa Cherner. W 1944 r. pastor wstąpił do armii czechosłowackiej, brał udział w wyzwalaniu Czechosłowacji spod okupacji niemieckiej. Po II wojnie światowej za swe antykomunistyczne poglądy był prześladowany przez czechosłowackie służby bezpieczeństwa StB.

***

Paweł Jakubenas

Czytelnik Przeglądu Bałtyckiego domaga się wszakże przede wszystkim wieści o Litwie. Zacznę nietypowo i opowiem o tym, co mi u litewskich pastorów zaimponowało, jako osobie lubiącej języki obce (żyjemy w czasach, gdy z powodów pragmatycznych ludzie koncentrują się głównie na języku Szekspira). Z pozycji Ewy Cherner dowiadujemy się, że ksiądz Rafał Downar, XIX-wieczny superintendent Jednoty Litewskiej, mówił biegle w językach francuskim, niemieckim, niderlandzkim, polskim i rosyjskim, oprócz oczywiście znajomości mów klasycznych (łacina, greka, hebrajski). Holenderszczyzna, egzotyczna może dla przeciętnego obywatela Wielkiego Księstwa, wzięła mu się ze studiowania w Lejdzie, popularnej uczelni protestanckiej, w której kształcili się litewscy pastorzy. Przedwojenny duchowny Józef Fajans, który zginie w 1943 r. wywieziony przez nazistów z getta białostockiego, władał językiem polskim, rosyjskim, niemieckim, francuskim, hebrajskim i jidysz (prawdopodobnie wyniesionym z domu, choć tego autorka nie precyzuje; nie wszyscy Żydzi posługiwali się nim jako językiem domowym). Z kolei ostatni przed wybuchem II wojny światowej superintendent generalny Jednoty Wileńskiej Konstanty Kurnatowski był wybitnym znawcą języka hebrajskiego, napisał wydany w Kownie w 1928 r. podręcznik tego języka, ponadto wykładał w Kielmach łacinę i język niemiecki. Te przykłady wybitnej znajomości języków, będące marką pastorów ewangelickich na Litwie, można by zresztą mnożyć. Na równi ze znajomością języków ciekawe wydaje się także ich zaangażowanie społeczne. Ksiądz Paweł Jakubenas był w czasach carskich członkiem zarządu banku kredytowego w Birżach. Brał także udział w pracach komitetu budowy nowej szkoły w mieście. Ksiądz Michał Jastrzębski był członkiem Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Wilnie i Polskiej Macierzy Szkolnej, a także redaktorem naczelnym dwumiesięcznika „Szlakiem Reformacji”, przybliżającego wilniukom dorobek kościoła ewangelicko-reformowanego. Wszedł w skład Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Wilnie, który ostatecznie nie powstał.

Przeczytaj także:  Pamięć ludzka jest krucha… Dawne cmentarze ewangelickie w Wilnie

Kościół kalwiński przy ul. Zawalnej w Wilnie.

Parędziesiąt lat później, już po śmierci ks. Jastrzębskiego, wileńscy pastorzy będą angażować się w Komitet Pomocy Uchodźcom i Ofiarom Wojny przy Zborze Ewangelicko-Reformowanym w Wilnie, który powstanie po klęsce wrześniowej państwa polskiego. Komitet rozmieszczał uchodźców w mieszkaniach prywatnych, a także w ośrodku przy ulicy Zawalnej 1 w Wilnie (Zawalna, obecnie Pylimo, to stary adres wileńskich kalwinistów, po 1990 r. znów odprawiane są tutaj protestanckie nabożeństwa). Zapewniono mieszkanie dla stu osób, a także zorganizowano kuchnię mogącą wydawać posiłki dla pięciuset wilnian. To zaangażowanie społeczne, obok solidnego wykształcenia, stanie się znakiem firmowym pastorów, o których pisze badaczka z Paryża.

Słownik Ewy Cherner na każdym kroku udowadnia bowiem, że w przypadku duchownych obu Jednot, Litewskiej i Wileńskiej, mieliśmy do czynienia z prawdziwymi elitami (autorka nie pisze tego wprost, pastorzy byli ludźmi skromnymi, ale takie jest moje wrażenie po przeczytaniu prawie setki biogramów). Zbiór biografii jest jednak także świadectwem wielokulturowości działającej w dawnym Wielkim Księstwie Litewskim społeczności wiernych. Wertując ciekawe, napisane z werwą biogramy, solidnie uźródłowione i wzbogacone o piękne ilustracje, co chwila napotykamy na dawne nazwy, które już niewiele mówią nawet dzisiejszym studentom bałtystyki. Birże, Popiel, Szwabiszki, Radziwiliszki, Sołomieść, Kielmy, Auksztełki – to na Litwie. A jest przecież jeszcze białoruski obecnie Słuck ze swoim zacnym gimnazjum, które kończyli ewangeliccy pastorzy (Ewa Cherner przytacza całą masę nazwisk absolwentów ze Słucka, by wspomnieć choćby Jana i Felicjana Kurnatowskich, Romualda i Lucjana Kuncewiczów czy Michała Jastrzębskiego, którego „słucka przygoda” będzie trwała także w czasie I wojny światowej), Kojdanów z „tyleż senną, co monumentalną” (copyright ks. Kazimierz Bem) kirchą, obecnie oszpecony sowiecką nazwą Dzierżyńsk, Kopyl, Kopyś, Mińsk Litewski, Raśna, Niepokojczyce, Izabelin czy leżący na wschodniej Białorusi Rohaczów, z którego wywodził się pastor misji barbikańskiej dla żydów, działający w przedwojennym Białymstoku, Piotr Gorodiszcz. We wstępie do książki ks. Kazimierz Bem, twórca idei, by w ogóle wydać słownik biograficzny pastorów kalwińskich, a także autor jego pierwszej części obejmującej Jednotę Małopolską i Warszawską (tam też odnajdziemy wątki litewskie, bowiem część Wielkiego Księstwa znalazła się w 1795 r. w Prusach, a po 1815 r. w Królestwie Kongresowym, a co za tym idzie, w obrębie działania Jednoty Warszawskiej), czaruje nas egzotyką białoruskiej części Jednoty Litewskiej, pisząc o „parafii zahalskiej, położonej wśród poleskich błot, do której pastorzy podróżowali łódką i odprawiali nabożeństwa w drewnianych kaplicach, butwiejących o mozolnie odbudowywanych przez wiernych”. Komu Polesie kojarzy się wyłącznie z prawosławiem i szeptuchami niech zrewiduje swój pogląd. Czytając słownik Ewy Cherner nie da się uciec także od terenów, które nie są już w bezpośrednim zainteresowaniu Przeglądu Bałtyckiego, by wspomnieć o wołyńskich miejscowościach Michałówka, Boratyn, Kupiczów, Ozerany, Stawki, Rożyszcze. A kto chce brnąć w wątek ukraiński, czy może trafniej powiedzieć galicyjski, może się także dowiedzieć z pracy Ewy Cherner, że Jednota Wileńska założyła przed wojną swoją placówkę… w dalekim Lwowie.

Pastorzy niepodległego kraju

Świątynia w 1876 r. na obrazie Napoleona Ordy.

My wracamy jednak na Litwę. W zasadzie przez cały XIX i początek XX wieku polscy i litewscy wierni żyli ze sobą w zgodzie, a pastorzy znający oba języki, odprawiali nabożeństwa po polsku i po litewsku. Język nie dzielił. Wielu pastorów położyło zresztą wielkie zasługi w rozwoju języka litewskiego. Warto tutaj wspomnieć choćby postać ks. Jana Szepetysa, który bakcyl litewskości połknął na studiach w Dorpacie. W 1909 r. opracował w języku litewskim życiorys Jana Kalwina, zaś cztery lata później Jana Husa. Spod jego pióra wyszła pierwszą część litewskojęzycznej „Historii reformacji na Litwie”. Z kolei ks. Paweł Jakubenas uczestniczył w latach trzydziestych w wydaniu nowego przekładu Pisma Świętego na język litewski. W książce Ewy Cherner znajdziemy zresztą sporo informacji o młodym państwie litewskim założonym w 1918 r. Zarówno o jego życiu religijnym, jak i siłą rzeczy politycznym. Trzeba zacząć od tego, że rozbrat który wzięli ze sobą Polacy i Litwini w wymiarze politycznym, poprzez akcję Żeligowskiego jesienią 1920 r., wpłynął także na funkcjonowanie Kościoła Ewangelicko-Reformowanego, który został przedzielony granicą państwową, lub jak uważali Litwini – linią demarkacyjną. Przy Litwie Środkowej został zbór wileński, później pod opiekę Jednoty Wileńskiej przeszedł także zbór w Izabelinie na Białorusi i placówki wołyńskie, zaś większa część ludności ewangelicko-reformowanej pozostała przy Litwie, z jej największymi parafiami w Birżach i Popielu (pomijam tutaj parafie, które traktat ryski pozostawił na Białorusi sowieckiej z nieodżałowanym Słuckiem). Funkcję superintendenta generalnego objął następca ks. Wilhelma Myszkowskiego na parafii birżańskiej ks. Paweł Jakubenas i pozostał nim aż do końca niepodległej Litwy (w czasie II wojny światowej stanowisko to objął pastor Adam Szarnas, skądinąd duchowny bardzo zaangażowany w sprawy języka litewskiego, to on korespondował z ojcem języka litewskiego Jonasem Jablonskisem i wymyślił litewskie słówko na niepodległość – nepriklausomybė). „Ksiądz Jakubenas był energicznym przywódcą i pod jego przewodnictwem Kościół litewski rozwijał się dynamicznie. Odbudowano i odremontowano zrujnowane w czasie wojny budynki kościelne i przystąpiono, pomimo skromnych funduszy, do budowy nowych: kościoła w Kownie i Centrum Reformowanego w Birżach” – pisze autorka. Warto dodać, że to właśnie Birże stały się w dwudziestoleciu międzywojennym stolicą ewangelicyzmu reformowanego na Litwie. W 1939 r. liczba wiernych kościoła kalwińskiego na Litwie sięgnęła 15 tys., wśród nich znaczną część stanowiły elity młodego państwa: naukowcy, dziennikarze, wojskowi, politycy. Na Uniwersytecie Litewskim powołano w 1925 r. Wydział Teologii Ewangelickiej, na czele którego stanął ks. Paweł Jakubenas. Niestety w latach trzydziestych, na skutek działalności kościoła katolickiego, na Litwie dokonało się coś w rodzaju backlashu, gdy mowa o prawach mniejszości religijnych. W 1936 r. zlikwidowano Wydział Teologii Ewangelickiej, oficjalnie ze względu na koszty funkcjonowania tej jednostki. Władza litewska nie była jednak niechętnie nastawiona do ewangelików – w uznaniu zasług dla niepodległej Litwy ks. Konstanty Kurnatowski został odznaczony w 1933 r. przez prezydenta Antanasa Smetonę Orderem Wielkiego Księcia Giedymina. Przez cały okres międzywojenny istniało w wojsku duszpasterstwo ewangelicko-reformowane. Funkcję pierwszego w historii kapelana ewangelicko-reformowanego pełnił od 1920 do 1940 r. ks. Adam Szarnas, tuż przed końcem niepodległej Litwy zastąpił go na tym stanowisku ks. Aleksandras Balčiauskas, skądinąd założyciel młodzieżówki ewangelickiej „Radvila”. W 1937 r. ks. Szarnas otrzymał od władz litewskich zamówienie na modlitewnik dla żołnierzy litewskich. Wyszedł on ostatecznie w 5 tys. egzemplarzach pod tytułem „Karys evangelikas” („Żołnierz ewangelicki”).

Przeczytaj także:  Kierunek Birże. Śladami kalwinów na północnej Litwie

Kościół kalwiński i gimnazjum w Słucku.

Kościół kalwiński był kościołem o wiele bardziej liberalnym niż funkcjonująca po drugiej stronie granicy Jednota Wileńska. Kobiety mogły zostawać tu kuratorkami, zasiadającymi w synodzie, by wspomnieć o pierwszej takiej kobiecie: Hypatiji Šliūpaitė-Yčienė, skądinąd żonie znanego działacza ewangelickiego, posła do Dumy Państwowej i ministra finansów niepodległej Litwy Martynasa Yčasa. Funkcję kolejnej kuratorki objęła wywodząca się z Niemców bałtyckich Klara Szepetysowa, autorka kilku podręczników do nauki języka niemieckiego wydanych w przedwojennej Litwie. Szepetysowa założyła Ewangelickie Stowarzyszenie Kobiet, działała także w ewangelickiej „młodzieżówce” o nazwie „Radvila” – skądinąd istniejącej do dnia dzisiejszego.

Przeczytaj także:  Katoliczki, socjalistki, emancypantki. Sto lat praw kobiet na Litwie

Autorka nie ucieka od tematu najbardziej kontrowersyjnego, gdy mowa o Jednocie Wileńskiej działającej w II Rzeczypospolitej. Chodzi oczywiście o jej praktyki konwersyjne i rozwodowe, za które od czci i wiary odsądzano superintendenta generalnego Michała Jastrzębskiego. Ewa Cherner rzuca jednak nowe światło na ten problem, wskazując, że realnie konflikt między Jednotą Warszawską i Wileńską zaczął się od niechęci tej drugiej do zjednoczenia z ośrodkiem w Warszawie, które w 1918 r. przyjmowano za pewnik, a z którym dumna ze swej tradycji Jednota Wileńska nie potrafiła się pogodzić. Badaczka wskazuje, że rozwody odbywały się także w Jednocie Warszawskiej, jak również udzielały ich inne wyznania. W 1933 r. do prokuratury warszawskiej wpłynął choćby wniosek kwestionujący około tysiąca rozwodów przyznanych przez cerkiew prawosławną.

Konstanty Kurnatowski. Zdjęcie zrobione po zaprzysiężeniu na superintendenta generalnego Jednoty Wileńskiej.

Kolejną kwestią są stosunki między dwoma Jednotami: Wileńską i Litewską, gdy Polska i Litwa nie utrzymywały ze sobą stosunków dyplomatycznych. Pastorzy, których w 1920 r. sztucznie oddzielono granicą, a którzy byli przecież dla siebie braćmi, zostali wielkimi zwolennikami pojednania, które nastąpi formalnie w 1938 r. Ks. Konstanty Kurnatowski „w czerwcu 1939 r. w Birżach wziął udział w Synodzie Ewangelicko-Reformowanym Republiki Litwy. Oficjalna delegacja Kościoła Wileńskiego miała w swym składzie trzech księży: ks. superintendenta generalnego, ks. Pawła Dilisa, ks. Piotra Gorodiszcza oraz trzech reprezentantów świeckich: Prezydenta Konsystorza Bronisława Iżyckiego-Hermana, kuratora Romana Tórczyńskiego i delegata parafii warszawskiej pułkownika Stefana Koeba (…) Na inauguracyjnym nabożeństwie ks. Kurnatowski wygłosił kazanie, w którym mówił o dawnej współpracy i przyjaźni Polaków i Litwinów w ramach Jednoty Litewskiej i wyraził nadzieję na ich dalszy rozwój. Niestety nadzieje na odbudowę dawnych, dobrych stosunków zostały unicestwione przez początek wojny” – pisze autorka.

Przeczytaj także:  Tomas Šernas: Dla ewangelików ważniejsze jest wydawanie książek niż budowa pomników

Szczypta Łotwy

Biogramy pastorów zaproponowane przez Ewę Cherner koncentrują się rzecz jasna na kwestiach litewskich, jednak do słownika wkrada się także tematyka łotewska. Dowiadujemy się, że z gałęzi inflanckiej wywodziła się pastorska rodzina Nerlichów, z kurlandzkich – familia Szepetysów. Paweł Jakubenas, przedwojenny zwierzchnik kościoła kalwińskiego na Litwie Kowieńskiej uczęszczał, podobnie jak wielu innych pastorów, wśród nich Konstanty Kurnatowski, do Gymnasium Illustre w Mitawie (ob. Jełgawa). „Była to szkoła o randze gimnazjum akademickiego z językiem wykładowym niemieckim, słynąca z wysokiego poziomu nauczania. W drugiej połowie XIX w. uczyła się w niej znaczna liczba młodzieży pochodzącej z Litwy, wśród której nie brakowało ewangelików reformowanych” – pisze Ewa Cherner. Szkoła niejako zastąpiła zamknięte po powstaniu styczniowym gimnazjum w Kiejdanach. Oskar Kurnatowski został w 1875 r. pierwszym polskim duchownym kościoła reformowanego w Mitawie, zastępując na tym stanowisku pełniącego przez czterdzieści lat posługę Niemca Hermanna Wilhelma Cruse. „Gubernia kurlandzka była pod względem wyznaniowym w ponad 80% protestancka (głównie wyznania ewangelicko-augsburskiego). Nie dotknęły jej represje po upadku powstania styczniowego – władze carskie były zdecydowanie bardziej liberalne, nie przeprowadzając tutaj tak intensywnej rusyfikacji jak w guberni kowieńskiej, mohylewskiej, mińskiej i wileńskiej. Parafia ewangelicko-reformowana w Mitawie, założona w XVII w., była bezpośrednio podporządkowana Konsystorzowi w Petersburgu. Skupiała około dwustu wiernych, głównie pochodzenia niemieckiego, szkockiego i hugenockiego” – informuje nas autorka. Ksiądz Kurnatowski nabożeństwa w Mitawie odprawiał w trzech językach: po niemiecku, polsku i litewsku. Od 1893 r. pełnił także obowiązki duszpasterza w Rydze, jeżdżąc do stolicy Inflant parę razy do roku. W parafii ryskiej mieszkali zarówno Litwini, jak i Polacy kalwińskiego wyznania. Ksiądz Kurnatowski zmarł w 1911 r. i został pochowany na cmentarzu ewangelickim pod Mitawą. Autorka nie informuje, czy zachował się jego nagrobek. Gdy mowa o Łotwie i jej bardziej liberalnej atmosferze, to warto też nadmienić, że kazania i pogadanki ks. Aleksandra Moczulskiego z Birż wydano w latach sześćdziesiątych XIX w. w Rydze w języku żmudzkim. Związki litewskich pastorów z Łotwą zachowały się w czasie I wojny światowej oraz przez cały okres międzywojenny. W czasie wojny w Rydze odprawiał nabożeństwa proboszcz parafii w litewskim Wierzbołowie ks. Karol Moczulski, zaś przed II wojną światową jeździł tam ksiądz Paweł Jakubenas.

Kawałek Estonii

Gdy mowa o związkach pastorów litewskich z regionem Morza Bałtyckiego, trzeba wspomnieć nie tylko o Mitawie – skądinąd autorka przypomina w jednym z biogramów, że Kurlandia miała chrapkę, by właśnie na jej terytorium powstała pierwsza działająca w krajach bałtyckich uczelnia wyższa. Ostatecznie carat postawił na Dorpat. „Jednoty Litewskiej, cieszącej się względną autonomią, nie dotyczyło rozporządzenie wydane dla Królestwa Polskiego (po zamknięciu w 1831 r. w ramach represji po powstaniu listopadowym Uniwersytetu Warszawskiego) o obowiązku kształcenia przyszłych pastorów w Dorpacie. Studenci otrzymywali w Królewcu stypendia z funduszu Radziwiłłów i króla pruskiego. Ostatnim, który tam studiował był w latach 1900-1902 Konstanty Kurnatowski” – pisze Ewa Cherner. Z czasem jednak to Dorpat, jedyne miejsce, gdzie w Rosji funkcjonował wydział teologii ewangelickiej, stał się miejscem kształcenia pastorów. Jako pierwsi z tej okazji skorzystali Stefan Lipiński i Tytus Kurnatowski. W czasie studiów pastorzy często przystępowali do korporacji Konwent Polonia działającego w Dorpacie, co dowodzi ich patriotycznej postawy. Były jednak przypadki wskazujące, że sami korporanci mieli dość wąskie horyzonty. W 1888 r. trzech przyszłych pastorów: Michała Jastrzębskiego, Juliana Machlejda i Jana Szepetysa wyrzucono z konwentu jako niekatolików, a co za tym idzie „element niepolski”. Przykry przejaw nietolerancji.

Czasy sowieckie

Kościół ewangelicko-reformowany na Litwie został zniszczony w czasach sowieckich. Najszybciej zagłada dotknęła istniejące zbory na Białorusi, która już w latach dwudziestych weszła w skład Związku Sowieckiego. W przypadku Litwy Kowieńskiej i Wileńszczyzny została ona odroczona o jakieś dwadzieścia lat. W czasie II wojny światowej ewakuowało się z Litwy wielu pastorów, wśród nich Paweł Jakubenas, Konstanty Kurnatowski czy Paweł Dilis. Nie ocalały parafie w Kownie i Wilnie, utrzymały się jedynie placówki na Żmudzi, skąd okazyjnie dojeżdżali pastorzy, by odprawiać nabożeństwa w dwóch stolicach litewskich. W 1946 r. odbył się w Birżach synod, na którym na superintendenta wybrano ks. Adama Szarnasa. Kościół był silnie inwigilowany, a kazania duchownych nagrywane. Przed śmiercią schorowany ks. Adam Szarnas, zdecydował się wystąpić ze stanu duchownego, co skwapliwie odnotowała sowiecka prasa w Birżach. Ewa Cherner uważa, że była to prowokacja KGB, które wykorzystało chorobę księdza i jego psychiczną słabość. Chodziło o dyskredytację kościoła i ośmieszenie duchownego. Litewski Kościół Ewangelicko-Reformowany istniał jednak na emigracji, na jego czele stali Paweł Jakubenas i Konstanty Kurnatowski. Ten ostatni utrzymywał kontakty z polskim kościołem kalwińskim na obczyźnie, jednocześnie odmawiając współpracy z działającym w Warszawie Kościołem Ewangelicko-Reformowanym w PRL. Żyjący na emigracji w Chicago ks. Paweł Dilis, który doczekał w 1990 r. niepodległej Litwy, stał się pastorem ważnym dla litewskiej wspólnoty w Ameryce, zostając superintendentem Litewskiego Kościoła Ewangelicko-Reformowanego w USA, ze słownika dowiadujemy się jednak, że okazyjnie odprawiał nabożeństwa także dla Polaków w Chicago.

***

Nie sposób podzielić się z czytelnikiem wszystkimi szczegółami zamieszczonymi w słowniku biograficznym. Ta recenzja ma jedynie na celu zachęcić sympatyków Przeglądu Bałtyckiego i wielowyznaniowej Rzeczypospolitej, by sięgnęli po publikację. Ewa Cherner wykonała solidną kwerendę w archiwach polskich, litewskich, w mniejszym zakresie białoruskich, łotewskich i estońskich. Powołuje się także na dostępne materiały prasowe i książkowe. To czego mi w książce brakowało to mapa z zaznaczonymi parafiami i filiałami obu Jednot, która siłą rzeczy musiałaby objąć współczesną Litwę i Białoruś, a może do pewnego stopnia Łotwę (Jełgawa, Ryga). Obecnie jesteśmy zdani na własną wyobraźnię, a przecież czytelnik nie zna wszystkich, często bardzo małych, leżących na terenie byłego Wielkiego Księstwa miejscowości. Autorka dołączyła jednak do książki tabele, wśród nich ilustrujące liczebność parafii Jednoty Litewskiej w różnych okresach, spis dyrektorów i miejsc obrad synodów ewangelickich na Litwie czy listę superintendentów oraz członków kolegiów Kościoła Ewangelicko-Reformowanego. Bardzo pomocny w nawigacji jest skorowidz nazwisk wspomnianych w słowniku oraz miejscowości.

Rodzina pastora Jana Mollesona to pierwowzór rodziny Rollisonów z mickiewiczowskich „Dziadów”– pisze we wstępie do książki pastor Kazimierz Bem. – Mamy nie tylko biogramy pastorów-spiskowców, jak Aleksander Kawelmacher, ale i osoby współpracujące z rosyjskim zaborcą, jak pastor Samuel Nerlich. Już chyba to powinno zachęcić sympatyków Litwy do sięgnięcia po pracę Ewy Cherner. To kawał dobrej, ciekawie udokumentowanej historii. Obu narodów.

Ewa Cherner, „Słownik biograficzny duchownych ewangelicko-reformowanych. Jednota Litewska i Jednota Wileńska 18151939”, Wydawnictwo „Semper”, Warszawa 2017, ss. 451. Składamy serdeczne podziękowania wydawnictwu „Semper” za bezpłatne udostępnienie Przeglądowi Bałtyckiemu książki do recenzji.

 

Zdjęcie tytułowe: Członkowie synodu. Widoczni m.in.: superintendent generalny litewskiego odłamu Jednoty Wileńskiej ks. prof. Paweł Jakubenas (xx), superintendent Jednoty Wileńskiej Michał Józef Jastrzębski (xxx). Zdj. Narodowe Archiwum Cyfrowe.

Polub nas na Facebooku!