W elektronicznym głosowaniu uzyskała ona co prawda zdecydowaną większość głosów w ramach Jedności, ale jej nominacji sprzeciwiła się odchodząca premier Laimdota Straujuma oraz jeszcze sześciu posłów Vienotīby na Sejm. Teraz spekuluje się o tym, że by zadowolić ambicje Āboltiņi koalicję Jedności oraz Związku Zielonych i Rolników poszerzy się o dwie małe partie. Narodowcy zostaną w przedpokoju razem z rosyjską partią Zgoda – zwyciężczynią wyborów z 2014 roku – której z powodów geopolitycznych nikt nie chce widzieć w nowym rozdaniu.
Dom Czarnogłowych też gra w pokera
Do gry na krótko przed nowym rokiem wkroczył prezydent Raimonds Vējonis. 30 grudnia zapowiedział, że przejmuje inicjatywę i skoro partie nie były się w stanie porozumieć, sam wyznaczy nowego kandydata na premiera. Oczywiście po międzypartyjnych konsultacjach. Dzień wcześniej w wywiadzie dla telewizji przyznał, że głupio byłoby pominąć Jedność w tym rozdaniu, skoro Związek Zielonych i Rolników ma swojego prezydenta, a narodowcy – przewodniczącą Sejmu. Czekamy więc na to, aż Vējonis ugnie się przed naciskiem Vienotīby i nominuje Āboltiņę. Kolejna ewentualność – znalezienie innego pretendenta w łonie Jedności. Planuje się, że nazwisko nowego premiera poznamy po powrocie prezydenta z zagranicznej podróży. 7 stycznia – w prawosławne Boże Narodzenie – Łotwa powinna już mieć swojego premiera. Lub premierkę.
Kto winny upadkowi
Znany łotewski politolog Filips Rajevskis w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim jako odpowiedzialną za kryzys polityczny wskazuje Laimdotę Straujumę i jej słabość. "Nie było innej drogi niż zmienić rząd" – dodaje Rajevskis. Jako pozytyw odchodzącego gabinetu wskazuje udaną prezydencję unijną, jako czynnik negatywny – nieumiejętność poradzenia sobie z kryzysem migracyjnym. Po prawdzie na odejście Straujumy złożyło się parę rzeczy – kryzys w Air Baltic i niemożność poprzedniego ministra transportu, by zaprotestować na czas przeciwko kupnie rosyjskich samolotów Suchoj, kryzys korupcyjny w kolejach łotewskich, migranci, intrygi Āboltiņi, strajk nauczycieli... Pani premier miała już dość kopania pod nią dołków przez niezadowoloną część obozu rządzącego i 7 grudnia złożyła prezydentowi dymisję. O jej dymisji spekulowano już zresztą od miesięcy. "Ciągłe huśtanie łódką przyniosło w końcu konsekwencje" – mówi Przeglądowi Bałtyckiemu łotewska politolog z Ryskiego Uniwersytetu Stradiņša Simona Gurbo. Tym bardziej zaskoczona jest faktem, że Jedność nie miała planu B po dymisji Straujumy i pogrążyła się w chaosie. Posłanka Ilze Viņķele, wielki krytyk Solvity Āboltiņi, mówi wręcz o "histerycznym poszukiwaniu premiera" w łonie Jedności.
Lolita Čigāne, koleżanka Viņķele, jedna z liderek frakcji liberalnej – wewnętrznej opozycji wobec Āboltiņi, w rozmowie z Przeglądem Bałtyckim rzuca światło na odejście Straujumy. "Zrezygnowała z wielu powodów. Po upadku rządu Dombrovskisa w 2013 roku, ona nie była nawet członkiem Jedności. Z tej racji, że prezydent Bērziņš odrzucił wtedy kandydaturę Artisa Pabriksa – założyciela Vienotīby, Straujuma była postacią kompromisową" – mówi posłanka Čigāne. Jako przyczynę odejścia wskazuje jednak także presję ze strony Āboltiņi.
Sukcesy poprzedniej pani premier? Čigāne wymienia jednym tchem – dobrze przeprowadzona prezydencja unijna, pójście do przodu z liberalizacją rynku energetycznego, powodzenie prywatyzacji banku Citadele (notabene za to miałoby ochotę udusić panią premier część przedstawicieli innych ugrupowań). Klęska Straujumy – niemożność znalezienia wsparcia dla reformy oświaty. Poseł Jedności Andrejs Judins, należący do przeciwników Solvity Āboltiņi, w rozmowie z naszym portalem nie może się nachwalić odchodzącej pani premier i przywództwo Straujumy ocenia jako pełne sukcesów. "W krótkim okresie uzyskała poparcie społeczne i zdołała prowadzić prace rządu jako drużyny. Znakomicie prowadzona prezydencja UE była największym osiągnięciem w dziedzinie spraw zagranicznych, a w dziedzinie polityki wewnętrznej jej największym sukcesem jest stabilny rozwój". Jako największy problem wskazuje Judins brak współpracy między rządem i parlamentem oraz partiami koalicyjnymi.
Simona Gurbo ocenia Straujumę jako osobę pozbawioną energii, przypomina, że już w 2014 roku spekulowano, że premier jest "zmęczona swoją funkcją" i gotowa ustąpić. "Myślę, że jedynym powodem, by postawić ją ponownie…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki Twojej prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.

