Otwiera to przed autorem ogromne możliwości do wyrażenia swojej kreatywności, ale jednocześnie rodzi istotne pytanie – co wybrać? Co właściwie autor chce przekazać? Jaki sposób narracji filmowej pasowałby do wybranego bohatera, w jaki sposób jego historia mogłaby poruszyć i zaangażować potencjalnego widza, oraz na ile aktualnie zabrzmiałaby ona w dzisiejszych czasach?
W filmie Jak wygraliśmy rewolucję reżyserka, skupiając się na charakterystycznej postaci z czasów Sąjūdisu, piosenkarzu Algirdasie Kaušpėdasie i grupie Antis, opowiada o okresie odzyskiwania niepodległości w żartobliwym tonie. Złożony kontekst zimnej wojny i dążenie do wolności Giedrė Žickytė przedstawia we wciągającym i trzymającym w napięciu filmie Skok, odtwarzając ucieczkę radiooperatora radzieckiego statku, Simasa Kudirki, na jednostkę amerykańskiej straży przybrzeżnej – gdzie Kudirka poprosił o azyl polityczny, lecz został odesłany z powrotem. Autorka opowiada o tragicznym losie fotografa, Vitasa Luckusa, podkreślając wątek miłosny w filmie Mistrz i Tatjana.
Dzięki temu, że odnajduje nieoczekiwane ścieżki narracji, reżyserka, opowiadając o przeszłości bohaterów i czasie, w którym żyli, jest w stanie zachować powiew współczesności i lekkość w poruszaniu bardzo trudnych tematów. Czasami autorce udaje się nawet łączyć kilka wątków tematycznych, nie unikając przy tym sprzeczności, ironii czy humoru, jednocześnie nie idealizując ani nie romantyzując swoich postaci.
Być może było tylko kwestią czasu, kiedy Giedrė Žickytė podejmie się zrobienia filmu o Irenie Veisaitė, z którą łączyła ją bliska relacja. Irena Veisaitė była wyjątkową osobowością, osobą światłą, mądrą i przyzwoitą. Mimo iż przeżyła Holokaust i straciła bliskich, nie poddała się nienawiści, a wręcz przeciwnie – wybrała drogę porozumienia i dialogu. Germanistka, krytyczka teatralna, wykładowczyni, założycielka i wieloletnia szefowa Fundacji Otwartej Litwy, na każdym kroku podkreślała, że humanizm i szczera myśl mogą zmienić społeczeństwo.
Taki film ponownie oferował obfitość tematów i dróg narracji, jednak w zamysł reżyserki wkroczył sam los. Wkrótce po rozpoczęciu zdjęć Irena Veisaitė odeszła z tego świata. Pozostało kilka cennych, już nakręconych zdjęć oraz silne zapewne, wewnętrzne zobowiązanie autorki, by film ukończyć, by móc upamiętnić życie Ireny i światło, które niosła.
Kamera wędruje po współczesnych ulicach Wilna pokrytych zimowym puchem. Właśnie te kadry stanowią ramy filmu Irena, a w tle wybrzmiewa tekst reżyserki – jej opowieść o żydowskim Wilnie, pełnym historii, o wyjątkowym domu, w którym mieszkała jedna z najwybitniejszych kobiet Litwy, która stała się jej Nauczycielką. W ten sposób Giedrė Žickytė od razu ujawnia swój osobisty stosunek do tematu filmu. Obraz ten jest przestrzenią jej refleksji na temat Ireny, a być może nawet listem pisanym bezpośrednio do niej.
Film rozpoczyna się od obchodów 92. urodzin Ireny w jej gościnnym domu. Jubilatka ledwo nadąża odbierać telefony z życzeniami napływającymi z całego świata, wesoło żartuje przy stole. Jednakże kolejne urodziny są już obchodzone bez Ireny.
„Nasze relacje przeniosły się do archiwum” – mówi głos zza kadru.
Chcąc opowiedzieć historię Ireny, reżyserka wykorzystuje wiele materiałów archiwalnych: zdjęć i kadrów filmowych, które zostały przez nią starannie wyselekcjonowane. Poszerzają one przestrzeń i czas filmu, nadają autentycznego charakteru i bezlitośnie świadczą o okropnych wydarzeniach. Wykorzystana opowieść Ireny o przetrwaniu i przeżyciu Holokaustu to nie wywiad dziennikarski, a jej świadectwo złożone w Muzeum Pamięci Holokaustu w Stanach Zjednoczonych. Wyczerpujące, szczegółowe, dokładne. I mrożące krew w żyłach wspomnienie strachu, który wraz z wybuchem wojny musiała przeżyć wychowana w zamożnej rodzinie szczęśliwa dotąd trzynastolatka. „Bardzo bałam się wojny – przyznaje Irena. – Cały mój bezpieczny świat się zawalił”.
Giedrė Žickytė opowiada historię życia swojej bohaterki w sposób spójny i chronologiczny, przy czym czyni to pomysłowo i kreatywnie. Czasami robi to, przeskakując między materiałami współczesnymi a archiwalnymi (i odwrotnie), łącząc je jednak na zasadzie skojarzeń bądź poprzez znaczący detal, poszerzając w ten sposób pole interpretacji albo poruszając szczególnie czułą strunę.
Przykładowo, Irena – zawsze ciekawa świata, zainteresowana ludzką kreatywnością i tym, co dzieje się dookoła niej – siedzi na pokazie mody i ogląda prezentację eleganckiej kolekcji przy dźwiękach piosenki Lili Marleen w wykonaniu Marleny Dietrich. Wkrótce jednak melodię zagłusza huk czołgów i samolotów, a na ekranie ukazują się obrazy sowieckiej okupacji w Kownie.
Przeglądając makietę książki Irena opowiada niewiarygodną historię, związaną ze zdjęciem, które wykonano jej, gdy miała dziesięć lat. Fotografia została podarowana przyjacielowi, a później zakopana na terenie getta – w ten sposób zachowała się ona do naszych czasów. Rozmowa na odległość podczas prezentacji książki w Niemczech przenosi Irenę z powrotem do getta w Kownie, do Wielkiej Akcji. Wówczas jej hipnotyzujące spojrzenie na gestapowca Helmuta Raucę uratowało ją od śmierci – ten posłał ją nad „dobrą” stronę.
Momentami reżyserka łączy nakręcone współcześnie sceny filmowe z Ireną z jej wcześniej nagranymi wypowiedziami. Słuchamy więc historii o tym, w jaki sposób uciekła z getta w Kownie, jak znalazła się w Wilnie, gdzie nikt nie znał ani jej, ani jej rodziców i jak trafiła do rodziny Stefanii Paliulytė-Ladigienė. Na ekranie widzimy współczesną Irenę – jakby pozbawioną sił – która zasiada i patrząc w kamerę smutno się uśmiecha, podczas gdy zza kadru wybrzmiewa opowieść o okropnych doświadczeniach. Czasem jej wypowiedziom towarzyszą archiwalne materiały filmowe i fotografie, na przykład przedstawiające obraz Wilna pod koniec wojny. Poszerza to narrację i dodaje jej wizualnego kontekstu, jeszcze bardziej wciągając widza w doświadczenie Ireny.
Tak wyszukana struktura przestrzeni i czasu w filmie, w której teraźniejszość przeplata się przebłyskami wspomnień, nadaje opowieści współczesnego charakteru, uniwersalności i podkreśla, jak ważne jest to wszystko dziś, gdy świat znów znalazł się na skraju przepaści. W filmie jest wiele niepokojących momentów: zarówno wiadomości radiowe podawane podczas jazdy autem, jak i myśli, które wypowiada sama Irena o tym, jak obecna sytuacja przypomina koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku. „Podobne są rozmowy, podobna sytuacja i nastroje. Dziś znowu boję się wojny” – słyszymy głos Ireny.
W filmie niektóre archiwalne ujęcia zatrzymują się na dłuższą chwilę i z czarno-białych stają się kolorowe. Na przykład zdjęcie rodziców Ireny w przedwojennym Kownie. Być może czas nie jest w stanie zatrzeć w pamięci wyrazistości i koloru takich obrazów.
Choć miała niewiele czasu, żeby sfilmować Irenę, Giedrė Žickytė zdołała stworzyć film opierając się wyłącznie na swojej bohaterce, sytuacjach z jej życia, jej opowieściach i wypowiedziach. W filmie słyszymy tylko głos Ireny. Nie ma żadnych wywiadów o niej, nikogo dzielącego się wspomnieniami. To faktycznie film-portret, którego barwy dobrała sama reżyserka.
Jednym z najważniejszych motywów filmu jest macierzyństwo. Na początku i na końcu filmu powtarza się scena, w której Irena zdejmuje z honorowego miejsca w domu dwie fotografie: swojej biologicznej matki i tej, która ją uratowała i przyjęła do swojej rodziny. Jako najcenniejsze relikwie pokazuje małą miseczkę pochodzącą z domu w Kownie, w którym spędziła dzieciństwo – to jest jedyny zachowany przedmiot, który trzymała w rękach jej mama – a także przekazany z więzienia kosmyk włosów drugiej mamy oraz piękną haftowaną serwetkę. Irena opowiadając o morderstwie swojej biologicznej matki w czasie okupacji nazistowskiej nie potrafi powstrzymać się od łez. W filmie motywem przewodnim staje się utwór Arvo Pärta Für Alina, który ilustruje jej własny matczyny ból, gdy córka wraz z ojcem wyemigrowała na Zachód – co w czasach sowieckich oznaczało, że może już nigdy więcej jej nie zobaczyć.
Kolejnym, bardzo istotnym tematem jest oczywiście Holokaust. Wydarzenie, które, według Ireny, nie powinno się powtórzyć już nigdy i nikomu. W filmie poruszono także trudną kwestię udziału Litwinów w Holokauście. Irena uważała to za ogromną tragedię – nie tylko dzielącą, ale i łączącą oba narody. „Każdy naród ma swoich katów i swoich świętych” – mówiła, podkreślając, że dużo Litwinów ryzykowało życie ratując Żydów. Głównym lejtmotywem filmu jest swego rodzaju zobowiązanie Ireny, przekazane przez jej matkę: nie dać się zarazić nienawiścią i nie mścić się. Inaczej zło mogłoby znów zwyciężyć.
Historia miłości Ireny Veisaitė i jej męża Grigorija Kromanowa wzbogaca film o radosne nuty. Na zdjęciach jaśnieje dwoje szczęśliwych ludzi. Podróż Ireny do Estonii, wizyta na grobie męża, zabawna scena z liczeniem liter na nagrobku oraz spotkanie z ich przyjacielem z młodości, kompozytorem Arvo Pärtem, nadają opowieści niezwykle emocjonalny wydźwięk, dużo jasności i spokoju.
Na koniec widzów czeka niespodzianka – artystyczna instalacja stworzona z okazji przyznania prestiżowej nagrody, w której każdy może spojrzeć w kadr i pobyć blisko Ireny, wysłuchać jej myśli. Widzimy tam jej przyjaciół, współpracowników, a na zakończenie, na spotkanie z sobą samą podchodzi Irena przy dźwiękach Spiegel im Spiegel Arvo Pärta.
W filmie stale powracają kadry, w których w zbliżeniu ukazane są ręce pianisty grające Für Alina. Czarne i białe klawisze fortepianu symbolizują nienawiść i przebaczenie, życie i śmierć. Wszystko to łączy spokojna, wolna, jasna muzyka. Jakby potwierdzająca motto filmu: głos może zabić człowieka, ale może go też ocalić. Różnica między jednym a drugim jest ogromna.
Irena, Litwa, Estonia, Bułgaria, 2025, reżyseria: Giedrė Žickytė, zdjęcia: Eitvydas Doškus
Tekst oryginalnie ukazał się na portalu czasopisma „Literatūra ir menas”. Przedruk w Przeglądzie Bałtyckim za zgodą redakcji. Tłumaczenie z języka litewskiego Wiktoria Cupriak.
Zapisz się na newsletter!
Na Twoją skrzynkę e-mailową będę trafiały informacje o nowych publikacjach oraz o promocjach.
Litewska dziennikarka i krytyczka filmowa. Ukończyła studia dziennikarskie na Uniwersytecie Wileńskim. Stypendystka m.in. Nordisk Journalistcenter, Open Society Institute, Rady Nordyckiej oraz Ministerstwa Kultury Francji. Pracowała w Litewskim Studium Filmowym (Lietuvos kino studija), dzienniku „Lietuvos rytas” oraz studium filmowym Uljany Kim. Publikowała m.in. w „7 meno dienos”, „Krantai”, „Kultūros barai”, „Kinas”, „Teatras”, „Nemunas”, „Lithuania in the World”, „Literatūra ir menas” i „Naujasis židinys”.



