Był mieszkańcem innej Litwy. Takiej Litwy, której pragnął dla nas wszystkich. Od dawna już, wcześniej niż ktokolwiek z nas, spacerował po ulicach o dwujęzycznych nazwach, w jego miastach od dawna już nie było pomników upamiętniających czerwonych lub brunatnych kolaborantów, związki osób tej samej płci traktował – najzwyczajniej – jako wynik osobistej decyzji i przejaw wolności wyboru. Szukający lepszego bytu w Wielkiej Brytanii, w Irlandii, w Norwegii lub w innych krajach synowie i córki jego Litwy, a potem synowie i córki tych synów i córek – oni wszyscy bez wyjątków mogli być dumnymi posiadaczami także litewskich paszportów.
Metodycznie, bez patosu i bez wybuchów skrajnych emocji, cierpliwie przekonywał nas, że wikłając się w intrygi, dobijając głupich politycznych i innych targów – marnujemy czas. Vytautas Kavolis, Platon, Sokrates, Aleksander Štromas, Tomas Venclova, Zygmunt Bauman, mistrzowie florenccy i flamandzcy, The Beatles i Pink Floyd – oto towarzysze i współautorzy jego życia. Nie wiadomo dlaczego nie uhonorowano go żadną z prestiżowych Nagród Państwowych, intrygi światka akademickiego zmuszały go do tułaczki od jednej Alma Mater do drugiej, aż wreszcie znalazł dla siebie przestrzeń na Uniwersytecie im. Witolda Wielkiego. Nigdy nie należał ani nie chciał należeć do żadnej partii politycznej, był nie tylko politologiem, ale również politykiem, który w najwyrazistszy sposób reprezentował Litwę w Parlamencie Europejskim. Jego karierę polityczną przerwały trywialne przetasowania wewnętrzne w partii, która wcześniej go poparła, a potem uznała, że woli poker niż geniusza. Geniusz ten policzek przyjął w sobie właściwym stylu – ze stoicyzmem. Tak samo po stoicku reagował na pomyje wylewane na niego przez różnych guru PR i gryzipiórków amatorów – jak nikt inny umiał osłonić się parasolem erudycji, szlachetności, kultury obyczajów i par excellence inteligencji. Odchodził z godnością, pozostawiając paszkwilantów i ich zleceniodawców w ich własnym bagnie. Był Żydem. I był Litwinem. A to, że za sprawą jakiejś zadziwiającej harmonii był i Żydem, i Litwinem, pozwalało mu bez trudu budować mosty empatii łączące innych Żydów z innymi Litwinami. Na jego pogrzebie przemawiał biskup i odmawiano kadisz; nikogo nie zdziwiłyby pogańskie lamenty żałobne czy wibrujące mantry buddystów z Nepalu. Wyprzedził swoje czasy, wyprzedził nas. Przygotowując komentarze dla wówczas jeszcze niewbijających mu noża w plecy portali, pisząc książki, podróżując po całym świecie z wykładami wygłaszanymi na najbardziej prestiżowych uczelniach Europy i USA, na Litwie został konsulem honorowym Finlandii. Wydaje mi…🔒Czytasz tylko 70% artykułu. Pozostałe 30% treści jest ukryte.
Masz już konto? Zaloguj się
🔒
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Zmieniamy się dla Ciebie. By korzystać z nowości prenumeruj nas. Czytaj i wspieraj Przegląd Bałtycki!
Kod promocyjny:
PB2026
20% zniżki za zawsze!
Najpopularniejszy
📰
Prenumerata
Nieograniczony dostęp do wszystkich treści Premium.
Patron
17 zł miesięcznie
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
Roczna
149 zł rocznie
Na zawsze
799 zł jednorazowo
🗂️
Pakiety artykułów
Pakiety jednorazowe i cykliczne. Płacisz tylko za to co czytasz!
Dostęp jednorazowy
5 zł
Pakiet miesięczny
10 zł miesięcznie
🏢
Dla firm i instytucji
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
1 dostęp
200 zł
5 dostępów
675 zł
10 dostępów
1200 zł

