Najrozmaitsze przyczynki do zainteresowania tym tematem zostały w tym reportażu zebrane i uporządkowane. Dlatego jest to książka, którą się czyta z wielką ochotą. Weźmy choćby ciekawostki dotyczące nazewnictwa. Robiński pisze tak: Choć obsiedliśmy to jezioro niczym stado kruków rozdziobujące truchło sarny, każdy z nas interesuje się wyłącznie jedną kończyną, głową, tułowiem albo zadem. Prawdę mówiąc, nie ma wśród nas zgody nawet co do jednego imienia. Niemcy mówią Ostsee, Morze Wschodnie. Według Estończyków zwie się Läänemeri, Morze Zachodnie. Jeszcze więcej zamieszania wprowadzają Finowie: Itämeri wskazuje na wschód, choć z perspektywy linii brzegowej Finlandii Bałtyk leży na zachodzie, północy i południu. Wszędzie tylko nie na wschodzie. Polakom z kolei jednoznacznie kojarzy się z północą. Autor podczas swoich podróży znajduje sporo osób, które…
Treść dostępna dla prenumeratorów
Prenumeruj i wspieraj Przegląd Bałtycki!

