Most między Indoeuropejczykami i Ugrofinami

Po estońsku most to „sild”, a po fińsku – „silta”. To zapożyczenia z języków bałtyckich. A ile śladów kultury ugrofińskiej jest obecnych wśród Bałtów? Na Łotwie przetrwały język i kultura Liwów, którzy nie zamierzają pozostawać jedynie na kartach podręczników do historii.

|
|

„Zmarła ostatnia Liwka”, „Język liwski umarł – do wieczności odeszła ostatnia prawdziwa Liwka Grizelda Kristiņa”. Takie nagłówki w 2013 roku wypełniły przestrzeń łotewskiego i światowego Internetu. Podobne artykuły pojawiły się też w estońskiej prasie jeszcze w 2009 roku, wraz z odejściem innego Liwa Viktorsa Bertholdsa. Obie te osoby (swoją drogą, spokrewnione ze sobą) nazywano „prawdziwymi Liwami”, ponieważ ich jedynym językiem ojczystym był liwski. Tymczasem w 2020 roku, gdy świat w napięciu oczekiwał na kolejne informacje na temat koronawirusa, parze liwskich aktywistów językowych Jānisowi i Renācie Mednisom urodziła się córeczka. Parę lat później do entuzjastów językowych dotarła radosna wiadomość – jedyną mową ojczystą dziewczynki jest język liwski. Rodzice wydali dwujęzyczną książeczkę po łotewsku i liwsku pt. Kūldaläpš albo Zeltabērns („Złote dziecko”), która ma pomóc innym rodzicom w nauczaniu ich dzieci języka liwskiego.

Z nie mniejszą radością i entuzjazmem spotkało się ustawienie w 2023 roku w okolicach Talsi w Kurlandii dwustu dwujęzycznych znaków drogowych. W tym samym roku w czasie jubileuszowego święta pieśni i tańca szesnaście tysięcy chórzystów po raz pierwszy wykonało pieśń ze słowami po liwsku. 22 marca 2025 roku odsłonięty został również pierwszy toponim w salackim dialekcie liwskiego: tabliczka z nazwą rzeki „Aģe” stała się dwujęzyczna – dodano do niej liwską nazwę „Aģjoug”.

Przeczytaj także:  Przez trudy do gwiazd. Święto Pieśni i Tańca na Łotwie

Kultura i język Liwów są niczym symbol ugrofińskiego pierwiastka tożsamości dzisiejszych Łotyszy. Osoby pochodzenia liwskiego i badacze ich kultury nie chcą, żeby język liwski traktować jak skamielinę, której miejsce jest w muzeach albo na lekcjach historii. Twierdzą oni, że liwska kultura nigdy naprawdę nie zniknęła, a naukowcy starają się nie tylko ożywić język liwski, ale także odpowiednio docenić historię innych przedstawicieli ugrofińskiej rodziny językowej na Łotwie.

Liwowie słuchają nagrania swojego języka z gramofonu, wieś Lūžņa, ok. 1920 r. Zdj. Lauri Kettunen / Fińska Agencja Dziedzictwa / CC BY 4.0.

W całej Łotwie wybrzmiewały języki ugrofińskie

Niegdyś społeczności posługujące się językami z rodziny ugrofińskiej można było napotkać na całym terytorium dzisiejszej Łotwy, ale do dziś większość z nich zniknęła.

Na wschodzie Łotwy rozsiane były liczne wysepki językowe, w których komunikowano się w dialekcie południowoestońskim – jeśli próbować go scharakteryzować, to dla reszty Estonii jest tym, czym dla nas żmudzki [dla nas, tj. Litwinów – przyp. red. Przeglądu Bałtyckiego]. Uważa się, że prawdopodobnie ludzie ci byli przybyłymi z Estonii rolnikami, którzy z czasem przyjęli rozpowszechnione w Łatgalii wyznanie katolickie. Dziś jednak istnieją i takie teorie, że na terytorium obecnej Łotwy osiedlili się dużo wcześniej.

O zachowanie języka troszczyła się garstka estońskich językoznawców, ale ich wysiłki okazały się bezowocne. Szczególnie dużo uwagi tej społeczności poświęcił na początku XX wieku językoznawca Oskar Kalla, który kilkakrotnie odwiedzał okolice Lucyna [łot. Ludza – przyp. red.] i, obcując z miejscowymi, próbował zrozumieć osobliwości ich życia i mowy. Był pierwszym, który opowiedział o tym zjawisku w estońskiej prasie. Później, już w okresie międzywojennym, inny estoński badacz Paulopriit Voolaine zachęcał Estończyków z Lucyna do spisywania listów w swoim języku, lokalnej odmianie estońskiego – czego wcześniej nigdy nie robili. Chociaż badacz sam starał się dawać przykład, miejscowa społeczność nie zdecydowała się, żeby pisać w ojczystym języku. Wszelkie informacje pisane, którymi posługują się badacze, pochodzą od językoznawców.

Na południu Łotwy, w okolicach Bauski, mieszkają krieviņi (Rusini albo Rusacy), po litewsku zazwyczaj nazywani krievingai (Krewingowie – przyp. red.). Uważa się, że społeczność ta w Bausce i jej okolicach osiadła w latach 1445–1447, gdy Zakon Inflancki pojmał w niewolę ok. 3 tysiące Wotów. Pochodzący z położonego między obecnymi Petersburgiem i Narwą terytorium Ingrii Wotowie otrzymali zadanie zbudowania zamku w Bausce. Ślady Krewingów można znaleźć również na północy Litwy. Takie litewskie nazwiska jak Repšys czy Muižė mają prawdopodobnie pochodzenie wotyckie. O śladach wotyckich na Litwie świadczą też dane spisu powszechnego Imperium Rosyjskiego z 1897 roku, np. w guberni kowieńskiej, w okręgu poniewieskim odnotowano trzech mężczyzn, mówiących językiem wotyckim. Społeczność Krewingów była skupiona w miasteczku Żejmele, około 40 kilometrów na północ od Pokrojów.

Wyznający prawosławie Krewingowie mówili w języku wotyckim, który również należy do ugrofińskiej rodziny językowej. Ten język w naszym regionie wybrzmiewał do końca XIX wieku, a ostatecznie ucichł w czasie II wojny światowej. Współcześnie sytuacja tego języka – i w ogóle kultury wotyckiej – jest, niestety, krytyczna nawet w ojczyźnie Wotów w Ingrii. Jak twierdzi badający pozostałości Krewingów antropolog Dmitrij Szczegolew, na Łotwie do ich zniknięcia przyczyniło się to, że zamieszkiwali blisko linii frontu – niewielkie wspólnoty nie przetrwały z powodu deportacji i kolektywizacji. Ze wszystkich tych społeczności do dziś przetrwali jedynie Liwowie, zamieszkujący region Kurlandii na zachodzie Łotwy oraz północnozachodnią część regionu Vidzeme w Łotwie środkowej.

Od „ostatnich Liwów” do „ci Liwowie – jacy oni są?”

Amerykanin łotewskiego pochodzenia, pracownik naukowy Instytutu Liwskiego Uniwersytetu Łotwy Uldis Balodis w czasie studiów zainteresował się rdzennie amerykańskim językiem yuki. W ukształtowanym przez wiele lat podejściu Łotyszy do Liwów dostrzega paralele: „Łotewska narracja narodowa na temat Liwów przypomina mi to, jak w przestrzeni publicznej mówi się o ginących albo wymarłych Indianach (np. takie określenie jak «ostatni Mohikanin»), a nie opowieść o czymś, co wciąż jest żywą częścią nowoczesnego świata i współczesnego społeczeństwa”. Balodis podaje przykład – poemat XIX-wiecznego łotewskiego klasyka Auseklisa [właśc. Miķelis Krogzemis – przyp. red.] Myśli ostatniego Liwa nad ujściem Salacy. Mowa w nim, rzecz jasna, o ostatnim Liwie, który zdaje sobie sprawę ze strasznej prawdy: jakkolwiek zaskakujące by to było, wraz z jego ostatnim tchnieniem kończy się historia jego ludu. Wiersz ten został przypomniany także w jednym z nekrologów, poświęconych wspomnianej wcześniej Grizeldzie Kristiņi. W 2011 roku w spisie powszechnym tożsamość liwską wskazało 250 osób, ale do swobodnego posługiwania się językiem liwskim mogło się przyznać tylko 20–25 osób.

Liwska rodzina Beltów: Alfrid, Milda, Līna, Eduard, Eliz, Otó, Jain, Ditš. Wieś Venäjä, 1912 r. Zdj. Vilho Setälä / Fińska Agencja Dziedzictwa / CC BY 4.0.

Niejedno pokolenie Łotyszy wyrosło zatem, nie bardzo rozumiejąc, czy ci Liwowie w ogóle jeszcze istnieją, czy już dawno temu wymarli. Zdaniem Uldisa Balodisa liwska część ich tożsamości zawsze budziła ciekawość Łotyszy, jednak brakowało im dostępu do informacji. „Myślę, że dla Łotyszy jest to ów budzący zaciekawienie Inny. Gdy dorastamy, słyszymy wciąż historie na ich temat, ale jakoś trudno ich gdziekolwiek znaleźć czy spotkać – chyba, że umiemy szukać. Tym właśnie zajmuje się większość instytucji edukacyjnych, takich jak Instytut Liwski Uniwersytetu Łotwy”. Instytut czyni ogromne wysiłki, aby jak najwięcej informacji po liwsku i o Liwach trafiało do Internetu.

Lolita Ozoliņa, kierowniczka Przestrzeni Kultury Vidzeme i pracowniczka naukowa Instytutu Kultury i Sztuki w Łotewskiej Akademii Kultury, twierdzi, że liwska społeczność nigdy nigdzie nie zniknęła. Nigdy nie zapomniano o lokalnych liwskich zwyczajach. „Rybołówstwo przybrzeżne, połów minogów w Salacy i Svētupe, tkanie z nici farbowanych barwnikami roślinnymi, wyplatanie dywanów z trzciny, a także tradycje kulinarne, chociażby gotowanie kaszy jęczmiennej w Staicele i Lēdurdze. Te zwyczaje to nie eksponaty muzealne – są one wciąż praktykowane, nawet dziś” – wyjaśnia Ozoliņa.

Uldis Balodis dodaje, że dziś Łotysze już inaczej interesują się Liwami. „Ludzie nie pytają już, czy ci Liwowie i ich język istnieją. Ciekawi ich bardziej, jaka jest ich kultura i język, jak Liwom żyje się dzisiaj. Wydaje mi się, że to zmiana na lepsze”.

Dlaczego znaki drogowe są ważne dla społeczności?

Dziś dla społeczności liwskiej szczególnie ważna jest obecność języka w przestrzeni publicznej. Chociaż niektóre inicjatywy udało się zrealizować, czasami społeczności natrafiają na przeszkody biurokratyczne. Wielu Liwom czy działaczom na rzecz odrodzenia ich języka zapadła w pamięć zwłaszcza historia znaków drogowych. Przedstawiając projekt w tej sprawie, społeczność liwska była przekonana, że łotewska ustawa językowa nie będzie stać na przeszkodzie używaniu znaków drogowych z dodatkowymi nazwami po liwsku. Jednak Łotewskie Drogi Państwowe – instytucja wydająca zezwolenia na użytkowanie tego rodzaju znaków nie chciała poprzeć tej inicjatywy, uzasadniając swoją decyzję tym, że ustawa nie wymaga stosowania takich tabliczek, a poza tym groziłoby to wprowadzeniem kierowców w błąd.

Przeczytaj także:  Tam, gdzie kończy się Łotwa. Przylądek Kolka i Park Narodowy Slīteres

Pierwsze pomysły dwujęzycznych znaków drogowych zrodziły się jeszcze w 1999 roku, a dzięki wysiłkom społeczności większego zainteresowania doczekały się w 2018 roku. Przez lata zgłaszano najróżniejsze inicjatywy. Szczególną radość wśród społeczności wywołało pojawienie się w 2004 roku trójjęzycznej tabliczki na Przylądku Kolka, w której gościom dziękowano po łotewsku, angielsku i liwsku. Z czasem idea ta stała się nęcąca dla łotewskiego sektora turystycznego, by ostatecznie liczne wioski na wybrzeżu Kurlandii, w których mieszkało najwięcej Liwów, mogły wreszcie ustanowić swoje liwskie nazwy.

Można by pomyśleć, że znaki drogowe w języku liwskim mogły wzbudzić irytację wśród części Łotyszy. Szczególnie biorąc pod uwagę referendum, które odbyło się w 2012 roku, w którym proponowano, by w Konstytucji Łotwy nadać rosyjskiemu statusu języka państwowego. Referendum wywołało ogromne poruszenie w społeczeństwie. Wzięło w nim udział rekordowo dużo wyborców – prawie 70,58 procenta (wyższa frekwencja została odnotowana jedynie w 1991 roku, gdy głosowano w sprawie niepodległości demokratycznej Łotwy). 74,8 procenta głosujących opowiedziało się przeciwko takiej zmianie. Jednak sytuacja Liwów nawet pod względem prawnym różni się od rosyjskojęzycznych – Liwowie zostali uznani za rdzenną ludność Łotwy jeszcze w 1991 roku. To zupełnie inny status niż ten, jaki mają języki mniejszości narodowych czy jakiekolwiek inne używane na Łotwie.

Mimo wszystko dla społeczności liwskich i badaczy zatroskanych o los ich spuścizny powtarzająca się opieszałość instytucji oznacza, że część społeczeństwa wciąż jeszcze nie zdała sobie sprawy ze znaczenia dziedzictwa kulturalnego Liwów dla Łotwy i jej tożsamości. Opisując spory społeczności liwskiej z łotewskimi instytucjami wokół znaków drogowych, badacze z Uniwersytetu Łotwy Gunta Kļava i Valts Ernštreits tłumaczyli w 2022 roku, czemu te znaki są potrzebne: „By ludzie zrozumieli sytuację Liwów w dzisiejszej Łotwie, by mogli z nimi współodczuwać”. Do tego czasu z językiem liwskim można było spotkać się jedynie na lokalnych cmentarzach.

„Historia ze znakami drogowymi pokazała, że przepisy istnieją, ale potrzeba wysiłku, działania i lobbingu, żeby były przestrzegane, żeby społeczność liwska na Łotwie mogła cieszyć się pełnymi prawami do pielęgnowania swojego języka i kultury” – podsumowuje Uldis Balodis.

Tekst oryginalnie ukazał się na portalu czasopisma „Literatūra ir menas”. Przedruk w Przeglądzie Bałtyckim za zgodą redakcji. Tłumaczenie z języka litewskiego Dominik Wilczewski.

Publicystka, bloggerka, tłumaczka, entuzjastka języków. Studiowała politologię i filologię na Uniwersytecie Wileńskim. Jej teksty i przekłady ukazywały się m.in. w „Naujoji Romuva”, „Šiaurės Atėnai” i „Literatūra ir menas”. Mieszka w Finlandii.

Podobał Ci się ten artykuł? Przekaż napiwek!

Wybierz i przekaż wybraną liczbę Monet autorowi i redaktorom.

Wspierać możesz wielokrotnie!

Przekazany napiwek dzielony jest między osoby zaangażowane w powstanie tekstu, tj. autora (lub autorów) i współtwórców, po połowie.

Dodaj Przegląd Bałtycki jako preferowane źródło w Google

Nasze treści będą częściej wyświetlać się w Twoich wynikach Google

Strona głównaKulturaMost między Indoeuropejczykami i Ugrofinami
Prenumeruj, aby utworzyć konto. Masz konto? Zaloguj się, aby skomentować.
Subskrybuj
Powiadom o
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów