Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Superpuchar Europy: Tallińskie derby Madrytu z piwną historią w tle

15 sierpnia na tallińskiej A. Le Coq Arenie rozegrano mecz o Superpuchar Europy UEFA, w którym zmierzyli się zwycięzcy Ligi Mistrzów i Ligi Europy z poprzedniego sezonu. Mecz był nieoficjalnymi derbami Madrytu, ponieważ o puchar walczyły dwie ekipy ze stolicy Hiszpanii – Atlético i Real. Ostatecznie, po ciekawym meczu zakończonym remisem i jednostronną dogrywką górą był zwycięzca Ligi Europy, czyli Atlético, które pokonując lokalnego rywala 4:2 Superpuchar zdobyło po raz trzeci. Mecz ten był jednym z największych wydarzeń piłkarskich w historii krajów bałtyckich. Niemniej ciekawa niż sam mecz jest też historia browaru, który od kilkunastu lat użycza swej nazwy tallińskiemu stadionowi.

Wszystkie treści w Przeglądzie Bałtyckim udostępniamy bezpłatnie. Wesprzyj nas - dzięki Twojej pomocy opublikujemy kolejne pogłębione artykuły dotyczące regionu Morza Bałtyckiego!

Przez niemal 15 lat mecze o Superpuchar, którego historia w obecnej formule sięga 1998 roku, rozgrywano na stadionie Ludwika II w Monako. W 2013 roku UEFA odeszła jednak od tej tradycji i obecnie co roku mecze organizowane są w innym kraju. We wrześniu 2016 roku podczas spotkania Komitetu Wykonawczego UEFA w Atenach zdecydowano, że w 2018 roku mecz zostanie rozegrany na A. Le Coq Arenie w Tallinnie. Jest to najmniejszy stadion, na którym kiedykolwiek odbył się mecz o Superpuchar Europy, od czasu gdy UEFA zdecydowała się zrezygnować z Monako jako stałego miasta gospodarza.

Rekordowa frekwencja i wielkie emocje

Zaprojektowany przez Haldo Oravasa stadion, który jest częścią kompleksu sportowego Lilleküla, został otwarty w 2001 roku i według oficjalnych danych może obecnie pomieścić niemal 15 000 widzów. Jest to największy obiekt piłkarski w Estonii, na co dzień gra tu lokalny klub Flora Tallinn, swoje mecze rozgrywa tu także reprezentacja Estonii w piłce nożnej. Według danych zarządcy obiektu dotychczasowy rekord frekwencji podczas meczu piłkarskiego padł w 2005 roku, gdy spotkanie pomiędzy Estonią a Portugalią obejrzało  nieco ponad 10 000 kibiców. UEFA podała, że środowy mecz o Superpuchar zgromadził ponad 12 000 widzów, ale według części obserwatorów liczba ta jest nieco zawyżona.

Ci, którzy zdecydowali się przybyć na A. Le Coq Arenę, z pewnością nie czuli się zawiedzeni – mecz był interesującym widowiskiem, w którym nie zabrakło bramek i zwrotów akcji. W regulaminowym czasie gry padł remis 2:2, więc do wyłonienia zwycięzcy konieczna była dogrywka. W tej dominowała trenowana przez Diego Simeone ekipa Atlético, która strzeliła jeszcze dwa gole. Mecz ten był szczególnie ważny dla wielu kibiców Realu, którzy byli ciekawi jak zespół poradzi sobie po odejściu trenera Zinedine’a Zidana oraz lidera zespołu Cristiano Ronaldo, chcieli zobaczyć jaki pomysł na drużynę ma nowy trener Julen Lopetegui. Rozegrany w Tallinnie pojedynek miał także polski akcent – mecz sędziował najbardziej znany polski arbiter Szymon Marciniak, który za decyzje podejmowane w tym spotkaniu zebrał bardzo dobre opinie ekspertów.

Perfekcyjna organizacja

Mimo dużej odległości dzielącej Hiszpanię i Estonię oraz chłodnej i deszczowej pogody panującej w dniu meczu w Tallinnie, na mecz przybyła grupa kibiców z Madrytu oraz dziennikarzy z całej Europy. Malownicza stolica Estonii bardzo spodobała się przybyłym, którzy mimo niesprzyjającej aury chętnie zwiedzali tallińską starówkę. Większość podkreślała, że miasto doskonale przygotowało się do imprezy, w wielu miejscach można było zauważyć plakaty informujące o imprezie, dodatkowo w całym mieście oraz na lotnisku i dworcach zorganizowano specjalne punkty informacyjne dla fanów futbolu, na ulicach można było też spotkać licznych wolontariuszy. Na Placu Wolności powstała dodatkowo oficjalna strefa kibica zorganizowana przez UEFA, w której odbywały się różne atrakcje sportowe i muzyczne. Dziennikarze często podkreślali, że mimo to w Tallinnie nie dało się odczuć atmosfery piłkarskiego święta, która z reguły towarzyszy podobnym rozgrywkom. Zapewne wynika to po części z faktu, że kibiców z Madrytu przybyło jednak stosunkowo niewielu – gdyby mecz odbywał bliżej Hiszpanii i na większym stadionie, sytuacja wyglądałaby inaczej. Ponadto, sami Estończycy też nie są zapalonymi kibicami piłki nożnej, sport ten w krajach bałtyckich cieszy się umiarkowanym zainteresowaniem, choć i tak jest tu dużo bardziej popularnym niż na Litwie i Łotwie, gdzie królują odpowiednio koszykówka i hokej. Część lokalnych fanów futbolu odstraszyły też wysokie ceny biletów na spotkanie.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Tajemnicza nazwa

Przy okazji meczu warto wspomnieć o historii francusko brzmiącej nazwy stadionu. A. Le Coq to najstarszy wciąż działający browar w Estonii i jednocześnie największy producent napojów w tym kraju, ponieważ poza piwem wytwarza m.in. cydr, kwas chlebowy, wody, soki, lemoniady, napoje energetyzujące i izotoniczne. Mająca swoją siedzibę w Tartu firma w 2002 roku wykupiła prawa do nazwy tallińskiej areny.

Kadzie browarnicze w Tartu Õlletehas. Zdj. Kazimierz Popławski.

Przedsiębiorstwo A. Le Coq swoje korzenie ma jednak poza Estonią – zostało założone w 1807 roku przez pruską rodzinę Le Coq, której przodkowie, francuscy hugenoci, przenieśli się do Prus w XVIII wieku. W latach 20. XIX wieku Albert L. J. Le Coq przeniósł główną siedzibę firmy do Londynu, gdzie zajmowano się nie tylko handlem piwem, ale także winem, które było wytwarzane w rodzinnych posiadłościach. Wówczas też rozpoczęto eksport tradycyjnego ciemnego piwa górnej fermentacji z Londynu do Imperium Rosyjskiego. Ze względu na wysokie cło oraz coraz częstsze przypadki podrabiania wyrobów marki, przedsiębiorstwo przeniosło w 1906 roku swoją rozlewnię z Londynu do Petersburga. Właściciele długo poszukiwali odpowiedniego browaru, w którym mogliby produkować swoje ciemne piwo i w 1912 roku ostatecznie zakupili browar Tivoli w Tartu, gdzie do dziś produkowane jest piwo pod nazwą A. Le Coq.

Początki browarnictwa w Tartu są jednak znacznie starsze – pierwsze wzmianki dotyczące regulacji w kwestii produkcji piwa oraz handlu tym trunkiem w mieście pochodzą z XV wieku. Pierwsze prywatne browary zaczęły pojawiać się w Tartu na początku XIX wieku. Poprzednikami przedsiębiorstwa A. Le Coq były browary założone przez B. J. Hessego oraz J. R. Schramma, które w 1863 roku wchłonęły także dwa mniejsze browary i z czasem zostały połączone w jedno duże przedsiębiorstwo o nazwie Tivoli, produkujące obok piwa również miody pitne oraz wódki.

Jeszcze przed I wojną światową piwo z Tartu było eksportowane do różnych rejonów Imperium Rosyjskiego, w tym także na teren Polski znajdujący się pod rosyjskim zaborem. Sukces przedsiębiorstwa został zahamowany wraz z wybuchem wojny i wprowadzoną wówczas prohibicją. Zakład został w czasie wojny zniszczony i splądrowany zarówno przez Rosjan, jak i armię niemiecką. Produkcję piwa wznowiono w 1921 roku w niepodległej Estonii.

W 1940 roku Estonia została zaanektowana przez Związek Radziecki – decyzją marionetkowego rządu browar został znacjonalizowany, a jego nazwę w 1941 roku zmieniono na Tartu Õlletehas (pol. Browar Tartu). Ostatni dyrektorzy przedsiębiorstwa Anglik J. H. Sillem oraz Niemiec H. Dietz musieli opuścili Estonię. W latach 1941–1944, podczas okupacji niemieckiej, browar był zakładem państwowym i funkcjonował pod nazwą Bierbraurei Dorpat – produkowano tu piwo przeznaczone głównie dla niemieckiej armii. Po ponownym zajęciu Estonii przez ZSRR powrócono do nazwy Tartu Õlletehas, a zakład stał się jednym z czołowych radzieckich browarów.

Po odzyskaniu przez Estonię niepodległości na początku lat 90. browar został sprywatyzowany i przez parę lat często zmieniał właścicieli, a także znacznie podupadł, by w 1997 roku trafić w całości w ręce fińskiej grupy Olvi. Finowie podjęli się całkowitej renowacji zakładu oraz zdecydowali się powrócić do produkcji pod nazwą A. Le Coq. Dzięki poczynionym inwestycjom oraz rebrandingowi przedsiębiorstwo z Tartu zostało czołowym producentem napojów w Estonii – bezalkoholowy napój o smaku cytrynowym Kelluke, kwas chlebowy Imperial kvass oraz piwo A. Le Coq Premium są obecnie najpopularniejszymi trunkami w Estonii.

 

Zdjęcie tytułowe: Ceremonia otwarcia Superpucharu Europy 2018. Zdj. Eesti jalgapall / Facebook.

Polub nas na Facebooku!