Niemiecka nazwa Hungerburg, która była używana aż do 1918 roku w zrusyfikowanej wersji Gungerburg, pochodzi podobno od cesarza rosyjskiego Piotra Wielkiego, który zauważył wielką biedę (według innych źródeł: skąpstwo) ludności wiejskiej podczas bitwy pod Narwą w 1704 roku. Latarnia w Narva-Jõesuu została wzniesiona w 1808 roku, niestety nie zachowała się do naszych czasów, podobnie jak lokalne świątynie. W XIX wieku zaczęli tu przyjeżdżać letnicy z Petersburga. Powstały piękne, drewniane wille w stylu ruskim, niestety dziś można już je policzyć na palcach jednej ręki. Wiele z lokalnego dziedzictwa zostało zaprzepaszczone, nie tylko w czasach sowieckich, także po odzyskaniu przez Estonię niepodległości w 1991 roku, o czym wspomina Aleksandr Opieńko w swojej książce.
W wydanej przez estońskie wydawnictwo „PLUG” z Tallinna (wspartej przez fundację Estoński Fundusz Kultury) publikacji pod nazwą „Нарва-Йыэсуу. Путешествие по старинным открыткам” („Narva-Jõesuu. Putieszestwije po starinnym otkrytkam”) znajdziemy nie tylko przedrewolucyjne „odkrytki”, ale także informacje o historii Narva-Jõesuu, kurortach na Wybrzeżu Narewskim, których już nie zobaczymy, a także o postaciach takich jak słynny mer Narwy Adolf Han, założyciel kurortu, o którym Opieńko wspomina na każdej swojej wycieczce. Han kłócił się z Pantelejewem, „królem cegły”, jaki ma być Hungerburg: murowany czy drewniany. Ostatecznie stał się drewnianym i tutaj paradoks. Zbudowany z cegły dom Hana nie przetrwał II wojny światowej, zaś drewniany „osobniak” istniał również w okresie Estońskiej SRR. Na stronach książki Opieńki można się dokopać do historii lokalnego portu w Narva-Jõesuu, latarni morskiej, a także do nieistniejącego już sanatorium doktora Zalcmana (autor przedstawia dwa zdjęcia tego drewnianego budynku). Dowiemy się, czym karmiono w pensjonacie „Mon Repos” (drewniany, zielony budynek zachował się do tej pory!). Zwiedzimy także aptekę należącą do Żyda Abramsona, której budynek przetrwał do odzyskania niepodległości przez Estonię w 1991 roku, jednak później spłonął (skąd my to znamy?). Jeśli mamy więcej siły, możemy wraz za Opieńką podążyć ulicą Sadową, znajdującą się blisko morza i obejmującą najwspanialsze wille takie jak Milano, Capriccio, À la russe. Żadna z nich nie przetrwała do tej pory. Chyba najciekawszym budynkiem na terenie Narva-Jõesuu był pensjonat „Irena”. Przed rewolucją, ale także później, uznawano go za najbardziej komfortowe i najdroższe miejsce pobytu wczasowiczów. O dobre jedzenie dbał kucharz z Francji, choć niektórzy narzekali na małe porcje. W czasie II wojny światowej w „Irenie” mieścił się pensjonat dla żołnierzy Wehrmachtu. Niestety w wyniku działań wojennych „Irena” nie przetrwała, zachował się za to talerzyk należący do pensjonatu, który Opieńko pokazuje na swoich „ekskursjach”. To, co nie przetrwało w…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.


