Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Zaciąg do lasu. Recenzja książki „Leśni Bracia” Rafała Wnuka

Musieliśmy zastanowić się nad ubiorem. Czy powinniśmy nosić ubrania cywilne, czy mundury wojskowe? (…) jeśli będziemy nosić mundury (…) będziemy wyglądać jak resztki oddziałów niemieckich odcięte na tyłach nieprzyjaciela. W cywilnych zostaniemy bandytami i rozstrzelają nas bez sądu (…) Nosić niemiecki mundur czy „stać się bandytą”? – relacja jednego z estońskich leśnych braci pokazuje rozterki niejednego partyzanta antysowieckiego podziemia. Jest to dylemat żołnierza – bez munduru, bez oznak przynależności państwowej, a na koniec bez państwa. Żołnierza bez charakterystycznych przymiotów, który musi podjąć walkę o utraconą ojczyznę. O podobnych rozterkach moralnych (lub ich braku), życiu codziennym, a także o walce z bronią w ręku bałtyckiej partyzantki antysowieckiej pisze Rafał Wnuk w książce „Leśni Bracia” wydanej nakładem wydawnictwa Bellona.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Dla wielu mieszkańców państw bałtyckich II wojna światowa nie zakończyła się w 1945 roku. Ani 8 maja 1945 roku – w dniu uznawanym na świecie za datę zakończenia wojny, ani tym bardziej 9 maja – w dniu, w którym Rosja obchodzi zakończenie wojny. Litwa, Łotwa i Estonia, które wbrew swojej woli stały się częścią sowieckiego imperium, nie pogodziły się ze swoim losem i kontynuowały opór przez wiele lat później. Bałtyccy partyzanci, uzbrojeni w broń, która pozostała im po wojnie, schronili się w lasach, by tam tworzyć podziemie antykomunistyczne.

Las daje schronienie, miasto – śmierć

Motywacje stojące za decyzją o włączeniu się do leśnej partyzantki były różne. Największy odsetek partyzantów stanowili młodzi – niedawno jeszcze walczący w szeregach armii (często formacji niemieckich) oraz pamiętający lata wolności i wychowani na tradycji walki wyzwoleńczej lat 1918–1920. Oprócz motywów czysto romantycznych i walki z „odwiecznym wrogiem”, Estończycy, Łotysze i Litwini do partyzantki szli często z powodów bardziej prozaicznych: część z nich nie miała niejednokrotnie czego szukać w nowym systemie sowieckim; niektórzy obciążeni służbą w niemieckich formacjach policyjnych czy pomocniczych z jednej strony nie mogli liczyć na legalizację, z drugiej – prawdopodobnie nawet jej nie oczekiwali. Przystąpienie do leśnych braci było też sposobem na ucieczkę przed represjami. Wszystkie te motywacje spajała nadzieja na wybuch III wojny światowej, między aliantami a sowietami, która dałaby nadzieję na odzyskanie niepodległości przez kraje bałtyckie.

Partyzancki charakter i w znacznej mierze chłopski rodowód bałtyckiego podziemia antykomunistycznego skutkował przyjętą strategią walki. Lasy oraz rozproszone wsie i chutory dawały schronienie i wsparcie ruchowi oporu. Partyzanci nie tylko mogli liczyć na pomoc „legalnych” mieszkańców okolicy, ale rozległe i gęste lasy zabezpieczały ich przed uszami, oczami i lufami sowieckich istrebitelnych batalionów. Prowincja dawała znaczną swobodę i bezpieczeństwo – w przeciwieństwie do miasta. Tam partyzanci nie byli zdolni do brawurowych napadów na sowieckie urzędy czy egzekucji kolaborantów. Tallinn, Ryga, Wilno za sprawą więzień, w których partyzanci byli niszczeni fizycznie i psychicznie przez NKWD i KGB, stanowiły miejsce kaźni. Ci, którzy poddali się naciskowi sowieckich służb często stawali się agentami – „wnutriennikami”. Powracali do lasu, by pomóc w dekonspiracji i likwidacji dawnych towarzyszy broni.

Przeczytaj także:  Rafał Wnuk: „Leśni bracia” odwoływali się do prostych haseł – naród, wolność, niepodległość

Nie tylko z bronią w ręku

Ants Kaljurand, jeden z najsłynniejszych estońskich leśnych braci. Zdj. Wikimedia Commons.

Bałtycki ruch oporu, to więcej niż partyzanci walczący zbrojnie przeciwko okupantom. Rafał Wnuk pokazuje bardziej złożony system bałtyckiego podziemia niepodległościowego: jego życia społecznego, działalności pozazbrojnej, a także wielu tematów, które ze względu na oficjalne polityki pamięci czasem się pomija.

W książce, poza rozdziałami opisującymi akcje zbrojne – przejmowanie urzędów sowieckich, opanowywanie całych wiosek, egzekucje na osobach współpracujących z reżimem – omówione są też aspekty życia codziennego oraz aktywności politycznej „leśnych”. Niezwykle ciekawy jest rozdział, w którym autor opisuje schrony i bunkry, w których na co dzień ukrywali się partyzanci. W kryjówkach budowanych pod piecami, progami, w ogrodach i na polach czasem trwało równoległe życie. Nie tylko planowano tam kolejne akcje zbrojne i polityczne, ale prowadzono w nich codzienne życie, a nawet bawiono się (w bunkrach odbywały się nawet potańcówki). Schronienie pod ziemią wiązało się także z fizycznymi konsekwencjami. Partyzantów można było poznać nieraz po specyficznym wyglądzie – skóra ukrywających się za dnia, czyli przy długotrwałym braku kontaktu ze światłem słonecznym stawała się nienaturalnie biała.

Podziemne schronienia były również miejscem przygotowań działań propagandowo-politycznych. Tworzono tam wydawnictwa partyzanckie, które służyły jako oręż równorzędny z karabinem. Znaczenia nabrały w szczególności po 1949 roku, kiedy nastąpił jeden z największych ciosów sowieckiego aparatu opresji w bałtyckie podziemie. Sowiecka deportacje w marcu 1949 roku („operacja Priboj”) przyspieszyła kolektywizację i zniszczyła społeczne zaplecze podziemia. Od tego momentu działalność prasowa w niektórych regionach aktywności podziemia stawała się ważniejsza niż walka zbrojna.

Przeczytaj także:  Deportacje z krajów bałtyckich w marcu 1949 roku

Zdrajcy, bandyci i ostatni nieuchwytni

Jonas Žemaitis-Vytautas przywódca litewskiego państwa podziemnego. Zdj. Wikimedia Commons.

„Leśni Bracia” Rafała Wnuka jest książką niesymetryczną. Tak jak niesymetryczny był ruch podziemia antykomunistycznego w krajach bałtyckich. Kolejne coraz mniejsze objętościowo części książki poświęcone są działalności Litwinów, następnie Łotyszy i na koniec Estończyków. Objętość rozdziałów jest proporcjonalna do liczebności i stopnia organizacji poszczególnych struktur narodowych. Jest to zrozumiałe, gdyż Litwinom udało się niemal wytworzyć równoległe podziemne państwo, na którego czele stał „prezydent” Jonas Žemaitis „Vytautas”. Zupełnie inaczej wyglądała sytuacja podziemia estońskiego – te było z wielu względów mniejsze i mniej aktywne. Paradoksalnie jednak to estońscy pojedynczy leśni przetrwali najdłużej. Ostatnim pojmanym w Estonii był August Sabbe. W czerwcu 1978 roku został zastrzelony przez oficerów KGB. Na Łotwie zaś ostatnim partyzantem był Polak – nieuchwytny Stanisław Zawadzki „Pan”, który po obiecanej amnestii ujawnił się w 1956 roku i wyjechał do Łodzi. Podobnie na Litwie po 1956 roku zbrojne podziemie przestało istnieć, natomiast przez długie lata ukrywało się kilku niepojmanych „nielegalnych”. Ostatni z nich, Stasys Guiga „Tarzanas” zmarł w 1986 roku na zapalenie płuc.

Dużą zaletą książki, a jednocześnie odwagą autora jest poruszenie w publikacji tematu ciemniejszych stron działalności antykomunistycznej partyzantki. Czytamy nie tylko o bohaterstwie, patriotyzmie, bezkompromisowości partyzantów w walce o utraconą ojczyznę. W kilku rozdziałach pojawiają się historie odbrązawiające leśnych braci: dowiadujemy się o braku dyscypliny, pijaństwie, rozbojach czy morderstwach z premedytacją, o zejściu z drogi „leśnego” i zdradzie na rzecz sowieckich służb, przejściu granicy między obrońcą ojczyzny a zdrajcą dawnych kolegów z lasu. Te historie spełniają bardzo ważną rolę: nie pozwalają nam zapomnieć, że każdy kogo polityka historyczna uznała za bohatera jest nadal zwykłym człowiekiem. Człowiekiem, który pomimo niepodważalnych zasług w walce z okupacją nie był wolny od ludzkich słabości, i który wraz z czasem spędzonym w lesie nieraz ulegał demoralizacji.

Przeczytaj także:  Bohaterowie, złoczyńcy i racja stanu. Partyzanci i pamięć zbiorowa we współczesnej Litwie
Przeczytaj także:  Odkrywając historię bałtyckich „Leśnych Braci”

 

Zdjęcie tytułowe: Leśni bracia w pobliżu wsi Käbli w Estonii. Zdj. Estońskie Archiwum Państwowe.

Polub nas na Facebooku!