O kim mowa? Romuald Mieczkowski, rocznik 1950, urodzony w Fabianiszkach obywatel Wielkiego Księstwa Poetyckiego, to człowiek, którego nie powinienem przedstawiać bałtystom, litwomanom, miłośnikom Wilna. Ale z tej racji, że zaglądają tu także osoby, dla których duchową ojczyzną jest Łotwa, Finlandia i Szwecja - zrobię to. Poeta, dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny. Od 1989 roku wydaje i redaguje w Wilnie pismo o rodowodzie niepodległościowym (Mieczkowski lubi ten przymiotnik – w 1990 roku był wśród tej części ludności polskiej, która popierała niezależność Litwy) – "Znad Wilii", jest także współtwórcą Radia "Znad Wilii" (zw.lt). Autor kultowej już książki – zbioru wierszy "Na litewskim paszporcie" (nawiązanie do litewskiego paszportu, który nosił w kieszeni także Czesław Miłosz). Jego utwory były tłumaczone na język litewski, rosyjski, angielski, ukraiński, francuski, węgierski, czeski i... arabski. Laureat nagród, dla młodych autorytet (choć Mieczkowski bardzo nie lubi takich wielkich słów-wytrychów), przyjaciel Jerzego Giedroycia, z którym przez wiele lat korespondował. Pismo "Znad Wilii" nie bez powodu formatem zbliżone jest do paryskiej kultury. Bo Mieczkowski chce tworzyć na Litwie kulturę elitarną. Nie przeciwko kulturze ludowej, kaziukom, tańcom i pieśniom z Rudziszek, tylko jako ważne uzupełnienie. Polskie Wilno i Kowno wyjechało w 1945 roku w ramach repatriacji, kultura polska na Litwie uludowiła się. Normalny bieg historii, choć dla tych co znają historię przedwojennego Wilna i Kowna – bolesny. Niezmiernie brakuje wilniukom czegoś opisywanego jako kultura wysoka. Znad Wilii – początkowo tygodnik, zaś od 2000 roku już kwartalnik, stara się tę lukę zapełniać. A w 1994 roku powstała idea festiwalu poetyckiego Maj nad Wilią, który w tym roku odbył się już po raz dwudziesty drugi. To tradycyjnie już zjazd poetów, dziennikarzy, twórców z różnych stron świata. Pobyt w Wilnie ma służyć refleksji, a nuż pojawi się wena... Ja na festiwal zostałem zaproszony pierwszy raz, jednak od lat przyjeżdżają tu przyjaciele Pana Romualda. Starzy i wypróbowani sympatycy polskiego słowa na Litwie. Pod Pomnikiem Wieszcza Adama Maj nad Wilią zaczął się w niedzielę, 31 maja, mszą świętą w kościele franciszkanów (Najświętszej Marii Panny). Czyli wtedy, kiedy ja byłem jeszcze w Birsztanach, pięknym kurorcie nad brzegami Niemna. Tam, gdzie z racji braku Druskienik (do 1939 roku miasto należało do Polski), wypoczywała elita kowieńska. Później zaplanowano wycieczki po mieście, które prowadził zasłużony poeta i twórca Wojciech Piotrowicz. Odbyła się także litewska Gala Wiosny Poezji. W niedzielę wszyscy byliśmy już zakwaterowani w Domu Kultury Polskiej przy ul. Naugarduko (dzień wcześniej odbył się tutaj zjazd Związku Polaków na Litwie). Wspólnie spożyliśmy kolację, wymieniliśmy się wrażeniami z Wilna. Poeci przyjechali z różnych stron: z Łodzi, ze Śląska, z Litwy, z Bułgarii. Oprócz poetów dziennikarze – mnie zakwaterowano w pokoju z dziennikarzem Katolickiej Agencji Informacyjnej Pawłem Bielińskim, a także żurnalistą polonijnym z Wielkiej Brytanii Piotrem Apolonarskim. Oficjalne otwarcie Maja Poetyckiego odbyło się pod pomnikiem wieszcza Mickiewicza. To już tradycja, że uczestnicy festiwalu robią tam sobie zdjęcie, które następnego dnia pokazywane jest w "Kurierze Wileńskim". Pstryk! I tradycji staje się zadość. W pierwszym dniu słońce praży w oczy, ale entuzjazm jest. Następnie szybkie przedpołudniowe „Poznajmy się!” w podwórzu Muzeum-Mieszkania Adama Mickiewicza oraz Zwiedzanie Muzeum-Mieszkania Adama Mickiewicza. Poeci prezentują tu swoje wiersze: Marek Czaku z Łodzi, Józef Pless z Niemiec z Joanną Kasperską, Zbigniew Jędrychowski z Wrocławia, Maria Duszka z Sieradza, Teresa Kaczorowska z Ciechanowa, Mariusz Olbromski z Podkowy Leśnej, Zbigniew Zalas z Warszawy, Tomek Snarski z Gdańska... Gościnny Romuald Mieczkowski prezentuje także obecnych na Maju dziennikarzy, w tym mnie – przedstawiciela Programu Bałtyckiego Radia Wnet. Podczas przedpołudnia poetów przy ul. Bernardinų 11 odwiedza mnie mój wileński przyjaciel Edward Piórko – oficjalny tłumacz Sejmu Litewskiego. W trójkę tak rozmawiamy sobie z dyrektorem Muzeum Rimantasem Šalną, świetnie mówiącym po polsku sympatykiem Polaków. O czym? Trochę…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

