Barbara Lekarczyk-Cisek: Pisząc swój znakomity reportaż „Bieżeństwo 1915”, przypomniała Pani historię zaginionego świata, nigdy w pełni nieopowiedzianą. Co sprawiło, że podjęła Pani temat trudno i mało znany? Aneta Prymaka-Oniszk Aneta Prymaka-Oniszk: Bieżeństwo to część mojej historii rodzinnej. I choć wiedziałam o nim niewiele, wciąż do mnie wracało, szczególnie w przełomowych momentach życia. Nie miałam pojęcia, dlaczego; w końcu postanowiłam się tym zająć. I dość szybko okazało się, że dotykam tematu ważnego nie tylko dla mnie. Gdy zaczęłam jeździć po wsiach i zbierać zachowane opowieści, było lato i ludzie siedzieli na ławkach przed domem. Wystarczyło więc przystanąć, zapytać i słuchać. Wkrótce dołączali sąsiedzi z innych ławek i płynęły coraz ciekawsze opowieści. W końcu z domów wychodziły dzieci i wnuki moich rozmówców, 40-50 latkowie, zwykle na co dzień mieszkające w miastach. Gdy słyszeli, że chcę zająć się bieżeństwem, często szkliły im się oczy ze wzruszenia. Mówili: „Prabab...
Pozostało jeszcze 92% artykułu.
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zyskaj dostęp do setek eksperckich artykułów poświęconych państwom regionu Morza Bałtyckiego.


