Szwedzkie skarby pozostaną w ziemi

-

Szwecja może być w posiadaniu największych na świecie niekonwencjonalnych złóż uranu. Kraj dysponuje złożami gazu ziemnego, a także wanadu, który mógłby napędzić zieloną transformację. Wszystkie te bogactwa najpewniej pozostaną jednak w ziemi.

W 2019 roku doszło do bezprecedensowego w historii Szwecji wydarzenia – po raz pierwszy rząd tego państwa został pozwany przez prywatną spółkę na mocy Traktatu Karty Energetycznej (Energy Charter Treaty, ECT). Traktat ten, podpisany w 1994 roku, miał w założeniu stworzyć podwaliny bezpieczeństwa inwestycji w infrastrukturę energetyczną w Europie i nowopowstałych po upadku ZSRR republikach. Traktat zawiera też mechanizm pozywania rządów państw w określonych w nim sytuacjach. Do tej pory prywatne przedsiębiorstwa skorzystały z tej okazji około 130-150 razy. Jednym z takich przedsiębiorstw była australijska Aura Energy, która pozwała rząd Szwecji na niebagatelną kwotę 17 miliardów koron. Dla porównania rządowy budżet na ochronę środowiska wyniósł w 2020 roku 12 miliardów koron. Zdaniem Australijczyków rząd Szwecji zawiódł ich uzasadnione oczekiwania względem prowadzenia biznesu w tym kraju.

Rzekome zawiedzenie oczekiwań inwestora związane jest ze zmianami wprowadzonymi w 2018 roku do szwedzkiego prawa geologicznego (minerallagen). Wtedy to w ostatnich miesiącach swojej kadencji pierwszy rząd Stefana Löfvena (drugi został powołany w styczniu 2019 roku) zakazał wydobycia, wzbogacania, przetwarzania, czy próbnych odwiertów uranu na terytorium Szwecji; kraju, który około 40% swojej energii elektrycznej produkuje przy użyciu reaktorów jądrowych. Rządząca w latach 2006-2014 koalicja centroprawicowych partii uznawała poszukiwania uranu za „zwyczajny rodzaj górnictwa”, jednak w kampanii wyborczej w 2014 roku Socjaldemokraci zapowiedzieli wprowadzenie zakazu wydobycia uranu w Szwecji, jako szkodliwego dla środowiska. I słowa dotrzymali. Na mocy wspomnianych zmian uran został nawet całkowicie wykreślony z listy minerałów objętych koncesjami. Nie jest tym samym możliwe nawet wnioskowanie o jego poszukiwania.

Przeczytaj także:  Kiruna – jak powstało szwedzkie Klondike

Nie sposób jednak wykreślić uranu z kart historii szwedzkiego górnictwa. Zwłaszcza, że o tym epizodzie przypomina do dziś sama natura. Nieopodal Kvarntorp w centralnym regionie Närke z ziemi wydobywa się dym – to tląca się, rozgrzana wciąż do 700 stopni Celsjusza ziemia, pozostałość po prowadzonych w tamtym regionie poszukiwaniach uranu. Aktywność górnicza w Kvarntorp przypada na pierwsze lata zainteresowania tym pierwiastkiem w Szwecji tj. lata 50. i 60. Wtedy to otwierane są nowe reaktory jądrowe, a państwowe spółki snują plany zaopatrzenia owych reaktorów we własne paliwo. Wyniki poszukiwań w Kvarntorp okazują się jednak mało zadowalające. Wprawdzie stwierdzono obecność uranu, wydobyto nawet jego nieznaczne ilości, nie było jednak pewności, co do wielkości złoża. W efekcie poszukiwań zaniechano. Niepowodzenie w Kvarntorp przełożyło się częściowo na  uzależnienie od dostaw uranu z Francji oraz fakt, że szwedzkie reaktory działały na naturalnym, niewzbogaconym uranie. Poszukiwania prowadzono też jednak w innych miejscach w kraju. Początkowo obiecującą lokalizacją wydawało się położone również w regionie Närke Ranstad. Prowadzone tu w latach 1965-66 i 1967-1969 wydobycie zaowocowało wyprodukowaniem 215 ton uranu. Była to ilość niewielka, co warte jednak podkreślenia, pierwiastek ten  pozyskiwano z przerobu łupków ałunowych, zawierających też szereg innych substancji chemicznych i posiadających przez to wiele innych zastosowań. Mimo że produkcja ta okazała się nieopłacalna w związku z niskimi cenami uranu, to pozostawiła po sobie trwałą pamiątkę. Do dziś w byłych górniczych osadach centralnej Szwecji można spotkać domy zbudowane z unikalnego betonu z domieszką łupków ałunowych właśnie.

Zakład przetwarzający łupki ałunowe w Ranstad. Zdj. Nasko / Wikimedia Commons / PD.

Wygaszanie reaktorów

Początek końca szwedzkiego wydobycia uranu nastąpił w 1979 roku. Wtedy to doszło do wypadku w amerykańskiej elektrowni jądrowej Three Mile Island nieopodal miasta Harrisburg. W wyniku przegrzania doszło do częściowego stopnienia rdzenia reaktora, a następnie pożaru w elektrowni. Był to jedyny w historii wypadek reaktora PWR i najpoważniejszy tego typu incydent w Stanach Zjednoczonych, który odcisnął swoje piętno na historii energii jądrowej w wielu krajach. Już w następnym roku odbyło się w Szwecji referendum na temat przyszłości energetyki jądrowej w tym kraju. Szwedzi opowiedzieli się w nim za stopniowym odchodzeniem od tego typu jednostek wytwórczych, z uwzględnieniem jednak potrzeb energetycznych i społecznych. Tym samym stało się jasne, że zapotrzebowanie na uran w Szwecji będzie w następnych latach spadać. Wiele projektów poszukiwawczych stopniowo wygaszono. Nie oznaczało to jednak, że uran nie mógłby być potrzebny na eksport, zwłaszcza w świetle danych zgromadzonych przez lata badań.

W 2016 roku Szwedzki Urząd Górniczy wydał raport podsumowujący dotychczasowy stan wiedzy o zasobach uranu w Szwecji. Według szwedzkich badaczy całkowity zasób tego pierwiastka w złożach konwencjonalnych wynosić ma ok. 19 tys. ton. Stanowić to ma zaledwie 0,2% zasobów światowych, ale już 27% europejskich. W samej Unii Europejskiej Szwecja zajmuje w tym względzie pierwsze miejsce. Jeszcze ciekawszych danych dostarczają szacunki wspomnianego urzędu odnośnie złóż niekonwencjonalnych. We wspomnianych łupkach ałunowych, będących formacją geologiczną występującą głównie na Półwyspie Skandynawskim, uwięzionych ma być aż… 2,5 miliona ton uranu. Czyniłoby to ten kraj posiadaczem największych na świecie zasobów uranu (dla porównania warto wspomnieć, że w 2016 roku wszystkie szwedzkie reaktory konsumowały 1471 ton uranu). Szczególnie bogate w uran mają być ziemie centralnej i południowej Szwecji. W niektórych regionach Skanii zawartość uranu może dochodzić do 400 g/tonę urobku, we wspomnianym Närke – 300 g/tonę. Niektóre złoża łupków ałunowych na północy Szwecji mogą zawierać jednak nawet 1000 g/tonę. Renesans poszukiwań uranu w Szwecji nastąpił na fali wysokich cen uranu w latach 2005-2007, kiedy to w Szwecji przyznano rekordową liczbę licencji poszukiwawczych. Jeszcze w 2016 roku ważnych było 42 licencji obejmujących uran, z czego 21 dotyczyło stricte poszukiwań tego surowca, nie było prowadzone jednak komercyjne wydobycie. Dopiero wspomniane postanowienie z 2018 roku zamknęło ten niemal siedemdziesięcioletni rozdział szwedzkiego górnictwa.

Warto też wspomnieć, że miejscowość Kvarntorp, jak i łupki ałunowe odegrały rolę także w historii szwedzkiego górnictwa naftowego i gazowego. Obecność węglowodorów w formacjach geologicznych centralnej Szwecji została stwierdzona już w XVIII wieku, trzeba było poczekać jednak do lat 30. i 40. XX wieku, aby ruszyło wydobycie. Do lat 60. XX wieku z łupków Kvarntorp wyprodukowano około miliona metrów sześciennych ropy o łącznej wartości 2-2,5 miliarda koron. Wydobycie jednak wstrzymano. Mimo że miejscami węglowodory znajdowały się bardzo płytko, nie było pewności co do zasobności złóż. W późniejszych latach różne spółki prowadziły poszukiwania zarówno ropy, jak i gazu. W latach 2009-2011 w badania w Skanii zaangażował się nawet naftowy gigant – Shell – ale wyniki nie były zadowalające. Spółka GotOil badająca zasobność pokładów węglowodorów na Gotlandii stwierdziła, że próg opłacalności wydobycia to 70 dolarów za baryłkę, a większe rezerwuary można znaleźć chociażby na Łotwie. Jednak zdarzały się też badania obiecujące. Spółka Gripen Oil&Gas oszacowała zasobność złóż regionu Östergötland na 0,5-3 mld metrów sześciennych gazu. Dla porównania roczne zapotrzebowanie Szwecji na gaz ziemny wynosi obecnie około 0,9 miliarda metrów sześciennych, a w szczytowym momencie wynosiło około 1,5 miliarda metrów sześciennych. Zainteresowanie poszukiwaniami węglowodorów słabło i w efekcie w 2017 roku ważnych było jedynie 10 licencji na poszukiwanie i wydobycie ropy i gazu. W tym samym roku rząd Szwecji wydał polecenie Szwedzkiej Służbie Geologicznej opracowania przepisów zakazujących całkowicie wydobycia ropy, gazu i węgla na terenie Szwecji. Zakaz miałby wejść w życie w 2022 roku, tym samym Szwecja stałaby się pierwszym na świecie krajem, w którym zaprzestanoby poszukiwań tych surowców (Francja jako pierwsza uchwaliła taki zakaz, ma jednak obowiązywać od 2040 roku).

Nie na moim podwórku

Dlaczego więc kraj dysponujący złożami wystarczającymi na pokrycie wieloletniego zapotrzebowania własnych reaktorów jądrowych zrezygnował z ich eksploatacji? Dlaczego ten sam los mają podzielić węglowodory? W roku wspomnianego referendum o przyszłości energetyki jądrowej działało w Szwecji 6 reaktorów i, co ciekawe, w kilka lat po decyzji obywateli Szwecji o stopniowym odchodzeniu od energii jądrowej ich liczba… wzrosła. W 1985 roku po ukończeniu trwających projektów w użytku było już 12 reaktorów, najwięcej w historii Szwecji. W 1999 roku zaczął się jednak proces wygaszania, trwający do dziś. Wraz wyłączeniem reaktora Ringhals 1 ostatniego dnia 2020 roku, w Szwecji nadal działa 6 reaktorów. Działające reaktory będą sukcesywnie wygaszane do lat 40. XXI wieku. Tym samym mimo początkowego wzrostu zapotrzebowania, już od lat 80. XX wieku wiadomo było, że długofalowo będzie ono spadać. Zważywszy dodatkowo na fakt, że historycznie w Szwecji uran pozyskiwano z przerobu łupków ałunowych (dodatkowy koszt procesu), mogło to potencjalnie czynić taki biznes nieopłacalnym. Nie bez znaczenia było też dołączenie Szwecji w 1995 roku do Unii Europejskiej, a tym samym do Euratomu. Umożliwiło to Szwedom wspólne pozyskiwanie uranu z innymi państwami członkowskimi poprzez Euratom Supply Agency, co zagwarantowało tańsze pozyskanie paliwa jądrowego. W efekcie produkcja dla własnego rynku stała się mało opłacalna.

Aktywiści ekologiczni w Barsebäcks (gdzie działały niegdyś reaktory jądrowe) w 1986 roku. Na drogach wokół Barsebäcksverket zostały umieszczone znaki jak te na zdjęciach dwa tygodnie po tym, jak dowiedziano się o katastrofie w Czarnobylu. Zdj. Jonn Leffmann / CC BY 3.0.

W przypadku węglowodorów z kolei Szwecja zdaje się być ofiarą niewielkiego rozmiaru rynku własnego. Przy małym zapotrzebowaniu na gaz, koszty uruchomienia wydobycia ze złóż niekonwencjonalnych (łupki), również nie będących przesadnie zasobnymi, wydają się nieadekwatne. Wciąż jednak możliwe byłoby pozyskiwanie uranu na eksport. To jednak mogłoby wiązać się ze znacznymi szkodami dla środowiska i zdrowia ludzkiego. We wspomnianej, zwycięskiej dla Socjaldemokratów kampanii wyborczej, partia ta zapewniała, że „wsłuchuje się w głos gmin” i „dba o zdrowie obywateli”. Bo to właśnie jednostki samorządu zgłaszały szereg obiekcji względem wydobycia uranu w Szwecji. Pierwiastek ten występujący w skałach macierzystych w trakcie wydobycia (także innych surowców) przedostaje się do innych warstw gleby i wód gruntowych. O ile radioaktywność naturalnego uranu nie stanowi śmiertelnego zagrożenia dla człowieka, o tyle jego przedostanie się do wnętrza organizmu może mieć dramatyczne konsekwencje dla zdrowia. W szwedzkich gminach objętych wydobyciem uranu Szwedzki Urząd Górniczy odnotowywał zwiększone, czasami przekraczające normy stężenie tego pierwiastka. Niektóre badania sugerowały też korelację z podwyższoną zachorowalnością na nowotwory. Dodatkowym aspektem jest swego rodzaju „mesjanizm” Szwedów w sprawach klimatu i środowiska. W uzasadnieniu ustawy o zakazie wydobycia uranu, jak też projektu zakazu wydobycia ropy, gazu i węgla szwedzki rząd powołał się na 17 celów zrównoważonego rozwoju ONZ, które wskazują na konieczność odpowiedzialnej produkcji i dbałości o jakość środowiska. Szwedzki rząd uznał, że surowce wydobywane w tym kraju, nawet jeśli nie przyczyniają się do degradacji natury na miejscu, mogą potencjalnie szkodzić gdzie indziej na świecie, a tym samym szkodzić planecie i ogółowi ludzkości. Nie da się też ukryć, że podkreślanie faktu, że Szwecja byłaby pierwszym krajem, w którym zakazane byłoby wydobycie węglowodorów, pokazuje nieskrywaną specjalnie ambicję szwedzkich polityków do bycia forpocztą polityki klimatycznej.

Jest też jednak jeszcze jeden aspekt tłumaczący postawę szwedzkich decydentów – opór zwykłych ludzi, który czasami, ciężko oprzeć się wrażeniu, przybiera postać tzw. NIMBY (ang. not in my backyard, nie na moim podwórku). Szwedzi należą do jednych z najbardziej proekologicznie nastawionych społeczeństw nie tylko w Europie, ale i na świecie. Jednak to też w tym samym społeczeństwie powstały oddolne ruchy skutecznie blokujące, czasami przez lata, powstawanie nowych kopalń metali rzadkich, które są niezbędnym elementem zielonej transformacji. Jako przykład można podać ruch VetoNu (Weto Teraz) działający w Skanii i sprzeciwiający się poszukiwaniom w tym regionie wanadu przez australijską spółkę ScandiVanadium (jako ciekawostkę można przytoczyć fakt, że jedną z liderek ruchu jest zakonnica z lokalnego katolickiego klasztoru). Wanad jest metalem pozwalającym na budowę baterii o wiele bardziej wytrzymałych i efektywnych niż te litowe. Spekuluje się, że może on zrewolucjonizować zdolności magazynowania energii elektrycznej i zwiększyć elastyczność systemów elektroenergetycznych zdominowanych przez niestabilne odnawialne źródła energii. Zielona przyszłość? Tak, ale nie kosztem mojego podwórka.

Tym samym dla spółek chcących sięgnąć po mineralne bogactwa Szwecji, jak Aura Energy czy ScandiVanadium, zamknięto w ostatnich latach wiele ścieżek, a na pozostałych czekają je niemałe przeszkody ze strony prawodawców, administracji, czy zwykłych ludzi. Serce Szwecji tętniące wokół jezior Vänern i Vättern zazdrośnie chroni swoich skarbów.

Analityk firmy doradczej Esperis. Student bezpieczeństwa wewnętrznego Uniwersytetu Warszawskiego. Miłośnik podróży na Wschód, jazdy na rowerze i powieści Dostojewskiego.

© Materiał chroniony prawem autorskim – wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy. Więcej informacji o prawach autorskich i zakup licencji.

2 KOMENTARZE

  1. Brawo! Prezentuje pan bardzo wysoki poziom merytoryczny a jednoczesnie pisze w sposób bardzo klarowny. Ma pan rzadką umiejętność przekazywania bardzo specjalistycznej wiedzy w sposób przystępny.

Pozostaw odpowiedź Marcelina Anuluj odpowiedź

Napisz swój komentarz
Wpisz swoje imię tutaj