Zielony Most łączy dwa brzegi Wilii, ulicę Wileńską prowadzącą do Alei Giedymina po jednej stronie i Śnipiszki z nowoczesnym wileńskim „city” po drugiej. Do niedawna most należał do obiektów często odwiedzanych przez turystów, którzy chętnie fotografowali się ze stojącymi na nim rzeźbami. Rzeźby – przez niechętnych im mieszkańców Wilna nazywane „bałwanami” – stanęły na Zielonym Moście w 1952 roku, apogeum rządów stalinowskich. Przetrwały upadek Związku Sowieckiego i ćwierć wieku litewskiej niepodległości.
Kwiaty zamiast pomników
Przygotowania do demontażu „bałwanów” rozpoczęły się w niedzielę, 19 lipca. W nocy z niedzieli na poniedziałek zostały zdjęte dwie pary rzeźb przedstawiające robotników i żołnierzy, później przyszła kolej na kołchoźników i studentów. Na opustoszałych cokołach pojawiły się wazony z kwiatami. Oficjalną przyczyną usunięcia rzeźb był ich zły stan. – Rzeźby muszą zostać usunięte, ponieważ stanowią zagrożenie dla przechodniów, są w bardzo złym stanie. Nie mamy innego wyjścia, jak zdjąć je z Zielonego Mostu – tłumaczył w rozmowie z dziennikarzami mer Wilna Remigijus Šimašius.
Niektórzy podejrzewają jednak, że był to jedynie fortel, do którego musiały posunąć się władze Wilna, by pozbyć się rzeźb w majestacie prawa. Formalnie są bowiem chronione jako pomniki o znaczeniu historycznym. Zgodę na ich demontaż musiał wydać Departament Dziedzictwa Kulturowego. Zły stan, w którym znajdowały się posągi został pod koniec ubiegłego tygodnia potwierdzony w ekspertyzie specjalistów z Wileńskiego Uniwersytetu Technicznego im. Giedymina. Co do tego, że rzeźby zagrażały bezpieczeństwu przechodniów nie ma wątpliwości. – Jedna z rzeźb poszła w szwach i groziła zawaleniem się na głowy przechodniów i jezdnię, a w najlepszym przypadku stoczeniem się na nadbrzeże pod mostem – alarmował przed kilkoma laty „Kurier Wileński”.
Władze Wilna przez ostatnie dni bardzo wstrzemięźliwie informowały o planowanej rozbiórce posągów. Powodów tej ostrożności można się domyślać. – Wszyscy pamiętają historię Brązowego Żołnierza w Tallinnie, więc politycy obawiali się podobnych zamieszek w Wilnie – tłumaczy Virginijus Savukynas, publicysta i autor programu „Detektywi historii” w litewskiej telewizji publicznej LRT. W 2007 roku rząd Estonii podjął decyzję o przeniesieniu pomnika żołnierza Armii Czerwonej („Brązowego Żołnierza”) z centrum miasta na cmentarz wojskowy. W nocy z 26 na 27 kwietnia 2007 roku wybuchły zamieszki z udziałem rosyjskojęzycznej młodzieży, kilkaset osób zostało zatrzymanych, kilkadziesiąt zostało rannych, jedna zmarła w wyniku ran zadanych nożem. O wywołanie rozruchów do dziś podejrzewa się Rosję. Mimo to pomnik został przeniesiony.
W Wilnie nie ma równie licznej społeczności rosyjskiej jak w Tallinnie, więc obawy o podobny wybuch niezadowolenia powinny być mniejsze. Duża część mieszkańców Wilna nie ma określonego stosunku emocjonalnego do rzeźb. Mijane przez wilnian w drodze do pracy, na uczelnię czy na zakupy stały się po prostu elementem krajobrazu.
Mimo to sprawa usunięcia rzeźb budzi kontrowersje, czego wyrazem jest trwająca od lat dyskusja polityków i publicystów: czy powinny one pozostać na swoim miejscu czy zostać usunięte. Ci, dla których los rzeźb nie jest obojętny, podzielili się na dwa obozy. Dla jednych „bałwany” to pozostałość sowieckiej dominacji, symbolicznej przemocy i hańba dla Litwy. Dla drugich – pomnik historii, niemożliwa do wymazania część litewskich dziejów.
Dziedzictwo epoki
„Bałwany” to osiem masywnych sylwetek ludzkich ustawionych w cztery pary, symbolizujące filary sowieckiego społeczeństwa: żołnierzy („Na straży pokoju”), inteligentów („Młodzież akademicka”), chłopów („Rolnictwo”) i robotników („Przemysł i budowa”). Rzeźby wyszły spod dłuta artystów litewskich. Do rangi symbolu może urastać fakt, że ostatni spośród autorów posągów na Zielonym Moście, Bronius Vyšniauskas, zmarł 27 czerwca 2015 roku, na kilkanaście dni przed ich zdemontowaniem.
Figury z Zielonego Mostu nie zniknęły z krajobrazu litewskiej stolicy, mimo upadku systemu i ideologii, której były symbolem. Pozostały na swoim miejscu w przeciwieństwie do wielu innych sowieckich pomników, które po odzyskaniu przez Litwę niepodległości zaczęto sukcesywnie usuwać. Rozebrano m.in. pomnik Lenina, przez 40 lat stojący na Placu Łukiskim…
Prenumeruj, wspieraj i czytaj bez ograniczeń!
Dołącz do naszej społeczności. Dzięki prenumeracie rozwijamy portal i publikujemy nowe artykuły.
Patron
17 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i 15 co miesiąc
- 5% stałej zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Przyjaciel
27 zł miesięcznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 200 Monet na start i 30 co miesiąc
- 10% stałej zniżki i bezpłatna dostawa w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Roczna
149 zł rocznie
- Dostęp do 1190+ tekstów Premium
- 100 Monet na start i co roku
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Wspierasz niezależne dziennikarstwo!
Na zawsze
799 zł jednorazowo
- Dożywotni dostęp do wszystkich tekstów Premium
- 500 Monet na start
- 5% zniżki w sklepie
- Udział w dyskusjach i proponowanie tematów
- Dzięki Tobie możemy się rozwijać!
Twoja organizacja potrzebuje jednego lub wielu dostępów?
Poznaj ofertę dla firm i instytucjiCzytelnicy o Przeglądzie Bałtyckim
Bardzo podoba mi się Wasza strona. Są na niej bardzo ciekawe artykuły o regionie, małych miastach i kulturze, którymi bardzo się interesuję. Pomaga mi ona również w nauce polskiego :) Dziękuję!
Robicie dobrą robotę, tylko się nie zniechęcajcie!
Przegląd Bałtycki jest super. Jedno z niewielu sensownych mediów o krajach nadbałtyckich.
Z zainteresowaniem czytam Wasz portal - świetna robota!


