Piszemy o krajach regionu Morza Bałtyckiego

Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce 2018: wygrana Gudžiusa, zaskakujące sukcesy oszczepników oraz bohaterowie z Białorusi, Norwegii i Szwecji

Lekkoatletyczne Mistrzostwa Europy, które odbyły się w pierwszej połowie sierpnia na Stadionie Olimpijskim w Berlinie polscy kibice śledzili z wyjątkowym zainteresowaniem, ponieważ lekkoatleci znad Wisły dostarczyli niesamowitych emocji i do ostatniej konkurencji walczyli z Wielką Brytanią o zajęcie pierwszego miejsca w klasyfikacji medalowej. Mniejsze zainteresowanie impreza wzbudziła w krajach bałtyckich, których reprezentanci, poza litewskim dyskobolem Andriusem Gudžiusem, raczej nie liczyli się w walce o medale, a miłe niespodzianki sprawili jedynie oszczepnicy. Obok dominujących na tej imprezie ekip Wielkiej Brytanii, Polski i Niemiec największymi bohaterami mistrzostw zostali dość niespodziewanie złota medalistka w biegu maratońskim Wolha Mazuronak z Białorusi oraz reprezentant Szwecji Armand Duplantis, który wygrał konkurs skoku o tyczce.

Wszystkie treści w Przeglądzie Bałtyckim udostępniamy bezpłatnie. Wesprzyj nas - dzięki Twojej pomocy opublikujemy kolejne pogłębione artykuły dotyczące regionu Morza Bałtyckiego!

Litewski dysk nadal złoty

Andrius Gudžius po zdobyciu w zeszłym roku złotego medalu mistrzostw świata, potwierdził swoją dominację w rzucie dyskiem i w Berlinie wywalczył pierwszy złoty medal na europejskim czempionacie. Tym razem zadanie było jednak nieco trudniejsze, ponieważ zwycięstwo w pasjonującym konkursie zagwarantował sobie dopiero ostatnim rzutem na odległość 68,46 m, pokonując, tak jak przed rokiem, Szweda Daniela Stahla. Gudžius w poprzednim sezonie przebojem wdarł się do czołówki najlepszych dyskoboli i zdobywając kolejny złoty medal potwierdził, że wygrana podczas ubiegłorocznych MŚ w Londynie nie była przypadkowa. Litwin kontynuuje tym samym złotą tradycję swojego kraju w tej konkurencji – wcześniej fenomenalnymi wynikami mogli pochwalić się mistrzowie olimpijscy Romas Ubartas oraz Virgilijus Alekna.

Przeczytaj także:  Litewski dysk po raz kolejny ozłocony. Podsumowanie Mistrzostw Świata w Lekkoatletyce

Oszczepnicy na medal

Litwa do Berlina wysłała 27 lekkoatletów i poza Gudžiusem Litwini liczyli szczególnie na specjalizującą się w skoku wzwyż złotą medalistkę zeszłorocznych halowych ME Airinė Palšytė – tym razem zawodniczka zajęła najbardziej niewdzięczną dla sportowca czwartą pozycję. Konkurs ten wygrała nosząca litewskie nazwisko Rosjanka Marija Lasickienė (jej mąż jest z pochodzenia Litwinem – przyp. red.), która startowała pod flagą neutralną, ponieważ Rosja wciąż zawieszona jest przez międzynarodowe władze lekkoatletyczne ze względu na aferę dopingową. Miejsce na podium udało się za to wywalczyć Livecie Jasiūnaitė w rzucie oszczepem. Litwinka, która w eliminacjach rzutem na 61,61 m ustanowiła nowy rekord życiowy, dość niespodziewanie zdobyła brązowy medal. Miejsce w najlepszej trójce zagwarantował jej rzut na odległość 61,59 m. W konkursie bezapelacyjna okazała się Niemka Christin Hussong, której rezultat był o ponad 6 m lepszy od drugiej Czeszki oraz trzeciej Litwinki.

Poza wspomnianymi zawodnikami w litewskiej ekipie wyróżniły się także startujące w chodzie na 20 km Brigita Virbalytė-Dimšienė oraz Živilė Vaiciukevičiūtė, które zajęły odpowiednio czwarte i piąte miejsce, a pierwsza z nich czasem 1:27:59 ustanowiła nowy rekord kraju. Szóstą pozycję w biegu na 400 m zajęła Agnė Šerkšnienė, na tej samej pozycji rywalizację na 1500 m ukończył Simas Bertašius.

Gerd Kanter. Zdj. European Athletics.

W rzucie oszczepem brąz wywalczył także Estończyk Magnus Kirt, który walkę o brązowy medal stoczył z Marcinem Krukowskim z Polski i ostatecznie pokonał go o ponad metr, w swojej najlepszej próbie uzyskując odległość 85,96 m. Parę tygodni wcześniej rzutem na odległość 89,75 m Kirt ustanowił nowy rekord Estonii i wiele osób spodziewało, że Estończyk włączy się w Berlinie do walki o złoto. Jednak tego dnia poza zasięgiem rywali byli Thomas Röhler oraz Andreas Hofmann z Niemiec, którzy zajęli odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Dla Estończyka był to pierwszy medal wywalczony na międzynarodowej imprezie seniorskiej rangi mistrzowskiej. Obok Magnusa Kirta punktowane miejsca zajęło jeszcze trzech estońskich lekkoatletów – Rasmus Mägi był szósty w biegu na 400 m przez płotki, na tym samym miejscu rywalizację w skoku w dal zakończyła Ksenija Balta, a piąte miejsce w rzucie dyskiem wywalczył niemal 40-letni weteran tej dyscypliny, mistrz olimpijski z Pekinu Gerd Kanter, dla którego był to już siódmy start na ME.

Nieudane starty Łotyszy

Słabo na tegorocznych mistrzostwach spisała się reprezentacja Łotwy. Nikomu spośród liczącej 18 członków ekipy nie udało się wywalczyć punktowanego miejsca w pierwszej ósemce, a najbliżej tej sztuki byli oszczepnicy – Madara Palameika zajęła dziewiąte miejsce wśród pań, a jedenasty wśród panów był Rolands Štrobinders. Przed mistrzostwami po cichu liczono, że Łotysze włączą się w tej konkurencji do walki o medale, ponieważ mogą pochwalić się bardzo dobrymi rekordami życiowymi, niestety rezultaty uzyskane w Berlinie były dalekie od ich najlepszych osiągnięć i nie pozwoliły im nawet zakwalifikować się do ścisłego finału. W reprezentacji Łotwy zabrakło największej gwiazdy, doskonałej wieloboistki Laury Ikauniece-Admidiņi, która wciąż nie doszła do pełni formy po kontuzji odniesionej podczas zeszłorocznych mistrzostw świata. Uraz okazał się na tyle poważny, że na początku tego roku zawodniczka zdecydowała poddać się operacji i choć już wiosną rozpoczęła intensywne treningi, to ostatecznie nie wystartowała w Berlinie, ponieważ jej obecna dyspozycja nie gwarantowała walki o najwyższe cele. Trenująca na co dzień w Estonii Łotyszka pojawiała się za to na trybunach Stadionu Olimpijskiego, by dopingować swoich rodaków.

Wygrana „krwawej” Wolhy

Wśród ekip bezkonkurencyjne okazały się reprezentacje Wielkiej Brytanii, Polski i Niemiec. Brytyjczycy zwycięstwo w klasyfikacji medalowej zagwarantowali sobie dopiero w ostatniej konkurencji – kończącym imprezę wyścigu sztafet 4×100 m mężczyzn, który wygrali. Tak jak Polacy zdobyli siedem złotych medali, ale udało im się prześcignąć biało-czerwonych w wyścigu o miano najlepszej reprezentacji dzięki większej ilości srebrnych krążków. Pod względem łącznej ilości zdobytych medali najlepsza okazała się ekipa gospodarzy, która wywalczyła ich aż dziewiętnaście.

Chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat? Subskrybuj nasz newsletter!
Raz w miesiącu otrzymasz na swoją skrzynkę zestawienie najważniejszych artykułów.

Wolha Mazuronak. Zdj. European Athletics.

W cieniu walki o wygraną w klasyfikacji medalowej największymi bohaterami zostali reprezentanci innych krajów regionu. Białorusinka Wolha Mazuronak okazała się bezkonkurencyjna w biegu maratońskim – już przed zawodami była faworytką rywalizacji, ponieważ ze wszystkich startujących zawodniczek legitymowała się w tym roku najlepszymi wynikami. Jednak kilkanaście kilometrów po starcie wielu obserwatorów biegu miało wątpliwości, czy uda jej się ukończyć rozgrywany w upale bieg, ponieważ zawodniczka doznała silnego krwotoku z nosa, który próbowała zatamować prowizorycznym opatrunkiem wykonanym podczas biegu. Zdjęcia zakrwawionej biegaczki momentalnie obiegły cały świat, ale ta ani przez moment nie planowała zejść z trasy. Krwotok po pewnym czasie ustąpił, a Mazuronak cały czas utrzymywała się w prowadzącej grupie. Druga nietypowa sytuacja z udziałem Białorusinki miała miejsce tuż przed finiszem – będąca na czele wyścigu Mazuronak pomyliła trasę, ale bardzo szybko zauważyła swój błąd i nie pozwoliła wyprzedzić się biegnącej za nią Francuzce, której na finiszu zdecydowanie zabrakło sił.

Rekordy „latającego” Szweda

Absolutną sensacją było zwycięstwo Armanda Duplantisa w skoku o tyczce mężczyzn. Z tą konkurencją wielkie nadzieje łączyli Polacy, którzy liczyli nawet na dwa medale, ale niebotyczny poziom konkursu sprawił, że reprezentanci Polski znaleźli się tuż za podium, a rekordzista świata Francuz Renaud Lavillenie musiał zadowolić się brązowym medalem. Duplantis zdobył złoty medal po niezwykle zaciętej walce, a jego zwycięski skok na 6,05 był nie tylko jego nowym rekordem życiowym, ale także nowym rekordem świata juniorów oraz rekordem ME. Drugi w stawce, startujący pod neutralną flagą Rosjanin Timur Morgunow, pokonał poprzeczkę zawieszoną pięć centymetrów niżej.

Posiadający podwójne, zarówno szwedzkie, jak i amerykańskie obywatelstwo Duplantis na arenach międzynarodowych reprezentuje Szwecję, która jest ojczyzną jego matki. Nastolatek urodził się i wychował w USA, tam też trenuje pod okiem ojca Grega Duplantisa, który w przeszłości był jednym z czołowych amerykańskich skoczków o tyczce. Jak sam podkreśla w wywiadach, od dziecka był skazany na sukcesy sportowe – sportem wyczynowym zajmowała się także jego matka, która specjalizowała się wielobojach, a jego starsi bracia również uprawiali skok o tyczce. Sam zawodnik praktycznie nie zna języka szwedzkiego, ale zdecydował się reprezentować rodzinny kraj matki m.in. ze względu na mniejszą konkurencję wśród młodych sportowców – w USA przebicie się do reprezentacji narodowej i uzyskanie stypendium jest zdecydowanie trudniejsze. Łatwość, z jaką reprezentant Szwecji pokonywał kolejne wysokości podczas finałowego konkursu tegorocznych mistrzostw pozwala przypuszczać, że rekord świata już niedługo może być zagrożony, jeśli tylko kariera młodego zawodnika będzie rozwijać się prawidłowo i ominą go poważne kontuzje.

Trzy medale dla klanu Ingebrigtsenów

Bracia Ingebrigtsen. Zdj. European Athletics.

Furorę w Berlinie robili także kolekcjonujący medale bracia Jakob, Filip i Henrik Ingebrigtsen z Norwegii, zdjęcia i filmiki z ich wspólnych treningów bardzo często pojawiały się w różnych materiałach medialnych towarzyszącym zawodom. Tym razem najlepszy okazał się najmłodszy z nich, zaledwie 17-letni Jakob, który w swoim debiucie na seniorskiej imprezie rangi mistrzowskiej ustrzelił dublet, zwyciężając zarówno na dystansie 1500 m, jak i 5000 m. W pierwszym z wyścigów drugie miejsce zajął Polak Marcin Lewandowski, a w drugim srebro zdobył najstarszy i najbardziej utytułowany spośród Ingebrigtsenów Henrik. Jakob zaś dzięki swoim wygranym został także najmłodszym złotym medalistą w konkurencjach rozgrywanych na bieżni w historii ME. W biegu na 1500 m Henrik, brązowy medalista na tym dystansie z poprzednich ME, był czwarty, natomiast broniący tytułu trzeci z braci, Filip, zajął dwunastą pozycję.

Hybrydowe Mistrzostwa Europy

W tym roku ME po raz pierwszy zorganizowano w nowej odsłonie – poza Berlinem, gdzie rywalizowali lekkoatleci, w Szkocji w dniach 3-12 sierpnia odbywały się zmagania w sześciu innych dyscyplinach. W Glasgow, które obok stolicy Niemiec było głównym współgospodarzem imprezy, rozdano medale w konkurencjach pływackich (z wyłączeniem skoków do wody, które rozegrano w Edynburgu), kolarskich, gimnastycznych, triathlonie oraz wioślarstwie, a nieopodal miejscowości Auchterarder rywalizowali golfiści. Z zawodów rozegranych w Szkocji medale przywieźli tylko Litwini, zarówno Łotysze, jak i Estończycy nie liczyli się w walce o czołowe pozycje. Srebrne krążki na torze wioślarskim zdobyli Mindaugas Griškonis w jedynce oraz czwórka podwójna w składzie Dovydas Nemeravičius, Saulius Ritter, Rolandas Maščinskas i Aurimas Adomavičius. Także w wioślarstwie brązowe medale wywalczyły Milda Valčiukaitė i Ieva Adomavičiūtė startujące w konkurencji dwójek podwójnych.

Zdecydowanie najpopularniejszą wśród kibiców dyscypliną rozgrywaną w Glasgow było pływanie. Zawody zdominowały reprezentacje Rosji, Wielkiej Brytanii i Włoch – każda z nich zdobyła ponad dwadzieścia medali. Dwa razy na podium udało stanąć się pływakom z Litwy – Rūta Meilutytė zdobyła srebro na swoim koronnym dystansie 100 m stylem klasycznym, medal tego samego koloru wywalczył także Danas Rapšys na 200 m stylem dowolnym. Jedną z największych gwiazd tej imprezy była szwedzka multimedalistka Sarah Sjöström, która okazała się najlepsza we wszystkich konkurencjach, w których wzięła udział – Szwedka nie miała sobie równych w sprintach w stylu dowolnym oraz motylkowym.

 

Zdjęcie tytułowe: Złoty litewski dyskobol Andrius Gudžius. Zdj. European Athletics.

Polub nas na Facebooku!